Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

.

znów bólem pukasz do mnie

i uchylam drzwi

i wdycham

powiew

z Twoich płuc

a potem

płyną słowa

Twoje

z moich ust

i już za nimi gonię

.

Opublikowano

Cieszę się z Twojej pochwały i dziękuję za nią :) Co do tytuł natomiast... hm, może tylko "Bo jesteś"? Jednak zależy mi na tym, żeby była pełna jasność, o kim wierszu mowa, poza tym to właśnie stwierdzenie "bo jesteś Bogiem" zabrzmiało we mnie bardzo wyraźnie w opisywanym doświadczeniu i zapoczątkowało ten wiersz. Pozdrawiam.

Opublikowano

Na świecie jesteśmy ,,wplątani,, w dualizm ale to nie jest zniewolenie-to odbicie naszej natury ludzkiej i Bożej która nas przenika.I tak już będzie dopóki po śmierci nie nastąpi najtrwalsze ich połączenie-bo czysto duchowe.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak, ja chyba właśnie za tym "najtrwalszym połączeniem" cięgle od nowa gonię, bo ciągle od nowa gubię drogę do niego... Dziękuję za, jak zwykle, ciekawą i głęboką myśl i pozdrawiam. :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 

 

No, myślę, że "Bo jesteś" byłoby idealnie :) Fajnie wchodziłoby w pierwszy wers :) tylko wówczas pierwszy wers rozdzieliłabym na dwa:

 

 

znów bólem

pukasz do mnie

 

 

Ale to moje zdanie, a wiersz jest Twój :)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Zgadzam się z Twoim odczuciem i Twoja propozycja tez mi się podoba i przejęłabym ją na pewno, gdyby... nie ta bardzo wyraźna potrzeba obecności słowa "Bogiem" w tytule. Chcę to słowo w nim widzieć i zachować. Odważnie. :) Dziękuję za czytanie i wczuwanie się :)

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Jakoś nikt nie przeczytał tego wiersza ze zrozumieniem i z wyczuciem tematu. Według mnie ten tekst to mistrzowska próba wczucia się psychologicznego w percepcję ukochanego zwierzaka, którego już nie ma. Rzeczy zwyczajne, przeniesione do rzeczywistości wspomnień, w Twoim wierszu stają się na nowo żywe.
    • @Berenika97 'W modlitwie lepiej mieć serce bez słów niż słowa bez serca'. Pozdrawiam. 
    • @infelia Małobajkowe strachy dla banana na twarzy:)) Mogę się mylić ale mnie rozbawiło (bez urazy), pozdrawiam. 
    • nisko słońce nisko    nad krainą wygasłych wulkanów  delikatnie głaszcze bazaltowe wzgórza  które poprzez rozpamiętywanie przeszłości niezmiennie zazdroszczą kominom  ciepłych dymów wplecionych w dolinę między poniemieckie domy   zbudowane z kamieni  zebranych z pól wczorajszych świętości gdzie niewidzialny duch zdumienia chodzi bez snu w cienkim paśmie światła i jak dar językiem natury łamie w kościach na deszcz    psia krew    aż zaklął ozdrowieńczo pan Stefan gdzieś przy modrzewiowym płocie przyklejony do młodości   żywicą         
    • Za górami, za lasami, w odległej Besarabii, W miasteczku, którego wielkość łatwo Zmierzyć trzema rzutami beretem z antenką I dodatkowym pchnięciem gumowcem,   Kudłaty upiór z paszczą lwa i końskim ogonem Wdarł się przez lufcik do kuchni i zeżarł Z lodówki zimne nóżki, mlasnął śliniąc się, Jak na potwora przystało, ozorem brew wygładził.   Cichcem wczołgał się do sypialni, a tam Spod kołdry wystawała taka smaczna, Przez nikogo niepilnowana, zimna stopa śpiocha Chrup, chrup, chrup; nos nieszczęśnika   Połknął niczym grzybka w occie, a ucho Żuł długo w gębie, gdyż było z miodem. Nim rozerwał szponami żebra, by wydrzeć serce I litrami krwi zaspokoić wielkie pragnienie,   Dostrzegł na szyi ślad kłów wampira, a w ustach Wizytówkę: „Vlad Dracula – hematolog” Skulił się zasmucony wilkołak w kącie, Dłubiąc w nosie i gryząc pazury u stóp.   „Co za pech, nasi tu byli, czas zmykać.” Na klatce schodowej minął czarownicę Z kotem na ramieniu, która skinęła Łysą głową i potrząsnęła workiem kości.   Przed blokiem nie zastał taksówki, lecz karawan Z kostuchą na szybie, a obok stali złodzieje zwłok W czarnych kubrakach i o strasznych ślepiach. Na strychu w opuszczonym domu, swoim lokum,   Puścił łezkę z oka i chwycił się za głowę. Zamiast straszyć, wyć po nocach, aż ludkom W majtach gumy pękną i włosy wypadną, Sam zamyka oczy, nie chcąc patrzeć na ten   Okrutny świat, i załkał: „Potwór na potworze! Dzieci wzajemnie mordują się na podwórkach. Chłop wiesza babę, baba tasakiem tnie chłopa. Płody w beczkach pływają w nurtach rzeki.   Ech, bajkowy upiór jest niczym w porównaniu Z ludzką krwawą bestią, strach nad strachy.” Nosem pociągnął kąsacz tylko, serce ostatni raz Zabiło i ze strapienia wyzionął ducha.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...