jan_komułzykant Opublikowano 20 Września 2018 Zgłoś Opublikowano 20 Września 2018 Luśka z rogu Śliskiej, w pracy swojej zwykła dawać pod latarnią niezbyt piękny przykład. Przez jej partaninę stracił Stach Halinę - chciał znów po bożemu, a ta... nienawykła. 3
Gość Opublikowano 21 Września 2018 Zgłoś Opublikowano 21 Września 2018 Czy wiesz, czemu w prawidłach klasycznych tworzenia limeryków miejscowość należy umieszczać na końcu pierwszego wersu? Ano po to, aby trudniej było dopasować rym w metrum AABBA - więc nie każdy mógłby sobie pozwolić na profanację tego zacnego gatunku.
jan_komułzykant Opublikowano 9 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Bzdura, ale rozumiem, że jako "nie każdy" w tym momencie takie przyzwolenie właśnie zostało mi udzielone? Dziękuję :D
Gość Opublikowano 9 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 9 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. Tak powiadasz, więc uważasz, że wystarczy zachować metrum i odpowiednią ilość głosek w kolejnych wersach i już każdy tekst można nazwać limerykiem? To w takim razie i poniższy tekst zapewne nazwałbyś haiku: ... chłopiec w gumowcach przebiega po kałużach - myje obuwie ... Również zachowano tutaj klasyczny układ sylab 5+7+5 w przedstawieniu obrazków (przebiega, myje), jak i zbudowano tekst na trzech wersach. Niestety - jest to typowy przykład "antyhaiku". A dlaczego? Wytłumacz sobie sam - podobnie w przypadku limeryków.
jan_komułzykant Opublikowano 9 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Października 2018 (edytowane) Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. bzdurą jest to co napisałeś, że: miejscowość należy umieszczać na końcu pierwszego wersu (...), aby trudniej było dopasować rym w metrum AABBA. To chyba wymyślona, na własne potrzeby Twoja definicja. Mówię o "aby trudniej". Uważam, że żadnej trudności to nie robi, przynajmniej mnie. Mało tego - niektórzy wymyślają sobie "miejscowość" tylko po to, żeby w ogóle napisać limeryk pod wypracowaną puentę. Albo nie chciało się poszukać miejscowości prawdziwej. Ale niczego nie neguję - jego sprawa :) A teraz uwaga: Był członek związku szoferów nieprawdopodobny nierób: godzina za godziną grał w oko i w domino i wcale nie woził pasażerów. /Konstanty Ildefons Gałczyński/ Pewien baca w kurnej chacie z owieczką żył w konkubinacie. Ta beczy: "Ja to nawet lubię, ale czy myśli pan o ślubie? Bo jeśli nie, poskarżę tacie". /Wisława Szymborska/ Król Popiel, tyran i niecnota, bezsilnie się po wieży miota. Osaczon przez zgłodniałe myszy, srodze pogryzion charczy, dyszy: "Kota! Królestwo dam za kota! " /j.w/ Chorego spytał ktoś: Azaliż pańska choroba to paraliż? Na taki przytyk rzekł paralityk: – Pański interes??? W nos pan psa liż!!! /Julian Tuwim/ Szukając źródeł zawsze docieramy do Greków. Pewien angielski krytyk odkrył pierwszy limeryk u Arystofanesa. W swobodnym przekładzie utwór ten brzmi: Łotrzyk pewien powożąc rydwanem w ścianę domu wyrżnął łbem nad ranem. Widząc ów wypadek rzekł pewien świadek: "Czaszka pękła, cóż, nie jest taranem". Dalszych śladów limeryku daremnie szukalibyśmy w literaturze Grecji i Rzymu. Minęły tysiąclecia i dopiero w pochodzącym z XIV wieku rękopisie 7322 w Muzeum Brytyjskim, znajdujemy pełny czysty zapis limeryku o lwie: Lew, mocarz pomiędzy zwierzęty, przebiegły jest i niepojęty. Choć igra wesoło, bacznie patrzy wkoło, kogo ujrzy tego pożre, przeklęty! jakieś pytania? To ja zapytam. Powiedz, co chcesz tymi "mądrościami" udowodnić, bo chyba coś chcesz, jak podejrzewam. Tylko po co - wiesz dobrze, że ja to wszystko wiem, ale nadal nieustępliwie drążysz temat. Jak nie ten, to inny. Jak nie mnie, to męczysz tym kogoś innego. Nie wtrącam się, nie reaguję, uśmiecham się, czasem. A szkoda, bo tak nam się kiedyś fajne rymowanki pisało, mimo zróżnicowanych poglądów, nieprawdaż? Powyższe przykłady świadczą dobitnie, że i "prawdziwi poeci" też lubili coś napisać inaczej. Dlatego ja - amator też, choćby z przekory, właśnie będę pisał tak, jak mi się podoba i podpowiada wena. Co do haiku, też Ci kiedyś wykazałem, a następnie (już 2 razy!) przypomniałem, na przykładzie utworu Basho, że wiem z czym to się je, więc po co te zaczepki? Podobnie było z palindromami, przy których wyłożyłeś się jak sztubak, pisząc jakieś bzdury (niesłusznie zresztą, co też udowodniłem). Powiedz, po co Ci to? Piszę to już trzeci i ostatni raz, na więcej nie mam ani ochoty, ani czasu, więc daj już spokój. Napisz jakiś naprawdę dobry limeryk, pokaż, że umiesz, też zajrzę, pochwalę. :) Pozdrawiam PS Polecam "świntuchy" Słonimskiego - dobra szkoła, ale przede wszystkim doskonały warsztat. Edytowane 9 Października 2018 przez jan_komułzykant (wyświetl historię edycji)
Gość Opublikowano 9 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 9 Października 2018 Odpowiem Ci tylko w jednym temacie - a resztę pominę milczeniem, żeby nie narobić Ci wstydu. ... W haiku powołujesz się na Basho - nie wiedziałem, że umiesz czytać Jego teksty w oryginale ... Jeśli natomiast nie, to nie wprowadzaj innych - szczególnie młodych osób - w ogłupiające ich przekłady z angielskiego, chociażby samego p. Czesława Miłosza. To tak, jakby Góral tłumaczył na język polski tekst kaszubski, za pośrednictwem Ślązaka. Kaszub nie będzie nawet się domyślał, że to jego dzieło. Ja wolę - co już dowodziłem wielokroć - przetłumaczyć sobie sam z japońskiego - chociażby za pomocą tłumacza Google - i dopasować tekst do polskich realiów. Możesz być pewien, że nie będzie on gorszy od tłumaczeń Miłosza. Podam tutaj przykład, jednak nie mam zamiaru po raz kolejny wstawiać tego samego tekstu, więc przejdź sobie pod ten adres:
jan_komułzykant Opublikowano 9 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 9 Października 2018 Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość. No właśnie i się raczej tego nie dowiesz. masz bardzo paskudną cechę sugerowania rzeczy lub zachowań innym, co do których nie masz żadnej pewności, a także bladego pojęcia o tym, co kto umie, wie, może, lub na co go w rzeczywistości stać. Daj mi choć jeden przykład na to, że wprowadziłem kogokolwiek w błąd, ogłupiłem lub zrobiłem cokolwiek z tego, co tu napisałeś, a co uroiło się w tej Twojej głowie. Przypowieść o Kaszubie, tłumaczeniach z góralskiego, przez Ślązaka, na "nasze" itd. jest niczym innym, jak pisaniem głupot o wyższości świąt jednych nad drugimi. Różnica polega na tym, że Jan Stanisławski ("profesor") robił to, żeby rozśmieszyć. I rozśmieszał, niekiedy. Twoje "googlowanie" nie rozśmiesza, ponieważ już jest śmieszne w samej swojej istocie, łącznie z Twoim niebywałym "wczuciem". Powiedziałbym, że miejscami jedno i drugie nawet przeraża. "Przerzucanie" własnych urojeń i różnego rodzaju dziwacznych zachowań, w sposób nieuzasadniony na kompletnie tym zdziwionego, bo przecież nieznanego Ci adwersarza, to jakaś chora zabawa w czarownika z Oz, nad którą nie jestem pewny, czy do końca jeszcze panujesz. Co do "narobienia mi wstydu" - proszę bardzo narób. Nawet grubo, tylko proszę o fakty, a nie wymyślone głupoty. Dużo zdrowia.
Maria_M Opublikowano 10 Października 2018 Zgłoś Opublikowano 10 Października 2018 Pomysłowy limeryk zawsze doceniam :) 1
jan_komułzykant Opublikowano 10 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Października 2018 @MaksMara, @Marcin Krzysica Dziękuję, miło Was widzieć :)
jan_komułzykant Opublikowano 10 Października 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 10 Października 2018 @8fun Dziękuję.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się