John Newman Opublikowano 11 Czerwca 2018 Zgłoś Opublikowano 11 Czerwca 2018 My dzieci kosmosu zagubieni w próżni Zrodzeni z jednych gwiazd a jednak różni Jestem tylko kolejną księżycową planetą Ty jaśniejącym słońcem dającym żar poetom Zbliżając się do ciebie płonę w ekstazie Rozkwitam i rozpadam się jak przejrzałe bazie Ciała niebieskie rozgrzane do białości Zabełtane w sobie podobne do jedności Zaciskam powieki nim rozpłyniesz się na ziemi Nim światło obróci nas w mętną wiązkę cieni Nawet słońce kiedyś zgaśnie, tak mówi entropia Za pięć miliardów lat rozgorzeje anty utopia Spotkamy się wtedy obojętni w świetle księżyca Nie znajdę już słów by powiedzieć co mnie zachwyca Tymczasem ogrzewaj zmarznięte połacie planety Ikar Przemierzając galaktykę po osobnych orbitach
W.M.Gordon Opublikowano 12 Czerwca 2018 Zgłoś Opublikowano 12 Czerwca 2018 Albo księżyc albo planeta ... zabełtane w sobie podobne do jedności ??? bełkot ... ... jak słońce zgaśnie to choćby jakimś sposobem istniał dalej księżyc to na pewno nie będzie „świecił” Końcówka to totalny kogel mogel. Komiczna kosmologia.
John Newman Opublikowano 12 Czerwca 2018 Autor Zgłoś Opublikowano 12 Czerwca 2018 To mój "debiut" więc każda krytyka wskazana. Dzięki. PS. Przymiotnika "księżycowa" użyłem w sensie martwa, pustynna. Wiem też, że księżyc nie może świecić bez słońca ale uznałem, że wiersz nie musi być w 100% logiczny.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się