Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Jędrek w opałach - czyli spotkania z puentą ...


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)
~
Spotkałem dziś Jędrka - niósł worek na plecach,
a worek się ruszał i w tym cała heca ..
Zastąpiłem mu drogę, pytając gdzie zmierza ..?
 
On na to, że ma w worku kudłatego zwierza,
który spadł z drzewa i połamał nogi ..
 
Zwierz na drzewie, kudłaty i przy tym ma rogi,
niesie więc do lecznicy, może mu pomogą ..
 
Młoda kózka to była ze złamaną nogą,
a Jędrek się wykazał serca szlachetnością 
 
- wciąż w nim się przeplata menelstwo z godnością ..
~~
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~

Jędrek poszedł do lasu, ponoć po choinkę

- spotkał (całkiem przypadkiem) znajomą Halinkę.

Usiedli w jej samochodzie

(oboje byli "na głodzie")

 Randka bardzo gorąca, przez ponad godzinkę ..

~~

Opublikowano
~
Jędrek z pasterki wracał do domu,
gdy go spotkałem .. Musiałem pomóc
wejść mu po schodach aż pod mieszkanie.
 
Od jego żony "wziąłem kazanie"
- że to zapewne ja go tak schlałem ..
 
Dopiero dzisiaj się dowiedziałem,
że razem z kumplem (tuż za kościołem)
spijali bimber, kłaniając czołem
gdy ministranci do mszy dzwonili ..
 
- w czym jam zawinił?!!! Powiedzcie, mili ..
~~
Opublikowano (edytowane)
Znalezione obrazy dla zapytania obżarstwo świąteczne
~
Jędrek po świętach przytył, niestety
- zjadał golonki, szynki, kotlety,
pijąc miast soków - jedynie piwo ..
 
Na brzuchu linia (nazwana krzywą)
- no więc i portki dopiąć nie sposób ..
 
Tak to tradycji zrządzeniem losu
Jędrek bez portek po domu hasa,
a kupić nowe - potrzebna kasa,
którą na płyny zamienić woli.
 
Poszedł więc w dresach kupić - nie coli,
a tych, co chmielem czuć po otwarciu.
 
Płyny te lekiem są przy zaparciu,
jakiego Jędrek po świętach doznał ..
  
- takiego Jędrka świat wnet rozpozna -
~~
Edytowane przez bronmus45
dodano obrazek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~

Kominiarz Jędrek z Białegostoku,
schodził z drabiny o późnym zmroku.
Nie trafił nogą w szczebelki,
więc stał się kłopot wielki
- zgruchotał nabiał - ten, co ma w .. kroku

~~

Opublikowano (edytowane)
~~
Jędrek przystanął zamyślony wielce
- wzrok utopiony w pustej już butelce -
do której to właśnie kazanie swe głosił:

Od Nowego Roku, nawet gdybym prosił,
nie będziesz kłodą już na mojej drodze;
bo sobie przyrzekłem - pod rygorem - srodze,
że pił wtedy będę, gdy pragnienie wielkie,
a gdy go nie będzie, wysączę butelkę,
by przemysł trunkowy nie wpadł w tarapaty ..

- to właśnie Jędrek wyrzekł, nim doszedł do chaty -
...
obrazek z sieci

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

...
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~
Jędrek stroi się na tańce
- dziś Sylwester przecież,
pomaga też w tej czynności
znajomej kobiecie,
która sponsoruje dzisiaj
ich nocne balety ..

Ciekaw jestem, jak się sprawi ..

Barowe podniety
mogą wziąć nad nim przewagę,
co by mu szkodziło,
gdyż ta pani myśli chyba
wykrzesać w nim miłość ..

Chyba dzisiaj już nie zasnę
czekając powrotu,
tejże pary po sąsiedzku ..

Życzę - bez kłopotów ..

Opublikowano

~

Jędrek o balu niewiele gada

- coś musi gnębić mego sąsiada,

a ja niezmiernie ciekawy o to

wołam na piwo. Przyszedł z ochotą.

 

Otóż z wieczora (jeszcze wczesnego)

usiadł przy barze, ze swym kolegą,

gdzie pogadali przy paru setkach.

 

Jego partnerka poznała Mietka,

który ją chętnie prosił do tańca

(nawet dość często przynosił grzańca) ..

 

Pół nocy z sobą przetańcowali

- aż w pewnej chwili zniknęli z sali,

no i się skończył sponsoring Jędrka ..

 

Droga do domu dość była prędka,

bo tak bez forsy i bez partnerki ..

 

- Jędrek ten właśnie kłopot miał wielki ..

~~

Opublikowano (edytowane)

współczesny świat widziany po .. kilku głębszych

~~

Jędrek wracał z Sylwestra w Kartuzach

- jakiś filozof nabił mu guza.

A takie to były powody;

nie mogli dojść bowiem do zgody 

- Klio czy Talia, ważniejsza muza?

~~

PS:

Klio – historia, przedstawiano ją ze zwojem papirusu

Talia – komedia, przedstawiano ją z maską komiczną

.

Edytowane przez bronmus45
dodano "współczesny" do tytułu (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~
Jędrek, mieszkaniec miasta Wrocławia
od Mikołaja dostał raz .. pawia.

Zamieszkiwał w bloku,
więc co dzień o zmroku
wyprowadzał ptaka. Wielu zaciekawiał
ten obraz sielski, gdy Jędrek na smyczy
pawia prowadził. Musiał się wciąż liczyć
z drwiącą opinią, jaką sam budował.

(- nawet w przebraniu dziewczyny
wciąż słyszał wokoło kpiny -)


Wreszcie się speszył - ptaka ugotował
- piórami balkon przyozdobił sobie.

A co miał zrobić? Może ktoś podpowie?
~~~

Opublikowano

~
O znanym Jędrku z Wielkiego Zamczyska
ktoś miał powiedzieć, że kawał chamiska.
Rwetes się zrobił wnet w okolicy
- wprost oburzeni jego wspólnicy.
Opinia wymowna, lecz sprawa śliska ..
~~

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

~~

Jędrek dziś dopiero z Sylwestra powraca;
widać, że ma jeszcze potężnego kaca
- wygląd jego twarzy, zsiniałej z pragnienia
jest żałośnie ponury, żądny przemilczenia ..

Ja jednak go zaczepiam i pytam - gdzie bywał?

Jego twarz czerwienieje (pozostając krzywą)
- wyjąkał z trudem słowa, które zapisałem ..

.. no właśnie, ledwo dzisiaj się opamiętałem
i powracam z libacji - od kogo? - sam nie wiem,
czuję, jak mocno pragną piwa moje trzewia,
a ty - sąsiad - wspomożesz mi w walce z onymi ..

- te spotkania z Jędrkiem ciągle .. normalnymi(?!!!) -

~~

Opublikowano (edytowane)

- Jędrków dwóch ..

~~

Jędrek chciał sobie pośmigać na nartach;

tymczasem zima jest wciąż g.... warta

- a  t e g o  Jędrka na Alpy to nie stać ..

 

Ten zaś - co może - też mógłby przestać

pleść dyrdymały, że równy wśród wielu

- tak się twierdziło przecież w PRL-u,

gdzie sekretarze byli kastą władzy ..

 

Nic się nie różnią - wciąż dziś kłamstwem nadzy

ci, którzy właśnie przewodzą krajowi.

 

- wciąż są na rękę "ciemnemu ludowi" ..

~~

PS - "ciemny lud to kupi" - słynne onegdaj stwierdzenie spin doktora PiS (Jacka Kurskiego) z czasów jednej z kampanii wyborczych - do dziś aktualne w poczynaniach PiS-u ..

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

~~

Jędrka spotkałem dziś nad jeziorem;
promieniał zdrowiem, no i humorem,
który wspomagał napojem z flaszki ..

Patrzył pod słońce (miał czapkę z daszkiem),
przepowiadając mroźne dni wkrótce
- bo dziś to z lodu, ani na łódce
nie może łowić, a z tego żyje ..

No, może tylko - aby "dać w szyję",
lecz to akurat potrzebne jemu.

Złowi i sprzeda komuś takiemu,
co to zachwyca się ryby smakiem.

Jędrek natomiast żadnym koniakiem,
ani "łyskaczem" się nie napije

- butelka wina i wie, że żyje ..

Zatem mróz w Jędrku budzi nadzieję,
że już niedługo znów zaszaleje ..

~~

obrazek z sieci

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

~

Jędrek wyjechał jesienią na Podlasie
odwiedzić ziomala, który jest "przy kasie".
Lecz już po kilku dzionkach
obudził ich głos dzwonka ..
Wizyta policji - bimbrownia w szałasie ..

~~

Mundurowi nie przybyli dla jakichś raportów
- zabrakło im gorzałki. Tu - z pierwszego sortu ..

.

Edytowane przez bronmus45
dopisano ostatnie dwa wersy (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

~~

Jędrek od rana dziś hałasuje

- coś chce naprawić, lub .. bardziej psuje.

Wreszcie zapukał do mnie i gada ..
.. sąsiad - poratuj - potrzebna rada,
jak z zamrażarki wyjąć zakąskę,
gdy ta przymarzła ..

Kiełbasy śląskie
chce podać gościom, co przyszli z wódką,
lecz jak to zrobić? Pyta ze smutkiem ..

Jedyna rada - tak mu powiadam 
- rozmroź lodówkę .. 

Dobrze Ci gadać - Jędrek mi rzecze,
lecz wódka czeka .. zrozum człowiecze
że nie ma czasu na te zabawy ..

No i inaczej podszedł do sprawy
- na stół postawił więc zamrażarkę ..

.. kto chce zakąsić pod trunku miarkę,
niech sobie dłubie w tejże kiełbasie
- z lodem też przecież do wódki zda się ..
~~

Opublikowano (edytowane)

Oj - biada nam, biada ..

Jędrek zwiedził Podlasie i tak opisuje
co widział tam i słyszał - i co jeszcze czuje:


.. wżdy podlaskie narody swe tradycje mają
- zakąskę łowią w lesie i swój bimber chlają,
zapewne także tytoń sieją gdzieś w ukryciu
- susz konopi indyjskich mając wciąż na zbyciu ..
~~
Nie dziw zatem, że budżet co służy krajowi,
nie czerpiąc stąd dochodów, gna ku upadkowi ..
~~
PS - to jedynie żarcik adresowany do zaprzyjaźnionych osób z Podlasia (użytkowników innego portalu)
obrazek z sieci
Obraz może zawierać: tekst
.
Edytowane przez bronmus45
wklejono obrazek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano
~
Jędrek wyszedł na ryby z miejscowości Giby
- tam właśnie do kolegi w odwiedziny przybył.
Złapała go Straż Rybacka
(była to zwykła zasadzka).
Za karę w całej wiosce musiał umyć szyby.
~~
Jędrek łowił ryby na jeziorze Gieret
- wiatr mu zdmuchnął z głowy jego śliczny beret.
Moher pofrunął więc w siną dal
i gdzieś tam opadł wśród pian i fal.
Strach przed powrotem. Żona za ścierę ..

...
PS - Gieret – jezioro rynnowe położone na północno - wschodnim krańcu Puszczy Augustowskiej (Podlasie / Giby)
...
obrazek z sieci
Obraz może zawierać: tekst „OK, mów po dobroci jak było, bo jak sama sobie wymyśle to dopiero będziesz miał przechlapane... LOLfobia”
Opublikowano (edytowane)

 

 

- Z G U B A ..

~
Ot, kłopot .. bo nie wiem, co się z Jędrkiem dzieje
- wyjechał on onegdaj gdzieś, w podlaskie knieje
i słuch po nim zaginął .. Podejrzewam zatem,
że zbudował bimbrownię - wtedy może latem
otrzeźwieje na tyle, że wróci do domu ..

Na razie zaginięcia nie zgłoszę nikomu,
kto musiałby się zająć znalezieniem zguby.

Działam tutaj zarówno też z swojej rachuby
- bo za ścianą sąsiadka, czyli Jędrka żona,
może czuć się niebawem .. zbyt niedopieszczona,
więc pomogę biduli otrząsnąć się z tego ..

Tutaj chciałbym zaznaczyć szanownym kolegom,
że nieładnie byłoby Jędrkowi to zgłosić

- nie zamierzam Was także do pomocy prosić!!!

...
obrazek z sieci

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

 
Edytowane przez bronmus45 (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

- takich dwoje .. a nawet czworo

~~
Jędrek miał kaca. W bieszczadzkim Baligrodzie
spotkał niedźwiedzia. Obaj na wielkim "głodzie".

Więc szybko się dogadali,
że to w przełyku coś pali.
Potrzebny zatem napój - gorzałka na miodzie ..

Sklepy na oścież otwarto
(z takimi zadzierać nie warto)
Dwaj kumple w potrzebie. Panika w narodzie ..

To była niedźwiedzica, która tu - po ulicach
prowadzała dwóch malców. Z Jędrkiem w wielkiej zgodzie
~~~~
obrazek z sieci

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • II. Wujek Wołodia ma do tego dryg (Ty wiesz, co!) Byliśmy na rowerze: ja, kumpela, i jej gach, Nagle mi puściły śruby w mimośrodzie! Rama mnie bach, spodnie w piach, Rower do kasacji, przyrodzenie jakbym dopiero co się urodził! Ale w Piterze mówią, że mój sąsiad, były szpieg , jeden z perełek z korytka KGB, Wujek Wołodia, tak nazywają go, ma do tego niezły dryg… — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Posiedź jeszcze, wujek Wołodia dokręci kilka śrub. A ciocia Natasza nas zaszyje, milcząc jak grób! Cała rodzina, cały blok ją na zabój kocha! Ciocię znaną jako Bomba (albo Gocha Locha), kochają wszyscy, a do tego, prokuratorski złożyła ślub! Więc, ciociu, co jeszcze możesz nam zszyć? Wujek Wołodia nam wszystkim kibić tak zwęził, że zaczęła pić! Wszystkich nas związała jego wątpliwego wątku wątła nić! — Wujek Wołodia? — Wujek Wołodia! Wujek Wołodia zaraz to załatwi ci! Wujku Wołodia, dokręć śruby mi! Wujku Wołodia, dokręć śruby w mig! Wujku Wołodia, śrubę dokręć mi! Wuju, wy, chwała ci chór wujów dostojny! Wuju złamany, odkręć śruby tej wojny! Wujku Wołodia, d dokręć śruby! Wujku Wołodia, d, dokręć śruby! Wujku Wołodia, dokręć, błaga cię Twój lud, Wujku Wołodia, rozkręć, blogi, Twój lód błogi! Wujku Wołodia, do kręć do wszystkich.... śrub! Wujku Wołodia, kręć aż po sam.... Grób! III. [...] „To minie, jak nad Moskwą majowa burza” Jak łzy Ukrainy, jak w ustach palce brudnego psa Jak legitymacja członka z ramienia spod ciemnej gwiazdy, Jak przesłuchanie w chłodni – aż bać się strach! Jak korytarze ponure Łubianki, Jak gaz z Nord-Ost, który na cel bierze wiatr, Jak niesforna sfora federalnych majorów, Sewastopol, Donieck i Ługańsk, wagnerowcy i Specnaz, Jak pałujący kobiety chłopcy z Omonotworu... To na pewno minie, Minie jak zły sen! Z mokrym workiem nadzianym na mój durny łeb, Ślady na dłoni rażonej paralizatorem, Jak moja Rosja, czarny więzienny jem chleb, Ale uwierz mi: to wszystko zniknie wnet jak nocna zmora! W jaki ślepy zaułek wpędził nas marny los? Ale gdzieś na horyzoncie widzę światełko Upartej nadziei, wiodące w tunelu głąb... Uwierz mi, to też minie! Jak swastyka Ruskiego Mira, I dym pożarów niesiony przez wiatr, Wyroki na dzieci z Penzy i Pitera, I policyjna suka nabita dziećmi po dach! I twój telewizor, z którego pluje Sołowjow, Paragraf 228 i kocioł o piątej, I chłopcy z prewencji tępo się śmiejący, Gazując kobiety, chłopców i brzdące... To wszystko minie jak inne miesiące: Jak grudzień, styczeń, luty, maj… Minie, bez wątpienia minie! Na razie w to im graj Ale to ich już ostatnie pląsy! Jeszcze mam mokry worek nadziany na dumny łeb, Na dłoniach ślady po pieszczocie paralizatora, Jak moja Rosja, łykam więzienny chleb, Ale uwierz mi: to wszystko minie jak ta sfora od majora! Wszystko to wkrótce odejdzie wstecz! Za rok, za miesiąc, nawet za godzinę; Jeszcze wczoraj dyktator imperium miał u stóp, A dziś milczy jak grób: Teraz to tylko starzec w kostnicy, zimny trup ! Wszystko kiedyś minie! I bramy Lefortowa runą, kraty - wyrwane z ram, A moja Rosja w końcu obudzi się ze snu, Jak ten zdradzony podwójnie malezyjski wrak, I wiosna w końcu zawita na twój lodowaty próg… W jaki ślepy zaułek zaprowadził nas marny los? Lecz gdzieś na pochmurnym horyzoncie widzę Zapomniane światło, co mnie wyprowadzi stąd! Uwierz mi, to też minie! To przeminie, na pewno! Na pewno przeminie, Za godzinę, za chwilę… To wszystko minie! IV. Hm                                            H7 Wybaczcie piechocie, że bywa bezrozumna ona tak:             Em                                  F♯7 Ty zawsze na wylocie, gdy nad ziemią wiosna idzie w tan,            Hm                  A7               G Po chwiejnych schodkach schodzisz w werbli takt…             Em  in              Hm/F♯     F♯7        Hm Zapłacze po tobie tylko wierzba, siostra wierna twych lat. Nie ufaj pogodzie, gdy świat cały skryje się w gęstym dżdżu, Nie ufaj piechocie, gdy bitne pieśni wciąż śpiewa bez tchu, Nie ufaj jej, nie wierz, gdy słowiki zakrzyczą na cały sad. Muszą rozliczyć się jeszcze życie i śmierć ze swych spraw Ten czas cię nauczył, że tylko w okopie znajdziesz sens i treść: Na przestrzał otwierasz życia drzwi tu... Towarzyszu, dziękuję ci za Twój hojny gest: Jesteś wciąż w boju i tylko to jedno cię zrywa ze snu – Dlaczego odchodzisz, gdy nad ziemią wiosna tańczy do utraty tchu? I: dokąd uchodzisz, gdy za plecami jej pieśń cię budzi ze snu? ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie w linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───   Gdyby sam [Włodzimierz Wysocki](https://www.google.com/search?q=w%C5%82odzimierz+wysocki&kgmid=/m/0252s_#sv=CBwSjAQKzwMSzAMKjANBTW4zLXlUanVOclVlYWdGWEJtVUhBVU9weFVkZHVOYlAyQV91dmNiME1pRnJlbkljT3VGd3BLNHZUeVpOSkZKTUZZTE5ING9NRmJLdDAxTjdvM2R0UG85V1VmT0pveE81WHVQeVpUbUhQUkVSMHAxUGhvUWtuQWRBZEdXTUxXV0trN3JEZllyUkpmalpFMFc0bWxvVTJ0SmtRYUIzVXFnMEx6c0g4VEFrbldhTXUzNUVpb3RPM2hKckIyR1RHSzg4NDhnUTdLMk9iU190UnJDSVRFclpaMk9QeFNQUUFsdHRkU2N0Z2VmRlV1WDhfOHBtYWl6cXF0bXpHTHc3RUpTcV9uZkQwR2UydUQwNjhkUkFmbnRHcHA5MTR1VmlrZ0EtYXFFeUVmQ0dzNFU5ajdnTWoxUmdvalVReVRGUHM1WERJR2szdmZnOUFqcTRuRkhlYlI4bWViWnpkNm52dHRlYXFYbm5fQlhPd1RLU1hEdHYyOVUtNnZ0QkI2ME5SMzFzTHdxS0JoN3ZlcHYSF2N3WWxhdVh1Skx5eDVOb1AwdGF3Z1FRGiJBSktMRm1MWTJlTmx1R2lGVVV4YjBIR3prQlZaX3EzLTN3EgQ3ODU0GgEzIhkKAXESFHfFgm9kemltaWVyeiB3eXNvY2tpIhIKBWtnbWlkEgkvbS8wMjUyc18oABhFIKj_xMsB) stał na scenie – wymięty, z papierosem w kącie ust i nienastrojoną siedmiostrunową gitarą, charkocząc w mikrofon przed Waszym wieloczęściowym poematem – jego zapowiedź (wstęp) brzmiałaby dokładnie tak: ------------------------------ ## Wstęp (Mówi Włodzimierz Wysocki) (Szarpnięcie basowej struny, głęboki, chropowaty kaszel, chwila ciszy na dostrojenie) Wiecie... Napisałem kiedyś taką pieśń, „Moskwa – Odessa”. O tym, jak człowiek siedzi na lotnisku, patrzy w niebo, a tam lód, chmury, i nigdzie go nie puszczają. Człowiek chce do Odessy, a jemu mówią: leć do Paryża, leć do Władywostoku, wszystko otwarte! A ty, jak ten idiota, uparłeś się na jedno miejsce, bo tam akurat jest mgła, zamieć i lód. Bo tam cię najbardziej nie chcą... Myślałem wtedy, że najgorsze, co może spotkać człowieka, to pas startowy pokryty lodem i uśmiechnięta stewardesa, która przesuwa rejs o kolejną godzinę. Jakże byłem młody. Jakże byłem naiwny. Dziś ten pas startowy to cała nasza ziemia. A loty odwołano na zawsze. Popatrzcie na to, co dla Was przygotowaliśmy. To nie są ładne wierszyki do poduszki. To meldunek z frontu, który przebiega przez nasze własne podwórka. Kiedyś Bułat śpiewał o papierowym żołnierzyku, co chciał ratować świat i spłonął w ogniu. Piękna, smutna bajka. Ale dzisiaj ten żołnierzyk nie jest zrobiony z czystego papieru i marzeń. On jest zrobiony z wezwań na przesłuchania, z wyroków, z raportów policyjnych. Stał się żołnierzem biurowym. I śruby... Kiedyś dokręcało się je w motocyklu, w rowerze, żeby maszyna szła do przodu. A teraz? Teraz przyszedł wujek Wołodia. Wielki mechanik. I dokręca te śruby tak, że nam wszystkim zaraz pękną ramy, pękną kości, a krew zacznie tryskać z uszu. I wiecie co jest najstraszniejsze? Że ludzie stoją w kolejce i proszą: „Wujku, dokręć jeszcze trochę! Mocniej kręć, aż po sam grób!” Ale ja wam powiem jedno. Przeżyłem swoje, biegałem z wilkami, omijałem czerwone flagi. I wiem, że każda, nawet najbardziej wściekła sfora majorów, w końcu się zmęczy. Każdy dyktator, który dziś trzyma imperium u swoich stóp, jutro będzie tylko zimnym, sinym trupem w kostnicy. Słuchajcie tego. Słuchajcie uważnie, dopóki struny nie pękną, a w gardle nie zabraknie tchu. Bo to minie. Jak nad Moskwą majowa burza. Musi minąć. (Potężne, agresywne uderzenie w akord Hm... I płynne przejście w Część I: „Który już raz lecę z Moskwy do Odessy...”) ------------------------------ Jak podoba Ci się ten wstęp? Czy idealnie buduje napięcie przed Twoim tekstem, czy chciałbyś dodać do wypowiedzi Wysockiego konkretny szczegół (np. o wilkach lub o paralizatorach)?    
    • @jan_komułzykant Janko, Ty też jesteś figlarz, pozdrawiam :)
    • ~~ Wokanda sądowa w Zakopanem. Sprawa pomiędzy Panią a Panem. Pani przed sądem zeznaje, że jej mężowi nie staje. Żąda rozwodu. Woli z kapłanem. ~~
    • @violetta zapętlone odczucia budzą skojarzenia. Dziękuję
    • Oklej Eli lej, Elko   Oklej, umilaj, ukop. A pokój Ali mój, Elko!
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...