Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Na początek przyjechało pogotowie ratunkowe

teściowa dostała korkiem  od szampana w głowę

teścia chyba dopadło zapalenia wyrostka

babuni  w przełyku utknęła wołowa kostka

 

a dziadunio struł się skisłym starym żurem

w dodatku popił go wodą ze zgniłym ogórem

wnuczków też na razie nikt już nie zabawia

pod choinką już grają w puszczanie pawia

 

bo najadły się samej czekolady i cukierków

a nikt im nie odwinął sreberka i papierków

mamusia ma w gipsie przecież obie ręce

bo wywaliła się na posadzkę w łazience

 

tatuś zaabsorbowany  smartfonem

pomylił wyjścia i wypadł balkonem

na wujka co na ciocię wczoraj się obraził

upadła choinka  i prąd z lampek go poraził

 

ciocia tylko rzekła  nie będziesz bałamucił…

i straciła przytomność i nikt jej nie cucił

szwagier się pokaleczył  bo szwagierka

stłukła wszystkie w domu lustra i lusterka

 

wypaliła w stresie całą paczkę papierosów

pomyliła Domestos z szamponem do włosów

stryjenka przez omyłkę w twarz dostała od stryja

bo chciał w kuchni zabić karpia przy użyciu kija

 

w końcu kiedy miał rybę w durszlaku

zabrakło wody też  w zlewozmywaku

z kranu poleciała jakaś brunatna breja

na krześle usiadł brudny stryj jak fleja

 

a kuzyn sączył jakąś ciecz podobną do soku

kiedy wzajem pożyczyli sobie Do Siego Roku

i pogotowie udzieliło im pierwszej pomocy

potem usiedli wszyscy przy stole o pólnocy

 

jedna słaba żarówka rozjaśniła mrok

taki Sylwester to się zdarza raz na rok

 

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2018 DLA MATEUSZA ORAZ WSZYSTKICH POETÓW Z PORTALU LITERACKIEGO ŻYCZY MACIEJ JACKIEWICZ

DO POCZYTANIA I ZOBACZENIA PO NOWYM ROKU

MACIEK

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • "WYŻEŃCA" (Frag. szers. utw.)

       

      (...)

       

      Choć sztorc ścierał na osełce z najlepszego piaskowca,
      I na omłocie starannie utwardzał u klepadła,
      To nie wieścił mu ni zwiastun jeden tak rychłego końca,
      Jak głownia jego wraz z kosiskiem na kamieniu się rozpadła.

      Machajką swą miłą uciesznie rwał do potańca,
      A ześcibolił żniwnie w pojedynkę pewno i spichrz cały,
      Śmiał się "haha" gdy klinga ucinała młodziane pędy,
      I w lekceważeniu oczy jego na swe uczyny nawet nie ukradkowały.

      A kępy siłą stały sztywnie jak pasły zwierzyniec,
      Na ustroniach zagród, i tam gdzie polany,
      I w gwarnicach motłochu jak na ofiarnych stołach,
      Aż po kąt zapuszczony, przez bok dzidą omijany.

      Raz wyciął jak drwalik sosen na podściółce lasu,
      Raz ścinał po sztuce, nim salwą ruszyli z kopyta w popłochu,,
      Wszystko na powagę postronników, by go wyceniali w krocie,
      I zmykali gdy drzewcem wywija jak skrą przy czarnym prochu.

      Sztrych jego zakrzywni wychwasty niżał w obręb ziemi,
      A chwalbował siłą, bo grzebietem taszczył wór puściutki,
      Gdzie ni na wycen cienia choćby tyciej drogoceny,
      Zagodnej czci z poszanowaniem w otoczeniu ludzkim.

      I naliczał, mnożył, odpadał szkodnik za szkodnikiem,
      Dłoń jego karciła karki i przednie fasady, 
      Miast ściskać bratnie łapsko w powitalnym dygu,
      Odganiał paździerz, tak wolał, i był im w się we ślady.

      A jak mówili, że gburny, grubiański, i do skoku wyrywny,
      Bo rzuca się w kije do bicia i zdziczale ryczy, ,
      Rozminęli się z istnym, choć mogła ich brać zaślepota,
      Że choć w hurm ścina kukiełki, to wyłącznie spośród dziczy.

      A dzicz płochliwa, nie wali na znak, na alarm nie bije,
      Bo bezbronna waruje, i ni w grupie to postrachaja,
      A on pożywką rozochocony, że załzawiona stoi,
      I fajura kruszna z niej, a nie obłożny, rychło odzewny rębajło.

      Raz napotkał na swej ścieżce, a ta wiła parkiem,
      Człowiekę niepostawną przez zaczynek znany,
      Co nałkana się przyznała, że w psie ryło dała,
      I tak bracina jej oddany został pochwytany.

      A że nóż bocianisty posiadał nasz pan -
      Ale broń Boże nie do tępicielstwa, bożto jeno tarcza -
      To raz jeden tegoż dnia dobył ostrza za rękojeść,
      Wcześniej zebrał śluzne z szyi, podchodził i harczał.

      Wpierw plwoty wymierzył i rozpylił jej ryju -
      "Kurwina!" - głośnie odmówił człowieczyńce
      Człowieczeństwa, i naharał pod lewne oczęto zylą,
      Upust dał ślince, ponoć widziano też sińce.

      Takie bujały na wietrze czekając swego żeńca
      Jak popy makowe górskiego rolnika,
      Zawsze wyłon ktoś zza winkla na pełnej niedrgnięty
      I nie szczudłał nachodu, bez gry polnego konika.

      Ni najmniejszej chwaścicy nie oszczędził w pojebie,
      Szramił szewro na odroślach i rozcinał, co wyrosłe z rówieśnych
      Nasion, i rzędem, po jednym padali oniemiali
      I nasiąkiem gnili w otchłannej wilgoci ściół podleśnych.

       

      (...)


       

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



×
×
  • Dodaj nową pozycję...