Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dwa limeryki kryminalne


Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano (edytowane)



Zawzięty czarny typ z wioski Kotowice
zadźgał raz teścia po czym zamknął piwnicę
Kiedy już po tej ,,robocie,,
dostał wyrok-dożywocie.
podczas widzenia zabił też połowicę.


Posadzili raz skazańca pod Miami
na krześle za ,,niedobrą zupkę z grzybkami,,.
Tak za otrucie orzekł sąd
lecz wyłączyli wtedy prąd.
Więc udusił go kat własnymi rękami.

Edytowane przez Maciej_Jackiewicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Wyrzucić, wywalić kogoś na ulice, na bruk sugeruje  że mimo wszystko żywego i ten poszedł, wyszedł na własnych nogach.

Może wystarczy napisać - dźgnął teścia i wyrzucił na ulicę, dalszy ciąg:

 

dostał wyrok-dożywocie.
podczas widzenia zabił też połowicę.

 

Wyraźnie sugeruje, że  dźgnął ze skutkiem śmiertelnym.

Zatem zmieniłabym wers:

Zawzięty czarny typ z wioski Kotowice
dźgnął  teścia i wyrzucił na ulicę.

 

 

Opublikowano (edytowane)

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

Tak czy inaczej brzmi  źle, niegramatycznie. Jeśli się wyrzuca teścia - to wyrzuca się żywego, jeśli nie żyje to wyrzuca się zwłoki, ciało, trupa... etc.

Widzę, że tak bronisz się przed skorzystaniem z mojej sugestii  że zamieniłeś na coś,  co zupełnie nie ma sensu.

Gdybyś napisał -  zadźgał raz teścia i zamknął go w piwnicy - to i sens byś zachował i ilość głosek również.

A dla zachowania rymu nazwę wioski też można zmienić.

Pozdrawiam !

 

Edytowane przez Bożena Tatara - Paszko (wyświetl historię edycji)
Opublikowano (edytowane)

Bożenko, 

spokojnie

zamieniłem co trzeba

facet zamknął piwnicę (w domyśle : z trupem teścia w środku)

i wszystko gra

limeryki to nie bajki dla dzieci

gdzie wszystko jest dosłowne

i powinny być nieco absurdalne

pozdrawiam również

pisz więcej wierszy

dawno nie czytałem twojej poezji

Edytowane przez Maciej_Jackiewicz (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Pewien   pryszczaty  Franek   z  gminy  Wyszków

nie  oszczędził  Geni,  sprał   ją    po  pysku.

Przyglądał  się  siwek

jak   Franek   bił    dziwę,

o  mało  nie  ogłuchł   od   Geni    pisków.

 

 

 

 

 

 

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

        Ja też lubiłem, ale to było dawno.
    • @onasama   To nie szukaj pigułek, nie licz na mikstury, Lecz wzbij się wraz z nim wysoko nad chmury. Skoro on ćwierka, zamiast stawiać diagnozę, Wyleczył Cię właśnie z powagi... przez metamorfozę!
    • @Rafael Marius ja tam lubię być zakochana i czuć te motylki :)
    • Miał zęby z cyrkonu, a jego żuchwa zdawała się odlaną ze stali. Choć był młody, twardy był z niego chłop. Wszyscy nazywali go Szalonym Krokietem. Rankiem rozwoził gorące krokiety po barach, a wieczorami rozwalał łby tęższym i większym od siebie. Nie miał wielkich wymagań. Brał od życia to, co najłatwiej było wyszarpać. „Lewe” walki były dla niego najprostszym kąskiem. Można go było tłuc po głowie, a on stał niewzruszony. Czekał na moment, by zadać cios w najmniej oczekiwanym czasie. Od panienek też nie mógł się opędzić. — Strzeż się wszystkiego, co może cię osłabić — powiedział starzec. — Strzeż się wszystkiego złego, co może cię spotkać. Słyszysz, Krokiet? Nie jesteś już małym chłopcem. Pora dorosnąć i pozbyć się kompleksów. Rodzice ci nie mówili, że czas wydorośleć?     Te słowa rozsadzały mu czaszkę. — Taaaak… — zaśmiał się rudy wielkolud. — Rodzice ci nie mówili? — przedrzeźnił go z drwiną. Pot spływał rudzielcowi po czole, a resztki zarostu, którego nie zdołał zgolić brzytwą, zatrzymywały słone krople na brodzie. — Jesteś w stanie wziąć sobie to głęboko do serca? — zapytał stary trener. — Panienki, oczywiście, na bok. — Masz dziewczynę? — dorzucił wielkolud. — Od dzisiaj możesz na nią tylko popatrzeć, nie wolno ci jej dotknąć. Jesteś biały jak prześcieradło i w dodatku jesteś Polakiem. Trudno ci będzie przebić ten beton. Biali mają trudniej. A już Polak… Zastanowił się przez moment. — Teraz nikt cię tutaj nie będzie chciał. Nie chciałeś walczyć w getcie, bo tutaj Unijczycy na wiele ci nie pozwolą. Wyjedź za Wielką Unię. Bo tutaj, na tych ziemiach… — zawiesił głos. — Hindus mówił, że widział cię w akcji. Podobno jesteś dobry. — Czy ja wiem? — mruknął chłopak. — Czy ja wiem… — westchnął stary trener. — Korci mnie, by cię jutro, Krokiet, rzucić na pożarcie.     Rudy zaśmiał się głośno. Dopiero teraz chłopak zauważył gwiazdę Dawida wytatuowaną na jego lewej dłoni. — Wychowujemy tu prawdziwych żołnierzy. Niech stracę, jutro masz walkę. Wystąpisz na otwarciu. Zobaczymy, co jesteś wart. Masz gdzie mieszkać? — zapytał stary. — Właściwie to nie. Nie zdążyłem się jeszcze rozejrzeć. — Idź do pensjonatu „Orzeł” i powiedz, że przysłał cię Hindus. — Dobrze, proszę pana. — I pamiętaj! — zawołał za nim rudy. — Żadnych panienek!
    • @Radosław   serce i tak wiedziało zanim usta zdążyły - niektóre rzeczy nie pytają o pozwolenie
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...