Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mateusz - stwierdzam, że do Ciebie bez dowodu rzeczowego nie ma co "podchodzić".

Więc proszę sobie przeanalizować tą oto sytuację:

...

Zrzut ekranu z dnia dzisiejszego (10 czerwca) - godzina 17.00 - dotyczy wyświetleń powiadomień:

.

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

.

żeby było czytelniej:

.

.

Dziś ukazało się raptem dwa powiadomienia - jak na załączonych powyżej obrazkach (dowodach)

.

Natomiast wpisy (komentarze) pod moimi publikacjami z dzisiejszego dnia dowodzą czego innego:

.

Z samego tytułu "słów kilka o haiku - wg. bronmus45" jest ich dzisiaj:

 

Jacek_K - 3 komentarze (powiadomienie 1)

ja_bolek - 1 komentarz

(powiadomienie 1)

...

kolejny tytuł "cudo" 

ja_bolek - 2 razy (powiadomienie 1)

 

...

tytuł "Szczecinek"  

ja_bolek - 1 komentarz (powiadomień 0)

 

...

tytuł "Mielno..."

ja_bolek - 2 komentarze (powiadomień 0)

 

...

Mateuszu - wystarczy dowodów?

Opublikowano

Odznaczyłeś te opcje SAM, więc określone powiadomienia nie docierały. Jak widać na załączonym screenie, nie otrzymałeś żadnych powiadomień z wątków, oprócz tych bezpośrednich - cytatów, polubień. :)

Opublikowano (edytowane)

Nie chcę się narazić na kolejny ban, ale... mam cholerną ochotę bluzgnąć !!!

- to jak - do jasnej cholery - w tym samym wątku jedne powiadomienia docierały, a inne nie?...!!!

...

(kopia z powyższych zrzutów i zapisów komentarzy)

.......................................................

Z samego tytułu "słów kilka o haiku - wg. bronmus45" jest ich dzisiaj:

 

Jacek_K - 3 komentarze (powiadomienie 1)

ja_bolek - 1 komentarz

(powiadomienie 1)

..........................................................

Masz jakieś kolejne, zawiłe tłumaczenie tego faktu?

Edytowane przez Bronisław_Muszyński
korekta literówek (wyświetl historię edycji)
Opublikowano

Powiadomienia z cytatów są powiadomienia bezpośrednimi. One docierają ZAWSZE, niezależnie od tego czy obserwujesz wątek czy nie. Do innych powiadomień (np. wypowiedzi innych bez cytatu) potrzeba obserwowania wątku.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      pisze się  zombi - Google.com przepraszam, ale musiałem, ponieważ ząbi kojarzyć się może z zębami ;))) wiersz na plus    pozdr.     **********************************  
    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...