Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Zgłoś

  • Niestety, Twoja zawartość zawiera warunki, na które nie zezwalamy. Edytuj zawartość, aby usunąć wyróżnione poniżej słowa.
    Opcjonalnie możesz dodać wiadomość do zgłoszenia.

    ×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Przywróć formatowanie

      Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

    ×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

    ×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

    ×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Nel   Masz dar do opisywania nostalgii. Ten wiersz jest jak stare zdjęcie - piękny i bolesny jednocześnie.
    • @Łukasz Jurczyk   Zajrzałam do sieci, i niewiele znalazłam informacji o Dahach. Wcześniej nie znałam tego ludu - ta nazwa nic mi nie mówiła. :) Czytając Twój poemat niesamowicie pogłębiłam swoją wiedzę o czasach Aleksandra i okresie hellenistycznym.    A wracając do tej części - narratorem jest operator katapulty - „wyznacza tor kamienia”. Patrzy na cel z dystansu, co ułatwia zabijanie. Wiersz genialnie ukazuje absurd wojny. Dla Greków i Macedończyków ten kawałek stepu to „pole bitwy”. Dla nomadów (Dahów) to po prostu kolejne miejsce na rozbicie obozu. Ich spokojne czynności potęgują napięcie i tragizm sytuacji. Zestawienie zimnej trajektorii lotu morderczego głazu z przebiegającym przez nią „dzieckiem z kozą” to najbardziej wstrząsający, niemal kinowy obraz w tym utworze.   Młoda Dahijka wraca z upolowanym zającem - jej tryumf jest „tak drobny, że aż prawdziwy”. Wielkie podboje Aleksandra są z tej perspektywy abstrakcyjne i niosą jedynie śmierć. Sukces kobiety polega na zdobyciu pożywienia - podtrzymaniu życia. To jest realne i ma autentyczny sens.   Miraż w wierszu najpierw jest zjawiskiem optycznym, potem głęboką metaforą egzystencjalną: „Może to my jesteśmy mirażem, a oni — rzeczywistością.” Narrator uświadamia sobie, że armia Aleksandra jest anomalią. Imperia powstają i upadają, natomiast koczownicy, żyjący w rytmie natury, trwają tam od zawsze i będą trwać. To oni są prawdziwą, niezmienną rzeczywistością stepu.   Operator katapulty decyduje się nie strzelać. Jednak ostatnie słowa - „Choćby przez chwilę” - nadają bardzo pesymistyczny ton. Jego akt łaski niczego nie zmienia - walec wojny i tak po nich przejedzie. Zwykły człowiek nie jest w stanie zatrzymać historii.   Ale każda machina wojenna -starożytna czy cyfrowa - wymaga od człowieka aktu wyobraźni moralnej, żeby zobaczyć w celu człowieka.    Znakomity, uniwersalny tekst!
    • Zło zawsze mnie brzydzi życiowe spadanie na dno innych zawsze boli   Łzy były są i będą trudne dom bez miłości przeraża kłam wysokim progiem   Ale są też chwile i rzeczy  które od rana cieszą nie dokuczają   Które wyraźnie mówią  że życie to nie grzech warto je upiększać  
    • W ulubionej knajpce ostatnie jagodzianki:) jak fajnie przysiąść w drzewach co prawda przy ulicy, ale i tak uroczo:)

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • @Berenika97:

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

       
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...