Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

[indent]Był przygnębiony. Myśli krążyły woków spraw, które spędzały mu sen z oczu. Nie pamięta już odkąd, ale chyba wkrótce po urodzinach pierwszego z dzieci podjął poszukiwania lepiej płatnej pracy, aby zadbać o rodzinę. Chciał zapewnić żonie i dzieciom godziwe warunki do życia, zdobywania wykształcenia. Cele te wydawały się mu coraz bardziej nieosiągalne. Kiedy dostrzegł oznaki niedomagań jego organizmu, doszła troska o to, czy zdrowie mu pozwoli dalej zarabiać na jedzenie i stałe opłaty. Niczym refren obmierzłej śpiewki pojawiała się myśl: Gdyby mi się coś coś stało, kto zaopiekuje się moją rodziną? Dostrzegał, że jego kochanej żonie też nie brakowało powodów do zmartwień. Wskutek tego co oboje przeżywali, ich wzajemne stosunki nie stawały się lepsze. Wracał po pracy wykończony, nieskłonny zająć się dziećmi. Niechętnie angażował się w uczenie ich dobrych manier, które sam z trudem okazywał. Żona właśnie o to robiła mu wymówki. Wybuchały kłótnie przy dzieciach. Były nimi zdruzgotane. Winę, że do nich dochodziło brały na siebie. Nie były zdolne pojąć, że podłożem nieporozumień, była troska o to, co będzie gdy któreś z nich się poważnie rozchoruje. Skąd weźmiemy wówczas pieniądze na leczenie? Kwestia ta przerażała ich obojga. Sytuacja wokół nie staje się lepsza - odczuwali to nieomal z dnia na dzień - nawet relacje z krewnymi. Widział, że wszyscy cierpią podobny los do nich. Nie byli wyjątkiem. Nieodparcie nasuwała się myśl: Już nikt nie cieszy się prawdziwym spokojem ducha! Którejś, bezsennej nocy żona zwierzyła mu się, że czuje przemożne pragnienie znalezienia rozwiązania problemów z którymi się borykali. Szlochała, że pragnie wytchnienia i niczym niemąconej radości. On także. Któregoś dnia, w rozmowie przebiegającej w dość spokojnym tonie wyznał: Byłoby cudownie znaleźć drogę do pokoju i szczęścia. Też o niej myślałam... - usłyszał. Ośmielony tym, ciągnął dalej: Jest tyle filozofii życiowych, wierzeń, poglądów. Jak się przekonać, które z nich mają praktyczną, życiową wartość? Nie damy rady zbadać wszystkich zauważyła rezolutnie, i dodała: Każda religia, czy filozofia przedstawia jakieś rozwiązania problemów, lecz, jak widzimy wokoło, żadna zbytnio nie zmieniła życia swoich wyznawców. Myślę, że szkoda czasu na szukanie drogi do lepszego życia. Wolałby się z nią nie zgodzić... Zamilkł.[/indent]

Któregoś dnia zauważyła, że ich nowi sąsiedzi zdają się być dziwnie spokojni, zadowoleni. Pomyślała: Muszę ustalić co sprawia ich odmienny sposób bycia. Przy najbliższej okazji jaka się nadarzyła, w rozmowie z nową sąsiadką usłyszała: Wiesz... w zasadzie mamy te same problemy i kłopoty co wy. Ale odkąd czytamy pewną książkę, coraz bardziej ugruntowujemy się w przeświadczeniu, że jest ona dla nas źródłem praktycznych, życiowych wskazówek. Poza tym ukazuje nam sposób postępowania w życiu - drogę - który wiedzie do pokoju i szczęścia. Ta księga pomaga nam zachowywać radość pomimo trosk. Zaintrygowana słuchała w uważnym milczeniu. Książkę tę spisano w starożytności, na Bliskim Wschodzie, jednak przekonujemy się coraz bardziej, że w istocie jest napisana tak, iż odnieść z niej mogą pożytek wszyscy. Jej orędzie wznosi się ponad podziały na tle religijnym, społecznym i rasowym. Przetłumaczono ją na setki języków, więc czytać ją może właściwie kto tylko zechce. Bezspornie ma wartość edukacyjną, a jej moralnymi wytycznymi posłużyły się liczne systemy prawne wielu krajów świata. Biła się z myślami: Jak to się stało, że jak dotąd o tak zdaje się wyjątkowo cennej książce nie słyszałam? A może ta nowa sąsiadka, to jakaś sekciara, umiejętnie bajerująca wyćwiczoną gadką? Zakończyła wewnętrzne dywagacje trzeźwiącą myślą: To przecież tylko książka. Muszę ją przewertować i sprawdzić, czy w mojej ocenie będzie taka niezwykła. Wówczas pytając poprosiła: Czy mogłaby mi ją Pani pokazać? Była dość gruba. Starannie wydana. Przypadkowo otwarta przemówiła: Ćwicz chłopca stosownie do drogi, która jest dla niego, nie zboczy z niej nawet wtedy, gdy się zestarzeje. Była zdumiona tą, zdawałoby się oczywistą sentencją. Przerzuciła sporo stron, aż wreszcie jej wzrok padł na słowa: Ojcowie, nie drażnijcie swych dzieci. Nieco dalej: Kto kradł, niech już nie kradnie, ale niech raczej ciężko pracuje, wykonując swymi rękami dobrą pracę, aby mieć z czego udzielić będącemu w potrzebie. I jeszcze to: Jeżeli ktoś nie chce pracować, niech również nie je. Była pod wrażeniem. Z żalem musiała zakończyć tę sąsiedzką wizytę, bo te słowa uprzytomniły jej, że niebawem mąż wróci z pracy a ona jeszcze nie zdążyła niczego przygotować na obiad. Po obiedzie odczekała nieco. Przytuliła się do męża (lubił to) i zaczęła mu opowiadać o niezwykłej książce. Widać robiła to z takim przejęciem, że odsunął ją od siebie i badawczo zlustrował. Zamilkli oboje. Ona bo obawiała się, że istotnie wygląda na nawiedzoną - on, bo dostrzegł, iż jego rezolutną żonę przejęła treść jakiejś niezwykłej książki. Nigdy jej takiej nie widziałem - stwierdził w myślach. Minęło kilka pracowitych dni. W jego pamięci mimochodem utrwaliły się powtarzające się epizody, których wspólną częścią była książka w czarnej oprawie. Kiedy przebudził się w weekendowy poranek, jego wzrok przykuła ta książka, która widywał w rękach żony. Leżała na nakastliku. Sięgnął po nią zaintrygowany. Była dość gruba, więc pomyślał, że zacznie czytać tam, gdzie mu się otworzy. Czytał: Człowiek panuje nad człowiekiem ku jego szkodzie. Zadumał się, ugodzony trafnością tego stwierdzenia. Przerzucił kilkadziesiąt kartek. Do męża, który idzie, nie należy nawet kierowanie swym krokiem. W pierwszym momencie żachną się, że to nie prawda... Kiedy jednak dotarło do niego, że może tu chodzić o postępowanie życiowe - życiowe kroki, to w duchu przyznał rację tej myśli. Gdy był młody, zdawało mu się, że pokieruje życiem swoim i najbliższych tak, jak zechce. Teraz wie jak jest. Przewertował kilkadziesiąt stron i jego wzrok padł na słowa: Wiedz, iż w dniach ostatnich nastaną krytyczne czasy trudne do zniesienia. Albowiem ludzie będą rozmiłowani w samych sobie, rozmiłowani w pieniądzach, zarozumiali, wyniośli, bluźniercy, nieposłuszni rodzicom, niewdzięczni, nielojalni, wyzuci z naturalnego uczucia, nieskłonni do jakiejkolwiek ugody, oszczercy, nie panujący nad sobą, zajadli, nie miłujący dobroci, zdrajcy, nieprzejednani, nadęci pychą, miłujący bardziej rozkosze niż miłujący Boga, zachowujący formę zbożnego oddania, ale sprzeciwiający się jego mocy Dotarło do niego, że media dezinformują newsami o przyczynach trudności trapiących ludzkość, w tym jego i jego rodzinę. To nie trudności energetyczne, to nie klęski suszy, to nie huragany są powodem kryzysów, ale ludzie - postawy, jakie zajmują względem doznających klęsk żywiołowych, czy innych trudności. Myślał: O wiele częściej niż przez huragan domy rujnuje samolubstwo któregoś członka rodziny lub wszystkich, zanik uczuć naturalnych, nieskłonność do jakiejkolwiek ugody, brak panowania nad sobą, hedonizm. Rozumiał już, dlaczego żona się tak przejęła tą książką. Bezmyślnie otworzył ją w połowie jej objętości i przeczytał: Pobudują domy i będą w nich mieszkać; zasadzą winnice i będą spożywać ich owoce. Nie będą budować, aby ktoś inny mieszkał; nie będą sadzić, aby ktoś inny jadł. Bo dni mego ludu będą jak dni drzewa. Skonstatował, że brzmi to jak najlepsza obietnica, jaką dotąd słyszał. Zaraz potem przemknęło mu przez głowę, że to co czyta, jest wyrywkowe, przypadkowe, a brzmi tak intrygująco, prawdziwie. Ciekawe czego naprawdę uczy ta księga.

Opublikowano

Nie inaczej. Brzmienia cytowanych wersetów w tłumaczeniu zwanym Przekładem Nowego Świata (NWT). Korzystnie zapoznać się z nimi w innych przekładach.

Podoba mi się użycie przez Ciebie słów, cyt.: wydaje mi się. Absolutnie nie kwestionuję tego co Ci się wydaje, ani co Tobie się podoba. Pewnie jest tak jak piszesz. Ciekawi mnie tylko, czy dałaś szansę Biblii przemówić do siebie, tak jak czytam, dałaś przemówić do siebie Nan hua zhen jing.

Mnie osobiście nie uspokaja sen Zhuangzi o motylu, który latał z kwiatka na kwiatek, był lekki, wolny i szczęśliwy. Spekulatywne jest w tej powiastce, że po przebudzeniu - czy to motyl (nie stwierdzono, że miewają sny) czy bardziej Zhuangzi stwierdził różnicę zachodzącą między nim a motylem, którym zdaje się był we śnie. Powiastka ta ma być dowodem na tzw. transformacją rzeczy.

Jakoś nie dała mi spokoju Nan hua zhen jing snująca wywody o uczniu i mistrzu oraz gigantycznym drzewie, przewyższającym bogatą świątynię wybudowaną na cześć drzewa (sic!). Pogląd jakoby mistrza o bezwartościowości drzewa (jedynie dlatego bezwartościowego, że go nikt dotad nie ściął) jest... nie do przyjęcia jak dla mnie. Zawsze miałem i mam więcej zachwytu dla drzewa (które nikt na szczęście nie ściął), niż dla najwspanialszej jakowejś świątyni. Boże dzieła mówią mi więcej o Bogu, niż jakiekolwiek świątynie. Jestem też oburzony tym, że w gonieniu króliczka, czy zwinnej małpy jak w Nan hua zhen jing, nie chodzi o nią (czy też króliczka), lecz o samo gonienie. Bzdura. Podobną jest powiastka o księciu zarzucającym gigantyczną wędkę w oceanie, na którą w końcu złapał gigantyczną rybę, która mogła przez kilka dni wyżywić pobliskie wioski (nie wiadomo czy wyżywiła). Symptomatyczna jest w niej uzasadniona niewiara wędkarzy, którzy łowili małe rybki. Jestem jak oni, jeśli chodzi o gigantyzm czy jakoby nadzwyczajność ludzkich dokonań. W żadnym przypadku nie dorównują one dokonaniom Wspaniałego, którego pomijają książęta i ich poddani... żądni podziwu i chwały dla siebie - jak Szatan. Lansowany w Nan hua zhen jing pogląd, iż natura nie tworzy nic dobrego i złego odpowiada prawdzie. Nie robi tego, bo w rzeczywistości nie jest moralną osobą (respektującą normy dobra i zła). Mowa o naturze jako osobie (personifikacja), to tylko figura stylistyczna. Argument popierający pogląd, że natura nie jest ani dobra ani zła bielą mew i czernią wron, jest.. zabawny, tak samo jak sześciopalczastość.

Gratuluję Ci, że w przeciwieństwie do setek milionów ludzi Dalekiego Wschodu wyczytujesz z Nan hua zhen jing więcej, niż ona w sobie zawiera. Chyba nie czytasz jej wersji komiksowej?! Ale co mi do tego, jesli istotnie daje ci spokój ducha, to niech tak będzie bodaj po czas niezmierzony, na zawsze...

Opublikowano

@Wanda_Zofia_Szczypiorska

(:)

W dniu 07.12.2014 r. o 14:50 po raz pierwszy zauważyłem, że administrator (lub jego moderatorzy) po raz kolejny bezpodstawnie ograniczyli moją wolność słowa, wyrażanego również w tym serwisie. Oto komunikat, który ukazuje się ilekroć usiłuję zamieścić w serwisie www.poezja.org mniej czy bardziej artystyczną wypowiedź:

[color=red]Zostal nalozony ban na to konto.

Ban wygasa za 36693 sekund.

Wiadomosc od moderatora: to portal poetycki, a nie teologiczny

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Dziękuję, moi  jedyni czytający :) Całe szczęście bo już chciałam ubrać szpilki i wyjść bez słowa z tej sali balowej ( jak w wierszach nieczytanych )   Serdecznosci w Nowym Roku :)  @Leszczym @Rafael Marius
    • 3 2 1 i dzień jak Sylwester kończy się o północy huk petard słyszę okropny głośny straszący nieświadomych mieszkańców drzew i domowników futerkowych co chodzą na jednej drugiej trzeciej liczę im cztery nogi Zamknięty w pustelni z innym pustelnikiem walimy kieliszek za kieliszkiem on dziś jest uspokojony i pije mniejsze porcję ja walę mocne pełne bomby. W ogóle nie chciał towarzysz ten podkreślać czymkolwjek dnia jak ten. Mówi noc jak każda inna,oszukali kalendarz zatajac istnienie trzynastego miesiąca po prawdzie dodaję ja krzywiąc usta po wódce bo popitki brak po prawdzje o tym nie słyszałem aleto możliwe bo w internecie gdzie jak wiadomo nic nie jest falszem i wierzyć należy w każdą informację to rzuciło mi się i to nieraz coś w tym klimacie że istnieje jeszcze jeden znak zodiaku trzynasty właśnie i pamiętam nazwę nawet to weżownik.  On chyba nje słyszy wśród myśli pograzony swoich a może to część persony że mam czuć iż jestem lekcewazony nie raz się tak czuję i mimo że traktuję go z zainteresowaniem wobec jego przemyśleń i na whatsap linków do filmiku za filmikiem to pytania które zadaje są pozistawione bardzo czesto bez odpowiedzi a przecież to niemożliwe coby je przeoczyć albo moje filmiki moje w sensue te które chce mu pokazać choćbym miał myśl że to jego klimat to jeśli są skomentowane to zawsze negatywnie. Dziś nawet jeśli uważam że bym idealnie w jego gust trafił z rolką to nie wysyłam a potem otwieram od mojego towarzysza pustelnika linka a tam shorts który bym mu wysłał. Doszedłem do wniosku że nic nie wysyłam bo to ma negatywny odbiór i niech sam odkrywa. A rolki które bym mu pokazał albo przepadną albo zostaną mi wysłane jako ciekawe dlań i to zabawne. Jak kolejny pustelnik którego znam a który nie nadaje się by mu puszczać muzykę ktorą uważam za fajną bo niczym w tym teleturnkejuu po pierwszych nutkach zostaje nazwana np od gówna i negatywna energia wypełnia okolice. Dziś mu nje wysylam fajnych i też się zdarza że to co bym mu wyslal do posluchania on mi wysyla jakby to bylo odkrycie ale z tym pustelnikiem jest szansa zreformowania może taka mała bo raz mi przyznał że wykknawca którego chciałem z nim posłuchać a skończyło się grubym hejtem i wyłączeniem szybciej niż powinno się dać sztuce szanse albo i przeżyć całość dzieła choćby dla sprawdzenia to nie tu wylaczamy po pierwszych iderzeniach dźwięków chyba nawet bez wokalisty popisu i nie wysłuchaniu tekstu. I tak reforma jest możliwa gdy po czasie dowiaduje się że wyladował na jego plejliscie jednak i źle mu chyba jakaś intuicja podpowiedziała jeśli nie daje się szansy i kilkanascie sekund wystarczy by nje było warte posluchania. A więc mam zasadę nie wysyłania pustelnikom mym rolek czy muzyki ktorą chciałbym się podzielić i mnie śmieszy gdy oni mi wysyłają dokładnie te rzeczy którymi myślę widząc je czy słysząc bym się myślę podzielił z jednym czy drugim mym pustelnikiem a naprawdę to nie jest szajs mi się wydaje że to co chcę podzielić z nimi tą możliwość wspólnego obejrzenhaia czy poslucganha czegoś to mój gust humor i muzyczne wyczucje nie jest najgorsze ale ludzie tak sobie myślę lubią być pierwsi lubią być odkrywcą nowego mają potrzebę by pokazać się ze stroną która jest ciekawa innym a nie lubią być tymi którzy mają wmsie xachwycic czyms co w guscie swym chcą pokazać im inni. Czy to z obawy ale o co w takim razie? Czemu nienawidzą i patrzą negatywnie na to co nie jest ich jakby ale odnryciem. I to uczucje kiedy wiem że ten shorts z youtuba który zobaczylem dostanę w linku za chwilę bo algorytm na ten dzień promuje tą rolkę i tak jest wiele razy gdybym ja to wyslal do pustelnika to jeśli doczekalbym się reakcji to takiej po której poczuł bym się gorzej jeszcze niż się ze sobą czuję bo wysylamgowno i gownem sie mam czuć z tym co wydabe . mi się ciekawe. Drugi pustelnik trzeba przyznać tylko muzykę oceniał nie sprawumial mino to uczucia nizszosci.  Czemu ludzie muszą być pierwsi czemu bycie tym który jest nie odkrywca nie tym ktory przekazuje kawalek siebie bo to co widzę w tychinkach z filmikami typu rolka pokazuje mi co wg pustelnika jest ciekawe śmieszne czy warte.  Czemu to co wyslane orzsze mnie wierząc że raz dostanę choćby kciuk w górę jako reakcje albo komentarz że to ciekawe staje się tym co sie. Nie..mieści w pojęciu bym nue poczuł sje źle z tym przekazem. Czemu piosenka którą wiem że pustelnikowi trafia w gust bo znam jego styl i umysłotny który kuma ciekawe wersy i także ciekawe i na pozuomie ale nie tylko bo slucha tego co sje ma za patologię i to właściwie chętnie puszcza taki przekaz ale podejrzewqm choć mogę się mylić że to ironiczbie jest lub maska typu twardziel mezczyzna z charam kterem który przeżywa to co najgorsze a może jeszcze co innego ale ale wróćmy do tego wątku o puszczeniu wykonwwcy z dkbrymi wersami z bitem do którego to typu buja się i tańczy nieraz na imprezach ktkry trafia w jego gustq ale jako odbiorca cudzego gustu nie ufa ibtyiucyjnje po pjrrwszych dźwiękach znajdując w wyszumanych słowach powód by przełączać tam co na jego pleistach hula a ja? Doświadczam uczucia że gdyby pierwszy odkrył jakiś kawalek przeszukując muzyczne portale to by pokazał jakie to fajne i kliknął by zapisać na plejluscie by wracać. A ja  już nje wysyłam i.nke puszczam muayki pustelnikowi pk co ma negatywna energią zaprzątać sobue myśli gdy nie zaufa mi że to jego styl. i sje zdarza choć rzadziej niz z tymi fimikami że wykonawca myślę sobie wysłuchany w nutę i słowa trafilby mu w gust ale zasada niewysyłania działa by miał przyjemność gdy trafi na te nagrania sam.  Ciekawe dlaczeho tak jest. Mają mój gust za kiepski? Nie jest taki wiem doceniam ciekawe inteligentne i śmieszne i wykonania na poziomie te które przecież bujają ich wjem bo gdy ja jch nhd wyślę czy nhe puszczę zostaną wyslane mi.  No i i co chodzi? I ciekawe od czego wyszedłem na początku tego co zamieniło się w nuepotrzebne zwierzenia ale ciekawa obserwacja choć pewnie jedynje dla mnie.  Po długiej dygresji i ucieczce od pomysłu wyjściowego jakim był sylwesterowo nowo roczny dzień a właściwie noc.  To krótko pustelnik on i pustelnik ja. Małe pomieszczenie i flaszka. Pustelnik on ma tą noc za taką jak każdą inną i nie chciał podkreślać jej wyjątkowości toastami życzeniami muzyką wykknywa na przez znane nazwiska i ksywy gwiazd w telewizji czy w plenerze organjzowne imprezy to systemu wymysł i wszystkk jest jak mówią amerykanje rigged (maam nadzieję że tak ske to piszę ale może nie sry za marną angielimszyzne) Wszystko jest oszukane i przekręcone tak by rozstroić człowieka z naturą która tuli duszę. Przekręcona i oszukaba jest historia religia od słowa W Bibii do instytucji kościoła i kleru który to istnjehe jedynie by żerować na ludziach. Oszukuje się wszystko i wszystkich niczym Matrix żyjemy jak baterie do zasilania ich tych którzy są nimi cierpiących korzyści z żyjących w systemie i jego zasadach prawach i wierzeniach na swoją zgubę. Chciałbym by ousteknik który tak narzeka na system wiedział że chcąc czy. nje niezaleznje od tego co mu dhe wydaje hmjest jak wszyscy jego pionkiem i jakby się  nje starał żyć of the grjd jest iwliczony przez nich w ten emsperyment jest w założeniu tej symulacji bo oni wiedzą i też czeepią z tych niby nje poddanych jak z tych którzy grzecznie się spełniają w normalności ogolnej.  Ale w życiu mu tego nie powiem. To byłoby zbyt bolesne dla mnie co bym dostał w odpowiedzi widziałem brutalność slow i nóż trafiający w czule punkty osób które zwrocily sje wobec pustelnika z niepasującym mu komentarzem czy Uwaga  a. nie daj Panie losie krytykująca osobę samegk pustelnika. To nhe była odpowiedź w temacie nawet to był atak.na najczumsze punkty osychiki takiego nierkzwaznego zapewne w nieświadomości wypowhadajaceho słowa wbrew pusrelnikowego widzenia czy poglądu tk był atak wypunktowujący czyny i wybory życiowe które to przypominają że jest się błędem ze swoim życiem i to głośno wypkwiedziane krzykiem by dotarło w całym towarzystwie jak niewielka jest ta ossoba która śmiała  mieć zdanje odmienne czy zwrócila uwagę w strone pustelnika który ro poza systemkwo miał plan by niczym dzjshejszej nocy nie podkreślać. No tak wychodzi na to że jestem mu njepotrzebny jako pustelnik adwersarz czy choćby rozmówca towarzysz wymiany .myśli i poglądów. Znajduje się w jego obecności znajduję się jakobym był klakieem  no no i tak tak masz rację i fajnje gadasz bo mam dużo wad które mkznami wypominać gdybym osmiemony zartzymkwal poprawę torów po których sunie pociąg nierqz niepoprawnych czy myśli z którymi ciezko sue zgodzic.  Raz znienacka zaatakował mnie krzyk na szczęście nie był o mnie a był w temacie ale skąd miałem wiedzieć że  NIBY SKĄD MAM PRAWO MYŚLEĆ ŻE BITWA POD GRUNWALDEM BYŁA W 1410 Tego dnia się dowiedziałem że historia jest przeklamana i nie można wierzyć podeecznikom czy pismom historycznym bo to nspewno nie było tak ani w ogóle moglo sie nie wydarzyć.  To bajki to co mamy za fakty. I przyznaję że też. nje wierzę że np poramidy były przez Egipcjwn budowane a raczej zastali te konstrukcje albo że ich przeznaczenie nie było by być grobowcem dyktatora a mogły pełnić rolę jakiegoś typu elektrowni dla cywulizacji która żyła a my nie mamy pojecia bo nie suegamy świadomością w takie czasy zamierzchłe a planeta nosi życie miliony lat czemu człowiek miałby istnieć jedynie ostatnio wobec czasu którym liczy się istnnmienie warunków do życia tu.  Czyli pijemy do dna.                     
    • Chcąc Onana. Bej <-
    • @Arsis tak Włodziu niech będzie lepiej  Niech będzie  Martwiłam się o Ciebie  Ciepło masz?  Najedzony jesteś?  I w ogóle bo ja jakoś wczoraj miałam Cię w głowie  Pozdrawiam serdecznie 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...