Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zraniona, opuszczona

Nie miała siły żyć.

Bała się samotności,

Mimo to w Nią uciekła.

Odizolowana od ludzi

Zamknęła się w swoim świecie .

Czas dłużył się nieubłaganie …

Chciała to zakończyć..

Ale nie potrafiła

Nosiła w sobie lęk,

Towarzyszył jej brak odwagi.

Chciała śmierci…

Chciała umrzeć…

Nie potrafiła jednak przełamać strachu,

Pod wpływem alkoholu chwyciła żyletkę

Żyletka w jej dłoni

Stała się bronią samobójczą

Płakała podcinając sobie żyły

Minęło parę minut a ona…

Ona leżała już całkiem bez ruchu

Dokonała swego

Nie żyła

Krople krwi po cichu spływały na podłogę

Kap Kap

Jej dusza płacze

Kap Kap

Kapią krople bólu

Kap kap

Ostatnie kropelki krwi wypływają z jej ciała

Kap kap

To już koniec ,nic już nie zdoła jej uratować. ..

Kapanie ucichło

Jej dusza i ciało skończyły swój szloch

Jej skóra blednie

Ciało robi się coraz zimniejsze

Ostatnie łzy pozostały na jej zimnym policzku

Serce które kiedyś kochało przestało bić

Pozostały tylko Jej zimne zwłoki których nikt nigdy nie znajdzie

Kałuża krwi na podłodze której nikt nigdy nie posprząta

Odeszła w nieznany nam świat

Odeszła, bo czuła się niepotrzebna , nie kochana

Odeszła , bo chciała poczuć się szczęśliwa …

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • miasto wypociło strupiałą skórę wciska nam twarze w krwawiący beton. jest dziś jak otwarty brzuch, rozpruty nocą nożem koparki śliskie trzewia kanalizacji parują. zaułek oddycha parą z kanałów, neonami, które szarpią oko padaczka świata, jak nerw, którego nie da się już uspokoić. każdy zaułek jest zgrzytaniem zębów o szkło. w zaułku, gdzie śmietnik cuchnie rzeźnią, a mur pamięta więcej potu niż modlitw. stoimy blisko, za blisko aż coś trzeszczy między nami. brakuje miejsca na oddech. jej płaszcz to skóra, którą zdzieram zębami jak z padliny, pod spodem musi być wyjście albo przepaść. nasze ciała płoną w zaułku jak trupy jakby miasto oblało nas benzyną i rzuciło niedopałek neonu. moje dłonie nie pytają, wchodzą w ciebie jak łom w zardzewiały zamek rozrywamy się na pół. moje ciało w twoim jako jedyny miękki punkt w którym jeszcze nie ma betonu. wiedzą tylko, gdzie boli najbardziej. między nami zwarcie jak kabel bez izolacji, skurcz, który wykręca palce na biodrach. usta nie mówią. usta to rozszarpana rana, zszywana na brudno w bramie, zardzewiałym drutem i jej śliną, bez znieczulenia, na żywca. miasto patrzy na nas jak chirurg bez rękawic ciekawy, czy jeszcze drgniemy. jesteśmy jak dwa szczury w tętniącym kanale, które miasto przeoczyło przy dezynfekcji. oddech wpada w oddech, jakby miasto dławiło się własnym tętnem, próbowało nas wypluć i nie mogło. cegły wrzynają się w łopatki, miasto chce nas żywcem wmurować w siebie. czuję, jak pęka tynk pod twoim ciężarem, ściana nie chce być świadkiem. czas wymiotuje pod ścianą skowyczącym echem wdeptany w asfalt przez tych, co zdążyli nas przeżyć. my jeszcze nie my jeszcze w sobie. to nie jest czułość. to odruch przetrwania. to panika ciała, że za chwilę znów będzie samo, że noc trzyma nas jeszcze tylko dlatego, że miasto nie zdążyło zgasić światła, że świt zabierze wszystko, co teraz drży. dwoje ludzi przestaje się mieścić we własnej skórze w zaułku wielkiego miasta, gdzie miłość nie ma imienia, ma tylko puls temperaturę i ślady, które miasto zliże jak krew, zanim przełkniesz własny strach. ale ciało zapamięta.                  
    • Ma - wiadomo, da i wam.    
    • A kres jaj, serka.    
    • Ma to cały szarak: kara - zsyła - co tam.    
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...