Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

obudź mnie wtedy gdy nie będzie nikogo
tam gdzie wolno będzie nic nie nie mówić
pokaż wszystko co można zobaczyć
dotknięciem dłoni żeby powieka martwą została
i żeby nie mysleć już więcej rozsądnie
tylko czekać
oddechem miasta żyć
i westchnieniem nieba
bo czasem jestem jak bohater niemego filmu
w starym kinie z dziurą w ekranie
tam czasem ucieka jakiś wątek
może mój koszmar wczorajszy

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • Adam, Anko, ma tam okna: ma - da.        
    • Warszawa nocą nie zasypia, neonem w oczy kłuje, W rytmie Slap House’u bulwar pod stopami pulsuje. Lecz tam, gdzie mętna woda o beton martwy bije, W chłodnym uścisku Wisły inne serce bije. Wynurza się powoli, niosąc rzeczne łzy na twarzy, Patrzy na światła Pragi – o lądzie dawno nie marzy. „Moje miejsce jest w wodzie” – wiatr szept jej porywa, Gdy w dłoniach drewno jasne, strugane ożywa. To mała harfa, prezent, dzieło rąk Sebastiana, Miłość w twardym drewnie, w strunach zaklęta i znana. Pamięta polne kwiaty i wianki plecione w słońcu, Zanim wilgoć je zżarła, niosąc gorycz na końcu. On był z lądu i żartu, z głośnego, jasnego śmiechu, Ona – więźniem fali, cieniem w rzecznym bezdechu. Dziś dzieli ich bariera, nurt mętny i głęboki, Lecz serca wciąż złączone, choć dzielą je kroki. Uderza palcem w strunę, krew na skórze ją parzy, Szuka go w tłumie zgiełku, w morzu obcych twarzy. A harfa gra krystalicznie, choć basem dno porusza, To krzyk skargi rapowany, co beton kruszyć zmusza. Góra i dół – rzeka rzuca nią o mostu filary, Lecz ona gra niezłomnie, niszcząc milczenia czary. „Obiecałeś!” – mruknęła, ogonem o wodę bijąc, Rytm perkusyjny życia z tęsknotą swoją spijając. Gdy drop potężny rąbnął, nucenie wzbiło się w górę, Przeszyło szyby aut i nocną, miejską chmurę. I choć odpłynie zaraz, tuląc swój skarb wystrugany, Wróci tu jutro rano, by leczyć w muzyce rany. Uwięziona w tych falach, w srebrnej struny pogoni, Wciąż czeka na ten dotyk jego ciepłej dłoni. Bo póki harfa gra, póki bas rzekę zmienia, Żyje w niej każde słowo i dawne przyrzeczenia.
    • @violetta ... gorsetowa koszulka trochę onieśmiela obiecuje kusi  marzenia ... ... Pozdrawiam serdecznie Miłego dnia 
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witaj - dokładnie tak jak w komentarzu - dzięki za czytanie -                                                                                            Pzdr.serdecznie. @Leszek Piotr Laskowski - dziękuję - 
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...