Pewien pan B tkwiący z jednej strony po uszy w gabinecie zakrzywionych luster, a z drugiej strony w miejscu gdzie ktoś nieprzychylnie zabrał wszystkie lustra bez wyjątku, nie mógł dojść do siebie, bo nie było jak ustalić faktów i realiów o sobie i o otoczeniu. W związku z powyższą okolicznością zdarzały się panu B i kary i nagrody. Dobrze odwzorowani lustrzani relatywnie rzadziej od pana B sięgają po arty, wybierając raczej konszachty pełne różnorodnych benefitów w życiu, które przecież trzeba słusznie przeżyć oraz dożyć trzeba.
Warszawa – Stegny, 17.02.2026r.