"My i Oni"
Przychodzą cicho w naszym śnie, jak srebrzysty cień,
nikt nie wie, skąd przychodzą ani czymże są.
A przecież od początku są blisko, dzień w dzień,
od zawsze zamieszkują najgłębszą duszy toń.
Nie szukają poklasku ni ludzkiego słowa,
zostawiają jedynie subtelny światła ślad.
W ciszy przemawiają, gdy milknie ludzka mowa,
odsłaniając powoli nieodgadniony ład.
Przychodzą z czystej miłości, gdy serce ból skula,
gdy wiara gaśnie w mroku i brak już własnych sił.
Wtedy ich dobra obecność nadzieją nas otula,
by człowiek znowu powstał — ponownie sobą był.
Gdy zwątpienie, jak burza, przesłania każdy brzask,
a lęk zamyka drogę i odbiera jasny wzrok,
oni cierpliwie niosą nadziei ciepły blask
i prowadzą ku światłu przez każdy życia krok.
Może są tylko mostem między tym, co tu i tam,
między chwilą przemijania a wieczności tchnieniem,
między oddechem ziemi i cichą nutką gwiazd,
między ludzkim pytaniem a Bożym zamyśleniem.
Dlatego „My i Oni” to tylko nazwa, znak,
bo więcej jest jedności z bliskimi duszami.
W ciężkich chwilach wiemy, czego najbardziej nam brak,
czego z głębin serca pragniemy — my sami.
Leszek Piotr Laskowski