przed nadejściem czarnego piątku
może nie zrobią wyjątków
czarny scenariusz przeddni
układa nici życia we wzór
atomowy scenariusz zaszyty
nić przewleczona igłą nadziei
niewiedzą lękiem serc podszepty
misja wirusa którego nikt się nie boi
na wyprzedaży życie
na szali wagi wartości
kupują odwagę jak kilo kości
miłość przecieka choć jest na deka
w tym wieku nie głód i choroba
ale części zamienne i z ciała ozdoba
wciąż jeszcze hołdują nadziei
że kłuciem w serce się nie podzieli
i choć czarnych dni wciąż przybywa
wybielacz stosuję i rozweselacz
z nich myszki chodzą po głowie
normalniej nie będzie
niech ktoś coś powie
lub lepiej nie mówi
i na terapię się z kimś umówi
pogłaskać przytulić
i wziąć za rękę
nie zgadzać na inną mękę
swobodnie unieś ku niebu
wyrwać z tego czarnego kręgu
@Marek.zak1
Dzięki Marku.
Zainspirowałeś.
Jutro wyciągam rower z piwnicy i jadę nad morze - chyba już czas.
Kilometrów co prawda 20+ , ale dla starego diesla 60+ to żaden problem.
pozdr.
Pomysły uporządkowane.
Myśli w jeden kurs zebrane.
Schowane na później
do skarbonki umysłu.
Jak drobne gesty i zdania,
nie mające właściciela i adresata.
Jak wspomnienia zatarte wyparciem.
Przeinaczone tak by były do przyjęcia.
Nie piję i nie jem.
Zamiast drzemki wybrałem
nerwowe skrobanie stalówki
o nierówną skórę
wyjątkowo twardego papieru.
Obiecałem, że z tym skończę.
A może z sobą?
Sam nie wiem. Nie pamiętam.
Wiem, że wyszłaś bez słowa.
Wyjechałaś w rodzinne strony.
By odpocząć ode mnie
i mojego pisarskiego przekleństwa.
Leżę pośrodku pokoju.
Mogę wstać, lecz po co?
W ciemności kątów.
Kurz tańczy z zagrzybiałą pleśnią.
Pająki wiją się w górę i w dół
na zwiewnych niciach pajęczyn.
Okno przepuszcza światło słońca.
A może to niebo otworzyło swe bramy.
Klucze, schody, drabiny.
Do nieba prowadzi mnie tym razem
kolejny łyk wódki.
Kto normalny dziś tworzy poezję.
A kiedyś? Jednak wszyscy byli chorzy.
Książki patrzą na mnie ukradkiem.
Wstydzą się.
Choć rozumieją.
To same horrory, groza
i ludzkie tragedie.
Ja jestem chodzącą tragedią.
Leżącą i pijaną w sztok.
Napisałbym do Ciebie wiadomość
o treści kocham.
Napisałbym dla Ciebie wiersz
o treści
miłuję Cię
niewysłowioną gorączką serca.
A dalej byłabyś tylko Ty.
Naga, z serdecznym
lekko zarumienionym uśmiechem.
Pieściłbym Cię romantycznym słowem,
erotyczną grą rymowanych wersów.
Z lubością zanurzyłbym język
w zakamarkach liter dużych i małych.
W prostocie i krągłości głosek i sylab.
Gładziłbym kulistymi ruchami
czułe wzgórza wznośnych epitetów,
delikatne i przyjemnie wilgotne
ścianki porównań.
Stałabyś się moją poezją.
Zapisałbym każdy milimetr Twego ciała.
Utrwaliłbym anioła na cokole spiżowym,
który prześcignął by
wszystkie cuda tego świata.
Ale najpierw muszę wstać.
Ruszyć na podbój świata dla Ciebie.
Stanąłem z trudem na nogach.
Przeciąg otworzył okno
a po chwili tylne drzwi do ogrodu.
Letni pachnący kwieciem
i owocem ogród,
nie da mi weny.
Wszedłem do niego jednak
wabiony obrazem raju.
Uroniłem z krzaka.
Jedną malutką malinę.
Nie smakowała mi.
Nie dlatego, że była zepsuta
lub zbyt mało słodka.
Po prostu nie były to Twoje usta.
Zawsze pełne
posmaku szminki, tytoniu
i cynamonowej nuty perfum.
Nie piję i nie jem.
Nic co nie jest nektarem z Twych ust.
Widać umrę tu z wycieńczenia.
Czas więc wracać i siadać do biurka,
by napisać ostatni miłosny wiersz.
Dla A.S.
Widzę tu porażająca logikę dziecka, traktującego poważnie to, czego je uczą na religii. Kiedy obejrzy "Stworzenie Adama" czy inny malunek z wizerunkiem Boga, może to zachwiać tym, w co wierzy. Dobry i ciekawy wiersz, "złoty, a skromny". Pozdrowionka. M