maciej ryszka Opublikowano 13 Lutego 2011 Autor Zgłoś Opublikowano 13 Lutego 2011 Wzywam Miłość, która umęczona umiera ścięta zimnym ostrzem nocy, napełniając powietrze zapachem bezruchu. Rozwiany koszmar nieskończonej bezsenności, pragnienie, co w złotym kurzu wznosi się ponad balkonami Nieba. Przychodzę namaszczony do żródeł, gdzie życie ma wagę tysiąca narodzonych i tyleż samego tysiąca umarłych z ręki kamieniarza. Wzywam Miłość, przybrany we własną żałobę.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się