Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Zamiast zajmowania się sprawami dodatkowymi proponuję wziąc się za dyskusję o poezji współczesnej, czego na tym portalu nie ma. Ktokolwiek próbuje ją podjąc (a.mroziński), kończy na dwóch, trzech postach. Porażające, że nikt tu nie ma w tej materii czegokolwiek do powiedzenia. Reszta się podnieca jakimś tomikiem, który nawet jeśli będzie, nie jest nawet przecinkiem w powieści zwanej "współczesną polską poezją" ;) z osobistymi podnietami trzeba spokojniej i bardziej skupic się na perspektywie. Najpierw czytamy, potem piszemy, tak? Czy mam mylne pojęcie?

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



Takowa dyskusja miałaby polegać jedynie na wymianie wrażeń w odniesieniu do istniejących już wytworów, czy chodzi o rodzaj dyskursu, który podejmowałby jakąś konkretną problematykę?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"reszta podnieca sie jakimś tomikiem" ?
jestem w grupie która się podnieca 'jakimś tomikiem', konkretnie właśnie tym, który był nagrodą w konkursie. dlaczego?
zależy mi na tym tomiku i wypełnianiu zobowiązań,
bo to, czy jesteśmy w stanie dotrzymać umów, stanąć na wysokości zadania, wypełnić słowo, by miało wartość, bez względu na to, czy jest to obietnica pomocy, wydania mojego własnego, czy Twojego tomiku Pancolku, czy jest to konkurs lokalny, czy ogólnopolski, czy światowej rangi, to dotyczy obrazu naszej elegancji i solidności ludzkiej. to buduje szacunek, kiedy wypełniamy to, cośmy zaczęli i co obiecaliśmy. szanować nalezy nie tylko ludzi- wielkich poetów, ale też ludzi- małych poetów, żółtych poetów, krzywych poetów, niepoetów itd.

uważam za niewłaściwą drogę, stawianie sprawy w pozycji "zamiast", uważam, że dobrze jest ubolewać nad niepodejmowaniem dyskusji o 'poezji współczesnej', zachęcać i walczyć o rozmowy na jej temat
ale nie stawiałabym tego jednocześnie na szali, na której być może kiedyś znajdzie się i Twoja własna walka o Twój własny tomik (a moze to nie będzie tomik, ale cokolwiek innego), niekoniecznie tu, niekoniecznie tak, niekoniecznie na portalu jakimkolwiek, a wtedy to już będzie to powiedzenie o wole i "bułce" ;))


jeśli zaś chodzi o moje własne podejmowanie rozmów o poezji współczesnej, niewspółczesnej, prozie, malarstwie, muzyce itd, to za siebie odpowiem Ci już z marszu - mało dyskutuję o tym na portalach i to z pełną świadomością, bo w tematach wymagających szerszej rozmowy, dobrej i jasnej komunikacji, potrzebuję szerszego medium, czyli wolę robić to na żywo, o ile w ogóle mam ochotę dzielić się swoimi myślami, bo najczęściej mi sie nie chce. dlaczego? nie ma na to odpowiedzi, taka konstrukcja wewnętrzna

pozdrawiam :)
:)
Opublikowano

Odpowiedź na pytanie dlaczego niektórzy nie mają ochoty dzielić się wrażeniami jest bardzo prosta i ja ją znam. Odpowiedź brzmi następująco i jest zadziwiająco zgodna z prawdą: piękno dla każdego człowieka jest czymś osobistym, a rozmowa o tym to jedynie licytacja na wrażenia.

Opublikowano

a, i nie ciągnęłabym tej myśli, ze skoro się nie mówi, to się nie czyta ;)
sporo rzeczy, o których ludzie czytają i wiedzą, przemyka się również między wierszami., bez szyldu - kąt czytelniczy

ale oczywiście stworzenie kąta czytelniczego popieram, bo będzie to fajne miejsce dla ludzi, którzy lubią pisać o tym, co przeczytali, rozważać na piśmie,
to taki zaczyn do essejów o literaturze też może być, czyż nie? :)
wyznaję zasadę, że im więcej możliwości dla różnego typu umysłów, tym lepiej, bo pozwala to większej ilości osób, znaleźć miejsce i formułę dla siebie najodpowiedniejszą

:)

pozdrawiam i idę wieszać pranie :]

Opublikowano

znaczy nie wiem, czy jest zgodna z prawdą, pewnie nie, bo prawda to jak wiadomo, pewnie nie dla każdego, natomiast ucieszyłam sie bo mi dało to formułę odpowiedzi osobistej (w jakiś sposób wyjęło aspekt tej odpowiedzi która jest we mnie). odpowiedzi w zgodzie z moim własnym poczuciem. fajnie :))

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



o, wiesz? ładnieś to rzekł. nigdy nie myślałam o tym w ten sposób, choć niby takie proste. olala, a tom się ucieszyła, jak rzadko! :)))

cmok!

No to w takim układzie, skoro jeszcze pranie do rozwieszenia, cieszy mnie, że ono się uśmiechu napatrzy ;))
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No właśnie no właśnie; taką podejmowałem perspektywę kiedy pisałem odpowiedź. Perspektywę osoby której odpowiadam ;D
Opublikowano

zgadzam się prawie po całości.

kwestia, czy nikt nie ma nic do powiedzenia....bo to stwierdzenie trochę zbyt śmiałe. może po prostu trzeba było od razu przyznać, że tomik to niewypał (jeśli chodzi o ten demokratyczny wybór wierszy) i zrobić nowy konkurs z jednym jurorem, który znałby się na rzeczy i był kimś spoza orga.
'
a jeszcze:
o czym ty chcesz dyskutować i rozprawiać?
kolejna wielka dyskusja, to kolejne tuziny nieprzeczytanych postów itd. a pustosłowia też szerzyć nie powinniśmy. Wolę 5 wątków polityczno-obyczajowych, niż jedną jałową dysputę, w której kłócą się wszyscy, ale w gruncie rzeczy są jednego zdania. ;(

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O, Jimmy, słusznie prawisz podłóg mnie, może więc od słów do czynów, przemianujmy wątek, zróbmy z niego palący problem społeczno-demograficzno-moralno-polityczny, i zapytajmy ludność zgromadzoną, nierzadko ludność niegłupią, ludność z naszego kochanego portaliku, jakie są poszczególne stanowiska w sprawie in vitro, co kto uważa i dlaczego. Przepraszam wszystkich, którym nie podoba się pomysł, ale ja jestem w tej sprawie rozdarty, potrzebuję mądrych opinii, spodziewam się ich tutaj. Jak się kto zgodzi na taki rodzaj debaty, to ja chętnie się przyłącze z moim stanowiskiem dla jasności.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O, Jimmy, słusznie prawisz podłóg mnie, może więc od słów do czynów, przemianujmy wątek, zróbmy z niego palący problem społeczno-demograficzno-moralno-polityczny, i zapytajmy ludność zgromadzoną, nierzadko ludność niegłupią, ludność z naszego kochanego portaliku, jakie są poszczególne stanowiska w sprawie in vitro, co kto uważa i dlaczego. Przepraszam wszystkich, którym nie podoba się pomysł, ale ja jestem w tej sprawie rozdarty, potrzebuję mądrych opinii, spodziewam się ich tutaj. Jak się kto zgodzi na taki rodzaj debaty, to ja chętnie się przyłącze z moim stanowiskiem dla jasności.

A ja się nie zgadzam. Co dzień człowiek jest tak rozpolitykowany, że mu rozsadza łeb. To jest portal poetycki. O jaką dyskusję mi chodzi? Bardziej konkretną, aniżeli generalną. Np. w kąciku czytelniczym: na temat jakiegoś tomiku, nominowanej do czegoś książki, czasopism literacko-kulturalnych. Byc może w formie mini-esejów literackich. Zgadzam się, że kolejna dyskusja o kondycji polskiej poezji, krytyki literackiej i piłki nożnej jest jałowa, nieznośna i niekonstruktywna
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




"reszta podnieca sie jakimś tomikiem" ?
jestem w grupie która się podnieca 'jakimś tomikiem', konkretnie właśnie tym, który był nagrodą w konkursie. dlaczego?
zależy mi na tym tomiku i wypełnianiu zobowiązań,
bo to, czy jesteśmy w stanie dotrzymać umów, stanąć na wysokości zadania, wypełnić słowo, by miało wartość, bez względu na to, czy jest to obietnica pomocy, wydania mojego własnego, czy Twojego tomiku Pancolku, czy jest to konkurs lokalny, czy ogólnopolski, czy światowej rangi, to dotyczy obrazu naszej elegancji i solidności ludzkiej. to buduje szacunek, kiedy wypełniamy to, cośmy zaczęli i co obiecaliśmy. szanować nalezy nie tylko ludzi- wielkich poetów, ale też ludzi- małych poetów, żółtych poetów, krzywych poetów, niepoetów itd.

uważam za niewłaściwą drogę, stawianie sprawy w pozycji "zamiast", uważam, że dobrze jest ubolewać nad niepodejmowaniem dyskusji o 'poezji współczesnej', zachęcać i walczyć o rozmowy na jej temat
ale nie stawiałabym tego jednocześnie na szali, na której być może kiedyś znajdzie się i Twoja własna walka o Twój własny tomik (a moze to nie będzie tomik, ale cokolwiek innego), niekoniecznie tu, niekoniecznie tak, niekoniecznie na portalu jakimkolwiek, a wtedy to już będzie to powiedzenie o wole i "bułce" ;))


jeśli zaś chodzi o moje własne podejmowanie rozmów o poezji współczesnej, niewspółczesnej, prozie, malarstwie, muzyce itd, to za siebie odpowiem Ci już z marszu - mało dyskutuję o tym na portalach i to z pełną świadomością, bo w tematach wymagających szerszej rozmowy, dobrej i jasnej komunikacji, potrzebuję szerszego medium, czyli wolę robić to na żywo, o ile w ogóle mam ochotę dzielić się swoimi myślami, bo najczęściej mi sie nie chce. dlaczego? nie ma na to odpowiedzi, taka konstrukcja wewnętrzna

pozdrawiam :)
:)

Jedno co mi się nie podoba, to publikowanie jakichś ogłoszeń bez informacji zwrotnej - o czym pisał Józef. Z drugiej strony, twardych zobowiązań nie pamiętam i po konkursie sam się zastanawiałem, kto będzie odpowiadał za publikację tomiku, skoro ciężko nawet stwierdzic, kim jest organizator konkursu.

Dyskusja powinna miec świeżą formę - skonkretyzowaną i nakierowaną na wytwór artystyczny. Szeroko zakrojona nie ma sensu, na co zwrócił uwagę Jimmy. A skoro jest skonkretyzowana, to i dzie wuszce na pewno się zachce napisac parę słów odczuc bądź polemicznych zdań ;)

A to pranie to takie doprane?
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



O, Jimmy, słusznie prawisz podłóg mnie, może więc od słów do czynów, przemianujmy wątek, zróbmy z niego palący problem społeczno-demograficzno-moralno-polityczny, i zapytajmy ludność zgromadzoną, nierzadko ludność niegłupią, ludność z naszego kochanego portaliku, jakie są poszczególne stanowiska w sprawie in vitro, co kto uważa i dlaczego. Przepraszam wszystkich, którym nie podoba się pomysł, ale ja jestem w tej sprawie rozdarty, potrzebuję mądrych opinii, spodziewam się ich tutaj. Jak się kto zgodzi na taki rodzaj debaty, to ja chętnie się przyłącze z moim stanowiskiem dla jasności.

A ja się nie zgadzam. Co dzień człowiek jest tak rozpolitykowany, że mu rozsadza łeb. To jest portal poetycki. O jaką dyskusję mi chodzi? Bardziej konkretną, aniżeli generalną. Np. w kąciku czytelniczym: na temat jakiegoś tomiku, nominowanej do czegoś książki, czasopism literacko-kulturalnych. Byc może w formie mini-esejów literackich. Zgadzam się, że kolejna dyskusja o kondycji polskiej poezji, krytyki literackiej i piłki nożnej jest jałowa, nieznośna i niekonstruktywna

No dobra, chociaż wiesz, to nie jest to samo. Komentatorów politycznych i publicystów nie znam osobiście z ich upodobań poetyckich, a tu się znajdzie paru takich, których znam w ten sposób; dodatkowo są to ludzie z zacięciem artystycznym więc często cechuje ich oryginalność nie tylko wyrazu, ale i poglądów, dlatego można się dowiedzieć czegoś nowego aniżeli z gazet czy telewizji - tamtejsze opinie są bardzo ogólne, funkcjonujące w ramach pewnej poprawności społeczno-politycznej. Tu mogłoby być inaczej. Ale ok, to twój wątek, spoko ;)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



A ja się nie zgadzam. Co dzień człowiek jest tak rozpolitykowany, że mu rozsadza łeb. To jest portal poetycki. O jaką dyskusję mi chodzi? Bardziej konkretną, aniżeli generalną. Np. w kąciku czytelniczym: na temat jakiegoś tomiku, nominowanej do czegoś książki, czasopism literacko-kulturalnych. Byc może w formie mini-esejów literackich. Zgadzam się, że kolejna dyskusja o kondycji polskiej poezji, krytyki literackiej i piłki nożnej jest jałowa, nieznośna i niekonstruktywna

No dobra, chociaż wiesz, to nie jest to samo. Komentatorów politycznych i publicystów nie znam osobiście z ich upodobań poetyckich, a tu się znajdzie paru takich, których znam w ten sposób; dodatkowo są to ludzie z zacięciem artystycznym więc często cechuje ich oryginalność nie tylko wyrazu, ale i poglądów, dlatego można się dowiedzieć czegoś nowego aniżeli z gazet czy telewizji - tamtejsze opinie są bardzo ogólne, funkcjonujące w ramach pewnej poprawności społeczno-politycznej. Tu mogłoby być inaczej. Ale ok, to twój wątek, spoko ;)

No racja, ale znając tendencje w polityce ogólnoświatowej - będzie raban ;) Np. o to czy zarodek to już człowiek, czy jeszcze nie. Albo czy in vitro powinno byc zakazane, a może refundowane dla wszystkich zainteresowanych par. Oraz czy liczba zarodków (2, 5, 25) podczas takiego zabiegu powinna by regulowana prawnie, co próbowała forsowac ustawa Gowina.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.



No dobra, chociaż wiesz, to nie jest to samo. Komentatorów politycznych i publicystów nie znam osobiście z ich upodobań poetyckich, a tu się znajdzie paru takich, których znam w ten sposób; dodatkowo są to ludzie z zacięciem artystycznym więc często cechuje ich oryginalność nie tylko wyrazu, ale i poglądów, dlatego można się dowiedzieć czegoś nowego aniżeli z gazet czy telewizji - tamtejsze opinie są bardzo ogólne, funkcjonujące w ramach pewnej poprawności społeczno-politycznej. Tu mogłoby być inaczej. Ale ok, to twój wątek, spoko ;)

No racja, ale znając tendencje w polityce ogólnoświatowej - będzie raban ;) Np. o to czy zarodek to już człowiek, czy jeszcze nie. Albo czy in vitro powinno byc zakazane, a może refundowane dla wszystkich zainteresowanych par. Oraz czy liczba zarodków (2, 5, 25) podczas takiego zabiegu powinna by regulowana prawnie, co próbowała forsowac ustawa Gowina.

Dlatego ja nie chciałbym aby doszło do tego że jeden z drugim zaraz zacznie komuś coś tam niemal empirycznie czy organoleptycznie udowadniać. Kwestia zarodka to jest moim zdaniem sprawa filozoficzna, ale filozoficzna w granicach własnego rozumienia tych rzeczy, czyli ostatecznie indywidualna i tu nie powinno być miejsca na dowodzenie czegokolwiek. Mnie nie interesują dowody w tej sprawie, a kształty ustaw znam; mnie interesuję przede wszystkim pojedyncze stanowisko poszczególnej osoby, jak ona patrzy na to i czy dostrzega w ramach własnego sumienia konkretne przeciwwskazania bądź ich brak.
Opublikowano

skoro jesteśmy przy płodach: moim zdaniem nie jesteśmy ludźmi od poczęcia a od chwili, kiedy wykształca się układ nerwowy dający zdolność do odczuwania bólu. Nie można krzywdzić i zadawać cierpienia - to jest be. Jednak skoro płód przez jakiś czas nie jest zdolny czuć (w ujęciu fizycznym) to dla mnie zostaje czymś pokroju bakterii, sorry.

I szczerze nie obchodzi mnie, co kościół na ten temat mówi, księża też zostawiają spermę po pościelach ;P a bronią tego robić innym, hipokryzja.

(z drugiej strony mają jednak słuszny pogląd, że jest coś nieetycznego w tym, aby człowiek wybierał "szczęśliwców" wśród plemników - tu proponuję maszynę losującą i komisję gier i zakładów)

sorki za offtopa

Opublikowano

w kwestii 'ogłoszeń'

najpierw pojawiały się propozycje wydania części pieniędzy
'h ttp://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=100068

później pojawił się konkurs sygnowany oficjalnie i przeniesiony przez (no chyba nie sam się przeniósł) w osobne miejsce konkursowe
h ttp://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=103035

a później pojawiła się oficjalna informacja Angello o tomiku ze zdaniem "będę na bieżąco informował"
h ttp://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=107130


i nie jestem zwolenniczką robienia dymu, ale zasmuca mnie niesolidność, może dlatego, ze sporo mnie podotykało w życiu obiecanek-cacanek, a może dlatego, ze tak już jestem wychowana?
a jesli nie można czegoś przeprowadzić, dotrzymać, wypełnić, to milczenie wcale nie przysparza szacunku, wręcz przeciwnie, trochę wygląda jak lekceważenie.

heh, i wobec powyższego słowa "z poważaniem" nabierają nowego wymiaru, czyż nie? coś jakby 'mieć w głębokim...poważaniu" czy coś koło tego ;P


:)
oczywiście, ze doprane, zawsze doprane :]

na Ps: a, i tak, ja wiem, że paskudna ze mnie wusz, ale to nie złośliwie, raczej jakoś tak z zawodem

Opublikowano

Po pierwsze - dawać tomik albo wjazd na chatę!

Po drugie - polska poezja współczesna. Dla mnie nudy. Jest stagnacja. Poeci nie ćpają, nie piją, nie bzykają na lewo i prawo. Pracują, studiują, zarabiają pieniądze i budują Babilon. W mainstreamowym środowisku (przynajmniej warszawskim) są co prawda młodzi i zdolni, ale pieczę nad tym wszystkim trzymają stare pryki. Powinno pojawić się kilku gówniarzy mających chęć na własną rękę rozpieprzyć system. Tyle w temacie.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
  • Ostatnio w Warsztacie

    • ───

      I. Moskwa – Odessa
      Który już raz lecę z Moskwy do Odessy –
      I znów złapali mnie w nie linii lot!
      Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy,
      Niezawodna niby Wołga wszystkich flot.

      Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów,
      I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie,
      albo w Trieście...
      Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów,
      Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie...

      Mówili mi: „Nie licz na te adresy,
      Na żaden z niebios komunizmu dar”.
      A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy –
      Teraz jest oblodzony pas na start!

      A w Leningradzie z dachu woda kapie,
      Więc może mi pisane lecieć do Leningradu?
      Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie,
      Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie!

      Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs!
      A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy,
      Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy,
      I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust!

      Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód,
      Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg,
      Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród,
      To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg!
      Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam,
      Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic –
      Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam,
      A z góry na nas patrzy tej całej floty widz!

      Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort,
      Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą.
      Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port!
      I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę.

      No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom,
      Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak,
      Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą!
      Znajdą powody nawet, gdy powodów brak...

      Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła,
      Gdzie jutro gradobicie zapowiadają.
      Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają,
      Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra!

      Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach,
      I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot –
      I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa,
      Tak przystępna, jak ten cały fłot,

      Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk,
      A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg,

      Mam tego dość już, psia kość,
      I lecę tam, gdzie mi pozwalają!
      Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość,
      I lecę tam, gdzie mi otwierają!
      II. Polowanie na wilki
      Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem,
      Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem
      Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem
      Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty.

      Dwururki schowały się w cień jódł
      Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą;
      Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł
      Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów,

      Refren:
      Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie!
      Na szare samce, matki i szczenięta.
      Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -.
      To na śniegu krew i plamy krwawych flag.

      W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw,
      Strzelającym nie zadrży ręka,
      Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami,
      Biją bez litości, a ich kula celu sięga.

      Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej;
      Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione
      Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak
      Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!”

      Refren 

      Łapy u nas i szczęki wytrwałe.
      Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi,
      Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem,
      Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić!

      Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo.
      A moje dni już są policzone.
      Myśliwy już broń ujął w rękę prawą
      Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną.

      Refren

      Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag —
      Chęć życia jest we mnie silniejsza!
      I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask
      I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza.

      Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna,
      Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze.
      Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach,
      Ale gończym nic nie zostanie w rękach!

      Refren
      III. Polowanie z helikopterów
      Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy,
      I otwarła się brama hangaru,
      A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy
      Most chrzęsci pod naszym ciężarem.

      A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą,
      A śnieg wolno spada z gałęzi świerków.
      A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką,
      Śmigłowca huk był jak psa warkot.

      Refren:
      Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!!
      Na wilki szare, uparte i gniewne
      Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch,
      Już zapomnieli o litości pewnie—

      A kule koszą wsio stworzenie.
      Biegnę i wdycham te mroźne opary,
      Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem.

      Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary.
      A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk,
      Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej,
      A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg
      Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!”

      I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz.

      Refren

      Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się;
      Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku.
      I niech ci na górze próżno szukają mnie –
      Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku!

      A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem;
      Znów śnieg na bagnach wolno pada;
      Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę,
      Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady!

      ───
       

       

      @Michał PawicaWstęp:

       

      Cień Arbacie, Cień Łubianki

       

      Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.

       

      Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.

       

      Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.

       

      Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.

       

      Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.

       

      Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.

       

      Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.

       

      Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...

  • Najczęściej komentowane w ostatnich 7 dniach



  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • ─── I. Moskwa – Odessa Który już raz lecę z Moskwy do Odessy – I znów złapali mnie w nie linii lot! Ale oto nadlatuje księżniczka-błękitka stewardesa messy, Niezawodna niby Wołga wszystkich flot. Nad Murmańskiem ni chmurki – rejs mych snów, I mógłbym teraz być już w Aszchabadzie, albo w Trieście... Otwarty Kijów, Charków, Kiszyniów, Lwów, Wszystkie otwarte, lecz ja chcę być w Odessie wreszcie... Mówili mi: „Nie licz na te adresy, Na żaden z niebios komunizmu dar”. A tu mi znów opóźniają mój lot do Odessy – Teraz jest oblodzony pas na start! A w Leningradzie z dachu woda kapie, Więc może mi pisane lecieć do Leningradu? Tbilisi to jedyny jasny punkt na tej podniebnej mapie, Tam herbata rośnie w sadzie, lecz ja Tbilisi mam w głębokim rozkładzie! Słyszałem, że Rostowianie idą w kurs! A mnie głupiemu wciąż chce się do Odessy, Ale mnie trzeba tam, gdzie od trzech dni nie honorują promesy, I dlatego opóźnili ludzkiej surówki spust! Ja muszę lecieć tam, gdzie chłód i lód, Gdzie jutro zapowiadają taaaki śnieg, Choć wszędzie indziej nieba czystego w bród, To miło, ale nie po to wrzuciłem piąty bieg! Nie wypuszczają mnie tu i nie wpuszczają tam, Niesprawiedliwe to, ale nie poradzę nic – Stewardesa, cudnie złudna, siódme niebo obiecuje nam, A z góry na nas patrzy tej całej floty widz! Otwarty najsłodszych smakołyków wielki tort, Lecz, by tam lecieć najsłodsze słodycze mnie nie skuszą. Otwarty nawet Władywostoku zamknięty port! I Paryż jest otwarty, ale tam jechać nie muszę. No, wreszcie! Pogoda, jak drut, dobry wiatr sprzyja skrzydłom, Samolot się napręża, śmigła w ruch, pełny bak, Lecz już nie wierzę, bo – mnie i tak tam nie przyjmą! Znajdą powody nawet, gdy powodów brak... Ja muszę lecieć tam, gdzie zamieć i mgła, Gdzie jutro gradobicie zapowiadają. Londyn, Delhi, Magadan przede mną się otwierają, Wszystkie stoją otworem, ale nie dla mnie ta w ciuciubabkę gra! Masz rację – śmiej się albo płacz: jestem znów na starych adresach, I masz: znowu spóźnienie, niedostępny lot – I smukła jak TU-104 stewardesa – panna Odessa, Tak przystępna, jak ten cały fłot, Znów mnie przestawia na ósmą zero dźwięk, A towarzysze pasażerowie posłusznie zasypiają w krąg, Mam tego dość już, psia kość, I lecę tam, gdzie mi pozwalają! Mam tego dość, już mnie całkiem zżarła złość, I lecę tam, gdzie mi otwierają! II. Polowanie na wilki Biegnę z całych sił, szarpię każdym ścięgnem, Ale dziś – jest jak jutro, i wczoraj, i potem Otoczyli mnie, otoczyli ciasnym kręgiem Rozwścieczają mnie do szpiku mej wilczej istoty. Dwururki schowały się w cień jódł Tam myśliwi skryli się swą sforą podłą; Wilki tarzają się w śniegu, co stopił się i zmókł Wystawiając się na łatwy strzał tych ogrów, Refren: Polowanie na wilki trwa, trwa polowanie! Na szare samce, matki i szczenięta. Gończy krzyczą, psy szczekają, a przynęta -. To na śniegu krew i plamy krwawych flag. W tej walce wilka z łowcami nie ma żadnych praw, Strzelającym nie zadrży ręka, Ogrodzili naszą wolność krwawych szmat strzępami, Biją bez litości, a ich kula celu sięga. Wilk nie może złamać tradycji czasem uświęconej; Widzisz te ślepe szczenięta? Ledwo od sutka matki odstawione Wyssały z jej mlekiem, czy to wilk czy ptak Prawdę jedyną: „Strzeż się ludzkich flag!” Refren  Łapy u nas i szczęki wytrwałe. Dlaczego, wodzu, proszę powiedz mi, Gonimy za szczeniakami i ubijamy je jednym strzałem, Łamiąc zakaz, że nie wolno ich bić! Wilk nie może inaczej. Sucho, to takie wilcze prawo. A moje dni już są policzone. Myśliwy już broń ujął w rękę prawą Z uśmiechem, i kulą, dla mnie przeznaczoną. Refren Wyszedłem ze świętego kręgu krwawych flag — Chęć życia jest we mnie silniejsza! I usłyszałem za sobą westchnienia, wrzask I krzyk myśliwych. Ich zdobycz będzie dziś mniejsza. Szarpię się z całych sił, gnam każdym strzępem ścięgna, Ale dziś – widzę jutro niż wczoraj jaśniejsze. Otoczyli mnie, otoczyli w krwawych kręgach, Ale gończym nic nie zostanie w rękach! Refren III. Polowanie z helikopterów Jak brzytwa, świt przeciął nam oczy, I otwarła się brama hangaru, A my przecieramy szlak, przez śnieg nasz tłum się toczy Most chrzęsci pod naszym ciężarem. A oni trzepotali skrzydłami tuż nad tajgą, A śnieg wolno spada z gałęzi świerków. A na naszym szlaku, nad tą krwawą bajką, Śmigłowca huk był jak psa warkot. Refren: Jest polowanie z helikoptera, hej na łów!! Na wilki szare, uparte i gniewne Ci, co usiedli u karabinów sterów - jest ich dwóch, Już zapomnieli o litości pewnie— A kule koszą wsio stworzenie. Biegnę i wdycham te mroźne opary, Lecz nie zdołam uciec już przed przeznaczeniem. Mechaniczne potwory nade mną krążą jak janczary. A ja biorę oddech jeszcze jeden w wilczy pysk, Lecz łopaty wyją coraz bliżej, wyraźniej, A ziemia pod mymi łapami aż kwiczy ziemi bryzg Śmieją się z kokpitu: „Dawaj! Raźniej!” I spuszczają mi na zad ołowiu deszcz. Refren Leżę pod drzewem złamanym, w mchu schroniłem się; Gdzieś przegapiłem ten zjazd na tyłku. I niech ci na górze próżno szukają mnie – Zostanę na dole; wpadłeś w zasadzkę, wilku! A ten piekielny huk rozpłynął się, znikł wtem; Znów śnieg na bagnach wolno pada; Wstałem, strząsnąłem silnika ryku mgłę, Żyję! Nie zabijecie mnie nigdy, gady! ───     @Michał PawicaWstęp:   Cień Arbacie, Cień Łubianki   Bułat miał rację, mówiąc o Polsce z tym swoim melancholijnym, moskiewskim zachwytem.   Widział nas przez pryzmat hejnału mariackiego, znoszonych garniturów siedemnastolatków idących na barykady i rzewnych łez Jarosławny.   Dla niego byliśmy mądrzy, muzykalni, subtelni – jakbyśmy wszyscy zostali ulepieni z tej samej gliny, z której Agnieszka wycinała swoje najpiękniejsze strofy. To była miłość bezgraniczna, sygnał alarmowy czysty i wyraźny, grany na trąbce przez zamordowanego rzemieślnika historii.   Ale Bułat pisał swoje eposy, gdy nad Moskwą szalała zaledwie majowa burza. Nie mógł przewidzieć, że jego ukochany, boczny cygański trakt z Arbacie skręci kiedyś gwałtownie w ponure korytarze Łubianki, a dym z płonącej planety uniesie się nad naszą ziemią jak nad gorejącym krzewem. Że jego dziesiąty, desantowy batalion – ten, który szedł w noc od Kurska i Orła – zamiast wolności przyniesie swastykę Ruskiego Mira, a zamiast bitnych pieśni rozbrzmiewać będzie tępy śmiech chłopców z Omonotworu pałujących kobiety na placach Pitera.   Kiedy mit pęka, język zaczyna dychać coraz ciszej. Zamiast czułej struny akordeonu dostajemy mokry worek nadziany na dumną głowę i ślady paralizatora na dłoniach.   Wujek Wołodia – ten swojski sąsiad z bloku, były szpieg i perełka z korytka KGB – zaczął dokręcać nam śruby tak mocno, że nasza wspólna, wątła nić zaczęła pić krew. Kręci je dalej, w szale, bez rozkazu, aż po sam grób.   Dlatego ta opowieść nie ma dialogów. Jest jak powieść historyczna pisana przez emerytowanego porucznika w cieniu zatrutej róży, wciśniętej w oszroniony kufel po tanim, importowanym piwie. To mit, w którym człowiek pisze, co Bóg jeszcze ledwo słyszy przez ryk silników i dym Nord-Ost. Wszystko to minie, powtarzamy jak mantrę, łykając czarny, więzienny chleb.   Zanim jednak bramy Lefortowa runą, a dyktator stanie się zimnym trupem w kostnicy, musimy wykrzyczeć słowa podejrzanej konduity. Nawet jeśli nasz rym już ledwo dyszy. Nawet jeśli przyjdzie nam krzyczeć z całych płuc, prosto w twarz tej bladej godzinie, która z miłości zostawiła nam tylko swąd...
    • ,, Eucharystia jednoczy  przyjmujących ją ,, 1 Kor.10 , 16-17    jak ocean łączy kropel wiele  tak Eucharystia  wiąże ludzi w kościele    dar wolności  Bóg nie wymusza  zaprasza    lubimy kochamy  po swojemu    świat  zamiast się radować  walczy    a jest  jest ... cudem  cudem  wartym miłości szacunku   rysy skazy rany widać z daleka  wolna wola … problemem   komunia łączy  owoc  życie w zgodzie  z sobą z Bogiem   Jezu ufam Tobie    6.2026 andrew  Czwartek, święto Bożego Ciała  
    • @hania kluseczka Peelek taki, że jednej chciałby dać miłość, a resztę nienawidzić.
    • @Alicja_Wysocka

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • Wiesz dziś nie modliłem się do Boga.  Wiesz byłem w takim stanie, tak bardzo pod wpływem że zapomniałem modlitwę. Zgubiłem już drugi wers po Ojcze Nasz. Więc do Lucyfera pomodliłem się. Trochę mi go szkoda, trochę wierzę że jego wojna ze Stworcą, z wolą Boga może zostać zakończona, że wciąż pamięta Raj, Niebo, skrzydła które miał. Że i Bóg słyszy i widzi jako wszechobecny jego słowa czyny myśli i wierzę że jest w stanie mieć chęć wrócić w ciepło Bożych objęć, trafić znów do miejsc gdzie grzeje miłość ognia Stwórcy serc. Że jest w stanie gdzie opanowanie się by ludzkość robiła źle by nie karmił go grzech, by nie rósł z kolejną z łez co jak duszy krew po policzku płynie, leje się. Że ma w pamięci dobro, które uspokaja i że ma dość rozedrgania wibracjami wojny, że się uspokoi i będąc spokojnym powtórzy słowa których nauczył nas Syn a potem doda kilka swych gdzie wprowadzą zachwyt Boskie myśli i za uczuciami (Bóg wciąż kocha zbuntowanych) pójdą czyny i wróci pokój między nimi. I przykład weźmie człowiek.  Koniec wojen.  Miłość w sobie noszę.  Pamiętając grzech który rani niematerię wnętrz.   
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...