Fly Elika Opublikowano 16 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Września 2010 w podświadomości czułam że leki są złe że gdy z niemocy sił brakuje to chemia rozreguluje u mężczyzn mózg u kobiet moce nie chciałam źle wyszło brzydko a mnie chodziło o tak po prostu proszę się nie niepokoić jestem zazdrosna mam w sobie jakąś siłę w którą może bardziej wierzę niż noszenie na barkach cegieł kobieta zdrowa nawet sama powinna dać sobie radę z macierzyństwem wobec wszystkich dziecidzisiaj wiem i też domyślam się jak te miary często stają się w połowie mrzonkami a brak macierzyństwa spokój myśli matczynej ogranicza smutno mi
WiJa Opublikowano 16 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 16 Września 2010 Ciekawe, i ważne studium pewnego stanu, co/jaki pewnie niektórzy uważają za pewną chorobę. Ale o ironio, wiersz, nawet jeżeli kończy się tyle smutno, co smutkiem, to jednak jego wymowa jest, jak najbardziej optymistyczna. A przynajmniej bohaterka wiersza dochodzi do pewnych (pouczających ją, i pewnie innych osób) wniosków. Daje też sporo do myślenia tytuł wiersza, no bo jeśli chodzi o nitkę A , to pewnie chodzi o najważniejszą nitkę życia. A czy ona jest zerwana, czy nie zerwana, fakty faktami, ale najwięcej zależy od tego, jak kto sam uważa, i ile jest w stanie znieść dla niejednego dobra. I zawsze więcej jest do zrobienia, niż człowiek może zrobić. Jak mi się wydaje (czy nie wydaje). Pozdrawiam
Fly Elika Opublikowano 16 Września 2010 Autor Zgłoś Opublikowano 16 Września 2010 Ten wiersz ma dla mnie ogromne znaczenie, instynktownie i uczuciowo, choć na oko tego nie widać/albo widać, jeśli się zechce :),/ ale od siebie samej to niestety nie zależy/ i nie przy egoizmie mężczyzn, jaki tam nieraz panuje - To jest ocieranie się o coś. co mnie przerasta już tylko sentymentalnie z czasem ostatnim, tak bardzo, że można stracić siły, nadzieję,cokolwiek pozytywnego- mam na myśli wiążące podświadomie kobiece uczucia. Ponadto kryje się w tym wielka tajemnica, tak śmiem sądzić,/ metafizyka, przeczucie,sny, odbieranie duchem, skoro słowami niekiedy niemożliwe i zapamiętanie, jak zarejestrowanie odczuć nieświadomie, a z pełną świadomością i odpowidzialnością/ ale jakbym zaczęła o tym pisać i się upierać, to by ktos powiedział oczywiście - zwariowała, albo science fiction. Temat jest istotnie złożony, jak i mój problem odosobnienia oraz wyrażenia uczuć. Nadto wszystko chciałam ująć to w słowach najmożliwiej prostych /z niestety nic dla siebie/, ale dla ogólnego przekazu wyciągnąć i napisać wnioskiem najważniejszym i bolesnym w formie wiersza/dla mnie też/.Twój komentarz WiJo jest bardzo dobrym komentarzem i satysfakcjonuje mnie od strony czysto merytorycznej taki odbiór. Chociaż jesteś fachowcem w tej dziedzinie i mógłbys rozwinąć ..... z ciekawości, która to nić odpowiada za to co w wierszu, pojedyncza, czy jedna z podwójnych :))?Jako ciekawostkę, oczywiście. pozdrawiam
WiJa Opublikowano 17 Września 2010 Zgłoś Opublikowano 17 Września 2010 Nie brałem to w tej kategorii powiązań „pojedyncza, czy jedna z podwójnych” nić/nici (już raczej – pojedyncza, podwójna, i potrójna). Acz bardziej biorę to w kategorii ważności, nie tak bardzo osobistej, jak ogólnej (życia w ogóle), czyli z kim, i jak można, czy nie można żyć, bez względu na sytuację (małe czy duże niedogodności, czy przeszkody). No i moje zdanie jest bardziej teoretyczne, czy życzeniowe, niż to bywa w życiu (że tak powiem, na żywo). Albowiem, życie zawsze nas bardziej zaskakuje, niż jesteśmy na to przygotowani, czy uodpornieni. Ale wiem, że jak kto nie wie, jak i co zrobić, to najlepiej zrobić coś, czy nic nie robić, ale po ludzku. Bo zawsze po ludzku ma być, a przynajmniej powinno być, jakby nie było, i co się nie działo. A co do konkretów wiersza (poza tym, że nie wolno mi ingerować w czyjeś osobiste sprawy, nawet za pośrednictwem podmiotu literackiego), to chyba nigdy nie ma tak, żeby coś nie zachodziło (przynajmniej częściowo) na siebie, wyjątkowo chyba tylko, od razu coś się kończy, i zaczyna się coś nowego. Innymi słowy zawsze chyba za coś (co się dzieje) odpowiada (jakoż był pewną przyczyną) rodzaj współodpowiedzialności, takiego czy innego partnerstwa, a nie wiec (wyłącznie) jedna ze stron. A przynajmniej są sprawy, które człowiek nie jest w stanie samemu, ani rozsupłać, ani unieść. Chociaż samemu trzeba sobie potem (często-gęsto) radzić, no bo co innego można zrobić. Pozdrawiam.
Rekomendowane odpowiedzi
Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto
Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.
Zarejestruj nowe konto
Załóż nowe konto. To bardzo proste!
Zarejestruj sięZaloguj się
Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.
Zaloguj się