Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Postanowiłam iść drogą,
którą kiedyś kroszył człowiek
zwany Epikurem.

Nauczyć sie nie myśleć o śmierci.

Być sobą:
nie bać sie,
nie zazdrościć,
nie płakać.

Być sobą.
Postanowiłam iść tą drogą
i sama ją wybrałam,
bo cóż lepszego może być,
niż droga znana,
którą szły już miliony,
w nadzieji, że będzie lepiej.

Opublikowano
Postanowiłam iść drogą,
którą kiedyś kroszył człowiek
zwany Epikurem.

Nauczyć sie nie myśleć o śmierci.

Być sobą:
nie bać sie,
nie zazdrościć,
nie płakać.

Być sobą.
Postanowiłam iść tą drogą
i sama ją wybrałam,
bo cóż lepszego może być,
niż droga znana,
którą szły już miliony,
w nadzieji, że będzie lepiej.


gdyby to zapisać bez wersyfikacji wyglądałoby tak:

Postanowiłam iść drogą, którą kiedyś kroszył człowiek zwany Epikurem.
Nauczyć sie nie myśleć o śmierci. Być sobą: nie bać sie, nie zazdrościć, nie płakać. Być sobą.
Postanowiłam iść tą drogą i sama ją wybrałam, bo cóż lepszego może być, niż droga znana,
którą szły już miliony,w nadzieji, że będzie lepiej.


*wynika stąd, że jest to proza (nawet nie poetycka) nieudolnie podzielona na wersy
*wersyfikacja wiersza nie czyni
*powtórzenia wskazują na ubogi zasób słownictwa
*alogiczność: jeżeli to Epikur szedł tą drogą to skąd potem nagle miliony? rozmnożył się cudownie? może przez pączkowanie? - tak wynika z czytania wiersza (i rozumiem, co MIAŁO znaczyć)
*literówka "kroszył" - jeżeli Autor wklejając nie zadaje sobie trudu, by przeczytać i sprawdzić to ileż jest wart taki utwór?

to, co komentuję w tej chwili jest tak beznadziejne, że szkoda mi następnych ludzi, którzy to przeczytają

pozdrawiam

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Myszolak   Ten wiersz opisuje miłość, która jest obecna i jednocześnie głęboko nieobecna. Jest coś trudniejszego do nazwania - bycie widzianym tylko z powierzchni. "Kończę się na zdrobnieniu" - to zdanie uderza jako pierwsze i zostaje najdłużej. Zdrobnienie zamiast imienia to czułość bez zobowiązania, bliskość bez prawdziwego zainteresowania tym, kim ktoś naprawdę jest. A ta tapeta na brudnych ścianach - to świetny obraz. Tak właśnie wygląda związek utrzymywany pozorami - kolorowo z zewnątrz, a odchodzi w miejscach, których nikt nie chce zobaczyć. Końcowe pytanie "Jak śmiesz kochać, nie widząc?" jest zmęczonym, bolesnym zdumieniem. Świetny tekst!
    • @Marek.zak1   Rzeczywiście , dobrze. że mi przypomniałeś Marka G. Pięknie to połączyłeś. :)       
    • @violetta Z dzisiejszego spacerku. A ta czerwona to róża?

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

                             
    • @Poet Ka   Ten wiersz to mistrzowski poliptyk, w którym wschodnia forma (zastosowałaś tu  sylabiczne haiku - aż musiałam policzyć sylaby - cudne!) staje się ramą dla tętniącej życiem polskiej natury. Najbardziej zachwyca mnie letnia część (Natsu) - lustrzana konstrukcja zwrotki genialnie imituje opisane zaraz potem odbicie łopianu i motyla w czystej wodzie. Wspaniałe jest też użycie słowa "abakany", które nadaje jesiennemu lasowi mięsistej, tekstylnej faktury.    No i tytuł - bardzo dużo mówi. Poliptyk to wieloczęściowy obraz, często ołtarzowy. Używając tego słowa , sugerujesz, że te cztery miniaturki tworzą jedną, nierozerwalną całość - cykl życia i śmierci, stały rytm natury. Natura zostaje tu podniesiona do rangi sacrum.   Jestem zachwycona Twoim tekstem! :) Pozdrawiam         
    • @Berenika97 Tak właśnie pomyślałem z tymi zejściami, poza tym chciałem, żeby było, jak naprawdę było. Co do tej sceny, jest przy bandzie, ale bez niej Kasia może nie poprzestałaby na grzebaniu w sprawie, co mogłoby się źle zakończyć dla wszystkich biegaczy, jak i dla amerykańskiej farmacji.  Cieszę się, że Marc i wartości rodzinne przypadły Ci do gustu. na marginesie, w firmie Liser pracował niegdyś Marek G. i zapewne jest tam dobrze pamiętany:). Historia lubi zataczać koło, przynajmniej czasami. Pozdrowionka.  
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...