Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
Opętaniu zazdrością dogodzi połowicznie drugie opętanie.
Nie urodzi się owoc, kiedy rodzi się kobra.



By wyschły łzy, które jedne lądy zatapiają, a inne wysuszają...

Tak, dopomóż,
gdy potrzeba nam tą podążać,
z dyktujących od milczenia przekrwionych oczu,
płaszcz przywdziewając na plecy,
kładąc przemarłe habity,
za wymogi przed ołtarzem
przedłożeniem starego zegara drugiemu
i za haracz wymuszony na okrągłą plamę.


Bo, gdy sen dopada cię nagle
szepcząc za uchem niespodziewane,
a ty mówisz "mam już dość",
to znak, że wody nadmiar przypłynie
i nie poradzisz sobie, bo wnet
wiader może zabraknąć.
Już czas, sporządzenia ścieżki zdrowia
po równoważni gór,
z nosiwody oddania piór ptakom,
by znów zakwitły jabłonie.

A kiedy cię najdzie, znów jaki puch marny,
za krzewy jałowca się schowaj,
w jaskiniach wymaluj palcami
z głogu pestek ślady
i miąższ z pajęczyn garściami wydłubuj.
Wtedy przy ognisku za pieczarą
dojrzeje i zelżeje krew gorąca.
Odpowie smyczek wirującego oddechu,
jakie zaklęcie w jego pieśńi
o woli dymnego wróżbity,
którego ech już nie będziesz odbierał,
bo niebo obudzi cię oczami błękitne.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.




Wg mnie ten wiersz jest napisany dobrze, i jak najbardziej oddaje klimat tego, co w nim miało zostać napisane, a że w wierszu mieści się beznadzieja, jaką znam, to ją tak opisałam :))

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • 83. Zostań – i idź (narrator: Agrianin)   1.   Powiedziała: dziecko. Nie zapytałem — czyje.   2.   Nie wiem, czy to mój grzech, czy spadek po tamtym.   3.   Dotknąłem jej brzucha. Nic jeszcze nie czułem — tylko lęk.   4.   Powiedziałem: zostań. Dalej będzie źle. I miałem rację.   5.   Zostawiłem jej złoto, bo słów nie miałem już żadnych.   6.   Nie pożegnała się. Tylko pies szedł za mną kawałek.   7.   W śnie zawsze wracam, ale nigdy na czas.   8.   Rano znów marsz. Wszyscy idą — jakby nikt nic nie stracił.   cdn.
    • @violetta   zwariowany świat miłości w szaleństwie agonii uczuć:)   dziękuję:)         @andrew   super wiersz:)   dziękuję i pozdrawiam:)       @Annna2   to prawda.   uczucie które tonie w zatraceniu.   dziękuję pięknie:).      
    • @Poet Ka   Poe:)   to teraz ja.   tylko się nie denerwuj:)   do zrozumienia Twojego wiersza nie użyłem prostego, polifonicznego, dwudziestoznakowego klucza przełożonego na nabustroferon z niskimi przerwami !   użyłem głowy.   czy dam radę go właściwie zrozumieć?   nie wiem.   ale tak. fascynujący niezwykle gęsty wiersz który hipnotyzuje od pierwszego   obrazu.   z jednej strony ten piękny, niemal filmowy dialog z modernizmem i ezrą poundem ( semafory i ławka zamiast stacji metra)   ale to co dzieje się w ostatnich strofach , to jest absolutny majstersztyk.     najbardziej zafascynowało mnie to genialne wielowarstwowe rozszyfrowanie czeremchy przez paradoks -- "niewydane, bo wydane - odleciały" .   ta lingwistyczna gra słów ma w sobie niesamowity aromat.   Twojej poezji aromat!!!   z jednej strony to los "starych panien"  i płatkow czeremchy, które były bezpieczne w pąkach (niewydane  ) ale gdy tylko otworzyły się i oddały wiatrowi (zostały  wydane) - bez zwloki, natychmiast odleciały i zniknęły.   z drugiej strony to przecież genialna metafora samych wierszy, które wypuszczone w świat przestają należeć do autora.     ten zmysłowy błysk dymu i złotych nausznic, a na koniec ta przejmująca, chłodna obojętność natury, która "zdaje się nie zauważać" ludzkiego przemijania.....   wielkie uznanie za tę dojrzałosć.   głęboki ukłon dla Twojego talentu.   :)
    • Niechaj przynajmniej odsapną i trochę odsępią zanim zadrapią, drapną, nadepną i za nim wdepną.     Warszawa – Stegny, 24.05.2026r.      
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Witam - myślę że wiemy czego chcemy  - ja tak mam -  gorzej gdy ktoś               nie wie czego chce marudzi - tak sądzę - miło że czytałaś - dzięki -                                                                                     Pzdr.gorącym majowym dniem.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...