Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano
(w 30. rocznicę powstania Solidarności)

Śmiech mnie bierze taki, jak nigdy dotąd,
w mym nierdzewnym brzuchu grzechocze złom,
choć pod knajpą lament - ktoś przepił złoto,
przegrał w karty żonę i nawet dom.

W połowiczny komin ktoś wetknął wiechę,
chociaż zamiast dachu dom przykrył śnieg;
chyba się uduszę swym własnym śmiechem,
ruszyć się nie mogę i skręca mnie!

Wielka banda śmiesznych stworzonek biega,
ktoś w mrowisko włożył płonący kij,
ktoś bez trudu znów to próchno rozgrzebał
i zdziwione mrówki oślepia dym.

Chaotyczną zgrają w kółko biegają,
dróżką, ścieżką, nóżką, to tu, to tam,
w górze zaś niektórzy się rozczulają,
ptaszki z lotu ptaka współczują nam:

"Słabe, głupie, małe, nieszczęsne mrówki,
znowu trzeba stawiać mrowisko, och!
Biedne pszczółki, żuczki i boże krówki,
wszystko przy dotknięciu się zmienia w proch!"

Ktoś podskoczył nagle, by gwiazdkę złapać
i o sufit wyrżnął, i złapał guz;
śmiech mnie bierze taki, że cała chata
trzęsie się i zaraz też pójdzie w gruz.
Opublikowano

nie lubię cynizmu, ale ten mi się podoba.. kojarzy mi się ten wiersz z ludźmi w autobusie ich minami, smętnymi przygnębionymi szarymi i z Tobą śmiejącą się w ich głowach wariatką.
Pozdrawiam i gratuluję

Opublikowano

Z nutką humoru, bardzo mi się podoba,
szczera prawda i pomysłowo ujęta.

Też jak te mrówki ganiamy
każdy jak może zasuwa
dobrze kiedy pracę mamy
i kiedy opatrzność czuwa.

A cóż na to sama góra?
oni o swe stołki dbają
często do naszego ula
po miód tylko zaglądają.

Nawiązując do natury
mamy przecież blokowiska
czasem jakiś ptaszek z góry
rzuci ochłap do mrowiska.

Serdeczności Oxy:)

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Bolku, dziękuję za fajny wiersz jako komentarz i część dialogu. Cieszę się, że Ci się podoba moja piosenka. :-)

Czasem jakiś ptaszek z góry
rzuci nam coś do mrowiska,
rzadziej ochłap, częściej z chmury
coś nam napta na głowiska.


Pozdrawiam. :-)
Oxa.
Opublikowano

Doskonała satyra, myślę, że dotyczy nie tylko środowiska politycznego postsolidarnościowej "prawicy". Tytuł rozszerza spektrum branych pod lupę na nas wszystkich - Polaków!
Forma ciutkę kuśtyknęła, ale to pikuś! gratuluję. Para:)
Gdybym mogła zaproponować zmiany:

wszystko przy dotknięciu zmienia się w proch!

i o sufit wyrżnął, oj, będzie guz;

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Aniu, dzięki za obszerny komentarz i przemyślenia, a także za uwagi.
Niestety nie skorzystam z Twoich propozycji, bo one zaburzyłyby regularność akcentów, a to piosenka, więc akcenty muszą zgadzać się z melodią, która dla wszystkich zwrotek jest taka sama. (Jeszcze jej nie ma, ale będzie). Piosenki rządzą się troszeczkę innymi regułami niż wiersze, właśnie z tego powodu, że pisane są z myślą o melodii.
Pozdrawiam serdecznie.
Joa.
Opublikowano

hm. kiedyś mnie interesowała polityka, przestała. i po prawdzie już żaden śmiech nie pomoże wynaturzeniom jakie są.
cała chata
trzęsie się i zaraz też pójdzie w gruz

oby nie, ale jak się tak obserwuje to symptomy są. daleki jestem od mesjanizmu, symbolizmu, bohaterstwa i dlatego nie rozumiem i nie czuję takiej polityki jak jest. tylko wydaje mi się, że nic nie jest z gumy - kiedyś pęknie. zresztą trafnie zaczęłaś bo do samych obywateli co to czynią lament pod knajpą.
a Twój wiersz - pierwsza klasa. bo jest jednoznaczny, zdecydowany ale nikogo przy tym nie obraża. trzyma się rytm i rym. brawo Oxyvio :)

Opublikowano

Dziękuję, Krzysztof. Nie jestem pewna, czy nie chwalisz mojegowierszyka przez uprzejmość. Ale to i tak miłe. :-)
Ja też nie lubię polityki. Moje teksty - te z pozoru polityczne - właściwie tyczą się spraw społecznych, a nie samej polityki. Piszę o naszej obyczajowości, o tym, co stereotypowo myślimy i jak zwyczajowo reagujemy, i co z tego wynika. (A wynika niewiele, jak sam napisałeś, więc dobrze byłoby coś zmienić w naszej "wspaniałej" mentalności heroiczno-mesjanistycznej).
Pozdrówka.
Joanna.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Oxyvio, nie chwalę nikogo i niczego ot tak sobie :) mnie to cieszy, że można tutaj poczytać to i owo dobrego. naprawdę. a jeśli jeszcze przy okazji coś można dodać od siebie, to dlaczego nie :)
wracając do meritum powiem Tobie, że czy coś zmieniać w tej "wspaniałej" mentalności (biorąc po uwagę "wszystkie nasze dzienne sprawy") to tak naprawdę mnie prawie nic nie obchodzi. pewnie nie tylko mnie i chyba nie wynika to tylko z faktu że społeczeństwo jest coraz mniej prospołeczne. nadęta i kłamliwa polityka odpycha po prostu...
a i tym bardziej dla Ciebie brawka za odwagę że poruszyłaś ten temat w wierszu. pozdrawiam :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, ale do napisania wierszyka nie potrzeba wiele odwagi. :-)
Nadęta polityka odpycha, ale wiersz nie jest o polityce, jak już pisałam. Poza tym politycy - to też my, to też nasz naród, a nie Księżycowcy.
Czy coś zmieniać w naszej mentalności - mnie to bardzo obchodzi, bo po pierwsze - jestem matką i wciąż jeszcze wychowuję moją 23-letnią córkę (ten proces się nigdy nie kończy), a po drugie - jestem nauczycielką. Gdyby nic mnie nie obchodziła mentalność Polaków, nie mogłabym być ani jednym, ani drugim. Nawet nie mogłabym czuć się Polką. Pewnie wyjechałabym stąd. Ale ja ciągle jeszcze nie mam na to ochoty.
Ja także pozdrawiam nieustannie. :-)
Opublikowano

Zaczyna się super:
Śmiech mnie bierze taki, jak nigdy dotąd,
w mym nierdzewnym brzuchu grzechocze złom,
- nietuzinkowy ten obraz.
i dalej:
W połowiczny komin ktoś wetknął wiechę, - dotknięcie sedna.

Od czwartej zwrotki znacznie mniej mi się podoba - dużo słów, a w piątej nazywanie rzeczy po imieniu. Szczerze mówiąc piąta mnie drażni swoją łopatologią.

A w ogóle to pozdrawiam Cię, Oxy.
Fanna.

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


ja miałem na myśli odwagę "twórczą". no nie wiem, ale mi tam się o tego typu temacie nic by nie pokleiło z sensem (o ile inne tematy są sensownie poklejone, he he). a próbowałem niejednokrotnie.
hm. a jeśli chodzi o mentalność to w sumie masz rację Oxyvio. nie jesteśmy z księżyca i na księżycu. po prawdzie ja sobie nie wyobrażam innego miejsca dla swojego życia (i życia moich córek - 8 i 11 lat - oczywiście ich dzieciństwa i dorastania które za niebawem) niż nasz kraj. naprawdę.
dziękuję Tobie za możliwość rozmowy, pozdrawiam wieczorowo :)
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Jasne, aja się nie obrażam bynajmniej. Proszę o propozycje jak najbardziej, bo wielokrotnie one mi się przydają, a zawsze dają mi do pomyślenia.
Buźka.
Oxanna.
Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dzięki, Fanno, zarówno za podobanie, jak i za uwagi, a także za pozdrowienia. Na pewno przemyślę uwagi, wiesz o tym, ale nie wiem, czy umiem coś zmienić. Łopatologia - no tak, bo to jest piosenka, a nie wiersz sensu stricte. Piosenki muszą być proste i jasne jak łopata, muszą. Ale przemyślę.
Buziaki i pozdrowieństwa dla Cię.
Oxanna.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @violetta "Wszystko się może zdarzyć"...  czuję, że będzie ciekawie w najbliższych latach. Będzie twórczo, co nie oznacza nowego związku, a tym bardziej prokreacji (przepowiednia mówi inaczej, a kysz, gusła), zrobiłem swoje. Nikt z nas się nie obroni przed "wolą Bożą". A ty od razu ślub?! Nienowoczesna jesteś :-)  
    • 91. Granice, które nosimy w sobie (narrator: grecki najemnik w służbie Dariusza)   1.   Uciekamy w ciszy. Cóż powiedzieć, gdy świat nie słucha?   2.   Dwór się kruszy — tak działa natura: słabe łamie się pierwsze.   3.   Gdy wiara w wodza gaśnie, każdy szuka światła, gdziekolwiek jest.   4.   Jedni wybierają nowych panów. Inni nowych bogów.   5.   To, co się rozpada, rozpadało się już dawno — my tylko patrzymy.   6.   Najemnik zna granice. Najpierw rozpoznaje je w sobie, potem na mapie.   7.   Lojalność jest drogą. Idę nią, póki nie przecina jej przepaść.   8.   Nie zdradzam, ale i nie zginę za to, co już umarło.   cdn.
    • ".   "  في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"   Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom - W perspektywę bezkresną hymn pieją "Alleluja”! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku... Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a), W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite; Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a, Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko; Tak mówi ci fala co rozbija się o nabrzeże Kite: Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo.. Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni, Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi, Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic się nie nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment, Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy, Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione... Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków), Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo to, czyste jak forma u Magritte'a, W Aleksandrii jest tak półtrwałe, Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite... Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam - Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite, Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo. Yasalam powie, że nic się nie zmieni, Bo twoje chęci i cały tlen ziemi, Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria.. I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra, Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra, A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak  z popiołu diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt... A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Sur Αλεξανδρεία, l'éclat du ciel brille tel un lapin d'hiver, Le ciel est aussi généreux que les lignes du « Лебединое озеро »,  Et dans le soir, la mer louange le soleil. Vers l'horizon infini, ils chantent un « הללויה ! », mon hymne! Cherchez مرحبًا, où vous pourriez en faire un intime, De cet automne, de Laura, Juliette, d'Ophelia, Et où ce ciel serait du lit légitime - Le fiancé éternel της Αλεξάνδρειας! Ici on trouve un port à l'ouest - pour ceux qui étaient trop braves.  À l'est, un havre de paix (pour les cas urgents). Au nord, un aéroport, rempli d'épaves. Au sud, un phare, victime d'un accident... Mais le ciel est si épuré (tel un fresque de Bosch). À Αλεξανδρεία, il respire la même splendeur, Que la mer, qui se brise sans cesse sur le quai de Χαρταετός. Vous trouverez مرحبًا ici, te dit l'Amor insoucieux. Oui, ici, il y a un port à l'ouest, pour les marins de bas âge, À l'est, un havre pour ceux qui en ont assez des soucis. Au nord, un aéroport qui attire des Concorde dans un virage. Au sud, un phare [insérer l'image ici]. Oui, ici le ciel est aussi pur qu'un Magritte. Mais à Alexandrie, rien est sans problèmes. Ainsi te dit la vague qui s'écrase sur le quai du surf de Kite. Tu ne trouveras jamais مرحبًا, comme l'écrit Η Βίβλος lui-même. مرحبًا  te dira que rien ne changera jamais. Alors pardonne au démon des mille pas de Fred Astaire, Car toutes tes passions et l'oxygène,vital sur terre, Tout ce que tu as amassé dans ton sac point ne te servira. Mais مرحبًا répondra à της Αλεξάνδρειας (en substance): Elle te dira qu'il ne reste qu'un instant. Alors, ne pardonne pas à tes démons sans cette croyance : Que ta passion (du Christ) et l'oxygène (dans ton poumon) soient encore vivants. Ici, à l'ouest, nous voyons un port (pour les noyé.e.s). À l'est, un anse (pour les broyés).  Au nord, un aéroport (occupé). Et au sud, un phare (hérité). Et ici, le ciel est aussi clair que les conceptualisme de Magritte. (Στην Αλεξάνδρεια), il est tellement semi-- Et il le restera), Comme ces vagues vagues de Kite. Partout, vous trouverez, pour ainsi dire, de l'amour, et un mini مرحبًا. Ainsi gémit la vague qui se pend sur le pays plat qui est Kite. Vous ne trouverez jamais مرحبًا, dit. مرحبًا dira que rien ne changera. Car vos désirs et tout l'oxygène de la terre… Tout ce que vous portez,  rien ne va;  So sprach مرحبًا ?  Mais Αλεξάνδρεια réponda: Et elle a raison, pas Cassandre : Alors continue de chercher le مرحبًا, où tu pourras Croire que cet automne ne vient pas d'un papillon sans scaphandre, Mais της Αλεξάνδρειας  (éternellement promise à toi). Et ce ciel est un cadeau de noces, la graciositē d'un Dieu… Rien que της Αλεξάνδρειας Le ciel ne tranche comme une hache, Le ciel n'est pas dur comme un diamant, Et au coucher du soleil, la mer se cache, Murmurant : « مرحبًا » dans le chaos du néant! Et مرحبًا te dira : الإسكندرية, Et  الإسكندرية répondra : إن شاء الله ! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια ".     " في هاوية التعاسةسقطت" هاوية التعاسةسقط تفي"

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Over Aleanderia,  the sky is drunk on life like a  rabbit in March, The sky recites le libretto  di "Aïda", And in the evening, the sea praises the sun, parched dry, And toward the infinite horizon, they sing from a golden perch "הללויה!", my hymn. Seek out, where you might find an intimate, This autumn, with Laura, Juliette, or Ophelia, ah! And where this sky shall be the lawful bed — The eternal fiancé της Αλεξάνδρειας!  To the west lies a port — for the brave sailors of the Holy See, To the east, a perfectly good haven  (for emergency use!). To the north, an airport, filled with wrecks of the sea, To the south, a lighthouse, the victim of one too many reviews... But the sky is so pure (like a fresco al fresco), In Alexandria, it inspires the same πάθος As the sea, which puts breaks ceaselessly on the wavelength of Chartaetos. You will find welcome here, says the carefree Έρως. Yes, here, there is a port to the west, for sailors on the mend, To the east, a haven for those weary of their Angst, To the north, an airport that attracts Concordes around a bend, To the south, a lighthouse [here I stand] . Yes, here the sky is as sublime as a macrame by Klee, But Alexandria is, shall I say, an acquired taste; So says the wave that crashes on the Kite Surfing Quay. You will never find مرحبًا, as H Η Βίβλοق itself states.  مرحبًا will tell you that nothing  will ever change in مرحبًا So forgive the demons of the Tower (nur für Jude), For none of the passions that you've packed, All that oxygen in your overnight bag, will be off use. But مرحبًا will answer της Αλεξάνδρειας, It will tell you that: Brother, there's still time,. So, do not grant your demons an indulgence, or  the benefit of doubt: Don't give up on your inclinations and -  breathe in, breathe out... Here, to the west, we see Our Lady (of the harbour). To the east, a cove (for the crushed). To the north, an airport (out of ardour). And to the south, a lighthouse (newly brushed). And yes, here, the sky is as clear as the prose by Graves. But as with all things (Στην Αλεξάνδρεια), it is so demi-—and it will remain so, if ever so much), Like these radioactive waves. Everywhere, you will find, in a manner of..., love, and even a wee bit of مرحبًا. So sprach the wave over the land as high as Kite: You will never find مرحبًا, says.مرحبًا مرحبًا will say that nothing will change. And Because all your desires and all  that you call life… And everything you cum tuum ante portas will be deranged; So sprach مرحبًا? But Aleanderia replied: And she is right, her, not Cassandra: So keep looking, Aleanderia, if you don't mind, And keep on believing that this autumn, this Τσάντρα Is just a tourista, Aleanderias is still your promised land, And this sky is a wedding gift, the grace of a God… (Nothing but an Alemannic sod). And that the sky is not  Occam's axe, That it is not as hard as nails on a diamond, And that at sunset, the sea plays (your) hide, Murmuring: "مرحبًا" in the chaos of le Monde! And the sea will say to you: "ça va?," And the Insidious will reply: "Insha'Allah!" Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια Nad Aleksandrią niebo życiem pijane jak marcowe zające Niebo l tak łaskawe jak znów nów miesiąca A o zachodzie, morza hymn śpiewają Słońcom W perspektywę bezkresną hymn pieją Alleluja” ! Szukaj Yasalam, gdzie przedstawić sobie można Iż ta jesień jest Julią, Ofelią, czy Laurą A te niebo jest z prawego łoża - Zaślubieńcem Aleksandrii! Masz tu port na zachodzie - dla życia rozbitków Na wschodzie - przystań (dla trudnych przypadków) Na północy lotnisko - pełne wraków Na południu - latarnię, po wypadku Ale niebo czyste (jak forma Magritte'a) W Aleksandrii ma ono tę samą znakomitość, Co morze, co bije wciąż w nabrzeże Kite Wszędzie tu znajdziez Yasalam, mówi ci miłość Just tu port na zachodzie - dla żeglarzy z wszech portów Na wschodzie - przystań dla strudzonych troską Na północy lotnisko, gdzie wiosną zlatują Concord'y Na południu - latarnię  (starożytną) morską Tak, niebo tu czyste jest jak forma u Magritte'a Lecz w Aleksandrii nietrwałe twoje wszystko Tak mówi ci fala co rozbija się po nabrzeże Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, tak pisze samo pismo Yasalam powie, ci że nic się nigdy nie zmieni Więc wybacz demonom swoim klasy Muhammada Bo wszystkie twe namiętności i żywy tlen ziemi Wszystko, co w sakwę  zebrałeś - na nic ci się nada, Lecz Yasalam odpowie Aleksandria, coś w takie klimaty; Powie ci, że jeszcze tylko moment Żebyś jeszcze nie wybaczał swoim demonom bez klasy Że twoja szewska pasja i w płucach tlen - są jeszcze niezginione Masz tu port na zachodzie (dla rozbitków) Na wschodzie - przystań (dla... przypadków) Na północy lotnisko (dla wraków) Na południu - latarnię (w spadku) I, niebo tu czyste jak forma u Magritte'a W Aleksandrii jest tak półtrwałe Jak te fale, co się rozbijają pod brzegiem Kite Wszędzie znajdziesz niby miłość, jakieś tam Yasalam Tak jęczy fala co (po nocy) rozbija się o brzeg Kite Nigdy nie znajdziesz Yasalam, mówi pismo Yasalam powie, że nic się nie zmieni Bo twoje chęci i cały tlen ziemi Wszystko, co niesiesz - niewarte kieszeni, A Yasalam? odpowie Aleksandria I to ona rację ma, nie Kasandra: Więc wciąż szukaj Yasalam, gdzie będziesz mógł Uwierzyć, że jesień ta to nie Kasandra Lecz tobie odwiecznie zaślubiona Aleksandra A te niebo to - to ślubny dar, co go Bóg.. Choć nad Aleksandrią niebo rani jak topór Niebo twarde jest jak diament, A o zachodzie, morza popiół Szepcze: „Yasalam” w pustki zamęt A Yasalam ci powie: Wasaalam, A Aleksandria odpowie: Inshallah! Γιασαλάμ θα πει τόσα χώρεσα Που το δαίμονά μου συγχώρεσα Για όλα του τα πάθη τα άγρια Γιασαλάμ θα πει Αλεξάνδρεια    
    • @Mel666 To jak w każdym związku - ci, których kochamy mogą nas najmocniej zranić. Cudownie jest czytać Twoje wiersze. Masz naturalna poetykę prozy poetyckiej - to skarb. Jeśli zaczniesz pisać prozę, ta poetyckość pozostanie i doda prozie kolejny wymiar... Mel, ładnie piszesz wiersze, ale... Pisałaś juz opowiadania? Nie pomyślała o powieści? "Yes, you can". Serdecznie pozdrawiam i liczę na Twoją odwagę, zuchwałość (także) w prozie.

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

    • dlaczego tak rzadkie? lub wcale ich nie widać?   bo są chciwi którzy wszystkie zagarnęliby dla siebie    bo są biedni którzy nie wierzą że są ich warci    ale ty przecież widzisz kiedy patrzysz     na stokrotkę     
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...