Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Witam wszystkich. Proszę o szczere opinie (również o krytykę [Uwaga. Celowo są tam umieszczone "nie zgodne" ze sobą fakty... To taki jakby ukryty przekaz"])

Nie wierzę w marzenia ale marzę...
Nie wiem o co chodzi, nie kojarzę.
Ile jeszcze ludzi do siebie zrażę
Zanim zmądrzeję
Dalej nie wiem co się dzieje
Świat wiruję, ja świruję
czasem źle się czuję,
dziwne uczucie, na plecach swój oddech czuję
Dziwne myśli, zdażenia
Czasem chwila przerażenia
Co się ze mną dzieje,
Sam siebie prześladuję
Swój wzrok na sobie czuję
Myślę, to sen zaraz się obudzę
Czysta koszulka, noszę całął w brudzie
Ludzkie spojrzenie mnie świdruję
Serce mnie kłuje
Te spojrzenia, ich myśli
Ich nie nawiść do mnie, do świata
Całe życie, dziwnie ułożone
Moje myśli, jak kartka złożone
Biała czysta, w krwi poplamiona
Sensu to nie ma jak ma dusza zraniona
Znów to czuję, uwolnić się nie mogę.
Te spojrzenie... Oczy zamknąć muszę
Samego siebie nie zmuszę
Panowanie nad sobą straciłem
Na dwie osoby się podzieliłem
Jedna dobro reprezentuje
Druga wszystko psuje
Na straty mnie spisuje
Doskonale tego dokonuję
Pewnie teraz przeciwko mnie spiskuje
Jak na zwierzyny polowanie,
Myśliwy zna mnie dokładnie
Zwierzyną być muszę
Trzymam już broń myśliwego
Widzę siebie uciekającego
Strzał... wylew krwi, krzyk rannego
Nic w tym dziwnego.
Serce przebite, marzenia rozbite
Przyjaźń zniszczona,
Nienawiść do siebie zrodzona
Nie przespane noce
Koszulka we krwi zmieniła właściciela,
Teraz ja ją noszę
Nikt mi jej nie odbierze
Codziennie o to Boga proszę
W własnym ciele się panoszę
Rozwaliłem wszystko oprócz uczucia...
Naboje się skończyły
Jedyne co wartościowe marzenia ocaliły
Przy życiu trzy ma mnie twa osoba
Uczucie przy życiu mnie utrzymuje
Ginie wraz ze mną... Nieśmiertelność króluje.

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Annie Myślę, że dałoby się obronić tezę, że 2D to też przestrzeń, albo jej szczególny przypadek.  Może koło, może punkt, może nic...
    • A jednak jesteś.  Zaskoczony odebrałem telefon.  Jak zwykle otworzyłem drzwi. Czekam.  Jak zwykle przytulas na powitanie.    I o nic nie pytam. Czekam aż się rozbierzesz.  Wiesz na którym krześle położyć ubrania.  Czekam aż odłożysz torbę przy komodzie, jak zawsze.    A jednak przepraszasz...  Słucham zaskoczony. Mówisz, że to było niewłaściwe.   Dwa różne piwa i pucharek. Nie ucieszyłem się,    ale się uśmiecham.  Nie będę mówił, że wypiłem już dwa a potem wypiję kolejne.  Nikogo przecież nie obchodzi "dlaczego" i nikt nie pyta.    Nie skarżę się, jak było.  Zapisałem to na nadgarstku, ale nic nie powiem.  Niczego nie oczekuję dzisiaj i o nic nie poproszę.     Zostawiam miejsce.  Bo to ja jestem dla ciebie a nie ty dla mnie.  Nie wybrałem wcale takiej roli. To wynikło samo z siebie.    Przez weekend poukładałem  sobie rzeczy do zrobienia, wiedziałem co i jak,   ale w tych planach nie było ani odrobiny ciebie.    Ja, śrubki i trochę plastiku.  Cutterem ostrożnie rozciąłem pudełka kostek pamięci.  Nie schowałem ostrza. Jest sporo do otworzenia.     Później popcorn,  wieczór filmowy, ale nie tak blisko jak chciałem.  Szanuję jednak twoje granice i potrzeby.    Dzisiaj zostajesz na noc.    A ja w końcu zasnę spokojnie.   
    • @Łukasz Jurczyk   Przepiękne słowa, znowu zamyśliłam się nad nimi - tyle filozoficznej prawdy!  Jestem pełna podziwu!
    • Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Sliczne.
    • Bywam zwyczajny, nieliryczny, w kiepskim humorze, z ciężką głową; co mogę - psuję, brnę w kaprysy i chwytam ciebie wciąż za słowo.   W kuchni przy oknie czasem staję, patrząc, jak śnieg się w miasto wgryza; przepijam grzańcem głupie żale, spleen się rozpycha w moich myślach.   Bywam codzienny, wciąż w sprzeczności z tym, co bym pragnął tobie przyrzec; bez nimbu, skrzydeł i pozłoty taki ja - losu niedobitek.   A jednak, kiedy noc zapada, twoje dobranoc serce grzeje, otwieram laptop, gaszę światła... ...to mój czas, by podbechtać wenę.   Maleńki kluczyk ściskam w dłoni, portale baśni nim otwieram, i składam w wiersz najczulsze strofy, kochana - przecież wiem, że czekasz.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...