Etap mojego życia który nie ma być ostatnim, chociaż czuję jakby był. Moje życie to zamknięta sekta w której ja jestem jednocześnie przywódcą i wiernym. Jestem zabójcą własnego szczęścia , swoją własną wymówką aby nic dalej ze sobą nie robić. Nie potrafię wyrwać się z miejsca w którym jestem. Zmusza mnie to do ukrywania się przed światem zewnętrznym. Bo po co mi opinie innych skoro mam swoje,identyczne i tak samo bezużyteczne.
tutaj trzeba by określić "zdefiniować" dokładnie czym jest męskość i żeńskoś . bo te granice się mocno zatarły w ostatnich latach. czy kobieta w spodniach to transwestytka ? czy mężczyzna w rajtuzach to gej ?
jest jeden świat i nie ma męski żeński bo to jest razem, tylko czy jeszcze ktoś to rozumie ?
@Myszolak
Bardzo dziękuję!
W pierwszej chwili można współczuc, ale na dłuzszą metę - dobrze kogoś poznać na początku rodzącego się uczucia, a takiej lekcji się nie zapomina.
Serdecznie pozdrawiam. :)
@iwonaroma
Bardzo dziękuję! Gdyby był poważny powód, to nie byłoby tego wiersza. :) Więc zostaje duża gorycz.
Serdecznie pozdrawiam. :)
@Amber
Bardzo dziękuję! Masz rację - można się odnaleźć! I to jeszcze jak!
Serdecznie pozdrawiam. :)
@Mikołaj_Batkiewicz @Leszczym @MIROSŁAW C. @piąteprzezdziesiąte Serdecznie dziękuję! Pozdrawiam.