Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Rekomendowane odpowiedzi

Opublikowano

Mam dwie nogi
dwoje uszu
parę rączek
i mózg

Żyję skromnie lecz dostatnie
Mam zajęcie
Wiem czego chcę

Jednak ciągle czegoś pragnę
Ciągle tęsknie
Ciągle coś gonię

Ciągle marznę choć jest ciepło
Chodzę głodny z pełnym żołądkiem

Chcę miłości i kochania choć matczynym gardzę słowem

Opublikowano

Nie wiem dlaczego w pierwszej zwrotce manipulujesz wielkimi i małymi literami?
Dlaczego nie ręce tylko rączki?
I gardzisz słowem matki?
Przyznaję ,że tylu pytań nie zadałam żadnemu poecie...może parę słów wyjaśnienia!
Pozdrawiam!
Ania

Opublikowano

Manipuluję? Hmm... każde zdanie zaczyna się wielką literą. Nie widzę tu manipulacji :)

Rączki -zdrobnienie od ręce. Mogą służyć wyrażaniu emocji pozytywnych, lub negatywnych. Tu zapewne użyte w celu pokazania tego, że są, choć są tak mało wartościowe.

Osoba szukająca miłości, a gardząca słowem matczynym - postawa w stylu 'cudze chwalicie, swego nie znacie'. Szuka się miłości narzeczonej, żony, posiadając miłość matki. To ironia. Wybiera się inną miłość często kosztem miłości do matki. Bądź co bądź zakładając rodzinę opuszcza się tą starą.

Poza tym nie ja tu jestem od wyjaśniania :) "Zrozumienie jest śmiercią wiersza"

Opublikowano

Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.


Dziękuje za obszerne.....!
Nie zawsze udaje się czytelnikowi znać prywatnośc poety, lub ukryte głebokie przemyslenie!
Przepraszam jezeli coś nie tak...!
Pozdrawiam!
Ania

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się


  • Zarejestruj się. To bardzo proste!

    Dzięki rejestracji zyskasz możliwość komentowania i dodawania własnych utworów.

  • Ostatnio dodane

  • Ostatnie komentarze

    • @Proszalny masz fajny plastyczny język! Podoba się :)
    • @Poet Ka Jakby autorka mówiła: Wiem, że idę w stronę haiku, ale nie chcę się zamknąć w tej formie.  Jakby lekki bunt wobec formy, ale pachnie haiku :)
    • Czas w parku mierzony jest powolnym pulsem fontanny. Wejścia strzeże brama z dawnej Świątyni Przebudzonych, na której widnieje napis: „Nie lękaj się przegranej”. Drugie przykazanie głosiło, że proste drogi prowadzą do zwycięstwa. Wtajemniczenie trzecie znają tylko przebudzeni.   Wokół fontanny, niczym na tarczy zegara, stoją ławki. Sekundy zmieniają się w godziny. Rozmowy nie są tu mile widziane. Park przypomina bibliotekę, lecz zamiast słów gromadzi ciszę.   Nieopodal szachiści celebrują ruchy. Pomiędzy „szach” a „mat” zapadam w drzemkę. Kiedy się budzę, odkrywam miejsce poza czasem. Myśli, jak rzeki, przestają płynąć. Trzecie wtajemniczenie: nie jesteś figurą – pionkiem na szachownicy.    Droga staje się prosta: e4.  
    • @Leszczym Myślę, że coś w tym jest. Kiedy tworzysz, stajesz się odpowiedzialny za swój mały świat - nadajesz mu kształt, sens, istnienie. Może dlatego pojawia się to porównanie do „boga w miniaturze” — nie z pychy, tylko z samego aktu tworzenia. Dziękuję za ten trop :)  Serdeczki.  

      Zaloguj się, aby zobaczyć zawartość.

      Powinna być jak gwóźdź, bo zazwyczaj puentę się pamięta.   Pozdrawiam serdecznie :)
    • Wielkie wzgórze nad starym miasteczkiem wisiało Z urwiskiem, gdzie kończyła się główna ulica; Lesiste, zielone, mrocznie w dół spoglądało  Na zakręt szosy, gdzie stała stara dzwonnica.   Od dwustu z górą lat słyszano doniesienia O tym, co się na tych bezludnych stokach dzieje - Dziwnie okaleczonych ptakach czy jeleniach I chłopcach, których krewni stracili nadzieję.   Pewnego dnia listonosz nie znalazł miasteczka, Nikt więcej nie widział domów ani ludności; Ciekawskich z Aylesbury przybyła wycieczka - Listonoszowi rzekli, że bez wątpliwości Oszalał mówiąc, że zobaczył poprzez chaszcze Wzgórza żarłoczne oczy i rozwartą paszczę.   I Howard (Fungi from Yuggoth, sonet VII): The great hill hung close over the old town, A precipice against the main street’s end; Green, tall, and wooded, looking darkly down Upon the steeple at the highway bend.   Two hundred years the whispers had been heard About what happened on the man-shunned slope— Tales of an oddly mangled deer or bird, Or of lost boys whose kin had ceased to hope.   One day the mail-man found no village there, Nor were its folk or houses seen again; People came out from Aylesbury to stare— Yet they all told the mail-man it was plain That he was mad for saying he had spied The great hill’s gluttonous eyes, and jaws stretched wide.
  • Najczęściej komentowane

×
×
  • Dodaj nową pozycję...