Znajdź zawartość
Wyświetlanie wyników dla tagów 'samotność opuszczenie' .
-
Dziwnie jest być widzialnym
Simon Tracy opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tutaj nie można łowić. Więc może Pan zostawić w torbie swoje wędki i przynęty. Tak te sztuczne jak i naturalne. Żywe i martwe. W tej rzece jest tyle zbyt cennych ryb, nie można ich brutalnie schwytać na haczyk, wyrwać z błękitnej, czystej toni. Z ich uporządkowanego, rybiego, podwodnego świata. To nieludzkie. Polować na bezbronnych. Najlepiej jeśli w ogóle pan odejdzie. Ale ja nie jestem wędkarzem. Siadam nad brzegiem jedynie po to by odpocząć w cieniu drzew, by zastanowić się nad sobą i życiem. Wyborami na które i tak nie mam wpływu. Czasami przeklinam los. Wyrzutka i odszczepieńca. Dziwne, że w ogóle mnie zauważono, bo najczęściej omija się mnie jak śmiecia. Krzywią się twarze przechodniów, jestem zrównany do roli ciemnych zaułków najgorszych, miejskich ulic. Śmierdzących od pijackich posiedzeń. Zanieczyszczonych workami zgniłych resztek, pudłami pustymi jak oczy bezdomnych, którzy leżą na tej upodlonej nędzą włości, błagając o łyk wódki, działkę lub śmierć. Deszcz pada mi na głowę, lecz nie zmywa za sobą grzechu człowieczeństwa. Grzmoty biją wokół mnie, gdy ledwie żyw sunę pod most by rozpalić zamokniętymi zapałkami choć jeden płomyk nadziei. Płomień opala mi palce. A ja widzę w jego wnętrzu dom. Nie ten, który niegdyś miałem. Klatkę dysfunkcji. Pijaństwa, przemocy i zimnej obojętności. A prawdziwy. Poczęty we śnie. Otoczony miłością i zrozumieniem. Spokojną rozmową i wsparciem. A potem uświadamiam sobie, że to było tylko złudzenie. Znów przespałem noc. I nastał już koszmar dnia. Zmarnowanego życia. To kim pan wreszcie jest? Jestem nikim. Poetą. Wspomnieniem. Moją wędką są długopis i zeszyt. Przynętą wiersze. Wie Pan jak to jest. Wędka z marchewką u końca sznurka. Lecz ja muszę i zawsze chciałem być sam. Tak jak tu nad rzeką. Lecz widzi Pan, trawi mnie choroba umysłu i duszy. Jej nieuleczalnym objawem jest wena. Stąd te wszystkie nieplanowane przynęty na ludzi, którzy jeszcze potrafią współodczuwać. Da pan wiarę, że nie miałem w życiu innej kobiety niż poetki? Uzależniam je. A one mnie. Niszczymy się wierszami nawzajem. Tniemy się słowem. Trujemy rymem. A celem naszym nie jest miłość a wolność. A potem gdy wizję naszych dzieł się bezpowrotnie rozchodzą. To wracam pod most, na ławkę czy do noclegowni. I piszę znów. Nie z potrzeby wyrzucenia z siebie uczuć a z choroby umysłu. Przekleństwa poetyckiego. Nieznajomy wskazał kogoś na ścieżce opodal bulwaru. Ta panna przysłuchuję się nam i patrzy na pana jak w obrazek. Wygląda jak śmierć. Przyszła wreszcie po pana. Wiele już podobnych śmierci przeżyłem. Obawiam się za każdym razem, nie lądując finalnie w kostnicy, że jestem nieśmiertelny, bo nie umrze z miłości ten co w nią nie wierzy. Jeśli nie wierzyć w demony to one nie mogą nas opętać. A ona, wierzy i w miłość i w demony. Zakochała się w demonicznej postaci poety. Tak naprawdę kocha jego wiersze nie ciało. Bo ciała nie ma. Jest tylko wspomnienie. I rany na kartkach zadane długopisem. Uzależniły ją. Stygmatyzują ją, każda z osobna pod postacią blizn na przegubach. https://youtu.be/1YhR5UfaAzM?si=tEM4iH2L9oX92HPT- 2 odpowiedzi
-
6
-
Sans Amour... Bez miłości uczucia, Ginąć w nicości codzienności, Bez tej drugiej Osoby Bez jej przyjaźni ciepła poczucia, Bez wspólnej rzeczywistości na tym padole tutaj. Sans Amour... Tak patrzeć za okno Bez tej Osoby samotnie, I widzieć jak tylko zegar odmierza czas powoli mozolnie, Tak Bez nikogo... Sans Amour, A w tle leci utwór co przypomina ją, I tak znów sen spędza z powiek kolejna noc, Sans Amour a by powiedział do Kogoś przed snem Ti Amo.
- 1 odpowiedź
-
2
-
Godzina piąta, ja myślami gdzieś błąkam Która to już wojna?Nie wiem, pewnie dziesiąta Niechciane dziecko Boga, przygarnięte przez szatana Nic ująć No i dodać, moja dusza dawno jest sprzedana Ze śmiercią tańczę tango od paru ładnych lat już Ona jakby była moja matką, ona ogarnęła świat mój Zaglądam jej w oczy, tak średnio raz na miesiąc Uwielbiam jej dotyk, uwielbiam czuć jej obecność Zawsze gdy jest przy mnie, czuję chłód oraz niepokój Jestem jej coś winien, przez nią ciągle idę w mroku Czasem chciałbym tak jak inni, mieć normalne życie Zejść z tej cienkiej liny, przestać przekraczać granice Jednak chyba igranie z losem mam wpisane w DNA Ile dam radę, tyle uniosę, lecz jak długo nie wiem sam Głosy w głowie coraz częściej szepczą me imię Ciemna postać we śnie mówi ze już po mnie idzie
-
1
-
- noc
- bezsenność
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nigdy nie byłem tak daleko. Łódź bez wioseł niosą fale Coraz dalej, a ja dalej Na wiatr czekam. Horyzont pyłem wód otulony. Szum wodospadu kryje głosy miasta. Na pustym niebie tli się jedna gwiazda. Milczące chwile pamięć chłoną. Wszystkie brzegi za rufą zostały. Śmiech dzieci, mamine ciasta. W gasnącym granacie jedna gwiazda. Inaczej niż kiedy z Tobą żeglowałem. Obejmowałem Ciebie tą dłonią. Całowałem lekko Twoje usta... Dookoła przestrzeń pusta… Wtedy cały świat płonął. Grzywy ognisk trzaskały wesoło. Noce i dnie wszystkie Dzisiaj figowym okryte listkiem. Wciąż chylę czoło Przed szczęściem tak bliskim, Że wraca, kiedy tylko przysnę, Razem z Tobą. Reszta pozostaje w Bogu.
-
Jestem i czekam Już dosyć długo czekam I chyba najwidoczniej się już nie doczekam Bo ciebie nie ma Za długo ciebie nie ma odpuściłeś Olałeś, to ten zapał sprzed kilku miesięcy Zmieniłeś się Nie dziwie się, bo on nas spycha na inne tory Wpycha do naszego maratonu, inne, równie dziwne, niepotrzebne pierdoły Ale ty, silny byłeś Wrażliwy, taki prawdziwy Wtedy nie chciałam Ale teraz? Chcę, bo wiem, że kocham Dziwne no nie ? Uczucie istnieje? A jednak, jest takie prawdziwe Tylko szkoda, że tylko jedno Bo ty Już odpuściłeś ( i mnie zostawiłeś Porzuciłeś zniszczyłeś)
-
My anxiety is up the roof. I can't find the thought that's causing it, yet I am deafened by it’s growl. I suspect it might be lost in the nothingness of the chaos that surrounds all of my being. I feel like screaming my forgotten name through its bloody tears. Everything is wobbly. Oh The Big Unknown of my selfless being, why are you so vast? Something heavy is crushing my chest. Sitting like an unforgettable mistake and making my every breath hard to catch. I feel cautiously hidden away from the rays of hope. Dear tomorrow, fold me into the acceptance of the present moment, hold me close to the safety of divine timing and let me love every point of my yet unresolved trauma. Don’t let those heavy energies drag me again wherever they please, keep me afloat and please, I beg you, don’t you ever think you are alone. Be certain that you became you for a reason. And though through the pain and struggles of many you too were created through their love, joy and strength that you so abundantly have in your vibrating wholeness. You are loved. You are worthy of existence on this, and every other plane. You can take the space. Your needs deserve to be heard and fulfilled. I know it is painful, but please, remember who you are, where you’ve been and where it took you. Remember. And don’t you ever define your Tomorrow by your Yesterday. Lilith Wild
- 1 odpowiedź
-
- angielski
- smutek przeszłość
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Płatek róży spadł Łyżeczki dźwięk uderzył o blat Wrząca woda przestała grzać Na kawę za późno Szkoda mi tych lat
- 1 odpowiedź
-
2
-
Pamięcią Niezapominajek Pamięcią Niezapominajek Pamięcią Niezapominajek Nie spoglądam za siebie wcale. (Nie ) patrząc w nieba głębię spokojnych toni błękitów. Mój umysł ,wciąż niezapominajek tak pełen jest. Przesunie resztę żyć poza marginesu granice na zawsze.
- 2 odpowiedzi
-
1
-
- samotność opuszczenie
- samotność
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami: