Gdy Delikatny
wychodzi z samotności (jak z choroby alkoholowej)
- każdy foch czy fuck sprawia, że pęka bańka.
Lepiej się zwinąć w kłębek
niż wystawić na działanie alergenu.
Delikatny formułuje myśli w ciągi znaków,
na podobieństwo szlaczka.
Jeśli zapytać czy alergen determinuje codzienność (?)
może powie, że właśnie napisał prawdziwy hymn o miłości.
A ja nie wiem po co kolejny tekst
skoro już prawie wszystko zostało powiedziane.
A skóra nadal parzy,
zamiast chronić,
chociaż słońce na niebie
świeci dla wszystkich.