-
Postów
13 873 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
82
Treść opublikowana przez Nata_Kruk
-
Kredensie, jakieś braki każdy odczuwa.. ;) Wydaje mi się, że to, co dzieje się dookoła, "kreśli" w naszych głowach różne felfeksje. Anno.. :) kombinowałam przed chwilką z treścią i na razie zostawiam jak było. Twój post i tak mącił mi w głowie przez kilka dni.. ;) Dziękuję za wpisy. Obie Panie pozdrawiam.!
-
Aniu, krótko czy nie, zawróciłam, bo dojrzałam post.. :) żeby nie przynudzać, wers który proponowałaś, jest bez zarzutu, ja, po prostu nie chciałam "niepotrzebnie", to, co po myślniku, to jakby ich myśli, że łatwiej będzie, bo na nocnej zmianie nie ma pełnej obsady, tym się kierowałam. Dobranoc wszystkim nie brzmi kojąco, jasne, bo to tak, jakby nikomu.. ;) "ona" dzieli siebie pomiędzy... jest tam, ale jakby obok, dlatego to jedno słowo, jest "osamotnioe" na końcu. Anno, muszę kończyć.. dobranoc.!
-
Lila, cieszę się, że pozytywnie odbierasz. Dziękuję za głosik pod wierszem. Pozdrawiam i miłego wieczoru.!
-
Ula, przykro mi, tym razem na nie. Brakuje mi tutaj zachęty do mycia zebów, bo w tej formie, dzieci zniechęcą się.. ;) Pozdrawiam serdecznie i nadal kibicuję.!
-
Nie przypływy, a "przepływy", czyli coś, co mija, wraca, "mąci" myśli... Ela, może to drobiazg dla Ciebie, ale za słowo "podczas" zdecydowanie wolałabym.. .. w czasie.. gdy płynąłeś tratwą.. Druga i trzecia czytelne, choć to "ja", na początku wersu tak troszkę... Fragmentu z łajbą nie rozumiem, tzn. dorysowuję sobie swój obrazek, za to puenta podoba mi się. Jak płynąć "gdzieś", gdzie nie ma wody, siłą rzeczy brakuje drugiego księżyca, tj. odbicia, co może też symbolizwoać brak durgiej osoby. Pozdrawiam.
-
Żona Lota
Nata_Kruk odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Taki wiersz jest dobry dla każdego, komu wydaje się, że już nic, tylko na koniec czekać, bo wszystko, albo prawie wszystko "polazło" gdzieś bokiem, a tu proszę, jakie miłe "zaproszenie do tańca". Ważne, żeby na właściwy szlak wejść.. ;) Pozdrawiam. -
"w odwiecznej czasu podróży spraw byś dzisiaj dobrze przeżył"... zgadzam się z tymi słowami. Wszystkiego najlepszego na "18" urodziny.!!! Pozdrawiam.
-
Poczatek średnio mi przypadł, za to puenta jest b.dobra, jak dla mnie. Czy to o gejszy.? Pozdrawiam.
-
Tytuł dobrze "gra" z treścią, to rzeczywiście, "taka chwila". Jest nieco smutku, by na koniec poczuć bliskość, drugiej osoby.. partnera, ojca, a więc jest jeszcze coś pomiędzy. Tak poczułam słowa wiersza, który spodobał się. Pozdrawiam.
-
Tomaszu, ta "niedziela" jest bardzo rodzinna, ale ma też dno, po którym stąpa peel, jakby szukał "rogrzeszenia" dla samego siebie, że czegoś niedopatrzył. Dobrze się czyta całość. Z drobiazgów, któych mogłoby dla mnie nie być, wytłuszczone jw... poza tym, powinno być, w korze rozpala.. itd. "otworzyło", to słowo dałabym w 1 os.l.poj.. otwieram... to tylko luźne sugestie, wiersz jest Twój. Wstępu i zakończenia nie ruszam, bardzo mi się podobają te części. Oczywiście środek także, zbudowałeś ciekawy nastrój, tylko powtórzeń przy dużo. Pozdrawiam.
-
Rok w tytule, w postaci cyfr. Treść trochę samobójcza, przeraża nieco. Niezły początek, choć wypróżnianie, lub nie, kojarzę z czymś innym, może... w zatrzymaną łzę. ? "Otóż" i "odgłos", w II- giej, wydają mi się niepotrzebne, ale jak ma być, ok. Skąd wiadomo, że jutro.. jest.. "skamieniałe", wiem, peel tak zakłada, a jakby dać.. kamienieje. Określenie.. "zastawione na się wnyki".. nie pasuje mi tutaj. Puenta troszkę rozczarowuje. Ogólnie, jest myśl. Pozdrawiam.
-
Oxyvia.... "Niekoniecznie. Są też na przykład tygodniowe przedszkola, skąd rodzice zabierają dzieci tylko na weekend, a przez pozostałe noce maluchy mieszkają w internacie. Są szkoły podstawowe z internatami dla dzieci, które mieszkają gdzieś w zabitych wsiach i nie mają żadnej możliwości codziennego dojazdu do szkół. Są zespoły szkół prowadzonych przez zakony, gdzie dzieci od podstawówki po koniec gimnazjum mieszkają w zakonnych internatach, chyba też nawet jeszcze w szkole średniej. Ale z Twojej odpowiedzi wynika, że chodzi o dom dziecka. Znam mnóstwo dzieci z różnych domów dziecka, uczyłam je w dwóch szkołach, jeździłam z nimi na kolonie (jako kolonistka, nie jako wychowawczyni). Od wychowawców i psychologa wiem, że jedną z zasad wychowawczych w takiej placówce jest nieprzywiązywanie do siebie wychowanków - brak zaangażowania osobistego, zarówno z jednej strony, jak i z drugiej. Bo wychowawcy czasem zmieniają pracę, mają poza tym własne rodziny i nie mogą łudzić wychowanków, że są zastępczymi mamami-ciociami-wujkami itd. W ten sposób mogliby bardzo skrzywdzić te dzieci. Kiedyś jedna z wychowawczyń powiedziała do mnie: "Więcej tam jest niedorozwiniętych jak normalnych dzieci." Opowiadała też, jak kiedyś jeden z chłopców nie chciał iść do szkoły, więc jesienią wyszedł w nocy na taras w piżamie, a ona udając, że go nie zauważyła, zamknęła drzwi tarasu na klucz i trzymała go tam kilka godzin; powiedziała mi potem: "Wkurzył mnie! Jak taki głupi, to niech se choruje, niech nawet się i przekręci na zaplenie płuc, na własne życzenie!" Nie wiem, co się dalej stało z tym dzieckiem, mam nadzieję, że przeżyło tę noc i ten "dom". Bardzo trudno jest wyśrodkować uczucia tak, żeby nie przywiązywać do siebie dzieci i nie sprawiać wrażenia, że się jest ich przyszywaną rodziną, a jednocześnie lubić dzieci i rozumieć je, i być opiekuńczymi wychowawcami dla nich. Ale taką samą umiejętność muszą posiąść wszyscy psychiatrzy i psychoterapeuci. Jest to niezmiernie trudne." Oxyvio, o tygodniowych przedszkolach czytam teraz, nie słyszłam nigdy, podobnie o szkołach podstawowych z internatem. Wiem, że na wsiach organizują przejazy dzieci i są one odwożone do miejsc zamieszkania. Co do zakonnych internatów, nie neguję, na pewno gdzieś istnieją. Wiem od małego, że były, są i pewnie zawsze będą domy dziecka i taki właśnie chciałam do kompletu. Wychowawcy, którzy mają własne rodziny, mają tym samym większe doświadczenie, postrzegam to jako plus w ich pracy. Dobre, zdrowe relcje wychowawca/wychowanek, mogą zaowocować "przyjaźnią", chęcią utrzymania kontaktu w przyszłości, nawet po opuszczeniu domu dziecka. Samo zaangażowanie w pracy jest różne, tak jak różne są chartery ludzkie, ogólnie. Dzieci, to także paleta "osobowości", są te, z patologicznych rodzin, niektóre z nich na pewno lgną do "nowego domu", ale są i takie, które przenoszą toksyczne zachowania, ect. Dodam jeszcze, że na dobry klimat w każdym domu, ma wpływ szereg czynników. To dłuuugi temat.! Pomijam wychowawców, którzy są "wypaczeni"... bo tacy też się trafiają. Roklin... "A w DD pracuję od 5 lat, przyznam, że dystans wobec - niewątpliwie bardzo zdolnych - dzieci jest dla mnie pewnym problemem, za bardzo w to wsiąkłem, a ja zawsze angażuję się całym sercem. Nie ukrywam przy tym, że pracuję z dziećmi z tzw. filii (dawny rodzinny DD), które - generalnie - są "łatwiejszymi" przypadkami. Zdecydowanie nie zgadzam się z poglądem, że dzieci te są gorsze czy niedorozwinięte. Ich głównym problemem są niezaspokojone potrzeby uczuciowe, co za tym idzie, obniżona samoocena, mniejsza siła przebicia... Ech, dużo trzeba włożyć, a efekty są co najmniej różne... Ale zawsze starałem się ich traktować jako tzw. "normalnych". Oni bardzo nie lubią, kiedy robi się inaczej, są zbyt wrażliwi, by to znieść (jedną osobę w ten sposób pożegnaliśmy, było ostro jak po zjedzeniu kilku papryczek chili). (..)" No proszę, dowiadujemy się czegos o Tobie. Cieszą słowa, że angazujesz się całym sercem. Dla mnie to także całkiem normalne dzieci, które potrzebują dużo ciepła. Efekty pracy są różne, bo nie każde z nich, pozwala do siebie dotrzeć, są zamknięte w sobie, często przez złośliwości rónieśników. To i tak bardzo powierzchowna refleksja. Oxyvio, Roklinie, dziękuję Wam za ponowny wgląd i wymianę myśli... :) Serdecznie pozdrawiam.
-
Sokratesie, ciesze się, że taki odbiór. Miło było gościć. Pozdrawiam.
-
No to fajnie, że zachowana jest.. perystaltyka (tego) domu.. Dziękuję Rafał.
-
To przyjazne słowa dla treści, miło mi. Ania Myszkin też pominęła "dnia"... ciągle myślę. Uwagi zapisuję, wracam do nich w wolniejszej chwili i czasami wprowadzam korektę. Zgadzam się z Tobą, że ziewanie i dobranoc.. są dopełnieniem, pomyslę, cięcia nie obiecuję.. :) Duksie, dziękuję za wizytę. Pozdrawiam.
-
Nie da się urkyć, to tylko namiastka domu. Miłęgo i Tobie.. :)
-
Alicjo, wierzę, że są i takie, do których dzieci chętnie wracają po szkole, bo czują się w nich lepiej, niż we własnym rodzinnym.. ale to już inny temat. Tak, życie to nie koncert zyczeń.! Dziekuję za wizytę, pozdrawiam serdecznie.
-
Sylwek, co mi po jednym domu, mam teraz trzy.. ;) Miło mi, że z zainteresowaniem czytałeś, dzięki.! Pozdrawiam.
-
Scenki z życia - Romska fucha
Nata_Kruk odpowiedział(a) na Nata_Kruk utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
No, nie spodziewałam się, że taki żebrzący obrazek sposoba Ci się, tym bardziej, dzięki.!. Czarek... :) -
Piszesz swoje bajki "nie"bajki, które zmykasz zazwyczaj mądrością, dotyczącą nie tylko sennego światka, ale także realności... i to jest fajne.. :) Pozdrawiam.
-
Za późno
Nata_Kruk odpowiedział(a) na Alina_Służewska utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Samo zakończenie zostawia myśl.. to "coś" dla jednych, dla niketórych "nic", ale zapis wersów, "w podskokach pędzi pogotowie" "ija ija ija toruje drogę" "kogut... już bada cierpiących" "zawał mózgu co robić"... nie przypadło mi. Pozdrawiam Alino. -
efekt dekapitacji
Nata_Kruk odpowiedział(a) na Grażyna_Kudła utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Kimacik wyczuwalny, no i tytuł.! ciary idą po ciele, prawie... Ostatni wers bije po łbie, tym straszeniem, a ja, boję się bać. Pozdrawiam. -
OoMCW - Mały Czarny Wojownik
Nata_Kruk odpowiedział(a) na Roklin utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Roklinie, przeczytałam, dłuugie jak licho, sorry za określenie. "Powiem" tak, masz wyobraźnię do pisania i rób to, baw się słowem, jeżeli czerpiesz z tego wewnetrzną radość. Dla mnie, tego typu wiersze, są do przeczytania na tzw. jeden raz... nie zostają w pamięci na dłużej. Mam nadzieję, że nie obrażam żadnej cząstki Twojego "ja". Serdecznie pozdrawiam.. :) -
Haniu, wybacz, ale dla mnie, trudno nazwać "to" nawet miniatruką. Wierzę, że zmobilizujesz się.. :) Pozdrawiam.
-
A ja odebrałam, że ze wszystkim "podpinasz się" do wypowiedzi Ani. No, z ziewaniem już tak jest, jak jeden zacznie, "zaraża" innych, dlatego zapisałam, "niemal chóralne", wydało mi sie "ładniejsze" od.. prawie... choć to prawie to samo. .. :) widzisz resztę.? ufff, super.