Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Dariusz Sokołowski

Użytkownicy
  • Postów

    1 671
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Treść opublikowana przez Dariusz Sokołowski

  1. Pierwsza zwrotka mówi, że pisanie rzadzi się niezdeterminowaną logiką niechcenia. Skoro nie wypływa bezpośrednio ze świadomości mówiącego, a jest tylko reedycją własnego paplania... Żeby jednak nie być wieprzem, pl ujawnia się jednak w swoich działaniach. Zatem pl twierdzi, że szukamy sensu własnego myślenia w tekście, a nie w sferze elementów sygnujących, naszym umyśle. Stąd już niedaleko do "myślę, gdzie nie jestem". Czy o taką apoteozę pisania nam chodziło? Taką receptę pisania chcemy przedstawić na forum. Przepraszam. Dalszej analizy utworu nie przedstawię, bo budzi we mnie agresję (z uwagi na trywializowanie myśli), irytację (z uwagi na "niedojebanie" formy), niechęć (do kardynalnych błędy w samym wypowiadaniu się).
  2. Przemawia ten kontemplacyjny charakter utworu. Sporo ciekawych przemyśleń, skojarzeń. Pomimo amorficznej formy czytało mi się dość płynnie. Nie wiem gdzie leży granica pomiędzy wierszem a prozą, ale ten utwór jest przede wszystkim liryką. Właśnie taką jaka powinna być: płynna, zaskakująca żywą myślą i podejściem do tematu. Jako, że utwór nie tkwi głęboko w motywach beletrystyki i ikonografii literaturnej, a jest raczej samograjem, to zyskuje on na uniwersalności, jest zarazem świadectwem wrażliwości Autorskiej, jak i tego, że warto myśleć i pisać. Pozdrawiam serdecznie. Dziękuję za wrażenia.
  3. Dosłownie mistrzostwo. Jeszcze nie spotkałem wiersza, który zawierałby tak śladowe ilości treści przy takiej nadbudowie potoczysto-oj-czystej. Ryzykowny (jeśli) zabieg. Zatem klincz.
  4. no praw od razu cóżeś, Panie Jacku, zbroił, że dusza taka niedobra.
  5. Pewnie krewko mi się za to oberwie. Ale. Wiesz co, czuję się zirytowany. Primo: ta forma całkowicie nie służy tej treści. To jakby wiejskie dziewki w kopalniach trudnić. Secundo: temat jakby z poradnika moralisty wycięty z takim kijem w środku, że ani go łyknąć. Tercjum: To co bardzo cenię u pisaka, to samoświadomość. K**wa-rtum: non datum. Ave Leszku morituri te salutant.
  6. e tam, cyganeria jakaś, ponoć najgorsza nie dopieszczona
  7. przechodzenie ludzkiego pojęcia, wolałbym coś Twojego...
  8. czekałem na mocne pierdnięcie w ostaniej zwrotce, za to doczekałem się odsiedzeń. jak nie patrzeć zalecana zmiana pozycji. zarówno, Autorstwu, jak i współ-autotstwu.
  9. Aleś się Padre napracował, no i słusznie, no i kulturno. A i skutek ciekawy. Czekam na opasłe beletrystyki z Twoim udziałem. Taże to lepsze od Miś(mh...)kiewiczów.
  10. zgrabnie, lekko i poważnie. delikatne rymy dodają płynności, treść za kolorytu, niedopowiedzenia smaczków. bardzo. pozdrawiam.
  11. Powiem tak, Panie Jacku, jesteś trasznie odważny człowiek. Z duszą się obnosić po codziennemu. Gdyby jeszcze do wiersza nie wpychać, to może mniejsze ryzyko, że się zapodzieje albo porwą złe duchy. (Indianie uważali, że zdjęcia zabierają duszę. Ja - że wiersze). I tak oto niezmierzone pokłady za-dusznej abstrakcji się ukazały. Nie wiem na ile ów infantylizm i bujanie się między tematami kwiatków rozlicznech i problemów mechanicznych jest zabiegiem, a na ile skutkiem płonnej wyobraźni, ale jedno mogę powiedzieć, że brak mi wyważenia tematu. To pewnie tylko mój widzimiś. Ale, Panie Jacku, a gdyby pochlastać wierszysko. Wyrwać z niego miękkie koronki i postawić same sobie. Niech kołyszą wrażliwe dzieci, czy zamiar nie byłby lepiej widoczny. Dla chłopców osobno przewidziałbym laserowe wzroki, mechaniczne natręctwa, permanentne prześwietlania, itp. To bardzo długi wiersz. Początkowo jasny (wydaje mi się) zamiar roztapia się w duchowych imaginacjach i ucieka (mi) gdzieś w eter. Ale wraz z tym zanikaniem jezyk wiersza staje się bardzo subtelny, wyrafinowany i wrażliwy. Czy to może świadectwo jakiegoś katharzisu? Lektura na ile ciekawa, na tyle irytująca. Pozdrawiam serdecznie.
  12. pierwsze cztery wersy na kartkę z życzeniami, reszta niekoniecznie musi być napisana. pod warunkiem, że damy dobry obrazek.
  13. niby manifest, a godzisz się Pan z "banalną" końcówką. zastanawiawiająca niekonsekwencja, a może... to nie manifest, tylko manifestacja manifestacji? swoiste ouroboros.
  14. proszę się nie przejmować, wszystko to wina banalnego adresata
  15. lux, Wszyscy macie u mnie po mini śmietance do kawy, trzeba przecież spożytkować te zaległe... znajomości, pozdrawiam serdecznie.
  16. O tak! Panie Stefanie. A gdyby dychotomię "za i (na) przeciw"... Bardzo pojemna metafora. Pozdrawiam nagi u góry.
  17. nie przejmuj się , wakacje szybko zlecą...
  18. Z uwagi, żeś Panie Sosna zapalony ideolo, proponuję publikację w jakimś Tygodniku Warszawskim. Może wtedy co ruszy. Może jaki duet? Bo gdzie dwóch, tam prawie armia! - http://www.poezja.org/debiuty/viewtopic.php?id=42352
  19. szybko w górę oczy wznosił i pomoc sosnę prosił - tu siadła rytmika, albo czaego braqkuje
  20. niegłupio i lekko. czyli ok.
  21. "Nie ma wina żeś jest czarna, brzydka niczym noc koszmarna" prawda jak wsze czasy stare piesko rządzi obyczajem
  22. "wiesz lubię z tobą znak pokoju myslałem kiedyś pomieszane zera i jedynki" -Doda byłaby dumna minimalizm aż boli, może za mocno?
  23. do słońce za wysoko - gitezz, reszta zależnie od interpretacji, pozdrawiam
  24. Kurna, Panie Jacku, jak zwykle wszystko na swoim miejscu. Przepraszam, że wcześniej nie mogłem. Już nadrabiam. "gdy żale się sypią jak cukier...", tylko to mi się nie tego, bo fonetyka zdradliwa jest. I jak się czepi, to sie nie można odczepić. Ale to tylko takie formalnie moje zboczenia. Bo utwór jak po szynach. Pozdrawiam serdecznie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...