Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Alicja_Wysocka

Użytkownicy
  • Postów

    12 028
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    108

Treść opublikowana przez Alicja_Wysocka

  1. Dzwoni telefon. Basia. – Siedzisz? – pyta dramatycznym tonem. – Nie. – To usiądź. – No dobra, już siedzę. Kiedy Basia zaczyna rozmowę od „usiądź”, człowiek odruchowo szykuje się na jakąś bombę. – Sylwia jest na SOR-ze. – Co? Co się stało?! – Zadzwoniła po pogotowie, coś z sercem. – O rany… poważnie? Wiesz coś więcej? Po czym bez tchu dodaję, spotkałyśmy się z Sylwią dwa dni temu w Rivierze. Trochę się źle czuła, więc poszłyśmy na kawę, pogadałyśmy i było lepiej. Ale teraz… Chwila ciszy. I wtedy Basia odpala standardową formułkę: – Ala, tylko wiesz… nic nie wiesz. Ja ci tego nie mówiłam. Sylwia może sobie nie życzyć, żeby o tym mówić. Nie dzwoń do niej. Może jeszcze jest w szpitalu, może robią jej badania, a może po prostu czeka. – Jasne, Basia. Nic nie wiem. Dzięki, że dałaś znać. Jak coś będziesz wiedziała, to dzwoń. – Pewnie. Piętnaście godzin później. Dzwoni Sylwia. – A wiesz, że byłam w szpitalu? – Nie gadaj! Co się stało? – Źle się poczułam, pogotowie, potem mnie zabrali do miejskiego. Już jestem w domu, ale… (pauza dramatyczna) – Dlaczego nic nie wiem?! Ja, zbita z tropu: – Jak to nic nie wiesz?! Basia mówiła: „Zadzwoń do Ali, przecież obie się o ciebie martwiłyśmy!” No i… bum. Stało się. – Sylwia, kochana, wybacz… Basia zaklinała mnie, żebym udawała, że nic nie wiem. A potem sama ci wszystko wygadała. No sorry. Ona wkurzona. Ja też. Dzwonię więc do Basi. – Basia, co ty ze mnie robisz kłamczuchę?! – No… wiesz… byłam taka przejęta, zdenerwowana… nie wiem, kiedy jej to powiedziałam. I tyle. Ani me, ani be. Jakby nic się nie stało. A ja zostałam tą, co udaje, co ściemnia, co "nic nie wie", choć wie wszystko. Morał? W trójkątach przyjaźni łatwo się zaplątać. Kłamczuchą zostałam nie dlatego, że skłamałam, ale dlatego, że zaufałam komuś, kto nie potrafił dotrzymać ani tajemnicy, ani lojalności. I tak oto, w teatrze życia - rola została mi przypisana bez przesłuchania.
  2. @StarzecTen wiersz mnie zatrzymał, chyba nie ma odpowiedzi na Twoje pytanie. Prawda, nie ma szkół w tym temacie. Tak mi zamieszałeś, że sama się zastanawiam, czy to, co piszę da się nazwać poezją? No bo w końcu kto decyduje o tym co jest, a co nie jest poezją? Sama chęć pisania? Na pewno nie, przecież można sobie wmówić, uwierzyć sobie - ale jaka jest prawda? Psia kostka, serduszka decydują czy co? Też nie. Niechaj przyjdą tutaj inni, może coś mądrzejszego powiedzą. Pozdrawiam serdecznie :)
  3. @Berenika97 Jak byłam dzieckiem, widziałam jak dziadek, ciachnął kurze łepek na pieńku, a ona latała za chwilkę po podwórku. Pamiętam, że przestraszona uciekłam wtedy z krzykiem do domu, wprawdzie byłam jeszcze mała, ale już wiedziałam, że bez głowy żyć nie można. Masz rację, przecież mówi się 'ma łeb na karku' A czasem, faktycznie, może nie mieć :)
  4. @Annna2 Pojechać, polecieć, to ja mogę, nie ma sprawy - ale zostać to już zupełnie coś innego. Dziękuję, że byłaś :)
  5. @Berenika97 Ot taka sobie bzdurka. W kulki grasz sama, kiedy nie ma wyjścia, i musisz czekać. Wyjmujesz tel z kieszeni i lecisz. Scrabble - to gra towarzyska, też fajna. Ale trzeba kawałek podłogi albo stołu do układania słówek. Pozdrawiam :)
  6. @Nata_Kruk No proszę, od spaceru po lesie - aż drogę znalazłaś. Witaj Nata :)
  7. @Starzec, dziękuję :)
  8. @jan_komułzykant Nie, no na ulicy ani na przejściach nie gram, ale ktoś mi to mówił... Jedną zajawkę można mieć :) Mam jeszcze tylko 56 miejsc do pokonania, ha, ha. Chyba jednak wolę wiersze, ale zaraz za nimi kulki :) @Marek.zak1, dzięki :)
  9. @violettaA, huśtawki bardzo lubię, to maleńkie siostrzyczki samolotów :)
  10. @violetta Violka, w klasy w autobusie, albo na przystanku? Jeszcze by tego brakowało żeby ktoś po pogotowie zadzwonił - ubrali by mi taki kaftanik z długaśnymi rękawami, zawiązanymi z tyłu na supeł. Kulki są cichutkie, nikomu nie przeszkadzają. Kiedyś próbowałam pisać, ale ludzie głośno gadają i mnie rozpraszają, więc wolę grać. Zaczęłam kolejną grę, może wyżej się wdrapię :) Dzięki za odwiedzinki :)
  11. @jan_komułzykant Dawno Cię nie widziałam, więc koniecznie musiałam, pozdrawiam radośnie :)
  12. @jan_komułzykant Ojoj, znam takich, co przerabiają gęby na cholewy :)
  13. Gram w pięć kolorów. Ustawisz pięć kulek — znikają. Nie ustawisz? Gra dorzuca nowe. Jak w życiu. Ta gra nie jest nowa, ale ja ją kocham. Gram wszędzie: w pociągu, w autobusie, na przystanku. Nawet na rodzinnych spotkaniach, kiedy po raz setny ktoś mnie zachęca do dokładki sałatki albo zaczyna debatę o „dzisiejszych czasach”. A ja mam na politykę taki wpływ jak na pogodę — mogę się tylko odpowiednio ubrać. Kulki są inne. Tam wszystko zależy ode mnie. Ruch, decyzja, rezultat. No i satysfakcja, kiedy idealnie wejdzie ukos, poziom albo pion, i wszystko znika jak ręką odjął. Mój rekord to 107 tysięcy. Na telefonie. Kiedy przegrałam, pojawiło się pytanie: „Czy chcesz przesłać wynik?” Zastanowiłam się. A potem kliknęłam - tak. I okazało się, że jestem 57. na świecie. Pomyślałam: No w życiu nie wychodzi, ale w kulki to ja jednak umiem. Od tamtej pory nie mam już kompleksów, gdy ktoś chwali się, że przebiegł maraton, nauczył się włoskiego albo robi jogę na dachu wschodniego Londynu. Ja też mam swój Everest. Zbudowany z pięciu kulek. Ustawionych perfekcyjnie. Bo czasem trzeba być mistrzem czegoś zupełnie niepotrzebnego, żeby znowu poczuć, że życie to nie tylko rachunki, zakupy i posiedzenia rodzinne. Czasem trzeba po prostu wygrać w kulki.
  14. @Wiesław J.K. Dzięki Wiesławie - dzięki takim opowiadaniom, człowiek wie, dlaczego czasem głupieje, pozdrawiam :)
  15. @jan_komułzykant, serdeczności :)
  16. @Kwiatuszek, @yfgfd123, dziękuję :)
  17. @Annna2 Smakowicie i z ciekawym zabiegiem, bo użyłaś tylko jednego rymu, ale treść mną tak zawładnęła, że zauważyłam to dopiero na końcu. :)
  18. @M_arianne ładnie spięta myśl, dziękuję :)
  19. @Andrzej P. Zajączkowski, @Antoine W, dziękuję :) @Robert Witold Gorzkowski Piszę od lat – nie z myślą o zysku, tylko z potrzeby. Dla siebie, ale też dla tych, którzy zechcą przeczytać i może coś poczują. Ameryka uśmiechała się do mnie dwa razy, byłam tam. Los kusił, żebym została. Ale tęskniłam tak, że każdy samolot nad głową przypominał mi, gdzie chcę wracać. Dobrze, że wróciłam – wróciłam do języka, do wierszy, do słów, które znam i kocham. Poezja daje mi coś, czego nie da się przeliczyć na pieniądze. To radość z pisania, z rozmów, z czytania cudzych wierszy i dzielenia się swoimi. Tomik wydałam za własne pieniądze – i rozdałam go bliskim. I nie żałuję, bo chyba naprawdę więcej szczęścia jest w dawaniu. @sisy89, dziękuję :)
  20. @Robert Witold Gorzkowski Nie ważne gdzie pisane, można i na kolanie. Wiesz, Robercie, właśnie w tym wierszu widać, że mniej znaczy więcej. To nie szkodzi, że z poczekalni - właśnie dlatego wyszło żywo, bez spiny. Masz talent, ale czasem go przebierasz w zbyt duże buty. A tu - tekst chodzi boso i świetnie się czyta. Serio, taka droga – bardziej ludzka, z przekorą i humorem – pasuje Ci. Zostaw trochę tej lekkości na potem :)
  21. @Robert Witold Gorzkowski Oj, co za przekora z tego PL-a Super ! - jak to jest, co innego mówić, co innego myśleć, co innego robić, co innego pisać? no i masz babo placek :) Robercie, lekko, dowcipnie, pomysłowo. Zostań taki w wierszach :)
  22. @Jacek_Suchowicz Ot sobie wymyśliłeś, zaraz pójdę po młotek. Odechce się gryzienia - odechce się głupotek. Z błędu Cię wyprowadzę raczej się nie zanosi, ostre miewam pazurki - może pomysłów dosyć? :) @Marek.zak1Cieszę się, że trafiłam w gust, wzajemności :) @Wiesław J.K. - kłaniam się :)
  23. @violetta Violka, a co innego ma być? :) @Waldemar_Talar_Talardziękuję :)
  24. @yfgfd123 Ciekawy, intensywny wiersz – jak strumień myśli między przystankiem a gabinetem. Jest tu i złość, i ironia, i poetycka nerwowość. Dobrze, że wrzuciłeś, ale warto też zaglądać pod cudze teksty – forum lepiej działa, kiedy działa w dwie strony :)
  25. @Jacek_Suchowicz Zazdrosna jestem o wiersze w których jest sprawność i siła o sensy rymy i puenty i że to nie ja zmyśliłam o to że inny napisał i o to że nie są moje ludzkie pojęcie przechodzi aż mam deprechę i dołek Jacku, dziękuję, że wstawiłeś ten wiersz, miałam taki pomysł, ale w pewnym momencie zwątpiłam, bo pomyślałam, że jest bardzo znany. Oczywiście, jestem zazdrosna o wiersze, ale to twórcza zazdrość - nie zawistna, żeby była jasność :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...