nie szukaj dziury w całym
mówią mądrze
żelazne smaczki wampirów uwodzicieli
psi żywot, jeno mięso
i mięso, i mięso, i mięso
międlące fuzje
wyczekiwane infekcje
to tylko Francja
twój kwiat
rozkwita
sensoryczne przyciąganie
ku fuzji zmysłów
jednia kochanków
nie czekaj na płacz
pełnia przyjdzie
gdy będziesz gotowa
nie wcześniej...
nadzieja
przyjdzie także
gdy trzeba
lepszy niedosyt niż przesyt
ciało oparte na piasku
pochłonięte przez grawitację
leniuchowanie w świetle słońca
później zmierzch
później noc
później ranek
równowaga zmysłów zachowana
wdech, wydech
kolejny wolny dzień
przy szumie morza
to chyba wygnanie z raju
rządzą ostro figury
starej nudnej gry w szachy
ulatują myśli czyste i jasne
piki jak osty
by nieruchome
przetrącona młodzież się buntuje
winna niewygoda
machina,
trudna sytuacja
wyzwolenie z nadmiaru emocji
świadome życia ważenie
życia niepoczętego równowaga
bez wielkich nadziei
i wielkich runięć
alarm to nie temat
to koniec ery czerwonego żelaza, mamy ere wodnika czyli same miłe nie czerwone rzeczy, gdy goni cię zew krwi lepiej zjedz czerwonych kwaśnych owoców, maliny, żurawina, wiśnie , porzeczki, na zdrowie
w poszukiwaniu niebiańskich okoliczności
pod Gai imieniem
w lasach i lagunach
nad morzem i w górach
bez czerwieni
gładko jak tafla wody
przejrzyście i świerzo
bez purpur zjednoczenia
żegnamy erę żelaza
ku zwiewnym i ulotnym kształtom
bez ciężkiego armoru
i ran byle jakich
które jak nudną książkę na bok lepiej odłozyć
wydaje się to wszystko gładkie
jednak od kuchni jest czerwono
oszołomione wrażenia
chyba do powątpienia
nie czerwień niech nas jednoczy
to krótki żywot pchli
dziś jak kurz na blacie te tryby
odnajdźcie rozum czysty i jasny
niech wilki idą spać niechciane
czerwień by kwaśna pozostała
błekit Paryża, to co zapomniane