Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Messalin_Nagietka

Użytkownicy
  • Postów

    6 949
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Messalin_Nagietka

  1. słowa jak cegiełki suche w wierszu mają swoją skruchę choć je ładnie przypasujesz drzwi ni w ząb nie dobudujesz MN ps. też pozdrawiam
  2. dziękuję za "ciekawy" - cóż dopowiedzieć - w wierszu były kolejne zwrotki - odnośnie odnalezienia drzwi ale klamki nie było a gdy ową dołożono - okazało się, że zamek zamknięty i można byłoby bez końca - wyrzuciłem więc pozostawiając domniemania czytającym MN
  3. pośród serii w krąg sproszonych myśli wyciśniętych słowem dom poety staje nowy i wyrasta ponad głowę, pnie się pięter wymarzonych cud konstrukcji – warstw logiki, schody kręte – na ukłony, (no bo każdy na to liczy) okien oklask, ścian przestrzenie, mebli pełnych swego cienia, skąd więc oczu mych zdziwienie? jak do środka wejść? drzwi nie ma! ocuciło gwarną masę, ktoś tu zadrwił z wyobraźni! wiersz nie wyszedł – choć był z dachem, drzwi zabrakło – błąd fatalny, niech nie liczy nikt na wyrwę, a poeta na prezenty, kończę – jeśli znajdę wyjście, bez puenty – dom zamknięty.
  4. pierwsze i ostatnie strony są najważniejsze gdzieś między nimi oddechy pojedyncze szlachetne mniej odrastają od słów kończąc w kropce – mniej zarastają myślą, mając ją powyżej uszu – nim powzdychasz, wiedz, ze wszystko po czubek głowy pnie myśl na siłę pierwsze i ostatnie strony są najważniejsze gdzieś między nimi powietrze ziemskie jak balon dziurawy wysoko ponad głową - za chwilę minie mnie, oswajając odległość z przyczyną lotu i skutkiem doskoczenia do grudy najważniejsze są pierwsze i ostatnie strony rozkładasz ręce -kartki dnia
  5. troszkę niezrozumiały - ale odkrywczy ten wiersz MN
  6. proste - dogłębne - ale zbyt dużo wyznaczonych twierdzeń na początku - zbyt trywialnych MN
  7. słyszałem o cichej wodzie - ale o życiu takowym - troszkę nie rozumiem - zby demagogiczny MN
  8. wiersz - no właśnie - o czym? wplatanie nazw historii, astronomii i bóg wie czego tam jeszcze - zupełnie nie związane z rzeczywistością - Valium - o co Ci chodziło? MN
  9. wiersz nazwał bym "rozwodnia" a nie "melancholia" - oczywiście szanując autora bo chciał nam coś przekazać MN
  10. co do wiersza miałem wrażenie, ze jest o niczym ale ostatnia linijka jest odzwierciedleniem całości - bardzo dobry koniec MN
  11. może się mylę ale o ufo Ci chodziło Giovannii czy o kwadraturę koła? to nie żart - proszę o odpowiedź - w bardzo poważnym stylu (poważnym acz nie zniechęcającym) MN
  12. Rafale - zbyt rozległy ten Twój wiersz - nie umiem go objąć myślami - rozumiem, że nie masz forsy ja też jej nie mam ... MN
  13. wiersz podobał się - ale z fizyki patrząc - to coś tu ze zjawiskami nie tak - proszę prześledź ... MN
  14. myślę o Szekspirze i jego bohaterze Yoricku (piszę po polsku - po po angielsku trudniej) - doszedłem do wniosku, że w wierszu rozbrzmiewa ton tak zwanej fluktuacji czyli niezgrabnie mówiąc odbiegania od przyczynowo-skutkowej konstrukcji zjawisk zachodzących w przyrodzie - przeżywania entropii i jej łamania MN
  15. Marku - ostatnie zdanie mi przypadło - reszta jakby zbyt Twoja - nie do wyczytania - przynajmniej dla mnie MN
  16. las bije w dzwony katedry - pokuta jesień układa gałęzie do pacierza rwąc z nich grzech za grzechem szeroko po czuprynę traw lustra deszczu pękają falą pod moimi stopami brnę ścieżyną i czuję dreszcz liście pędzą niebem uparte jakby niosły wiatr wczepione brzegami w powietrze kiedy odmawiam różaniec jestem chmurą wirujących rudzielców przypomina to słońce które upadło przed chwilą za korony gnijąc w obrzeżach jesieni jeszcze uparte mylące kierunki promieni kiedy powstaję zakrywam go cieniem szumem kulejacych kolumn lasu zostawiam tu jak było - a jak zmieniłem na górze MN
  17. cóż o wierszu - kiedyś mówiło się o krainie wiecznych łowów - cóż dziś o krainie wiecznych snów - tylko kto tu łowcą a kto snem ... MN
  18. polana odrasta mi od włosów, plącząc myśli w szpilki gałęzi pozbawionych ciepła, leżę w stercie, po której biegają mrówki, niebo przesłania horyzont, nadrasta drapaką drzew, dalej tam od ręki uścisku powiewu wiatru ginę w trawach a jeszcze bym krzyknął w korony drzew, kojarzących mnie z niebem,
  19. dziękuję za komentarz - pomyślę nad kadedrą i pokutą - zapewne coś należałoby zmienić MN
  20. którzy się rodzą w elegii wietrznie zawiani, śpiewni od dna się chyląc ku niebu unoszą ciszę śpiewu do hostii słońca w nadejściu wszystkiego co w świętym miejscu wyryte nutami światła gdzie myśl już niewłasna MN ps. tyleż oględzin - jeszcze podumam
  21. myślę, że powinieneś popracować nad "w grę" z końca pierwszej części i "gra" początku drugiej - lecz to tylko sugestia MN
  22. w dawnych czasach - dla żartu dodam - że przywracano do "stolca" - np. Witolda na księcia Litwy lub Jagiełłę na tron Polski - ale to oczywiscie stara historia zapisana w latopisach, kronikach u bóg wie gdzie jeszcze MN
  23. las bije w dzwony katedry - pokuta jesień układa gałęzie do pacierza rwąc z nich grzech za grzechem szeroko po czuprynę traw lustra deszczu pękają falą pod moimi stopami brnę ścieżyną i czuję dreszcz liście pędzą niebem uparte jakby niosły wiatr wczepione brzegami w powietrze kiedy odmawiam różaniec jestem chmurą wirujących rudzielców przypomina to słońce które upadło przed chwilą za korony gnijąc w obrzeżach jesieni jeszcze uparte mylące kierunki promieni kiedy powstaję zakrywają mnie cieniem szumem kulejacych kolumn lasu
  24. wydaje mi się Panie Wuren, ze ten "kocurek" choreografii nie uprawia zaś buńczuczny w mym mniemaniu - kinestezji najmniej w jego opowieści - po tytule doszedłem o co chodziło - gdzieś bym włożył słowo - taniec - to by wyraźniej oznaczył się sens i prawda jaką chciałeś przekazać MN
  25. jakoś mi początek do końca nie pasuje - bo na początku noc a potem nagle kwiaty ... - mogę się mylić MN
×
×
  • Dodaj nową pozycję...