Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 035
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. Wiesz, pamiętam jak byłem jeszcze nastolatkiem, to jeden z kolegów w szkole powiedział pewnego razu: "Ty to masz dobrze, nie chodzisz na imprezy i w poniedziałki nie jesteś zmęczony." :))) Nie skomentowałem tego, ale pomyślałem: "Przecież ciebie chyba nikt nie zmusza." :))) Ogólnie miałem opinię "dzika" z lasu (byłem strasznie nieśmiały), ale ogólnie dobrze mi z tym było :) Fajny wiersz +
  2. Nie jestem sam! :))) Pozdrawiam :)
  3. Świetny tekst. Pozdrawiam.
  4. Widzę, że znasz się na rzeczy :) Wielkie dzięki za tak rozbudowany i merytoryczny komentarz. Również serdecznie pozdrawiam.
  5. Dziękuję za uwagi. Skorzystałem, poprawione. :) No, Pan Tadeusz, to nie jest :))), ale wydaje mi się jednak, Koziołek Matołek też nie :))) Nie przeszkadzasz Agato, dzięki za poświęcony czas. (Raczej o dobrej firmie, która nie pozostawia sprzedawanych mechanizmów bez serwisu, bez względu na upływ czasu, ale i Twoja interpretacja mnie satysfakcjonuje) Pozdrawiam serdecznie 😀
  6. Może jeszcze kiedyś przeczytamy :)))
  7. W boskie sprawy się nie mieszam, ale do tego momentu, to wszystko prawda. Niektóre matki takie właśnie są. Może nawet większość. Pozdrawiam
  8. Dziękuję, wzajemnie. I również życzę dobrej zabawy w moje imieniny :))). Dziękuję serdecznie. Bardzo się cieszę z tego komentarza, a szczególnie raduje mnie ostatnie zdanie, bo obawiałem się, że ta dłużyzna będzie dla wielu osób przeszkodą nie do pokonania :). Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam. Można powiedzieć, że wywołujesz wilka z lasu, bo od pewnego czasu chodzi za mną taki pomysł, jako pierwsza część większego projektu, którego nie chciałem rozpoczynać przed Bożym Narodzeniem, ze względu na szczególność tego okresu, ale w obecnej sytuacji czuję się sprowokowany i zobligowany do rozpoczęcia tego dzieła :))) No i... dziękuję za wyrozumiałość ;). Tak, wiem o czym piszę :))). Pozdrawiam Jacku :)
  9. Tak jakoś to wyszło. Czasami samo się pisze, a czasami życie nam pisze scenariusze, których sami byśmy nie wymyślili. Dzięki za dobre słowo. Pozdrawiam
  10. Zacznę od końca. Z pewnością nie jesteś głupi. W każdym razie nie da się wyciągnąć takiego wniosku z powyższego komentarza. To po pierwsze, a po drugie, masz rację. Bez sensu jest polubianie tekstów "po znajomości". Zgadzam się w 100%. Co do reszty, no cóż... dzięki i za taki feedback :). Pozdrawiam serdecznie.
  11. Dzięki. I zapraszam ponownie. Sylwester Lasota :) Również pozdrawiam :)
  12. A mi tytuł gra :) Pozdrawiam
  13. Trochę za wysoka ta temperatura. Trzeba zbijać, zanim organizm się zagotuje. Zdrowia!
  14. Dzięki. Również pozdrawiam.
  15. Świetny tytuł. Naprawdę. A dalej... dalej, to zastanawiam się czy to AI napisało... żartuję, ale robiłem takie eksperymenty i wychodziły mi podobne treści. Naprawdę. Bot nigdy nie napisał niczego przeciw AI. Tylko się znowu nie obrażaj, bo zmęczony jestem i nie wiem co piszę :) Pozdrawiam
  16. Dyszy fabryka, a w niej maszyny, każda pracuje za ludzi czterech, idzie produkcja, lecą godziny, ale wnet plany pójdą w cholerę. Pierwsza na linii, jedna z ważniejszych, stara maszyna działać przestała. Przyszedł mechanik, potem elektryk, lecz ich przerosła sprzętu awaria. Bestia nieprosta, z zamorskich krajów, dobrze działała przez długie lata, więc mechanicy problem dziś mają, tuż przed Świętami figla los spłatał. Sprytny kierownik dzwoni po serwis i po dniach kilku sprowadza Glena. Glen, to inżynier, zna się na rzeczy, przed nim maszyna tajemnic nie ma. Trwało to chwilę, no... parę godzin, nasza maszyna znowu ożyła, winien był prosty, stary przełącznik, który zwyczajnie w niej się zacinał. Gdy odetchnęli technicy z ulgą: - Ty to już byłeś, zapewne, wszędzie - jeden z kolegów Glena zagadnął, a ten mu odparł na to uprzejmie: - Bywają miejsca w dzisiejszym świecie, do których jechać zwyczajnie warto, lecz są w nim także tak niebezpieczne, że życie nawet stracić jest łatwo. Byłem niedawno w nowej fabryce, którą milioner jakiś postawił, na południowym krańcu Afryki i teraz musi w wojnę się bawić. By strzec fabrykę oraz jej produkt, zbrojne po zęby straże ustawił przy każdej bramie, na każdym rogu, a i tak jeszcze kradzież się zdarzy. Gdy zapytałem jednego z ludzi, widząc strażników przy kupie złomu z automatami: Czemu to służy? Odparł mi szczerze: "Chroni od zgonu. Musisz być tutaj bardzo ostrożny, bo możesz jeszcze przypadkiem głowę przez nieroztropność swoją położyć, gdy się pochwalisz swoim smartfonem." Spojrzał Glen na nas, wszyscy słuchali, po krótkiej chwili mówił więc dalej: - Jednak najgorzej było, gdy byłem na Bliskim Wschodzie, w Jerozolimie. Kiedyś, w dzień wolny, mówi kierownik: "Dzisiaj wycieczkę zrobimy sobie." Wziął mnie do miasta, a tam przy drodze jakiś stał człowiek, a przy nim żołnierz, który Araba zaraz powalił, przydepnął butem, poniósł karabin i kolbą w głowę z rozmachem walił, aż krew tryskała... nie wiem czy zabił... Szepnął kierownik: "Tylko tam nie patrz. Nie waż się nawet odezwać słowem, odejść spokojnie dalej nam trzeba, jeśli coś powiesz, to ty być możesz." "Jedźmy" , powiedział, "zwiedzać Betlejem." To było przecież zupełnie blisko. Chciałem zobaczyć słynną Stajenkę i wam opowiem, jak wszystko wyszło. Była kolejka, długa ogromnie, ludzie w niej stali po kilka godzin. "Czekał nie będziesz", mówi kierownik, "Patrz tylko jak to tutaj się robi. Tam z policjantem jakiś ksiądz stoi, u nich możemy wszystko załatwić." To mówiąc wyjął z kieszeni swojej zwitek banknotów. Same dolary. Pogadał z jednym, pogadał z drugim, zręcznie odliczył żądane kwoty i kazał czekać, lecz po niedługim czasie już wszedłem do środka Groty. Byli tam ludzie. Jedni omdleli, inni modlili się nieustannie, a ja nie jestem zbyt religijny, nikłe wrażenie wywarła na mnie. Była tam srebrna gwiazda na środku, postałem trochę, zrobiłem zdjęcia. Myślałem tylko o tym jak łatwo było przekupić tamtego księdza. Wygląda na to, że na tym świecie wyznają wszyscy jednego boga. Kto jest bogaty i ma pieniądze, dla tego wszędzie otwarta droga. Gdy Glen zakończył swoją opowieść, koledzy jeszcze z nim żartowali, a ja tak w duchu myślałem sobie: Glen, aleś ty mi ćwieka zawalił. Ty znasz maszyny, jesteś inżynier. Czy gdzieś spotkałeś choć jedną, która dała by wierzyć przez krótką chwilę, że się złożyła bez konstruktora? Przecież i ciebie ktoś tutaj przysłał. Czy pozostawi bez technicznego wsparcia maszynę, solidna firma? Czy o klienta zadba swojego? Prawa działają takie na Ziemi, jak w niepoznanym nawet kosmosie, twoje historie się podobały, a resztę, szczerze, to mam już w nosie.
  17. Niezmierzona mądrość i ogromne doświadczenie życiowe, przyprawione garścią rubasznego humoru, przebija z tego utworu. :) Z uśmiechem :) Pozdrawiam.
  18. Enjoy :)
  19. A tak przy okazji (niewielka): ...wszak najgroźniejsza czarownica ma czarodziejkę gdzieś pod spodem. Alicja Majewska, nęcidło :))) Miłego dnia :)
  20. Wszystko mija, nawet najdłuższa żmija. St. Jerzy Lec Ale rozumiem PL, mam podobne doświadczenia, niestety. Pozdrawiam serdecznie :)
  21. @Gizel-la Dobre! :) Uśmiechnęło mnie. :) Pozdrawiam
  22. Początek niczym u Mickiewicza, a potem... potem, to już Alicja. :) Z przyjemnością, jak zwykle. Pozdrawiam :)
  23. Taaa :))), chociaż to chyba szło w odwrotnej kolejności... :). W takiej, to by było: Postaw się, a zastawa się posypie ;)
  24. Sylwester_Lasota

    pierwszy śnieg

    sypie na miasto niepowtarzalność płatków wybiela beton
×
×
  • Dodaj nową pozycję...