Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Sylwester_Lasota

Użytkownicy
  • Postów

    13 035
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    60

Treść opublikowana przez Sylwester_Lasota

  1. przepraszam, ale też odniosłem takie wrażenie jak Jacek :) poza tym trudno mi powiedzieć o czym wiersz traktuje. początkowo te brzozy nasunęły mi jakąś mogiłę, ale gdy przeczytałem, że siedzi, to zwątpiłem :). i nie wiem. kłaniam się i pozdrawiam :)
  2. Drążąc jeszcze te przestrzenie => jakie przestrzenie, wygląda na nic nie wnoszący zapełniacz. I szukając wciąż przystani => tu jak wyżej, chociaż można się już jakiegoś sensu dopatrzyć. Życie płynie mi tęsknieniem => tu naprawdę zaczyna się wiersz :) Gdzieś w nieznane oceany U stóp twoich siebie złożę Na najdalsze fal wołanie Wlejesz we mnie ciche może Swym spojrzeniem - oceanie cała reszta, ogólny pomysł jak i wykonanie, mi się podoba, więc jeśli zrobisz coś z tym początkiem, to wiersz dostanie ode mnie plusa :) pozdrawiam :)
  3. ej, chyba w bród :). pozdrawiam :)
  4. a po co? inni dają :) pozdrawiam :)
  5. a nawet dalej :) dzięki i wzajemnie :)
  6. dziękuję Krysiu :) załączam pozdrowienia :)
  7. :))) cieszę się, że słodkości w sam raz :) również sympatycznie :)
  8. dzięki :) również pozdrawiam :)
  9. piękny wiersz. zauroczył mnie od pierwszego wersu :). kłaniam się nisko, pozdrawiam serdecznie :) i do poczytania :)
  10. sam nie wiem dlaczego i za co, bo wgryźć się w te wróble, to pewna sztuka, tak że nie jestem do końca przekonany o czym czytam :), no bo nie o wróblach w końcu w sumie :), ale jakoś tak, no nie wiem dlaczego, może nawet nie powinien, a może powinien, ale jakoś tak podoba mi się ten wiersz :) chyba najbardziej o formę chodzi :) kłaniam się i do poczytania :)
  11. w moim odczuciu wiersz jest technicznie doskonały :) tematem jest chwila zadumy klienta kawiarenki o fioletowym kolorze ścian, szukającego w niej ucieczki przed zgiełkiem i delektującego się winem i samotnością :). człowiek ten spogląda przez kieliszek na wnętrze kawiarenki i rozmyśla... w sumie o życiu. pomimo że kawiarniane klimaty są mi raczej obce, ten wiersz wywiera na mnie bardzo korzystne wrażenie. tak go rozumiem, jak napisałem i takim mi się podoba :) kłaniam się, pozdrawiam i do poczytania :)
  12. :))) pozdrawiam :)
  13. NOWA, dzięki :) sam jestem tym zaskoczony, że w styczniu, ale tak mnie jakoś naszło, nie mogłem się oprzeć :). Grażyno, bardzo dobrze odczytujesz :). dorzuciłbym jeszcze do tego tę świętość mimo woli. a jeśli komuś to przeszkadza, to może sobie czytać 'ściętą' :). pozdrawiam serdecznie i do poczytania :)
  14. noo :), to ci (tzn. mi) komplement :)))) dzięki :) pozdrawiam :)
  15. czarna wołga, jedna z wielu miejskich legend :) pozdrawiam :)
  16. przypomniał mi się wierszyk z dzieciństwa :). niestety nie pamiętam ani tytułu, ani nazwiska autorki, tylko te dwa fragmenty: ... Rosły, rosły owce, Na owieczkach wełna, Szumiała siklawa Białej piany pełna ... Ciach, ciach nożyce, Przy gęślikach, przy muzyce. Nie ma to jak sprawna ręką, Gruba owca już jest cienka! szukałem w Sieci, ale nic nie znajduję. a Twój wiersz bardzo mi się podoba :) pozdrawiam i do poczytania :)
  17. dzięki :) pozdrawiam :)
  18. krótko i na temat wszystko :) pozdrawiam i do poczytania :)
  19. ależ romantycznie się zrobiło :) kłaniam się i serdecznie pozdrawiam :) do poczytania :)
  20. myślę, że jeszcze do dopracowania, chociaż sporo w nim dopatruje się dobrego. jeszcze sobie go przemyślę, ok? pozdrawiam i do poczytania :)
  21. przegadany, a niewiele mówi :) kłaniam się i pozdrawiam :)
  22. Jak cudnie jest wiosną obsypać się kwieciem i wabić spragnione motyle do siebie. A potem, śród lata, pod jabłek ciężarem, uginać gałęzie, nie skarżąc się wcale. Jesienią pożegnać śpieszące się ptaki i czekać na zimę jak drzewo potrafi. W poświacie księżyca, co w pełni się kłania, nie dostrzec w ogóle wszechświata otchłani. Być dobra cząsteczką, z tych drobnych najmniejszą i o tym nie myśleć, że można być świętą. Styczeń 2012
  23. dzięki :) odwzajemniam pozdrowienia :)
  24. Żołnierze armii mrówek są ślepe i komunikują się wyłącznie dotykiem i węchem. Na szlaku każda ostatnia mrówka pozostawia specyficzne informacje dla następnej. Jeśli coś, np. substancja chemiczna, identyfikuje się składowo z tymi wyzwalanymi przez mrówki, ruch owadów zapętla się w skażonym miejscu. Będą tak iść w kółko aż do śmierci, chyba że znów coś zakłóci to błędne koło, albo odnajdą swój własny zapach. Podobne substancje, powodujące młyn mrówek mogą wydzielać też inne zwierzęta. To niejako jad wabiący. Naukowcy odkryli , że to samo dzieje się z mrówkami w zamkniętej przestrzeni, gdzie dochodzi do ruchu zwrotnego na ich własny zapach. Największy taki wir miał 1200m, zajmował mrówkom 2 godz marszu w pojedynczym obejściu. Przepraszam, że tak nasmęciłam pod Twoim wierszem, ale akurat to zjawisko mi przypomniał. Pod wieloma względami stawiałam wyżej społeczność mrówek od ludzkiej. W dzieciństwie nawet chciałam być mrówką i coś mi chyba z tego zostało, bo niektórzy zarzucają mi pracoholizm :)))) Pozdrawiam :) PS. Ciekawe jest też zjawisko zombie wśród mrówek, ale to już inna bajka to żadne smęcenie :). zaimponowałaś mi wiedzą o mrówczym świecie. dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i pozdrawiam :) do poczytania :)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...