Dziękuję ,ale nie wiem czy mogę nazwać się poetką morza.
Myślę ,że każdy nie raz miał do czunienia z morzem.
Może kiedyś napiszę o górach.
Pozdrawiam serdecznie.
M.Poema, ''zbałwania ''-pewnie nie ma w słowniku,można to nazwać neologizmem.
szarzeje powietrze,
ciemnieje woda,-może tak.
Serdecznie dziękuję, miło że odwiedzasz.
PozdrawiaM.
Eugene, dziękuję za uwagi.Wiem ,że jeszcze wiele pracy przy wierszu.
Muszę jednak odczekać i nabrać dystansu,a potem zabrać się
ponownie do pracy.Z pewnością skorzystam z uwag.
Jeszcze raz dziękuję.PozdrawiaM.
Egzegeto,dziękuję za uwagi.Wprowadziłam zmiany.
Córką kapitana nie jestem,ale kiedyś będąc na morzu przeżyłam sztorm.
Chyba mój Anioł był przy mnie,dlatego dzisiaj mogę pisać.
Pewnie jeszcze nie raz poruszę ten temat.PozdrawiaM.
niebo zaciągnięte gęstymi chmurami
porywisty wiatr zmienia kierunek
łagodnie falujące morze zbałwania
szarzeje powietrze ciemnieje
woda w głąb pokrywa się pianą
rośnie ku niskim obłokom
i zapada w odchłani
szum fal zamienia się w łoskot i ryk
bałwanów nad które wzbiły się
grzmoty piorunów rozdzierają
poczerniałe przestworze
po zmaganiach wichura ustaje
pojaśniałe chmury unoszą się
błękitnieje smużka czystego nieba
Marlett,
tak się mysli gdy młodość w nas i my w niej:)
dzięki
Myślę, że młodość to przyszłość i trzeba marzyć.
Starość to przeszłość-i dobrze jest wspominać.
Pozdrawiam Pana Obrażalskiego.M.
Napisane z humorem.Dobrze odkryć dwie strony medalu.
Peel jest spostrzegawczy,wie ,że jego wysiłki nie zawsze
odnoszą oczekiwany skutek.Podoba się.
Macieju pozdrawiaM.