nie mam głosu
jak muza niespodziewanie
targam się na być
zawsze zbyt kruche
mgłą przysiadam na bezwietrzu
nie dotykam jeszcze ziemi
a chłód wywołuje dreszcze
przesłaniam spojrzenia
i nie kłamię mówiąc
mam dwa życia
Egzegeto!
Nie znam pierwszej wersji.
Ja wiersz kojarzę z kolibrem.
w egzotycznym zapachu
pije czując się bosko
..ale już wszystko zostało wyjaśnione:))
Serdeczności.
Talarku!
nadal się kłócą bogactwo i bieda
Bogactwo i bieda istnieją na zasadzie przeciwieństw
i nie dojdą do porozumienia nigdy.Co było by z tego mixu?
Radości.
wyryty na korze jeden znak
szerokich gestów wypełniony
szlachetnym kruszcem zbliża
kontrasty własnych faktur
zagęszcza się rozproszenie
matowość w połysk zmienia
szorstkość wygładza powierzchnię
obejmij z pewnością uzdrawiasz
Michał!
''dziękuję'' mówi wszystko.
Czasem lepiej milczeć niż wypowiedzieć niepotrzebne słowa.
Może zamiast ;
''zapada milczenie'' - ''codzienne milczenie''
Uśmiechu.
nie każdy dobry dzień
polubić mogę kiedy
rano słyszę twój głos
ciepły czas zapowiada
w słowach odbite myśli
same układają melodię
łagodnie wypełniając
godziny do zmierzchu
wieczorna cisza nasyca
godząc się na spokojny sen
i przebudzenie w zachwycie
mów… i znów mi mało