Adamowi Sośnie
jestem kiedy odchodzą anioły
na kołdrze kładę niebieską różę
rozpalasz płomienie czterem wiatrom
mistrzowsko ręką trzymając rumpel
równo wygięte płaty na rejach
lnem zakwitają siłą błękitu
woda chce unieść burtę do góry
dziób rozbryzguje fale na pyły
po twarzy czasem krople się toczą
zaraz wiatr przedni rosę osusza
wtedy zamieszkasz w bocianim gnieździe
by głową dotknąć zenitu nieba
03.08.2007
Egzegeto!
a późną jesienią jeszcze wyżej
tylko liście w dół
Jeśli drzewo silne, na wiosne będą nowe liście,
a o odpowiedniej porze dojrzeją nowe owoce.
Serdrczności.