Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. No uwierz nareszcie, że nie ogniskuję swojej uwagi na Tobie! :-) Dlaczego uparcie tak Ci się wydaje? Doprawdy, jesteś jeszcze śmieszniejszym egocentrykiem niż Franek Dolas! :-))) Natomiast co do Twojej recenzji... Nie wiem, co dla Ciebie znaczy metafora "gówna". Ale nie widzę tu znamion żadnej przemyślanej interpretacji ani możliwości nawiązania dyskusji. Nie ma jak zacząć rozmowy z Tobą, podobnie jak z szympansem lub osłem. Widzę, że "naukowo" umiesz rozpracowywać tylko wiersze na poziomie tego Zygmunta Augusta. No cóż, życzę powodzenia w dalszej "twórczości".
  2. Jimmy, dziękuję za komentarz i zainteresowanie wierszem. Przemyślę to. Nie musisz się znać. Po prostu pisz, co Ci się podoba, a co nie. Tylko o to chodzi w odbiorze sztuki. :-) Pozdrawiam.
  3. Bo jestem wampirem i pamiętam czasy renesansu, oczywiście.
  4. Acha, to dlatego nic nie publikujesz. Rozumiem. ;-) Jeśli chodzi o moją "urażoną dumę", to posprawdzaj sobie czas kolejnych komentarzy: najpierw przeczytałam i skomentowałam Twoje komenty pod innymi wierszami, a dopiero potem pod moim. Nie uraziłeś mnie, nie przejmuj się, żadnej tragedii nie spowodowałeś, dzieciaku. :-) A pod "wierszem" Zygmunta Augusta nabijałam się głównie z "wiersza" Zygmunta Augusta, dopiero w drugiej kolejności z Ciebie, i to raczej niezłośliwie akurat. W tej chwili przypominasz mi Franka Dolasa z "Jak rozpętałem drugą wojnę światową". Pozdrówko!
  5. Jakiej autorki? Zygmunta Augusta? Czy kogo?
  6. Podobaja mi się pomysłowe, metaforyczne sformułowania, jak np. patrzą w dół / to jedynie taka mimochodna grawitacja; dwie historie to przecież / wzajemne przenikanie / światów. Ale stokrotki i migdały psują wiersz w moim odczuciu, są niepotrzebne. Jeszcze nie całkiem łowię całość. Chodzi o przenikanie się świata biednych i bogatych? Może nie tylko? Wrócę.
  7. A to Twój dział? Nie wiedziałam. A Ty co genialnego w nim publikujesz?
  8. Tak, to dla osób, które nie chwytają subtelniej wyrażonych dowcipów. Taka druga wersja.
  9. Vacker, rozpracuj to jeszcze bardziej naukowo, bo z pewnością akurat ten "wiersz" jest wart Twojego zracjonalizowanego, uargumentowanego komentarza.
  10. Po co przerzutnia? Nie widzę tu takiej potrzeby. Według mnie to niepotrzebnie zaciemnia sens wiersza. Natomiast bez proponowanej przez Olesię przerzutni wiersz bardzo mi się podoba. Jest jasny, sensowny, liryczny, metaforyczny, zwięzły i wyraża nasilający się od czasów co najmniej renesansu dylemat każdego człowieka myślącego oraz wykształconego.
  11. Bardzo mi się podoba. Jeszcze nie rozgryzłam do samego końca, ale zasadnicza wymowa już mi się klei. Świetny. Oryginalny. Sam język jest tu metaforą, samo nagromadzenie konkretnych, oficjalno-medialnych wyrazów i zwrotów. Na razie myślę, że to parodia tego, co dzieje się obecnie w naszym kraju, ale jeszcze wrócę i być może dokopię się też innych znaczeń. Strasznie mi się podoba szczególnie druga strofa. ;-D Pozdrawiam.
  12. czy pan mi proponuje randkę? Tak, z poniedzialkiem (nie w poniedzialek.... ciekawe, skad te skojarzenia?) Pozostale dni sa zwyczajne. No właśnie, Sokratexie, zdaje się, że Ciebie teraz nie ma w stolicy, ale kiedy wrócisz, to może wreszcie faktycznie zorganizujemy jakąś randkę z poniedziałkiem dla wszystkich chętnych? Co Ty na to? A Ty, Vacker, miałbyś ochotę na taką randkę wraz z Olesią Apropos-Flickan? A Wszyscy Pozostali? Ja bym się bardzo ucieszyła. (Przepraszam, że piszę o tym pod wierszem, Stefanie, ale to tak na gorąco; być może sprawa przeniesie się jeszcze na Forum, zobaczymy).
  13. Stefanie, masz rację, zapomniałam o tych najważniejszych, które nasilniej sterują nszym życiem! A może "dośpiewasz" mi jakąś strofkę o nich? (Obiecuję być posłuszna papierom z przepisami o współautorstwie!). Michale, wiedziałam, że to Ci się nie spodoba, bo znam już Twoje gusta i antygusta. Ale wiesz - licz no się ze słowami. Tylko tyle. PS.: Mnie też niektóre Twoje wiersze wydają się... naiwne. Ale może nie o to chodzi, żeby one wszystkie były akurat super mądre? Może są też inne wartości utworów literackich? Jimmy, dlaczego wiersze mają być jednostajne? I "takie" - to znaczy jakie? I dlaczego zły pomysł z liczbami? Według mnie to wszystko wyraża - lepiej czy gorzej - atmosferę tego, czym wypełnione jest nasze życie (przynajmniej w pracy, ale nie tylko, zresztą pracujemy coraz więcej godzin co dzień). Owszem, bez zmian tempa wiersz byłby jeszcze bardziej monotonny, ale czy to na pewno wyszłoby mu na korzyść? Myślę, że bez tych przyspieszeń zrobiłaby się kołysanka, a przecież nie o to chodzi, tylko o wrażenie rytmicznego wykonywania ciągle tych samych, schematycznych czynności, niekiedy właśnie przyspieszających, bo czas goni i terminy popędzają. Sokratexie, dzięki za pozytywny komentarz. Aż za dobrze? - rozumiem, że wiersz aż nudny? No cóż, możliwe, bo rzeczywiście w kółko pokazuje to samo zjawisko i jego trzy motory. Tak, chodziło o wywołanie monotonii i cieszę się, że mi się to udało, nawet jeśli przedobrzyłam. Ale niewykluczone, że gdyby do tego dodać odpowiednią melodię (a to znowu wszakże jest piosenka, bo ja mam do tego skłonność), to nie byłby aż tak nudny. Niestety nie umiem komponować muzyki. :-(
  14. Wierzę, że w Twoim pubie można było dobre piwo wypić. A ceny też były księżycowe? (Nie, no, tak tylko pytam, nie musisz odpowiadać, to nie Urząd Skarbowy). ;-)
  15. Papiery, papiery, pieczątki i podpisy, strzeżemy ich jak władców, jak dzieła wielu lat, bijemy im pokłony, robimy z nich odpisy, już mamy w celulozie odbity wielki świat. Papiery, papiery, co miały ludziom służyć! Pracujesz dla nich ciężko, a one płacą źle, stawiają wymagania, potrafią wszystko zburzyć, choć miały tylko świadczyć, ochraniać cię i strzec. Dyplomy, ustawy, świadectwa, zwolnienia, rachunki, zlecenia i twe uprawnienia, talony, recepty, statuty, bilety, umowy, kasacje, raporty, karnety, angaże, nagany, sprzedaże i plany. Pieniądze, pieniądze, czerwone i zielone, strzeżemy ich jak bogów, padamy wprost na twarz, depczemy każdą świętość, by dojść z pokorą do nich, na każde bohaterstwo w obronie ich nas stać. Pieniądze, pieniądze, co miały nam pomagać! Papiery służą dla nich, a z nimi wielki świat. Pieniądze mogą zabić i ginie gdzieś odwaga, gdy tylko nas opuszczą, w opiekę nie chcą brać. Dwadzieścia i dziesięć to razem trzydzieści, dodajmy znów dziesięć – to już jest czterdzieści, plus tauzent i dycha – to tysiąc pięćdziesiąt, i jeszcze dziesiątka – już tysiąc sześćdziesiąt, i jeszcze z tą willą – nareszcie jest milion. Nawyki, nawyki, maszyna pełna krążków, papiery i pieniądze, praktyczne twoje dni, nawykłeś do poleceń, do rytmu obowiązków, bez tego nie potrafisz dokonać prawie nic. Nawyki, nawyki, mechanizm tego świata! Ruch naszych przyzwyczajeń, ten napęd naszych ciał, ta władza nad mózgami, co forsę ma za kata, papiery za policję, a za rozsądek – szał! Dyplomy, ustawy, świadectwa, zwolnienia, dwadzieścia i dziesięć to razem trzydzieści, rachunki, zlecenia i twe uprawnienia, dodajmy znów dziesięć – już mamy czterdzieści, sprzedaże z tą willą, angaże i milion.
  16. Nie przepraszaj, nie poniosłam szkód moralnych, nie czuję się urażona i nie jestem przedelikacona. Masz zachwiane poczucie wartości? Gdyby było silne, nie umiałbyś podśmiewać się z siebie. Myślę, że i to stwierdzenie jest autoironią. ;-) Pozdrawiam.
  17. Fajne. Dobre. Ludowa interpretacja boskich planów "oczyszczania świata" przez wojny i kataklizmy z głupoty, kasy i seksu. Szatan jest miastowy, na wsi ludzie po bożemu żyją i piwo po mszy im się należy. :-))) Co zaś do piwa - w stolicy faktycznie beczkowego dostatek, aleć nie tylko chrzczone, jeszcze i nieludzko drogie - ceny w pubach prosto z księżyca!
  18. Według mojej interpretacji ksiądz był tak zdumiony i przerażony, że nawet nie umiał odczynić zła, przepędzić rozrabiającego diabła egzorcyzmami i modłami, tylko stał nieruchomo, jakby go wcale nie było, jakby została w miejscu tylko komża bez księdza. Wiersz świetny, dla mnie zrozumiały i przejrzysty (jak nie wszystkie Twoje wiersze, Messalinie, jeśli już mam być szczera), pełen humoru, świetnie oddający atmosferę ludowego "cudu" i religijnych sensacji, jakich i w naszej epoce nie brakuje na polskiej ziemi. ;-))) Podrawiam.
  19. Niezłe. Na mnie robi wrażenie. Co z tego, że temat znany i częsty w literaturze od czasów wojny w Wietnamie. Ale wiersz ujmuje to w swoisty, dość oryginalny, a na pewno dobitny sposób. Ja na tak.
  20. Dobry wiersz. Sama obecność bliskich osób ma moc leczniczą, zaś rozmowy z nimi często stają się co najmniej chłodne - i wtedy już nie leczą, tylko przeciwnie. Może lepiej unikać rozmów przed snem, jeśli się pragnie miec spokojne, ciepłe noce i spać przy domowym ognisku. "Niedźwiedzie" niech poczekają do rana. Ja też tak uważam, i psychologowie również. Ładnie napisane i z ważną treścią.
  21. Przegadane, zbyt naładowane spiętrzonymi metaforami - ginie w nich logika, sens, spójność, przewodnia myśl, przesłanie. Trudno to wszystko zrozumieć jako jednolity obraz, jako jedną, spójną myśl. Nie widzę w tym wiersza, tylko niejasne zestawienie jakichś pozbawionych kontekstu metafor. Szkoda, bo widać, że masz zdolności i mógłbyś napisać coś zrozumiałego. Pozdrawiam.
  22. Jak by to powiedzieć... Mam wrażenie, że wiersz jest podszyty szyderstwem z ludzi chorych psychicznie. Ja nie lubię żartów o wariatach i kalekach. To ciężki "humor". Ale może źle zrozumiałam wiersz.
  23. Piękne. Nie ma już takich wsi. I już nie będzie nigdy. Ale ja też je dobrze pamiętam, razem z dźwiękami, zapachami, nastrojami, kolorami, liniami - ze wszystkim. Bardzo ładny, liryczny opis. "Stopy pokaleczone kotem" - może i śmiesznie. Zgadzam się tu z Jackiem Sojanem. Ale reszta - dla mnie bardzo dobra.
  24. Podoba mi się wiersz. Oryginalny, dobry językowo, metaforycznie. Choć może odrobinę za bardzo "obwieszony" metaforami, trochę jak choinka świecidełkami. Pozdrawiam.
  25. Co do "wyświechtania" - myślę, że czerpanie ze starej skarbnicy symboli, gromadzonych od tysiącleci w kulturowym dorobku ludzkości, i korzystanie z tych archetypów w nowy, jeszcze "niewyświechtany" sposób, jest jak najbardziej uprawnioną sztuką. Moim zdaniem, Leszku, nie mylisz się, że Twoje użycie metafory życia jako teatru jest oryginalne - osobiście nie spotkałam się z widownią pustych ścian w innym wierszu. Spotkałam się natomiast z motywem zasłaniającej się widowni po spektaklu - w wierszu, który mi przypomniałeś swoim utworem: "Oda do publiczności" Alicji Rybałko. Znasz ten wiersz? Bardzo mi się on podoba. Uważam, że i "Oda", i Twój wiersz są oryginalne, mimo posłużenia się prastarą metaforą teatru życia.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...