Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Ależ ja się ani myślę urażać! A wiersz powyżej - przepiękny! Czy to Twój? Mam wrażenie, jakbym go skądś znała, ale być może to tylko napad jakiejś demencji młodzieńczej. ;-) Czy motyle rzeczywiście są niefrasobliwe? One naprawdę wykluwają się z kokonów tylko po to, żeby znaleźć jedynego partnera i wydać na świat potomstwo w postaci jajeczek - "miłość" (a na pewno jakieś podobne do niej uczucie) jest ich jedynym celem i sensem życia. Ale w naszej frazeologii to zwierzę jest krzywdzone, jak zresztą większość zwierząt; mówi się: "przelatuje z kwiatka na kwiatek jak motylek" - o niefrasobliwym podrywaczu, często zmieniającym partnerki (lub odwrotnie); mówi się też: "złapać motylka" - czyli chorobę, będącą najczęściej skutkiem uprawiania seksu z przygodnymi partnerami. Tymczasem motyle należą do nielicznych zwierząt ściśle monogamicznych. Postać motyla - która kojarzy się w naszej kulturze z niefrasobliwością - celowo zestawiłam z poważną, a nawet tragiczną tematyką emocjonalną. Bo "przelatywanie z kwiatka na kwiatek" niekoniecznie musi oznaczać niefrasobliwość (jak przywykło się sądzić w naszym kraju); może oznaczać dramat rozpaczliwego poszukiwania tego prawdziwego uczucia już na zawsze, tego jedynego sensu życia (motyla, ale i wielu ludzi). Pozory często mylą, a ludzie myślą stereotypami; mój wiersz jest próbą przełamania takiego stereotypu. A czy udaną? To już zależy od oceny Czytelników.
  2. W rzeczy samej, postulowałam. :-D Wobec tego konsekwentnie oraz specjalnie dla Pana Zdanowicza wyjaśniam na przykładach, gdzie moim zdaniem wiersz jest przekombinowany (tzn. gdzie są niepotrzebne, nic nie znaczące słowa czy zabiegi poetyckie): Pierwsza i ostatnia strofa są dobre: zrozumiałe, spójne, z uczuciem. Takie jest moje zdanie w całości i łopatologicznie. :-)
  3. Sokratexie, dziękuję, że byłeś i przeczytałeś, i że wpisałeś się sympatycznym rzartem. ;-) Jeśli naprawdę nie wiesz, co myśleć o wierszu, to chyba znaczy, że nie jest tak bezwzględnie słaby? A jeśli uważasz, że jest słaby, to możesz mi to powiedzieć bez ogródek; ja się nie obrażam o krytykę (jeśli jest pozbawiona szyderstw i obelg). A jeżeli możesz, to powiedz mi, jakie wnioski można wyciągnąć z błędów minionych miłości? Oprócz tego, że można nabrać trwałych urazów i wreszcie nie móc już nikomu zaufać, czyli stać się emocjonalnym impotentem - czego nikomu nie życzę, ale co często spotyka ludzi. Czy można się nauczyć kochać bezpiecznie? Jest jakiś sposób na stuprocentowe zabezpieczenie? ;-)
  4. Grabarzu przemiły i Wesoły! Bardzo mnie ucieszył Twój komentarz! Szczególnie, że chyba niełatwo "zarobić" na Twoją pozytywną ocenę! A tu - to pierwsza pochwała mojego wiersza! Co do wyjątkowości - uważam, że każde głębokie uczucie (miłość i nie tylko) jest wyjątkowe, a równocześnie pospolite - bo każdy człowiek przeżywa je inaczej i dlatego ludzie wciąż potrzebują wyrażonej na nowo empatii, ale też każdy normalnie rozwinięty, dorosły człowiek zna takie wyższe uczucia i może powiedzieć, że pisanie o nich jest banalne. A jednak - ludzie potrzebują tego rodzaju wierszy, ciągle nowych, ciągle i ciągle. Pozdrawiam serdecznie.
  5. Krzysztofie, nareszcie coś, co mi się podoba! Uważam, że naprawdę dobre! Tym większa szkoda, że jeszcze nie ściągnąłeś polskiej czcionki do swojego komputera. Mój Boże, dlaczego?!...
  6. Ja też myślę, że przekombinowane. Pretensjonalne, mówiąc inaczej. Pozdrawiam.
  7. Kobiece, a przy tym nie piękne, zwiewne, zjawiskowe, motylkowe (jak u mnie), nie baśniowe, romantyczne, przezroczyste. Takie rzeczywiste, fizjologiczne do bólu. Nareszcie kobieta jest też człowiekiem. Musze się nauczyć tak pisać o nas. :-)
  8. Jeśli mam być szczera - ja na nie. Jest tu zabawa słowami, ale nie widzę nic ponadto. Taka sobie dobieranka słówek podobnie brzmiących - i tyle. Nie tworzą żadnego nastroju. Zaś co do hollywoodzkiego wyrażenia, wziętego żywcem z filmikowych happyendów: "się ułoży" (czy też tłumacząc na bardziej pospolite: "już dobrze") - tego nie cierpię tak bardzo, że kiedy coś takiego słyszę, to dostaję drgawek przedepileptycznych. Co to w ogóle znaczy, że "się ułoży" albo "już dobrze"?!... Proszę o pointę z jakimkolwiek sensem! Pozdrawiam ciepło i proszę się nie zniechęcać. :-)
  9. Messalinie, to jest pięknie powiedziane. I czuję się zaszczycona, że stworzyłeś coś ładnego, zainspirowany moim wierszem.
  10. Wyczuwam tragiczną atmosferę wiersza, ale nijak nie mogę się dokapować, na czym polega tragedia. No i te śliniące się uszy - mnie też obrzydziły, i nieco także ten wzrok przebity od zewnątrz. Jedno i drugie trochę boli i trochę zniesmacza. Zmieniłabym te metafory na coś smaczniejszego, co jednocześnie wyjaśniałoby nieco sens tragedii peelki/peela. Pozdrawiam.
  11. Świetne! Ubawiłam się! ;-D To znaczy, że jednak jeszcze można się śmiać - a więc: w górę serca! Nie pozwólmy idiotom przerosnąć naszego humoru!
  12. Skryta miłość?
  13. Kocham ballady! Kocham baśnie! A jeszcze napisane takim językiem jak ten - Twoich wierszy! Uczta! Szalenie podoba mi się morał! ;-))) Pozdrawiam.
  14. Michale, dziękuję serdecznie, że się poświęciłeś i jednak "zmęczyłeś" mój wiersz do końca - a wiem, że on nie jest w Twoim typie. :-) Eugen De: Dzięki za odwiedziny i komentarz. W zasadzie mam dość podobne zdanie... ;-) Napisałam ten wiersz pod wpływem chwili, momentu takiego właśnie nastroju - wyobrażenia słodkiej, fruwającej, naiwnej miłości oraz obawy, czym to się może skończyć. Długo zastanawiałam się, czy go tu wklejać. I doszłam do wniosku, że warto, bo po pierwsze: wiele osób lubi takie właśnie wiersze - są potrzebne, bez względu na to, co mówią o nich znawcy i koneserzy; po drugie: byłam ciekawa, jaka będzie większość opinii o tym utworku. I nadal jestem ciekawa. Zapraszam do czytania i komentowania.
  15. Olkowi Opalińskiemu i - szczególnie - Górówce Meduzie dziękuję za naukowe rozpracowanie istoty miłości. Nie, to nie jest zaśmiecanie miejsca pod wierszem. Bardzo to ciekawe i przydatne. ;-) Pathe, jaki tytuł proponujesz? Pan Zdanowicz: Może i nie warto. Pewnie, że prawda znana jak świat. Ale ciągle boli, więc wciąż się domaga empatii - również od poetów. A mój wierszyk? No cóż, jeszcze jeden liryczek na ten temat. Jednych bardziej leczy ten, innych tamten wierszyk. A i dla mnie to jaikieś katharsis. Ot i wszystko. :-) Messalinie, mój wiersz nie jest naprawdę o motylach. I na pewno wiesz o tym. ;-) Janie Gruchliku, dziękuję za to: "warto". Bez względu na konkretne znaczenie, to słowo wyraża zawsze pozytyw, jakąś motywację do działania. A co warto? Budzić miłość ciągle na nowo i ciągle doświadczać rozczarowań? Czy też pisać wiersze o tym? :-) Serdecznie pozdrawiam Wszystkich.
  16. Gratuluję Laureatom z serca! Fanaberko, my (pozostali konkursanci) nie przegraliśmy, a tylko nie wygraliśmy. To zasadnicza różnica. Przegrywa się wtedy, gdy się coś traci - jakieś wartości materialne albo inne (np. władzę, dobre imię itd.). Nic nie straciliśmy, a tylko zyskaliśmy dobrą zabawę (przynajmniej ja). Nie czuj się jak przegrana, szkoda życia na to. Nie po to są konkursy. :-) To kiedy następny "jajcarski" konkurs? Pozdrawiam Żiri oraz Wszystkich Uczestników!
  17. Miłość to motyl: skrzydlatość i barwy, radość i ufność o wczesnym poranku, gdy się wykluwa z niemowlęctwa larwy i skrzydła prostuje na ganku. A potem rusza w nadzieję zieloną, by sobie dodać kwiatowej słodyczy i żeby znaleźć wzajemność spragnioną, bo przecież to tylko się liczy. Szuka i szuka, z kwiatka na kwiatek, bo piękne i jest ich tyle, prześliczna róża, miły bławatek… Lecz żaden nie jest motylem. Wszystkie wspaniałe, barwne, wesołe, cieszą się latem, ciepłem i życiem: jasny złocieniec, słodziutki fiołek; a motyl - smutny ciężko i skrycie. Wszystkie są ślepe, głuche i obce, żaden z nich nie jest miłością, a wśród nich motyl jak czarna owca – to właśnie jest samotnością. A kiedy wieczór nadchodzi zmęczony, miłość usypia pod liściem zielonym, zamyka skrzydła w czarniutką żałobę, ból jej rozsadza serce i wątrobę, i łzy po czułkach nieprzydatnych płyną, bo niepotrzebny dzień pustką przeminął. Miłość, co tylko po to się wykluwa, by znaleźć drugą i razem z nią fruwać, śni o spełnieniu motyli i ludzi… Czy lepiej już jej ze snu nie obudzić?…
  18. Piękne. Bardzo mi się podoba. W moim odbiorze peel usiłuje być twardy i nie dopuścić do siebie poczucia samotności i niespełnienia, bezsensownego przemijania życia. Każdy się przed tym broni jak może. W skrajnych przypadkach można dostać rozdwojenia jaźni. A wiersz naporawdę piękny, głęboko mnie poruszył.
  19. Coś w tym jest, coś mnie pociąga w tym wierszu. Jeszcze wrócę.
  20. Melodyjna pioseneczka, ale brak przesłania - o czym to jest? Co ma wyrażać?
  21. Bardzo mi się podoba. Owszem, w pewnym miejscu odrobinę wulgarne, bo też takie bywają rozpieszczone, wydelikacone lalunie, przywykłe do tego, że od razu mają co chcą oraz do życia po najmniejszej linii oporu. Pozdrawiam.
  22. Bardzo mi się podoba. Bezpretensjonalne, ciepłe, sympatyczne, pełne takiej bliskości dwojga ludzi bez sztucznych, "hollywoodzkich" uniesień, achów i ochów. Szczególnie podoba mi się ostatnia strofa. Jest przepiękna. Każdemu kiedyś się wydawało, że przestanie być dzieckiem i dosięgnie gwiazd. Biorę do Ulu. Pozdrawiam.
  23. Mnie się też podoba, razem z "trudnymi" słowami. W moim odczuciu one nie odbierają nic z poetyckości wiersza.
  24. HAYQ, serdeczne dzięki za pochwałę i życzenia wygranej - jest mi bardzo miło! Wygrywać jest przyjemnie, ale w konkursie może zwyciężyć tylko jedna osoba, więc lepiej się na to nie nastawiać. Natomiast to, że Czytelnikom podoba się mój "peanik" - to jest największa wygrana, bo przecież głównie po to on powstał. :-) Pozdrawiam serdecznie.
  25. A jak się nie przestaniecie naygrawać ze szacowney stolycy, to ja Wam jeszcze pokażę! ;-P
×
×
  • Dodaj nową pozycję...