Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Szymonie, czy Ty jesteś z Warszawy? Czy to odniesienie do powstania? Tak mi się skojarzyło, ale może niesłusznie. Skąd więc jesteś? O jakim to mieście? Pozdrawiam.
  2. Dom dzieciństwa został opuszczony i niszczeje - bardzo smutny obraz. Świetnie nakreślony. Bardzo mi się podoba. Widywałam takie domostwa i robiły na mnie zawsze bardzo przygnębiające wrażenie. Wyobrażam sobie, co mogłabym czuć, gdyby jeden z tych domów był kiedyś moim, "rajem" mojego dzieciństwa. Naprawdę poruszające.
  3. Bardzo dobre! Odbieram to jako ironię wzorowaną na poezji Mirona, wycelowaną w nas - domorosłych krytyków poezji, a także w nas - domorosłych poetów, którzy pisują wiersze z interniezrozumiałymi puentami. ;-))) Pozdrawiam. PS. Bardzo lubię Twoje wiersze. Szkoda, że tak rzadko piszesz w naszym dziale. Dlaczego właściwie?
  4. Ładne. Piosenkowe, bardzo konwencjonalne, niczym teksty śpiewane na estradach lat 20-tych i 30-tych. Nic nowego, nic nadzwyczajnego, nic szokującego. Ale ładne. Pozdrawiam.
  5. Ja nie mam wzoru, ale Messalin z pewnością umiałby go wyprowadzić. ;-)
  6. Wierzchnią warstwę? A nie odwrotnie? Wiersz miał być manifestacją anty-, a ja "wyświetliłam" jego podskórną wymowę: że bez odżywek żyć nie idzie. Czyż nie tak? ;-D
  7. Czyli od dzieciństwa po starość i śmierć, tak? Poprzez wszyskie marzenia i próby uwolnienia się za życia od ograniczeń cielesności? To o tę niemożliwość chodzi, prawda? Bardzo ładny wiersz.
  8. Ewo, dziękuję za przychylny komentarz! Jestem szczęśliwa i wzruszona, bo nigdy chyba nie dostałam aż tylu pozytywów, a od Ciebie akurat chyba jeszcze wcale nie dostałam komentu? (Chyba, że nie pamiętam). Tym bardziej cieszy mnie Twoje zainteresowanie i pochwała! :-) Pozdrawiam słonecznie.
  9. W takim razie tym bardziej się cieszę, że u mnie nie wytrzymałeś i mój werszynek "zmusił" Cię do pochwały - poczytuję to sobie za niezły sukces i jest mi szalenie miło! ;-)))
  10. Wierzy wątpiąc - tak wierzą wszyscy najwięksi filozofowie religijni i badacze wiary, poczynając od św. Augustyna choćby, poprzez wszystkich reformatorów kościoła, aż po dzisiejszych poszukiwaczy prawdy i fałszu w mitach. Może to błądzenie i poczucie zagubienia jednak przydaje się do czegoś? Może pewność i poczucie bezpieczeństwa usypia?
  11. Ten Cygan to ktoś, kto umarł na raka wbrew woli Boga? Palił i pił czarną kawę, i sypał do niej "białą śmierć" w dużych ilościach - czyli ogólnie lubił używki, bo one dają złudzenie wolności, choć w rzeczywistości uzależniają. I zabijają powoli - "jak krew z nosa". Cygan - to ktoś, kto pragnie być wolny, ale nie potrafi, nie ma siły, więc wolność zastępuje złudzeniami i używkami, które go wzięły w niewolę. Jak większość ludzi. Może każdy?
  12. Bono, jeszcze się nie wgryzłam dostatecznie w treść, ale widzę co najmniej jeden błąd gramatyczny: "Schodząc, nie widać korzeni." Imiesłowy przysłówkowe odnoszą się do podmiotu, zaś tu mamy zdanie bezpodmiotowe, gdyż nie ma orzeczenia w formie osobowej czasownika, natomiast rolę tę przejął bezokolicznik. Dlatego powinno być na przykład tak: "Schodząc, nie widzisz korzeni" albo tak: "Gdy się schodzi, nie widać korzeni", ew.: "Podczas schodzenia nie widać korzeni". Błąd interpunkcyjny to niepotrzebny przecinek w zdaniu: "W przestrzeń się patrzy, lub udaje". Nie stawia się przecinków między wyrazami zdania, które odpowiadają na to samo pytanie, jak tu: (co się robi?) się patrzy lub (co się robi?) [się] udaje. Ponadto nie stawia się przecinka przed spójnikiem "lub". Wrócę jeszcze - do treści. Pozdrawiam.
  13. Czy bez wiary w antropomorficznego Boga-Ojca rzeczywiście człowiek musi się czuć jak sierota? Nie widzieć sensu życia i śmierci? Błądzić w ciemności? Wiersz bardzo ładnie napisany, wzrusza szczerością wiary. Ale nie zgadzam się z jego przesłaniem. Są ludzie religini oraz niereligijni; jedni i drudzy mogą być zarówno szczęśliwi, jak i tragiczni, czuć się kochani i potrzebni, jak i bezsensowni i nic dla nikogo niewarci. Każdy człowiek ma swoje światło w tunelu i swoje ciemności, w któych błądzi. Każdy ma swoje. I ma prawo. Pozdrawiam serdecznie i ciepło.
  14. Ta Mucha to taki x, pod który każdy może sobie podstawić dowolną wartość, byle by równanie się zgadzało (tzn. Mucha musi być równa stopniowi bezsenności, którą wywołuje). Dla mnie ta Mucha to złe, natrętne myśli, zmartwienia, codzienne bolączki, powodujące zaburzenia snu. Nie ma na nie drąga ni macki. Chyba że prochy na szajbę (jak mówił Adaś Miauczyński w "Dniu świra") albo też alkohol, ale nie radzę z tymi drągami przesadzać. A Muchy i tak zawsze będą. :-) I najlepiej nauczyć się z nimi zasypiać. Pozdrawiam z tym optymistycznym akcentem. PS. Inwersje rzeczywiście chyba niepotrzebne.
  15. Maćku, pewnie nadal nie rozumiem, ale dla mnie osią wiersza jest latawiec. Nie potrafię się wybić z takiego odbioru. Ten latawiec w moim odczuciu jest metaforą dojrzewania, uniezależniania się, złudzenia całkowitej wolności i - dorosłości. A klucz na jego ogonie? Czy to klucz do tej bezwzględnej wolności, jaką jest śmierć? Czy ten klucz, ciążący jeszcze wciąż na ogonie latawca - jest starością? A może pamięcią wszystkiego (ledwie niepamiętanego), co peel przeżył od dzieciństwa? Dobrym tokiem idę? :-)
  16. Jeśli system na to pozwala i nie wariuje, to oczywiście możesz - dlaczego nie? Niemoralne byłoby tylko zostać narzeczoną dwóch mężczyzn, ale ostatnio i to zaczyna być obyczajne, a cóż dopiero mówić o wklejeniu wierszy w dwóch miejscach! ;-)))
  17. Mr Suicide, dziękuję pięknie i radośnie, że mój wierszyk przypadł do gustu i rozbawił. Nawiasem: w dziale Z za wysoki poziom, żeby komentować? Eeeee... Pozdrawiam. ;-)))
  18. A ja widzę błąd w tytule. Ale już się tego poprawić nie da. A może to specjalnie? Wiersz dla mnie niejasny. Nie rozumiem metafory klucza żeliwnego na końcu ogona latawca - dlaczego lata w malignie i zaświadcza, że żyje i nieledwie nie pamięta? Nie kapuję. Coś źle czytam? Wrócę.
  19. Może być, może... Więc śmiejmy się, ile wlezie, póki jeszcze nam wolno! :-)
  20. Rozumiem, Stef.
  21. Ależ on, biedny, został zbanowany przez Admina wraz z siedmioma osobami jeszcze! To Ty nic nie wiesz, Fanaberko??? Przecież oni są bohaterami i cierpieli za słuszną sprawę! Przejrzyj sobie Forum Dyskusyjne krok po kroku! O, jest co poczytać! ;-))) A co do szczerzenia (się) drzwiami - popieram. Pozdrowienia.
  22. Achaaa!... To wyjaśnia ostatecznie postać rzeczy! ;-)))
  23. Jacku, witaj po przerwie! Miło Cię znów tu widzieć! (Michałowi już to pisałam pod jego wierszem, więc się tu nie będę powtarzać). :-))) Dziękuję Ci bardzo-bardzo za "naukową" i mimo to przychylną opinię! Tak, Oświecenie jeszcze ciągle na nas świeci czasami. :-) Dlaczego wiersz uczy cierpliwości? Bo za długi? Ale Ty pisujesz znacznie dłuższe czasami (i znacznie lepsze, to prawda). Może chodzi o to, że cierpliwie czekajmy, aż spełni się w życiu to, co zapisałam w poincie wiersza? Ano, poczekajmy! ;-))) Michale, i Tobie dziękuję za przeczytanie i koment, i za przychylne zdanie, bo skoro popierasz moją satyrę, to znaczy, że mnie chwalisz - czyż nie? Bo ja wiem, czy brakuje nam Koczkodana? Jest sporo kabaretów... To prawda, że nie na takim poziomie, jak np. Starsi Panowie czy choćby Tey Laskowika i Smolenia, ale są też niezłe. Choć faktycznie rzadko mają dobre skecze polityczne. Dlaczego? Ha! To pytanie dla socjologów. Na chłopski rozum sądzę, że od dłuższego czasu polityka przerasta kabarety zarówno humorem, jak i pesymizmem. Dlatego ja też się śmieję przez łzy. :-( Ale poczekajmy, poczekajmy. Historia - wbrew pozorom - zawsze jest sprawiedliwa i każdy dostaje to, na co zasłużył (każda grupa społeczna). :-))) Pozdrawiam Was bardzo radośnie! I optymistycznie!
  24. Gdzie tu chłód mimo upału? Ja tu widzę tylko gorące nadzieje na "lepsze sceny" (hi hi!) i pocenie się ludzi, i zatrzymanie ich w napalonym zapędzie na dłużej. Nie da się inaczej. ;-) Pozdrowienia.
  25. Stefanie, za pozwoleniem: "zdejmowanie wspomnieniom bielizny" ma nieco inną wymowę niż "rozbieranie wspomnień". To pierwsze mówi o rozbieraniu absolutnym i do naga, przywodząc na myśl pewne skojarzenia erotyczne (wspomnienia miłosne), zaś to drugie - to jakby rozbieranie wspomnień na części, analizowanie ich, a w kontekście wiersza przyjęłabym je jako rozdrapywanie ran. Choć i te pierwsze "przeszkadzają" już od śniadania, a więc bolą. Zaś "hermetyczne niebo" jest zamknięte, jest nie dla wszystkich. I "o kilogram mniej bez wiosny i bez ubrania" wyraża jakby poczucie zlekceważenia, bycia nieważną dla kogoś, kto odrzucił peelkę. Tak to odbieram. Podoba mi się ten utwór.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...