Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Messalinie, świetny pra-erotyk! Ta chmura - puch marny - marzenie, za którym On goni - zwiewna, zwinna, ulotna - a zrobiła Boha na szaro i naśmiała się z niego jeszcze! Ale rój zdążyli "zesłać" z niebios (mylonych z powietrzem). Świetne! ;-)))
  2. Tak, tak, pamiętam - byłam Ewą, pierwszą damą - w Edenie, pod czułą opieką Adama, o którego dbałam troskliwie, i byliśmy dla siebie sensem oraz usprawiedliwieniem istnienia, zabierania sobą miejsca na Ziemi... Wszystko było takie proste i zgodne z Naturą, więc zakodowało mi się na wszystkie następne wcielenia, że tak właśnie ma być i że tylko to ma prawdziwy sens. A teraz okazuje się, że większość Ew i Adamów wcale nie posiada takiego kodu i że ludzie tacy jak ja są postrzegani przez nich jako zdziecinniali idealiści, goniący za cieniami, przeszkadzający sobie i otoczeniu w łatwym, materialistycznym, wygodnickim życiu, nastawionym na rozrywkowość bez odpowiedzialności i głębszych przeżyć. No cóż... Nie uklepią mnie na swoją modłę, ponieważ to jest po prostu niemożliwe - motylek nigdy nie stanie się dżdżownicą, nawet kiedy straci skrzydła i ukryje się w kokonie pod liściem. (Między innymi o tym jest mój powyższy wiersz, choć inaczej to wyraża). Bardzo Ci dziękuję za nowy, piękny (choć smutny) prezent wierszowy, a także za nową wersję "Ostatniej piosenki Joanny". Jest dla mnie przejmująca, szczególnie dlatego, że powstała pod wpływem mojej buntowniczej pioseneczki, a jest znacznie poważniejsza, dotyka nieskończoności, niespełnionych na Ziemi marzeń (no i pewnie właśnie tak to się kiedyś skończy; ale nie jest mi przykro i nie odbieram tego wiersza zbyt osobiście). Twoja liryka oraz liryczność wprowadzają mnie w rzewny, ale spokojny nastrój, a takie uspokojenie jest mi bardzo potrzebne. :-)
  3. Ależ nic, Jacku, toż to żarty ino! W dodatku dotyczące imprezy w Gołuchowie, na której nie byłam, więc nie mogę wiedzieć, kto się czym wykazał i co komu obrzydzał. Natomiast odpowiedziałam z przymrużeniem oka na Twoje wołanie, że baby są jak twierdze, że trza być gwałtownikiem, że w Gołuchowie było grzecznie i tylko za rączkę - uznałam to za żarty z Twojej strony, więc też i żartem odpowiedziałam. I tyla. Nawiasem: nie wiem, czy pamiętasz, skąd ten cytat o dozowaniu obrzydzania? To Ty mi odpowiedziałeś tą właśnie sentencją, kiedy poprosiłam Cię o wszystkie Twoje tomiki wierszy. ;-))) A co górole wiedzą? :-)
  4. O! Chyba że tak! Dzięki za cenną wskazówkę (rozumiem, że od doświadczonego fachowca w doliczaniu). ;-)))
  5. "Fazę" widzę wyraźnie, a tematyki niestety nie - dla mnie jest zakryta. Ale zabawa językowa jest ciekawa i niebanalna. "Sztuka dla sztuki" udana, jak dla mnie. :-)
  6. Sokratexie, dziękuję za wyjaśnienie dotyczące pierwszego wiersza (którego jednak i tak nie rozumiem do końca, nie mniej podoba mi się - porusza we mnie jakieś smutne struny); a także za "moją" piosenkę. Ładna i zabawna, ale nie o mnie. Bo po pierwsze: nigdy nie będzie tak, że przestanie mnie obchodzić moje dziecko; po drugie: nie mam wnuków ani męża; po trzecie: kiedy stracę nadzieję na miłość, to umrę jak Osiecka, a wtedy już żaden "miły" do mnie nie przyjdzie, ale też nic mnie już nie będzie obchodzić. No, wówczas jako duch będę mogła sobie tańczyć nago na ulicy, czemu nie, tylko że ta piosenka to chyba nie o tym?... ;-) Co do picia - tu się zgadza: lubię piwo, wino, szampana. Tak więc jest jakieś podobieństwo między mną a peelką. ;-) Ale oba wiersze są piękne i zabrałam je sobie, oczywiście, i traktuję jak prezenty od Ciebie, i nikomu nie oddam (chociaż wiem, że nie napisałeś tego pierwszego wiersza specjalnie dla mnie, tylko tak zażartowałeś, żeby mi zrobić przyjemność - jednak to bardzo miłe). Ewo, dzięki za gościnę i sympatyczny komentarz. A jeśli wolno mi spytać: jakież to niestraszne zdanie wyrobiłaś sobie na mój temat? :-) Cieszę się, że obiecałaś mi rychłe burze, bo już nie mogę się doczekać! A to Kosy umieją burze robić? Czegóż te Kosy nie potrafią! Ja też Cię pozdrawiam wiosennie i letnio, swojsko i rozbieganie! :-))))
  7. Dobry, poetycki opis. Podoba mi się, zwłaszcza, że mam słabość do Pragi (jak wiesz).
  8. A to nie było? A te wszystkie takie tam potyczki językowe - to co? A zresztą po co jakaś tam gra wstępna, jakieś fanaberie, jakieś ten tego!... Znawca - niejaki JHVH - mówił był przed zbanowaniem, że to szkodliwe i że nikt nie wytrzyma do 45 minut. ;-)
  9. Macieju, przykro mi, że tak myślisz. Na jakiej podstawie? Pokaż na konkretach, dobrze? Bo ja nie zauważyłam u siebie takiej tendencji - wpychania słów dla zapełnienia miejsca. ("Super szalona" nie jest zapełnieniem miejsca i wpasowywaniem się w rym, tylko użyciem konwenansu dla przeciwstawienia się buntowi, wyrażonemu w wierszu). Natomiast szanuję Twój gust i rozumiem, że tego typu wiersze nie muszą do Ciebie przemawiać.
  10. Na końcu konsekwentnie powinno być: "Cznij!" (Zwłaszcza że niewielu ludzi uszczęśliwia taki szybki orgazm). ;-)))
  11. Być może dwie pierwsze strofy w odbiorze niektórych Czytelników (nie tylko w Twoim) nie pasują do następnych, bo są pisane inną rytmiką i wersyfikacją - ale to świadomy zabieg, bo następne zmieniają nastrój i mówią o innej sytuacji - dlatego są inaczej skonstruowane; nie mniej, gdybym usunęła dwie pierwsze, to następne nie bardzo miałyby sens. Dalej, być może faktycznie zagęściłam i najeżyłam. Teraz już nie umiem tego zmienić, ale przemyślę. I wezmę na przyszłość. Sama też nie lubię zbytecznych spiętrzeń. Oczywiście, że nie ma "myślnych nóg" i takiegoż wichru. "Nogi bezmyślne jak wicher" to metaforyczne porównanie z epitetem, połączenie znaczeń, bo właśnie - jedno i drugie jest bezmyślne i nieobliczalne (w tym wierszu). Z oddechem i wiecznością - gramatycznie masz rację. Ale zastosowałam tu uproszczenia poetyckie, skróty myślowe (wiesz: licentia poetica), i teraz już nie da się tego zmienić, bo musiałabym przebudowywać całą melodię wiersza. Ale wydaje mi się, że w poezji tak można - oby trzymało nastrój i było zrozumiałe. (A nieprawidłoości gramatycznych oraz innych można się doszukać w wielu wierszach, i to nawet znanych poetów, ba! - nawet i w Twoich utworach!). ;-) Nie wkładam tu wszystkich pomysłów (na co?). Mam wrażenie, że sens jest zachowany i nader wyraźny - nie siliłam się na wieloznaczność i jakąś głębię przesłania, póbowałam napisać coś prostego i jasnego, co jest udziałem wszystkich (choćby po trochu). Może Ty doszukujesz się w tym tekście czegoś głębszego? - niepotrzebnie. Większość wierszy, które piszę, mają na celu wywołanie uczuć, poruszenia, nastroju - a nie powiedzenie czegoś nowego, głębokiego, odkrywczego. Takie rzeczy rzadko człowiek wynajduje, bo ludzkość już od jakiegoś czsu myśli i pisze ;-D. A nastroje i uczucia zawsze warto wywoływać na nowo, tego nigdy za wiele. Ale na pewno wezmę Twoje sugestie pod uwagę przy pisaniu nowych wierszy. Są rzeczowe i uzasadnione, i z pewnością jest w nich sporo racji. Co do prywatnej dyskusji - niestety nic nie doszło do mnie, ani jedno słowo. Ale ja też jestem za jak najlepszym rozwiązaniem.
  12. Nikt nie wymaga, żebyś był. Dzięki za gościnę - to się liczy dla mnie. Ja również pozdrawiam. :-)
  13. Świetne! Bomba! Muszę sprzedać koleżankom ze szkółki! Pozdrowionko! ;-)))
  14. Początek - to chyba: "mrrrr"? Ale mężczyźni zawsze inaczej nazywają te same uczucia. ;-) Dlaczego ostatnia strofa psuje klimat? Dla mnie ona jest pointą i wręcz szczytem! Amandaleo, bardzo nastrojowy erotyk! Rzadko czytam coś, co tak silnie i dokładnie (!) budzi we mnie najlepsze wspomnienia. To jest po prostu prawdziwe.
  15. Sylwestrze, bardzo Ci dziękuję za szczegółową analizę. Jeśli chodzi o wiersze, uważam, że nikt tu nie jest "fachowcem". Zawsze odbiór wierszy jest subiektywny, a więc intuicyjny (musi taki być, przynajmniej w pierwszym odbiorze, przy pierwszym czytaniu). Nie istnieją tu sztywne zasady, których nie wolno łamać, nie istnieją żadne bezwzględne reguły. Albo się wiersz podoba, albo nie - i basta. Ale trzeba umieć powiedzieć, dlaczego się nie podoba lub co w wierszu się nie podoba - i Ty to właśnie robisz. Masz rację co do pospolitych rymów - mogą się źle kojarzyć. Ale ja niestety mam do nich słabość, bo dla mnie z kolei brzmią melodyjnie. Zresztą akurat w tym wierszu nie umiem już ich pozmieniać. Ale biorę Twoje uwagi do serca i wykorzystam je w przyszłości. Co do kolokwializmów - one nie są tu bez celu. To są wyrażenia ze slangu, "uliczne", nie stosowane przez oficjeli, przez tzw. "dobre towarzystwo", którego ja właśnie nie znoszę i przeciw któremu wymierzyłam mój wiersz. Nie, wcale nie chcę uciec przed takimi ludźmi jak Ty - bądź pewien, że nie o to mi chodzi! Bardzo cenię Twoją szczerość i spostrzegawczość. Publikuję tu wiersze po to, żeby wiedzieć, co sądzą o nich ludzie, którzy też piszą - i zależy mi na ich szczerości. Na ogół nie umiem już zmienić raz wypracowanego wiersza, ale zawsze z uwagą czytam kulturalne i szczere krytyki, i biorę je pod uwagę na przyszłość. Zresztą gdyby więcej osób potwierdziło tutaj Twoje uwagi, postarałabym się jednak do nich zastosować, choć nie jestem pewna, czy wyszłoby to na dobre wierszowi, bo ja po prostu nie umiem zmieniać na lepsze tego, co już "w domu" zmieniałam po wielekroć. Ale czasem - rzadko - zdarza mi się to. Zaś to "licho", przed którym uciekam, to ludzie, którzy chcą mnie upodobnić do siebie za wszelką cenę, wpoić we mnie swój system wartości, swoje obyczaje, swój sposób odczuwania i myślenia. Nie, Ty do nich nie należysz, nie obawiaj się! :-)
  16. Kapitalne!!! Stanisławo, jesteś bombowa! Czy to z jakiegoś kawału? Czy sama teraz wymyśliaś? ;-D Jacku, współczuję, że w Gołuchowie tak grzecznie było i "tylko za rączkę", ale za to wina i oscypków chyba nie brakowało? ;-))) Przypomniała mi się taka złota myśl jednego z krakowskich poetów: "Niecierpliwość gubi smak wszystkiego...obrzydzanie trzeba dozować, aby było skuteczne" - zgadzasz się z tym? ;-))) Uważaj i nie przesadzaj z tym "byciem gwałtownikiem", bo od tego serce może Ci zdrewnieć, a potem to już jeden krok do zwęglenia, a znów od tego - do zbabienia!... Ale co jo tam godom, pewno górolom tako rzec nie grozi! Ehej, fajnież Wom było!... Ino pozazdrościć!
  17. Siema, Kalinka maja! No to dozo!
  18. Niestety zgadzam się z poprzednikami. Ksiądz Twardowski lubił ludzi i rozumiał ich (nas). Nikogo nie potępiał, nikogo nie nazywał "grzesznikiem". Jego poezja ani nie "siedziała po Prawicy" (bo nie uznawał żadnych autorytetów poza własnym sercem=sumieniem), ani nie była "przeklęta" (choć miał w dawnych czasach pewne kłopoty zarówno z władzami świeckimi, jak i kościelnymi - ale nie przesadne, niektórzy miewali gorsze, zaś ksiądz został uznany Wielkim za życia - a to nie każdego z Wielkich spotyka). Drugiej części wiersza - tej z pośrodkiem w wychodku - zupełnie nie rozumiem. Mam wrażenie, że przesłanie jest morałem, i to bardzo prymitywnym ("trzeba być jak ksiądz Twardowski, nie innym! i stać po stronie prawicy! nigdy nie lewicy!"). Ale może czegoś nie załapałam.
  19. A co odpowiesz na mój koment? Czy jest to tylko "sztuka dla sztuki"? Czy coś przegapiłam? Bardzom ciekawa.
  20. Messalinie, dziękuję Ci za odwiedziny i piękny wierszyk letni. Twój jest przyjazny i miły, a mój chwilami rozzłoszczony i "niegrzeczny". :-) Skąd elektrowstrząsy? Wiesz, kiedy się jest ekscentryczką i kaczką-dziwaczką, jak ja, i przy tym żyje się wśród ludzi, którzy wiecznie usiłują uklepywać Cię na swoją modłę i rzeźbić na wzór i podobieństwo swoje, to można mieć naprawdę dosyć, a w dodatku można od ego zwariować i dostać jakiejś paranoi prześladowczej czy rozdwojenie jaźni, czy choćby choroby nazywanej nieładnie k...wicą (przepraszam, nie chcę być znowu niegrzeczna). Na wszystkie te dolegliwości bardzo dobrze robią elektrowstrząsy i inne pląsy, na przykład wiosenne burze (uwielbiam je!) i inne wyładowania, nie tylko atmosferyczne (każdy zresztą ma swoje metody odreagowywania - Ty na ten przykład wytępiasz mopki i wycinasz lasy w Szulmierzu). ;-) Stanisławo, ależ mi zrobiłaś przyjemność tym zabraniem do ulu! Nie spodziewałam się, że tak może się Komuś ten wiersz spodobać! :-))) Widzę, że mamy wiele wspólnych upodobań - czy może nawet ukochań - zwłaszcza w dziedzinie przyrody? Lubisz letnie włóczęgi po całej Polsce bez planów i bez zostawiania/wysyłania komukolwiek adresu? Sylwestrze, dzięki za przeczytanie i szczerą opinię. U nas też się mówi: "idę w tango" (a na Orgu się mówi: "jadę na POP II"). ;-) Dlacego Cię razi przytoczony rym? Bo zbyt dokładny? Czy też "kłuje" ostre znaczenie zrymowanych słów? Ale to jest zamierzone. Wiersz mówi o dwóch porach roku, to prawda. Ale łączy te fragmenty jedno pragnienie: otrząsnąć się ze złych wspomnień i uczuć, i zwiać stąd jak najszybciej - byle dalej od miasta i od cywilizacji! A ponieważ taką szansę daje letni urlop (bo jestem nauczycielką, jak duża część osób tutaj), toteż od pierwszych dni wiosennych ogarnia mnie coraz silniejsza obsesja na tym tle - im cieplej, tym bardziej mnie "nosi" i usiedzieć w miejscu nie mogę! Ale w tym roku będzie z tym kiepsko, bo akurat teraz zrobiłam sobie na odwrót: cały rok bąblowałam, a w czerwcu zacznę pracę w nowej firmie! :-((( Tym bardziej leczniczo wpływają na mnie takie wiersze o letnich ucieczkach i wiosennych burzach... Byłabym Ci wdzięczna, gdybyś mi napisał, co Twoim zdaniem należałoby dopracować. Wtedy spróbuję się przymierzyć do tego i - posłucham albo nie. ;-) Sokratexie, bardzo Ci dziękuję za miłą opinię, a także za piękny wiersz-list. Czy napisałeś go do mnie, czy do siebie? Czy pisałeś go dawno - do siebie dzisiejszego? Czy teraz - do siebie w przyszłości? A może teraz - do kobiety z przyszłości? Jak by nie było, jest piękny i ciekawy. Nie nudzi (jak może Ciebie - moje wiersze? - wiem, że nie umiem pisać tak dobrze jak Ty; ale jakoś w tym wypadku nie umiem być zazdrosna, co dziwne). :-) Bardzo Wam dziękuję i pozdrawiam lekko i wiosennie!
  21. Achaaa! Myślałam, że nikt nie wie, dlatego udzieliłam informacji! Ja także uśmiech ślę :-))) PS. Ta moja "informacja" - to też miał być hołd, a nie informacja dla orgowiczów, że nie Pani jest wynalazcą. PS.2. Czy rzeczywiście musimy być na "Pani"? Takie to szlacheckie, nieprzyjemne jakieś...
  22. Mnie też się podoba. Lubię wiersze Krzysztofa. Mają w sobie taką melancholię, która jest mi też dobrze znana. Ale On - na tyle moich komentów - dotychczas nie odpowiedział na żaden... Miło, że nareszcie zainstalował sobie rodzimą "wymowę".
  23. Eee, zazdrość jest bardzo zdrowa! Tylko trza ją dobrze ukierunkować, jak każdą rzekę w przyrodzie! Gdybym teraz nie czuła zazdrości, to nie ciągnęłoby mnie na POP II. Niestety mam wielkie trudności z przyjazdem i czarno to widzę. Ale im silniejszą czuję zazdrosć, tym więcej może mi ona pomóc - i może dzięki niej sforsuję wszelkie przeszkody? Ja także pozdrawiam szczerze. :-)
  24. A kiedy przyjdzie wiosna i wreszcie otrzeźwią mnie burze, ockną wielkie deszcze, obmyją mnie z kurzu miejskiego do kości, oczyszczą krew moją ze smutku i złości, i pierwsze pioruny jak elektrowstrząsy wytrzepią mój umysł - dywan latający, to wtedy się stanę jak dziecko zielona, bezgrzeszna, niegrzeczna i super szalona! A kiedy przyjdzie lipiec i schowa miniony rok w rękaw, to już całkiem zdrowa powstanę na nogach, bezmyślnych jak wicher, i pójdę, i pójdę, bez sensu, bez cyfer! Do płuc wciągnę błękit oddechem wprost z nieba i żyć będę wieczność bez masła, bez chleba! Zostawię wam kartkę: "Osłabia mnie logika, wyleczyć się z niej muszę, małego dostać bzika". Nareszcie nie będzie mnie nic już obchodzić. O, jakże mnie wkurza to ciągłe: "tak zrobić"! To wieczne: "niech pani", to jakieś: "powinnaś", "uważaj", "nie zważaj", "bądź taka", "bądź inna"! O, żegnam humory i rady proroków, wynoszę się w sierpień i święty mam spokój! A tam zatańczę, kiedy zapragnę, choćby na środku ulicy, i będę śpiewać piosenki nieładne, tak, i to głosem pijanicy, i pójdę na spacer po nocy, gdy zechcę, i jeszcze z fajką - jak bosman, i zaklnę, gdy coś mnie niemile połechce, i wcale nie będę wyniosła, upiję się, kiedy zła będzie pogoda, zakocham się właśnie, w kim mi się podoba, zaniedbam się strasznie w wyglądzie i w geście, zapomnę o szyku, manierach i mieście, jak w bajkę się wtopię w ów czas przygodowy; żegnam was, cywilizowane głowy!
  25. No, też niezła stylizacja - jak inne z tego cyklu, co już je przeczytałam. Ale wynalazcą jest Stefan Rewiński i nikt mu już patentu nie odbierze. :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...