Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Wiersz dla mnie niejasny. Nie widzę tu próby uniezależnienia się.
  2. Kobiety nie dostają Nagród Nobla? Gdzie Ty mieszkasz??? A nie słyszałeś nigdy o Szymborskiej? A o Skłodowskiej-Curie? A o... Może nie warto wymieniać cudzoziemek w tej absurdalnej sytuacji!
  3. Nie rozumiem tego wiersza. Albo nie moja poetyka, albo po prostu "przedobrzony".
  4. Widocznie inspiracja była nieświadoma. Często się tak zdarza, szczególnie wtedy, gdy jakiś twóca mocno nam się wdrukuje w nieświadomą pamięć jeszcze w dzieciństwie - tak mogło być u Ciebie z Brzechwą. Wiersz jest dla dzieci, bo jest prosty, zabawny, wyrazisty, z akcją i ma morał na końcu. Jest dla dzieci, chociaż to też mogło "wyjść" bez premedytacji. Jest fajny i lekko napisany, ale szkoda, że się upierasz, żeby niczego w nim nie poprawiać. Rymy wewnętrzne powinny być zachowane konsekwentnie do końca, inaczej wiersz wygląda jak niedokończony, jak szkic. Acha, nie zauważyłam wcześniej jednego błędu ort.: "br[color=#FF0000]ó[/color]d" tak pisany oznacza płytkie przejście przez rzekę, zaś "br[color=#FF0000]u[/color]d" tak pisany - to nieczystość. Popraw to koniecznie! Co to znaczy: "zamykać się w ryzach forum"?
  5. W życiu nie widziałam większej bzdury! To taki poglądzik rodem z piekiełka zwanego Polaczkowo, nie? Tak mi on zajeżdża tym rodzimym, odwiecznym prostactwem i wzajemnym dołowaniem się oraz dorabianiem sobie szlachetnej ideologii do niszczenia samooceny innych ludzi. Poczytaj trochę psychologii, pedagogiki. Polecam "Toksycznych rodziców" S. Forward oraz "Inteligencję emocjonalną" D. Goolmana, a także wszelkie książki o asertywności. PS. To, co napisałam o opinii Krzywaka, było ironiczne, gdyż on właśnie wyznaje pogląd podobny do Twojego.
  6. Tak, niestety. Współczuję. No to może już się nie trudź dłużej? Nie wszystko trzeba rozumieć...
  7. Bono, dlaczego inwersji należy unikać? W tym wypadku użyłam jej, żeby postawić nacisk na słowo "rozwodzenie", a nie na "zmierzchu", jak rozumielibyśmy to w mowie potocznej. Inwersji używa się na ogół właśnie dla przeniesienia ciężkości z jednego wyrazu na inny. Ale może tutaj to nie było potrzebne? Jacek, dziękuję za jeszcze jeden komentarz, tym razem pozytywny. Rozumiem, że nie bardzo lubisz ten typ wierszy (nadający się do śpiewania), ale zmiany widzisz na plus - to mnie cieszy, bo wiem, że jesteś szczery. Zresztą na piosenkę to ten tekst chyba nie bardzo się nadaje, bo nie jest sylabiczny i niezupełnie regularny. Ale i do takich tekstów można dokomponować odpowiednią melodię. Ja właśnie najbardziej lubię takie wiersze, które można i czytać, i śpiewać. Poezja śpiewana to mój ulubiony gatunek poetycki. No cóż - co kto lubi; nie to ładne, co ładne, tylko to, co się podoba. :-)
  8. O rany, znów się zrobiło nieludzko późno! Dwie pierwsze strofy jako tako rozumiem (po swojemu). Peel został "odstawiony" przez ukochaną, bo był jej zdaniem nikczemny. Teraz ma siarkę zamiast serca (czyli piekło uczuć?) i zapałki, którymi może to piekło rozpalić. Ale ostatnia strofa nadal jest zaszyfrowana. Peel śpi pod łóżkiem? W prześwicie? Co to są te karaluchy z przekąską i mrówka Stefan z kartami? (Jak w "Alicji w krainie czarów" - czysta fantazja bez przesłania, humor absurdu). Tak to na razie odbieram. Jeśli popełniam jakiś błąd, to mnie uświadom, dobrze? Pozdrawiam. :-)
  9. Taaa, wszystko to racja. "Użył krzaku". ;-)
  10. No proszę! Tylu było w dziejach poetów i filozofów, i żadnemu nie udało się wymyślić jednej dla wszystkich recepty na wiersz ani jednego dla wszystkich przepisu na tworzenie wiersza. A tu udało się to jakiemuś JHVH! Niesamowite!
  11. Uwaga! Nie należy się cieszyć pochwałami M. Krzywaka! Napisał był mi, że pochwały uważa za "lizusostwo" (cudzysłów mój) i że więcej mogą przynieść szkody niż pożytku. Taki więc jest cel pisania pochwał przez M. K.
  12. To zrymowanie wyrazów, które mają tę samą formę gramatyczną, np.: rzeczowniki w tej samej liczbie, rodzaju i przypadku; czasowniki w tej samej liczbie, rodzaju, osobie i czasie; itp. Wtedy te wyrazy mają dokładnie tę samą końcówkę gramatyczną i dlatego się rymują. PS. Wiersz naprawdę bardzo mi się podoba. Coraz bardziej.
  13. W przyszłości pisz waść na trzeźwo i poważnie. Pijacko-błazeńskie komentarze mogą waćpana ośmieszać.
  14. Stara wersja (dla przypomnienia): Zmierzchu rozwodzenie Zmierzch. Szary wietrzyk. Niepokój poglądów... Ani dzień, ani noc nie jest prawdziwa. Żadnych konkretnych kształtów. Wracamy z sądu... Nierealność, nie senność. Wizja krzywa. Coś dobiegło końca, a nic się nie zmienia. Zmierzch. A przecież jesteśmy jak przedtem. Wracamy do domu w półświetle półcienia, półwidząc, półmyśląc półszeptem. Stało się, co przecież niemożliwe i nie ma metody uwierzyć do końca. Już niby-noc i niby-cienie krzywe, trwa niby-dzień i niby-blask od słońca. Żegnaj. (Na niby). Po latach, spędzonych półrazem? Dziecko – nie nasze: półmoje, półtwoje. Coś się skończyło, ale trwa zarazem. Żegnaj, odchodzę... do innego pokoju. Zapraszam serdecznie i miło mi, że mój wiersz wzbudza Twoje zainteresowanie. Dziękuję też za szczerą opinię. Oczywiście, że styl wierszy może być bardzo różny i albo dany styl lubimy, albo nie - to jest najzupełniej subiektywne. Ale niektóre Twoje uwagi bardzo pomogły mi zmienić wiersz na lepsze - i Ty też tak to oceniasz. :-) Na ogół nie umiem zmienić raz wypracowanego tekstu, rzadko mi się to zdarza (bez względu na jego poziom), więc nie umieszczam wierszy w warsztacie. Ale tutaj stał się wyjątek i umiałam zmienić, pewnie dzięki temu, że bardzo sprawnie mi wytłumaczyłeś, co warto byłoby przekształcić. Niełatwo dawać naprawdę konstruktywne rady. :-) Marku, Twoje sugestie są ciekawe i na pewno sentymentalne, poetyckie, ale zmieniłyby sens mojej pointy. Bo tu nie chodzi o wybranie sobie najładniejszego pokoju w hotelu, ale o to, że peelowie właśnie nie mają żadnego wyboru - muszą się męczyć pod jednym dachem (przynajmniej jeszcze przez jakiś czas), choć od dawna są obcymi dla siebie ludźmi, teraz nawet formalnie. Peelowi jest wszystko jedno, w którym pokoju zamieszka, byle w innym niż drugi peel. Nie mniej dziękuję za próbę pomocy w ulepszeniu tekstu. :-) JHVH, przeczytaj waćpan oryginał. Zobaczysz waćpan, że tam nie było tego "byka", jak to błędnie określasz. Potem to zmieniłam z rozmysłem. Może Ci się to nie podobać, waćpan, ale najpierw spróbuj zgadnąć, dlaczego tak właśnie to zmieniłam. Co do fachowego określenia krytycznoliterackiego, jakim jest użyte przez waćpana "pitumitu", nie będę dyskutować na temat niezupełnie wyartykułowanych spostrzeżeń. Spróbuj waćpan je bliżej sprecyzować, to zastanowię się nad nimi i wtedy odpowiem. Reszty nie czytaj waść, jeśliś nieczytaty. Nikt nie każe. Marku jeszcze raz: dziękuję za obronę. Mamy teraz dwóch tak samo "krzywych krytykantów". Poprawne. Prawidłowa jest zarówno pisownia łączna, jak i rozdzielna (jeszcze), w zależności od sensu wypowiedzi (co Marek dobrze wyjaśnił naszemu hiper mądremu fachowcowi-poloniście M.K.). Złośliwe impulsy radzę mieć na wodzy, a "należenie do osób, które dopiero po upływie kilku godzin zastanawiają się nad reakcjami (i to często gwałtownymi) na niektóre wiersze", dowodzi dużej niedojrzałości emocjonalnej lub też głębszych problemów z osobowością. I trzymanie impulsów na wodzy to jest [u]Twój[/u] problem, a nie Twojego otoczenia! Jeśli tego nie zrozumiesz, to Twoje hulanie szybko się skończy (jak sam zauważyłeś pod bliźniaczym komentem JHVH). To żaden wstyd. To jest trudniejsza metafora. Ewo, bardzo dziękuję za miły komentarz. Tak, temat ujęłam głęboki, a w kilku słowach tylko. Wiesz, zazwyczaj zarzucano mi "przegadanie", a Ty - że za mało? Czy dobrze zrozumiałam? :-))) Jakiż świat jest różnorodny! I całe szczęście! ;-) Dzięki i ja też Ci życzę nieustającej weny! Marku po raz trzeci :-) , wietrzyk zwykle jest niepokojący (nawet dosłownie, bez żadnej przenośni). Kiedy ludziom rozpada się rodzina lub dzieje się jakaś inna tragedia, są niespokojni . Początkowo tylko trochę - jak ten "szary" wietrzyk o zmroku, jeszcze nie "czarny". Początkowo nie możemy sobie uzmysłowić do końca, co nas spotkało. Pełna świadomość i rozpacz przychodzi dopiero po jakimś czasie. Czy nie spotkałeś się z taką reakcją obronną własnej psychiki? Na pewno tak. Bardzo dziękuję wszystkim życzliwym Czytelnikom za cenne uwagi i udzielenie mi konsultacji. Pozdrawiam serdecznie!
  15. Słowo "psychoanaliza" wzięłam w cudzysłów, żebyś mógł się domyślić, że zostało użyte żartem i wcale nie pretenduję do roli psychoterapeuty. Poezję "masakruję" nie bardziej niż Ty; ale wolę moje wiersze od Twoich. ;-) Krytykę zdecywdowanie wolę własną od Twojej - i tu leży zasadnicza kość niezgody - po prostu mam uczuclenie na bezzasadną agresję (mówiąc delikatnie). Wymienianie nazwisk miało na celu zadanie Ci pytania, czy wiersze tych konkretnych osób uważasz za słabe technicznie (ale nie odpowiedziałeś na to pytanie, bo stchórzyłeś). Nadal nie widzę uzasadnienia dla Twojej agresji. To, że coś Cię irytuje, a coś innego nie - to normalne i ludzkie. Ale to nie tłumaczy notorycznych napaści na ludzi, którzy nikogo nie atakują. Dlaczego sądzisz, że musisz się przed nimi bronić? Co ma seks do całowania się w parku? To, że całowanie się wchodzi w zakres czynności seksualnych. A co ma seks do inkwizycji i obrzucania kamieniami całujących się? To, że inkwizytorzy i inni dewianci często odczuwają seks jako coś obrzydliwego, zdrożnego, wstydliwego, grzesznego, wstrętnego - za co należy się surowa kara; dewianci inkwizytorscy tak sądzą, ponieważ mają poważne kłopoty na tle seksualnym. A co ma seks do Ciebie? To, że stwierdziłeś, że seks jest wstrętny, a mnie oskarżyłeś o inkwizytorstwo i dewiację. Nie rzucam się na tych, którzy mają odmienne zdanie ode mnie. Nigdy tego nie zrobiłam. Ale jeśli uważasz inaczej, to proszę o konkretne przykłady! "Rzucam się" tylko na tych, którzy wcześniej rzucają się na innych bez zaczepki z ich strony. Dlatego stwierdzenie o "obrywaniu po uszach, ile razy sie na kogoś rzucisz" - tyczy się znowu Ciebie, a nie mnie. A teraz idę poszukać Twoich ostatnich "super fachowych" i wielce "polonistycznych" krytyk; pozbieram je sobie do kolekcji, żeby mieć dowody przeciwko Twoim oskarżeniom, iż "masakruję" krytyki i całkowicie mi brak polonistycznego profesjonalizmu (jeśli brak, to w każdym razie znacznie mniej niż Tobie). I jeszcze poszukam kilku Twoich pozytywnych opinii, żeby ostrzec przed nimi ludzi, bo - Twoim zdaniem - pochwały są lizusostwem, poza tym szkodzą piszącym. Ludzie powinni wiedzieć, w jakim celu je piszesz. PS. Przepraszam, En'ca oraz pozostałe obecne tu Osoby, ale wreszcie zostałam naprawdę wyprowadzona z równowagi i muszę sprawę tych oskarżeń pod moim adresem doprowadzić do końca. Dość tego! Są pewne granice nawet kłótni, a ta już dawno przeszła krańce sporu o zwykłą grzeczność w krytyce.
  16. Na jakiej podstawie tak sądzisz? Proszę o uzasadnienie!!! Ja uzasadniłam swoją opinię o Tobie. (Nie odpowiedziałeś na żaden argument, ale nie musisz, to Twoja sprawa). Wielokrotnie wyrażasz opinie na mój temat bez żadnego uzasadnienia, są one krzywdzące i niesprawiedliwe, zarzucasz mi cechy, których nie mam, postawy, których nie wykazuję. Czego tak strasznie się boisz?! Przed czym tak się bronisz?! A może nie wierzysz w to, że "kocham świat, ludzi, wiersze, biedronki, żuczki i wszystkim pomagam" (o ile mogę), ponieważ sam nie jesteś do tego zdolny? Może sam jesteś fałszywy - stąd posądzasz mnie o to? Bo nie widzę innego powodu. PS. Inkwizytor? Rzucać kamieniem w całujących się? To Ty wyraziłeś dziwne stwierdzenie, że słowo "seks" jest wstrętne! Zaczynam się utwierdzać w przekonaniu, że przypisujesz mi swoje cechy, których nie lubisz w samym sobie - a to z kolei potwierdza wcześniej wyrażoną przeze mnie opinię.
  17. Sebastianie, tym razem kompletnie nie rozumiem Twojego wiersza. Ale może to kwestia późnej pory. Zajrzę jeszcze jutro. Dobranoc.
  18. Niestety, ani forma, ani przesłanie zupełnie do mnie nie przemawia. Dlaczego poeta miałby "poświęcić" swoją rodzinę? W imię czego? I to wbijając ją na pal razem z własną winą! Czyli rodzina równa winie, a pozbycie się rodziny oznacza niewinność, podobnie jak pozbycie się winy? Zresztą ani jedno słowo z wiersza nie wskazuje na to, że peelem jest właśnie poeta.
  19. Rozumiem, że jest to część tryptyku, dlatego nie ma wyraźnej pointy (czy też w ogóle żadnej), bo ona pojawi się w ostatnim wierszu tego cyklu, prawda? Podoba mi się styl urywanych myśli, przebłysków wspomnień, skojarzeń - po Twoim wyjaśnieniu rozumiem, dlaczego makabrycznych (miewam podobne skojarzenia na widok zabitych zwierząt na drogach). Ale nie rozumiem nadal, co ma oznaczać ta zabawa słowami, np.: "przy siąść, za siąść, za lec, za sklepić dupsko przydrożnym słupkiem. a droga niech pędzi. wprzód, wtył, naboki,byleniedonieba, byleniedopiekła" "za kapturzonych, katarzonych, ciętych, paleńców" "patrzę. domy też stoją. patrzą .patrzymy" Może chodzi wyłącznie o oryginalność formy? Jest to jakiś pomysł, przyznaję, ale chyba niczego nie pogłębia w treści. A jeśli czegoś nie zrozumiałam, to proszę o jeszcze jedno wyjaśnienie, dobrze? Pozdrawiam również.
  20. E tam, ja pozostaję przy swoim zdaniu. I wobec tego - dla poparcia go - wkleję swoją interpretację wiersza. Tytułowy "defekt" to według mnie umysłowość współczesnego, przeciętnego człowieka, zredukowana do wyrachowania ("merkantylny umysł") i nastawiona na ogłupiające, odurzające rozrywki ("dławi się wynikami na meczach", "śmierdzi datami imienin" - szukanie okazji do picia, "i pieluchami" - infantylizm, "ginie od alkoholu", "głównie spełnionych miłości" - odurzanie się seksem). Ta umysłowość "umiera od narodzin", ponieważ zamiast być rozwijana, jest tłumiona przez szkołę, media, propagowanie takiego a nie innego stylu życia, takich a nie innych wartości (materialnych - jako najwyższego celu i dobra człowieka). "Neurony sztywnego łącza myślą, że mogą udawać sumienie" - połączenia neuronów z wiekiem dosłownie sztywnieją, mózg staje się coraz mniej elastyczny, coraz bardziej myślimy standardami i nawykami, coraz mniej jesteśmy otwarci na zupełnie nowe spojrzenia na rzeczywistość; u niektórych ulega stępieniu także sumienie, ponieważ tacy ludzie przyzwyczajają się do tego, że coś tam "się robi" tak a nie inaczej, więc skoro to jest ogólnie przyjęte, to nie trzeba się zastanawiać nad tym, czy to szlachetne i uczciwe. "Oczy chcą widzieć płaty" - tzn. wyłącznie pieniądze, a nie różnice między dobrem i złem; "dusza nie chce zapłacić za milczenie przekupionych laniem wody ust" - korupcja dosłownie i w przenośni; ta metafora jest dość pokrętna, szczerze mówiąc ja bym ją inaczej zbudowała - bo to właśnie dusza płaci za milczenie ust, które kłamią i leją wodę, przemilczając prawdę - w ten sposób peel zagłusza swoją prawdziwość, duchowość, niszczy w sobie najcenniejsze wartości. Taka postawa prowadzi do skrzywień emocjonalnych i chorób umysłowych, do tzw. schorzeń cywilizacyjnych: "kopuła fobii korpus schizo / pogięte stateczniki rozsądku" - peel traci poczucie rzeczywistości, stacza się w obłęd. Uczucia nie mają wartości dla peela, przestają się liczyć, przestają istnieć, są wypierane ze świadomości; serce przestaje być symbolem uczuć, które dla peela nie są rzeczywistością: "serce? pompa ma tłoczyć lodowatą krew do tkanek". Istnieje tylko świat materialny, świat rzeczy i ciała.
  21. Dziękuję drugiej "turze" Czytelników za odwiedziny i komenty! Tali Macieju, zmieniłam w wierszu, co mogłam - zgodnie z Twoimi sugestiami. Czy teraz jest lepiej? Myślę, że tak i dziękuję Ci za cenne rady. Nie zmieniam niektórych rymów gramatycznych, bo one mają tu swój sens i nieprzypadkowo zrymowałam te właśnie, a nie inne słowa. Zresztą w wierszach największyh poetów też zdarzają się rymy gramatyczne, bo dlaczegóżby nie? To też jest zabieg artystyczny. Chodzi tylko o to, żeby z nimi nie przesadzać i żeby nie iść po najmniejszej linii oporu, tylko pisać z sensem. Prawda? Piszesz: oraz nieudane zabiegi słowne w stylu "pójmoje, półtwoje, półrazem" nagromadzenie NIBY oraz takie zbitki jak "nie senność" - ale tego wszystkiego nie zmienię, bo mi się to zwyczajnie podoba i nieprzypadkowo nagromadziłam takie właśnie słownictwo, powtórzenia są jak najbardziej celowe. Natomiast nie każdy musi mieć taki sam gust, rzecz jasna. (Usunęłam tylko wyrażenie "na niby", bo En'ca Minne też sugerowała mi, że jej to przeszkadza - widocznie o to jedno "niby" było za dużo). ;-) Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. Dormo, dzięki za ciepłe słowo. :-) Wiem, że należysz do ludzi, którzy uważają, że wiersz albo jest rymowany i regularny, albo nieregularny i wtedy biały. To często spotykany pogląd - i ja go nie neguję, natomiast uważam, że to rzecz gustu. Ja z kolei - jak wiesz - jestem wyznawczynią poglądu, że wiersz może być rymowany, a nieregularny (choć z pewnym zachowaniem rytmiki i melodyjności). Ten sam pogląd wyznaje wielu znanych poetów, między innymi mój ulubiony Gałczyński. Obie "szkoły są więc równoprawne. :-) Marku Dunacie, dziękuję za miły komentarz. Zmieniłam rytm w miejscu, na które zwróciliście mi uwagę z Maciejem. Ale zakończenia na razie nie zmienię, ponieważ załamanie rytmu w poincie jest nie bez kozery - ma powodować wrażenie jakiegoś "fałszywego akordu", dysonansu - dla spotęgowania nonsensowności sytuacji, na którą są skazani peelowie. Dlatego wers jest dłuższy i złamany. A może masz jednak lepszą propozycję zakończenia? Jacku, dziękuję za przeczytanie i szczerą ocenę. Cieszę się, że uważasz, iż wiersz jest prawdziwy - to dla mnie ważne, bo najbardziej mi zależy na tym, żeby moje wiersze wyrażały to, co naprawdę ludzkie i co rzeczywiście dzieje się między ludźmi oraz wewnątrz nich. Trochę już przebudowałam tekst na podstawie wcześniejszych sugestii, głównie Tali Macieja. A co byś Ty proponował jeszcze przeformować? (Poza tym, czego nie zmienię - wyliczyłam to w odpowiedzi do Macieja). ;-) Sylwestrze, jest mi bardzo miło, że wiersz Ci się podoba. I że także w Twoim odczuciu wyraża prawdę. Myślę, że wracanie do niego nie jest "masochizmem wspomnieniowym". Kiedy coś człowieka boli, najczęściej musi to opowiedzieć komuś, kto go zrozumie i wykaże empatię - i to przynosi ogromną ulgę. Sztuka często pełni taką samą rolę - kiedy pokazuje coś smutnego, powinna wyrażać prawdę i wykazywać zrozumienie ludzkich uczuć. To dlatego bardziej zależy mi na tym, żeby moje wiersze były prawdziwe, niż na ich formie (choć ona też jest bardzo ważna, wiem o tym). Ostatni wers łamie rytm i sam jest połamany - ale to celowe, jak już pisałam do Marka. Jednak nie upieram się, że tak musi być. Tylko nie wiem, jak mogłoby być lepiej, tak, żeby nie zmienić wrażenia, jakie opisałam również w poście do Marka. Może Ty masz jakąś propozycję lepszego zakończenia? Tak, wieczorem widzimy najgorzej i nie jesteśmy w stanie dobrze rozeznawać się w nowym otoczeniu, w nowej sytuacji, często czujemy się zdezorientowani i zagubieni - właśnie ten efekt optyczny wykorzystałam jako zasadniczą metaforę i sposób obrazowania w moim wierszu. Dziękuję, że zwróciłeś na to uwagę. Bono, bardzo dziękuję za przychylne przyjęcie wiersza. Trochę go pozmieniałam, gdyż uważam, że uwagi krytyczne (przynajmniej ich część) są trafne i słuszne. Najlepszy dowód, że jako motywacji do działania potrzebujemy zarówno pochwał i docenienia, jak i krytki, życzliwego zwrócenia uwagi na niedociągnięcia. Zlikwidowałam nawias między kropkami, a razem z nim zawartość. ;-) A jak Wam się podoba wiersz teraz, po zmianach? Bardzo jestem ciekawa zdań Waszych oraz poprzednich Czytelników, jeśli tu jeszcze zajrzą (i następnych też, oczywiście). Starą wersję wierszydła mam jeszcze w zanadrzu i mogę ją tu przytoczyć w komentarzu, jeśli ktoś sobie zażyczy). Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!
  22. Stefanie, a dlaczego uważasz, że jest to wiersz dla dorosłych? Bardzo jestem ciekawa Twoich spostrzeżeń. Bo ja tu widzę wyłącznie treści dla dzieci, połącznone z morałem na końcu - jak u Brzechwy. Nie widzę niczego adresowanego wyraźnie do dorosłych, ale może po prostu nie dostrzegłam czegoś. Co nie znczy oczywiście, że dorosłym ten wiersz nie może się podobać - jest zabawny, nieco satyryczny, fajnie napisany. Dla dzieci - to nie znaczy gorszy (nie w moich ustach). :-)
  23. Messa, dziewczyna pisze, że chce zakopać topór wojenny i że bierze sobie do serca nasze uwagi - czyli że zaczęła podchodzić do nas poważnie i potrzebuje [u]konstruktywnych, uzasadnionych[/u] porad. Toteż przestańmy się kłócić i pomóżmy Tancerce, bo widać - przynajmniej ja widzę - że wzięła się do roboty nad warsztatem, że naprawdę się starała napisać coś wartościowego. I ma potencjał, jak sądzę, tylko nie ma wprawy i warsztatu, i potrzebuje życzliwej pomocy. Pozdro. :-)
  24. Bardzo się cieszę, że Autor się nie obraził i że nie wyrządziłam (chyba) dużej przykrości? Miło mi poza tym, że poprawiłeś ostatnią strofę zgodnie z moją sugestią i że pochwaliłeś moją krytykę - to dla mnie duży komplement! Dziękuję i pozdrawiam. ;-)
  25. No to mamy jedną wspólną cechę. ;-) Zastanawiałam się, czy trafiłam z moją "psychoanalizą", bo jeśli nie, to nie omieszkałbyś mi udowodnić, że się mylę. Pomyślałam, że jeśli trafię, to mi coś odburkniesz i zakończysz rozmowę. No i tak się stało. :-) A tak serio: mam nadzieję, że Ci trochę pomogłam, Michale. Naprawdę, to nie jest szyderstwo - szczerze bym tego chciała. Każdy z nas musi ustawicznie pracować nad sobą i każdy ma jakieś kłopoty ze sobą.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...