Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Ty pierwszy. Oki? I vice versa. Przynajmniej w tym się zgadzamy. Nie lubię źle wychowanych kawalerów, którym się zdaje, że są krytykami poezji. Dobrze, że sam siebie "coraz bardziej lubisz", kiedy się wygłupiasz tymi najazdami na ludzi - pewnie narcyzm jest u Ciebie jakąś przeciwwagą dla kompleksów.
  2. W takim razie może do wspaniałej interpretacji Jacka spróbuję dodać coś od siebie? Nie tylko o dwóch pierwszych wersach, ale już o całej pierwszej strofie, bo wszystkie jej wersy są powiązane, jak w każdym dobrym wierszu. "niemą rzekę nabierał w papierowy dzban kiedy odpadło ucho sam wszedł w nurt szepcząc puszczam łódeczki" Niema rzeka to pewnie czas, nurt wydarzeń, bieg życia. Paierowy dzban - rozumiem to jako zapiski, wspomnienia na papierze, pamiętniki, może szkice wierszy? A może po prostu wewnętrzny bagaż przeżyć, który jest tworzywem poezji, materiałem do przelewania na papier? Kiedy "dzban" się przepełnił i "ucho odpadło", trzeba było temu nadmiarowi dać ujście; poeci wtedy piszą wiersze - to właśnie te łódeczki, wypuszczane z powrotem w nurt czasu. Teraz chwilowo skończył się zapas łódeczek, więc trzeba poczekać, aż znowu wzbierze "biała flotylla" i przerwie tamy, żeby wrócić do nurtu czasu i oddać mu to, co z niego zaczerpnęła - w zmienionej, poetyckiej formie.
  3. No, jestem! Próbuję wkleić tę interpretację od wczoraj wieczorem, ale wysiadł mi Internet (chyba przez to dymienie kompa, o którym Ci napisałam na "privie"). Już chciałam lecieć do kafejki netowej, ale wreszcie se naprawiłam połączenie w panelu sterowania, bo mnie cóś tknęło (nie żebym taka mądra była, ale widać mam babską intuicję). ;-) A więc: Według mnie jest to wiersz o marzeniu. Peelka mówi do idealnego, wymarzonego mężczyzny, którego nie zna w rzeczywistości – stąd tytuł: „Niewidzialny”. Zresztą ten tytuł ma jeszcze inne znaczenie: mężczyzna, o którym marzy peelka, powinien być przeciwieństwem kamieniarza z baśni, będącej mottem (lub początkiem) utworu. Ów kamieniarz chce być „twardzielem”, tzw. „prawdziwym mężczyzną”, mucho, nieustępliwym, władczym, zaborczym, bojowym, agresywnym, egoistycznym – takim, z którym trzeba się liczyć, ale który nie liczy się z nikim i nikt go nie obchodzi (takie są kamienie, dopóki ktoś ich nie roztrzaska). Zawsze jednak kiedyś może się trafić większy twardziel i potłuc tego pierwszego – jak w tej baśni. Natomiast nikt nie roztrzaska kogoś „niewidzialnego”, kto nikomu nie wchodzi w drogę (czy też nie stoi na drodze, jak głaz). Bo po co? Żaden mucho nie pokusi się o walkę z kimś takim, bo to by go skompromitowało – walczyć z „mięczakiem”, „słabeuszem”, który woli ustępować pola? Peelka marzy, żeby ten idealny mężczyzna był delikatny i czuły, i „niewidzialny”: 1. jak motylek łaskoczący pod kolanem (gdzie go nie widać, a tylko czuje się subtelne „mizianie” {wyraz pochodzi z filmu Machulskiego pt. „Kilerów dwóch”}); co prawda, myli mnie to: „obojętnie” i „a to miejsce, w które tak trudno się podrapać” – czyli idealny mężczyzna przeszkadza? – ano, nie ma bliskiego człowieka, który by nie przeszkadzał, więc skoro już musi, to niech robi to ledwie wyczuwalnie, jak ten motylek, i bez złośliwości, bez agresji, mimochodem tylko – tyle, ile musi, aby żyć i być dostrzeganym; 2. jak krasnoludek, pieszczący subtelnie i czule, i potrzebujący również czułości oraz bezpieczeństwa (opieki) – tego „brzuszka maślaka”, w który może się wtulić i spokojnie zasnąć; 3. jak ślepa plamka (w głowie? – bo chyba to wyrażenie z następnego wersu tyczy się zarówno plamki, jak i drugiej połówki); myślę, że chodzi tu o szyszynkę, która jest czasem potocznie nazywana plamką z powodu wielkości (ma rozmiar ziarnka pieprzu); znaczenie i rola szyszynki jest nie do końca wyjaśniona, podobnie jak znaczenie i rola kochanego mężczyzny ;-))); dawniej mąż był głową rodziny, zarabiał na nią, więc wszystko w rodzinie zależało od niego – teraz kobiety są samowystarczalne materialnie i nie muszą nikogo się bać ani słuchać, a mężczyźni nie służą do utrzymywania rodzin i do podejmowania wszelkich decyzji; 4. jak druga połówka (peelki? jej mózgu? jej osobowości?) – myślę, że – tak, jak w potocznie stosowanej metaforyce – chodzi o towarzysza życia, który będzie dzielił z peelką wszystkie trudy dnia codziennego, wszystkie radości i smutki, wszelkie uczucia, itd., itp. – będzie jej dopełnieniem, oparciem, ostoją, równoważeniem, uzupełnieniem jej niedoborów i braków (np.: wad, kompleksów, lęków, słabości itd.). No i pointa: czy mężczyzna może być kobietą? (oczywiście wyłączając p. Zdanowicza, dla którego to pestka). Według mnie chodzi o to, żeby – w przeciwieństwie do tradycyjnego mucho – idealny mężczyzna umiał być łagodny jak kobieta, tak samo delikatny, tak samo czuły, wyrozumiały, oddany, tolerancyjny, empatyczny, umiejący wybaczać i przepraszać, przyznający się do swoich słabości, niedoskonałości, błędów, potrzebujący oparcia, pomocy, ostoi, dopełnienia – żeby umiał kochać w takim samym stopniu jak kobieta. No, jak, Dormo? Czy wygrałam może jakieś piwo? Bo jeśli nie, to ja stawiam! Najwyższy czas, żebyśmy wreszcie się razem napiły piwka i pogadały sobie w realu. Co nie? ;-)
  4. En'ca Minne, nie trzeba brać sobie do serca ujadań szkodników! Nie przejmuj się, piszesz naprawdę fajnie i pisz dalej bez żenady i skrępowania! A co do "konkretów" pseudo-polonisty Krzywaka: Szkoda, że pierwszy, bo wypadałoby się lepiej przygotować, kiedy się chce niszczyć ludzi. Z Twojej aroganckiej i żałosnej krytyki nic konkretnego nie wynika, jesteś w niej przykry i dekonstruktywny jak insekt. O, tyle.
  5. Nie sądzę. Nie zawsze. Czasami, kiedy człowiek rozmyśla o wielu tematach, które proszą się o zatrzymanie na papierze, wpada mu do głowy olśniewający pomysł na wiersz dotyczący jednego z tych tematów (a czasem nawet całkiem innego, nie wiedzieć czemu). ;-)
  6. O, właśnie! O to chodzi! Dlaczego w szkołach poznajemy głównie mitologię grecką i rzymską? Tak jakby nie było naszej, jakbyśmy uważali się za coś gorszego. Zawsze gapimy się w Zachód jak sroka w kość. Idiotyczny snobizm! I z tymi chrześcijanami też masz rację, oczywiście: 3/4 "naszego" chrześcijaństwa to powykrzywiane, najdawniejsze wierzenia i rytuały starosłowiańskie. Ale wielu "prawdziwych katolików" nie chce o tym słyszeć, bo przecież pogaństwa nie wymyślił Pan Bóg! Pan Bóg wymyślił Biblię! ;-D W. Kopaliński oddziela to, co słowiańskie, od tego, co nie nasze - w jego słowniku wszystko jest ściśle posegregowane. Narawdę lubię przeglądać ten jego słownik. Ale jest jeszcze trochę innej, też dobrej literatury na temat naszej starożytności. Niewiele co prawda, aż wstyd, ale kilka książek jest. Pozdrawiam!
  7. Masz silną męską intuicję. :-)
  8. Flambir, Ty uważaj z tymi dzikuskami, bo one może i mają rozbuchaną fantazję, i znają całą Kamasutrę, i to przez jakiś czas na pewno jest fascynujące, ale brak jakichkolwiek oporów i zahamowań w delikatnej materii erotyki świadczy o raczej płytkiej zdolności przeżywania i niewielkiej wrażliwości delikwenta(tki). No, posłuszeństwo i uległość również. (Ale arystokratki raczej nie były posłuszne...). Choć wyjątki oczywiście zdarzają się we wszystkim, a zwłaszcza w ludziach. Rozumiem, że szukasz takiego namiętnego, szalonego, wrażliwego wyjątku? Zabawny wierszyk, z rodzaju: cierpienia młodego peela. I dobre marketingowo ogłoszenie matrymonialne. ;-)))
  9. Wiersz chyba przejrzysty, jeśli go dobrze rozumiem: poeta składa się głównie ze słów (psychologicznie, rzecz jasna); jest człowiekiem światłym i myślącym; myśli nie tylko słowami, ale i skojarzeniami, pokrewieństwami rzeczy, których to pokrewieństw inni często nie dostrzegają; umie "odpowiednie dać rzeczy słowo" i zapisać wszelką, ledwie dostrzegalną ulotność chwili; cyzeluje swoje zapisane myśli, kreśli, poprawia; zapisuje to, co tylko powiedziane - uleciałoby natychmiast razem z chwilą. Powtarza to, co już zostało napisane wiele razy przez innych poetów w inny sposób, dla innych ludzi, w innych epokach i kulturach. "- należy słowa na twarze zamieniać" - no, tu dla mnie zagwozdka. Słowa - to wiersze, to nazwy, myśli, pamięć, logika, nauka, filozofia. Zamieniać je na twarze... Pisać o ludziach? Czytać o ludziach? "Podstawiać" konkretnych ludzi pod peele? Jeśli o to chodzi, to zgadzam się z pointą w całkowitości. :-) PS. Osobiście lubię wszelkie "-enia", bo dają melodyjność; ja bym je zostawiła regułom nowoczesnym wbrew. Ale pewnie nie mam racji. :-)
  10. Ładny wiersz. Może nie jest zaraz arcydziełem, ale dobrze wyraża moje własne, dawne uczucia. Rozczulił mnie - to jakby tamte moje myśli, słowo w słowo! Tylko nie rozumiem tytułu: "Nigdy nie jest za wcześnie" - na co? Na poleżenie? Czy na przebudzenie? Jeśli na to drugie, to nie pasuje do wiersza, tylko mu zaprzecza. Według mnie przerzutnie są tu niepotrzebne, nie widzę, co wnoszą do znaczenia wiersza. No i te literówki - wygląda to na niedbalstwo i niechlujstwo: nic mnie tak nie urzeka jak sen rozszczelniaj[color=#FF0000]a[/color]cy si[color=#FF0000]e[/color] przez powieki słońce prześlizguje si[color=#FF0000]e[/color] po drobnych paluszkach by nie spłoszy[color=#FF0000]c[/color] lepszego jutra trudno coś szepn[color=#FF0000]a[/color]ć nawet kiedy milczę przez półprzymkni[color=#FF0000]e[/color]te powieki Popraw literówki, bo bardzo psują odbiór. Pozdrawiam.
  11. Podoba mi się. Ja też tak sobie czasami myślę, siedzę i dumam, i planuję, że napiszę coś tak głębokiego, poważnego, o przeszłości zaklętej w pamięć (u Ciebie ona jest kamieniem), o różnych sprawach podniosłych, uniwersalnych, wiecznych... A tu codzienność, taka sama jak zawsze, jak teraz i jak przedtem, jak tysiące lat temu - słońce, kwiaty i te rzeczy... Zawsze było tak samo. Wszystko już było. Zmienia się tylko sceneria (bo może nie zawsze były akurat słoneczniki). :-) Bardzo zadumany, nastrojowy wiersz.
  12. Ba! Nie każdy jest księdzem!
  13. Na pewno nie nasze. Nie mam słownika etymologicznego, ale tu nawet słychać, że to niezbyt dawne zapożyczenie - po naszemu przekształcilibyśmy na jakie "dziemiony" albo "ziemiony" (lub po prostu: diabły ;-D). Ale Kopaliński ma w swoim słowniku nie tylko mity słowiańskie, więc demony są tam jak najbardziej na miejscu.
  14. Dokładnie. I ja też dziękuję - za wiersz.
  15. Zarówno w tamtym dziale, jak i w tym, zdarzają się zarówno wiersze doskonałe, dobre, przeciętne, jak i grafomańskie. Tyle tylko, że tu krytyka jest bardziej bezpardonowa, ale za to wiersze dłużej utrzymują się na pierwszej stronie. Natomiast kto jak kto, ale Ty na pewno jesteś wystarczająco "dojrzałym" Poetą, żeby publikować się tutaj bez wyrzutów sumienia i wątpliwości. Pozdrawiam.
  16. Pierwsza połowa wiersza jest niezła, choć metaforyka miejscami dość oklepana: "ale to nie miedź brzęczy to dusza spływa po palcach a to nie jest kartka i tekst to kawałek Duszy" Powyższy fragment do wywalenia w moim odczuciu, bo strasznie psuje niezłą resztę. Natomiast druga połowa według mnie do licznych poprawek:
  17. Ja też - jak Ewa Kos - wolę dedykowanego wiersza nie interpretować głośno, żeby nie popełnić jakiegoś fopa. Ale wiersz mi się podoba. :-)
  18. Jeśli już słowiańskie demony, to oprócz planetników (lub płanetników), przemieszczających się na chmurach, są jeszcze: utopce (inaczej topielcy), wabiący nieszczęśników w bagna swoim przemożnym wołaniem; strzygi - obrzydliwe wiedźmy, ukazujące się w upalne południe sierpniowe zmęczonym żniwiarzom w postaci cudownie pięknych dziewczyn - kto na taką spojrzy, ślepnie z powodu jej nadludzkiej urody; rusałki - piękne boginki, chroniące rusła, czyli źródła, przed wyschnięciem i zatruciem; nimfy leśne i jeziorowe (te drugie chyba nazywano nenufarami, jeśli się nie mylę), tańczące na wodzie lub we mgle przy księżycu; co tam jeszcze? Cała kopalnia postaci z mitologiii słowiańskiej jest w "Słowniku mitów i tradycji kultury" W. Kopalińskiego (nomen omen). Jeśli go nie przeglądałeś, to koniecznie przejrzyj - tam na pewno nie raz znajdziesz natchnienie!
  19. Zdarza się, że przy okazji wykopków archeologicznych lub przy budowie np. metra odkrywa się w gruzach zbombardowanych domów jakieś szczątki ludzkich ciał. I wywozi się je nocą, w tajemnicy przed tzw. "opinią publiczną", żeby nie wybuchła awantura, iż nie próbuje się zidentyfikować tych ciał i pochować w rodzinnych grobach (co wszakże już nie byłoby możliwe). Tak przynajmniej głoszą wieści pntoflowe. I ja w to wierzę - dlaczego nie? Na pewno po wojnie nie uprzątnięto wszystkich ciał i ich poszarpanych części, przysypanych gruzami.
  20. w tym dziale hmm może dlatego że ostatnich kilka moich wierszy w tamtym dziale zniknęło po jednym dniu ze strony głównej a jak wiemy rzadko kto zagląda na poprzednie strony by cokolwiek przeczytać, nie mówiąc już o komentowaniu Macieju, ja nie pytałam, dlaczego wkleiłeś swój wiersz w tym dziale i bynajmniej nie musisz się z tego tłumaczyć!!! Ja pytałam, dlaczego [u]tak rzadko[/u] wklejasz tutaj swoje wspaniałe wiersze? Są naprawdę bardzo dobre, więc uważam, że już od dawna nie jesteś "początkującym" poetą. :-)
  21. To do mnie czy do Messalina? Nie ma sprawy, wszystko w sferze żartów! ;-)
  22. Bono, dziękuję za wyjaśnienie. A więc moja interpretacja "uderzyła" blisko założeń Autorki. To dobrze, znaczy, że wiersz dobrze napisany, a ja trochę umiem czytać. ;-) Messa, dlaczego "krater uderzeniowy" to źle z punktu widzenia fizyki?
  23. W takim razie życzę zdrowia! I czekam niecierpliwie na szerszą odpowiedź. Skoro chodzi o męskie marzenia i czułość, to dlaczego tytuł brzmi: "Poronne wzlatanie"? Teraz przestałam go rozumieć. Pewnie, że mogą istnieć wrażliwi mężczyźni. A któż mówi, że nie? To już zaczyna nawet wypadać i być modne! I całe szczęście! Bo przez ten "maczoizm" wielu facetów po prostu się zdegenerowało. Jeszcze raz pozdrawiam serdecznie. :-)
  24. Na razie wyłowiłam tyle: tu, na dole, jest zawsze tylko ślad tego, co dzieje się na górze, czegoś świetnego, ideału: żar spadającego meteorytu, korzenie drzewa, liść. Ciągle mamy tendencję do tego, żeby dokopywać się do ideałów i do źródeł, początków i prapoczątków, które są dla nas nieosiągalne. Szlaczek w dziecinnym zeszycie - to jakby nieświadome, symboliczne rysowanie nieskończoności, zakodowanej w mózgu dziecka. A dwie proste? Może chodzi o to, że nasz wszechświat istnieje między dwiema równoległymi, które są wyznaczone raz na zawsze (np. czas i przestrzeń), i nikt ani nic nie może tego zmienić (linijka zginęła)? Nie przeskoczymy czasu i przestrzeni, nie zrozumiemy tego. Wierzymy (czy wierzyliśmy) naiwnie w spadające gwiazdy, a to tylko meteory, które żarzą się od tarcia powietrza. Braliśmy meteory za boskie gwiazdy, które lecą ku nam, ku Ziemi - a to tylko ogromne kamienie, które ryją powłokę Ziemi i pozostawiają blizny kraterów - spadające gwiazdy to nasze złudzenia, które ranią. Tak odebrłam treść. Bardzo ciekawy wiersz. Głęboki i wieloznaczny.
  25. Świetne! Doskonałe! Ależ się ubawiłam! Tytuł tylko Twój! I ten język! I ta baśniowość! Skąd Ty masz tyle wciąż nowych pomysłów? No nieprawdopodobny jesteś! Tylko jedna drobniuteńka uwaga. Według mnie troszenieczkę rym się łamie w tym fragmencie: "siódmy miał za nim nurkować spod chmury, lecz go pioruny …" Jest rym na zasadzie asonansów, tak, ale w pozostałej części wiersza rymy są znacznie dokładniejsze i przypominające rymowanie "ludowe" (przez dokładność właśnie). Tu jest raptem wyjątek. To mi nie bardzo pasuje. Może mogłoby być np. tak: "siódmy miał za nim nurkować spod luny, lecz go pioruny..." Albo tak: "siódmy miał za nim nurkować spod chmury, lecz go pazury..." Wiem: ani jedno, ani drugie nie oddaje Twojej treści tego fragmentu. To tylko przykłady rymów, nie próbuję napisać za Ciebie żadnego urywka Twojego wiersza. Ale zastanów się, czy nie można by zmienić tego jednego rymu. Bo może byłoby leiej. Pozdrawiam ciepło i wiosennie. :-)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...