-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Boski Kaloszu! Dziękuję Ci za prześliczny - jak zwykle - wiersz. :-) Peel niby to wpadł w sidła "rudej obłudy" i marzy sobie, żeby mieć wszystko, co inne od niej: blondyny, czarne, niebieskookie, szatyny, nawet siwe jak obłoki... Niby chciałaby dusza do raju... Ale uparcie trwa przy swojej Pani, a nawet posłusznie sprząta, gotuje, szoruje gary, od czego niejeden mąż się miga. :-) Jak to mówią: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Ale tak naprawdę nigdy nie jest tak, jak mówi Peel: "Tymczasem życie na przekór mnie płynie" - Życie płynie tam, gdzie nie stawiasz tam. Bo: Nie jesteś liściem na rwącej wodzie, sam jesteś wielką tonią, człowieku; spienionym buntem w ciągłej niezgodzie żłobisz kaniony, wyrywasz brzegi, jak swój bieg wiecznie zmieniają rzeki. Pozdrawiam i życzę miłego, rodzinnego sprzątania, gotowania, szorowania garów (niejedna dusza marzy właśnie o tym). :-)
-
Jeden na 100 Poeta, który mnie w tym popiera. Dziękuję. Oczywiście, że rym, wyliczanie, powtórzenia, rytm, refreny, metafory - wszystko to są środki wyrazu w tekście literackim i każdy z nich służy odpowiedniej treści (czy może raczej: każdy z nich jest odpowiedni dla wyrażania określonych treści). Ogromnie mi miło. Aż mistrzostwo? To bardzo mocne słowo. Po prostu napisałam piosenkę z przekazem. Lekki, rozrywkowy utwór z pewnym sensem, nad którym chyba można się też trochę pozastanawiać. Nic takiego. Ale serdecznie dziękuję i cieszę się, że Ci się podoba. Pozdrawiam. Oxy. :-)
-
Bardzo serdecznie Ci dziękuję. :-)))
-
Nie wyrasta się ze zbawienia mrs Zależy kto.
-
Czy właśnie to nią nie jest? Ludzie czytają i nie wiedzą, że to zabawa, rodzaj gry. Biorą Twoje słowa na serio i ironicznie się uśmiechają :) Pozdrawiam. Gry???... Nie, Marek. Kiedy mówię, że uwielbiam Twoje wiersze i że należysz do moich ulubionych poetów - to mówię na serio i nie ma w tym ironii. A jeśli ktoś tam, czytając to, ironicznie się uśmiecha, to ma prawo i niech mu ten uśmiech wyjdzie na zdrowie - naprawdę nic mnie to nie obchodzi. Żartobliwie tylko przekomarzam się z ludźmi, których lubię, np.: prowokuję dyskusje z nimi - bo z niektórymi ludźmi dyskusje są ciekawe i wciągające. Czasem robię im drobne docinki i kpinki na zasadzie dobrego, starego rodzeństwa - ale wierz mi, że to nie jest złośliwe szyderstwo i wykpiwanie ludzi; przeciwnie - to takie przewrotne okazywanie sympatii! Tak samo przekomarzam się z córką, z przyjaciółką, z bratową - wszystkie je bardzo lubię. Zresztą podobnie zachowywali się wobec siebie chociażby Skamandryci, którzy byli bardzo zgraną grupą i cenili się nawzajem. Ulubionych ludzi nazywam też "wariatami" lub mówię z zachwytem: "On(a) jest nienormalny(a)!" - w sensie, że są niekonwencjonalni, nieprzewidywalni, potrafią zaskakiwać i tworzyć coś nowego, coś, czego jeszcze nie było. Określenie "wariat" w moich ustach należy rozumieć jako jeden z najwyższych komplementów; wszyscy najwspanialsi artyści to "wariaci", w ogóle wszyscy ci, którzy mają wybujałą fantazję, polot, poczucie humoru, którzy potrafią wykraczać poza ramy i standardy, narzucane przez zastany świat. Ale nie pogrywam sobie z ludźmi, nie wyszydzam ich, nie oszukuję. Kiedy mówię, że kogoś lubię i cenię, że czuję się z kimś zaprzyjaźniona, że kogoś podziwiam - to tak jest. Z mojej strony na pewno.
-
* * * [Ktoś liczył spadające ...]
Oxyvia odpowiedział(a) na Ja Aqua utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Ale składnia jest poprawna. Może trochę nienaturalna dla mowy potocznej, bo stylizowana na kaznodziejski patos, co może się nie podobać - ten szyk przestawny. Ale to nie jest błąd, tylko dozwolony gramatycznie zabieg. -
Fanno, nie pichcenie jest tematem piosenki. Ale skoro już o tym dyskusja, to zwróć uwagę, że "potrawa" jest tu duszona w garnku pod przykryciem, czyli właśnie w parze; a to, czy gar podgrzewany jest żarem paleniska, czy ogniem, czy kuchenką elektryczną - to naprawdę nie ma specjalnego znaczenia. :-) Dzięki za odwiedziny i komentarz. Pozdro. :-)
-
W takim razie zrobiłabym z tego mini opowiadanie. Taki wiersz prozą.
-
Mam podobne problemy. :-)
-
Oj, no nie złość się tak! No coś Ty?! Nie to miałam na myśli. Jesteś z pewnością świetnym Poetą - dla mnie należysz do czołówki światowej i co do tego nie mam wątpliwości. Co do mojej ironii, chodziło mi o to, że stwierdziłeś, że piszesz tu po to, żeby nas - kiepskich grafomanów, jak rozumiem - pobudzać jednak do pisania, bo może się rozwiniemy pod Twoim wpływem? ;-) Tak to wyszło. Ale naprawdę nie masz o co się gniewać! Marku, tak jak byś mnie nie znał! Przecież wiesz, że Cię lubię! I że mam niewyparzoną giembę! I że jestem prowokatorką z natury! Wiem też, że wielokrotnie nie doceniasz sam siebie i stawiasz się o wiele niżej, niż należne Ci miejsce. Ty pewnie tego nie wiesz, ale ja wiem. Co Ty taki obrażalski się zrobiłeś ostatnio? Kiedyś taki nie byłeś! My z Małgośką ciągle się wygłupiamy i stroimy sobie tego typu żarty z siebie nawzajem, a także robimy sobie różne kawały i dowcipy. Bez przerwy praktycznie. I żadna się nie obraża na drugą. Chwilami śmiejemy się do łez. Pozdrawiam serdecznie, nawet bym Ci dała buzi w policzki, ale się boję, że zwiejesz na tydzień. :-) (Oj, tylko znów się nie obraź! Ja tak z sympatii sobie podżartowuję - nie robię sobie takich żarcików z ludzi, których nie lubię - zauważ; zawsze taka byłam).
-
Podoba mi się. Jest nastrój i obraz. Tylko chyba niepotrzebnie powtarza się dwukrotnie "wśród". Może zmienić na "w chmurach"?
-
Dużo można zarzucić Twojemu wierszowi, niestety: łamiący się rytm, "częstochowskie" rymy katarynkowe, no i spersonifikowany obraz sztormu, z którego nic nie wynika. Czytałeś to? Bolesław Leśmian – „Fala” Niepostrzeżenie w morza urasta głębinie Fala, która w niebiosach szuka dla się tronu. Niepochwytna dla oka w narodzin godzinie, Olbrzymieje tym spieszniej, im bliższa jest zgonu. Cicha bywa, gdy wzbiera nad sióstr zmarłych tłumem, Aż załamie się w miejscu, gdzie się skędzierzawi, Wówczas, węsząc śmierć spodem, burzy się i wrzawi I uderza o brzegi swym pośmiertnym szumem. I z tym szumem, malejąc, pada na kolana I na ląd swe pozgonne wysypuje śniegi. Czy zaszumisz po śmierci, duszo przewezbrana? Czy uderzysz raz jeszcze o znajome brzegi? Oczywiście trudno pisać od razu jak Leśmian, ale dobrze się porównywać z najlepszymi. Wiersz Leśmiana jest rytmiczny, za to nie katarynkowy (choć i tu zdarzają się rymy gramatyczne, ale to zabytek literatury - tak się kiedyś pisało, a teraz już nie); z wiersza Leśmiana wynika pewne filozoficzne zamyślenie, pewne pytanie egzystencjalne, na które autor nie odpowiada, ale zostawia je otwarte dla czytelników. Pozdrawiam.
-
Napisane dość sprawnie warsztatowo, ale nie lubię kazań. Z tego powodu nie chodzę do kościoła. Wyrosłam z tego. Przydałoby się coś do dojrzałej, ciekawej dyskusji.
-
Smutny wiersz. I chyba trochę zanadto bezpośredni, za bardzo dosłowny. Ale ładne obrazowanie. Pozdrawiam.
-
O, dziękuję w imieniu własnym i pozostałych. ;-) W podręcznikach są najlepsze wiersze najlepszych poetów! Inaczej szkolna nauka nie miałaby sensu. Jeśli dajemy im fory, to nie jest najgorzej. :-) Czy Ty przypadkiem nie jesteś aby ciut zarozumiały?... A kto to jest Pani od kapitalnych podróży? Nie kojarzę.
-
Jeśli chodzi o treść, na pewno dodałeś coś od siebie - piosenka Bukowiny jest o innym bezdomnym poecie. Ale forma ta sama. Dlatego napisałam, że prawie niesparafrazowana. Ale to nie jest jakiś wielki zarzut - ładnie to zrobiłeś. Pozdrawiam.
-
Prawie niesparafrazowana piosenka Bukowiny. Ładna. Ale to właściwie piosenka Wolnej Grupy...
-
Almare, przeczytałam wszystkie Twoje wiersze, jakie znalazłam na tym forum. Zonedy jako humoreski są prima, a gdybyś poćwiczył, popisał dużo, poczytał, to zacząłbyś bardzo ładnie tworzyć! Naprawdę! Bo zdolności masz, to widać. Bardzo mi się podobają Twoje odpowiedzi na komenty pod zonedami - są kapitalne: dowcipne, autoironiczne, z polotem i artyzmem, z nerwem i pazurem, ale i sympatyczne przy tym - uśmiałam się! Nie każdy tak potrafi pisać! Naprawdę! Może zacznij na razie od prozy satyrycznej? Pozdrawiam serdecznie. :-)
-
Rachel - tak, oczywiście, że to nic oryginalnego - taka zabawa w śpiewne wierszowanie. Ale cieszę się, że jednak się podoba. "Harry Potter" to też nic oryginalnego - same stare motywy baśniowe, wszystkim dobrze znane - i może dlatego właśnie zrobił taką furorę? Egzegeta - wolę jednak garnek. Całość zupełnie zmieniłaby sens wiersza. Chodzi właśnie o ten garnek, a nie o całość czy zawartość. Dziękuję za "wporzo". :-) Bolesław - cieszę się, że rymy przyjemne. :-) Ta mikstura to uczucia, które wypieczone wielce mogą złożyć się na miłość albo spalić czyjeś serce. :-)
-
Współczuję Wam bardzo, zwłaszcza chorym, a szczególnie dziecku. Jasne, że imprez będzie jeszcze bez liku - plan już jest na cały rok! Życzę zdrowia Waszym Bliskim.
-
Jacku, bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i plusy. :-) Z Zetki awansowałam do Petki i muszę powiedzieć, że bardzo mi tu dobrze: nikt mnie nie niszczy, nikt mi nie dokucza, nie ubliża, nie próbuje wygryźć, wszyscy są kulturalni, mili, sympatyczni - także wtedy, kiedy mi dają rady i robią krytyczne uwagi (za co jestem bardzo wdzięczna, bo już niejedna uwaga mi się tu przydała). Kulturalnie i kulturowo Petka stoi dużo wyżej niż Zetka. Pozdrawiam serdecznie. :-)
-
Almare, Tyś też Poeta, i także liryczny. I też umiesz chwytać - przynajmniej za serce. ;-) No więc kiedy znowu wrócisz tu na swoich świetlistych, wiośniano-pieśniowych wierszynach? Pozabierałeś je i schowałeś w cień dalekich stajni wierszynowych - dlaczego? Mnie też "Deszczowa piosenka" najbardziej poruszyła. Ale wszystko tu piękne i warte zatrzymania, przyznasz chyba?
-
He he! Tak się to może skończyć, żebyś wiedział! Słodka to niewątpliwie wariatka, znam ją dobrze: z pewnością nie mieści się w żadnych normach, ramkach, przykazaniach, konwenansach, przepisach i te pe, więc niejeden raz próbowano wyrzucić ją na margines z rodziny, pracy i towarzystwa, i wdeptać w dworcowe życie-nieżycie. Ale na razie jeszcze ma siłę trzymać się poręczy i piąć do góry, chociaż wcale nie wiadomo, co na tej górze jest. ;-) Ale wiesz, Słodka powiada, że ma słabość do wszelkich wariatów i poetów, bo tylko tacy mają rozbuchaną, gęstą, fascynującą osobowość; i nigdy nie zamieniłaby swojej wariackości na żadną, ale to żadną normalność. Dziękuję za piękny i bogaty portret Słodkiej; skąd tak dobrze ją znasz? Sama o sobie na pewno nie wiedziałaby tego wszystkiego, ale kiedy jej to pokażę - nie może zaprzeczyć!
-
a to jest bardzo ciekawy temat :) mianowicie - niektóre źródła podają, że w optymalnych dla siebie warunkach samce mrówki żyją cztery miesiące, a samice, jak to one, dłużej nawet o 2 miesiące. optymalnym miejscem dla mrówek na pewno nie są pomieszczenia mieszkalne, w których umierają szybciej. czyżby więc "dobrze znane mrówce miejsce" to takie sprzed tygodnia? ;) ;-D Nie wiem, muszę zapytać tę mrówę, jeśli ją jeszcze raz spotkam. Może i sprzed tygodnia? W końcu nie wiadomo, dokąd wyniosło się całe mrowisko z doniczki. Przez jakiś czas jeszcze funkcjonowało w drugiej, mniejszej doniczce, a potem całkiem znikło. Być może tym razem pod podłogą? A może za oknem pod parapetem? I mrówki czasami wpadają do mnie, żeby się ogrzać? ;-)))
-
Pewnie! Dopóki się tylko da, nie wyrzucajmy serc na śmietnik! Dopóki tylko są jeszcze zdatne do użytku. :-) A co do tłuczenia talerzy, czytałam artykuł o tym, że najzdrowsze są te związki międzyludzkie, w których jest dużo kłótni i krzyku. Bo tam ludzie są otwarci, potrafią wyładowywać napięcia, kiedy jeszcze nie jest za późno i nie przywrą one do serc na amen. :-) Natomiast w takich związkach, gdzie ludzie tłumią złe uczucia, nie mówią o nich, gdzie robią sobie wzajemnie tzw. "ciche dni" na obrażanie się - tam wreszcie dochodzi do wybuchu tak silnego, że niszczy wszystko z fundamentami. Nie bójmy się więc kłótni, bo to zdrowe i wskazane zjawisko! To właśnie jest "szorowanie przypalonych saganów"! :-) Dziękuję, Bo, i pozdrawiam.