Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Nato, Twój wiersz nie jest bełkotem - nie pisałam o Tobie. Da się zinterpretować, jest logiczny i spójny, ma treść. Skojarzyłam go z filmem, dlatego zobaczyłam w nim dealera narkotykowego. Ale można pod Pla podstawić równie dobrze prostytutkę, która żałuje utraconej niewinności i niezależności (wtedy to Peelka jest tym "towarem wątpliwej jakości" - ponieważ sam seks bez uczuć i zobowiązań jest wybrakowany znacznie bardziej niż robaczywe jabłka). Można też podstawić tu jakiegokolwiek przestępcę, który nocą prowadzi jakiś proceder, a w dzień udaje porządnego obywatela (przy czym noc i dzień mają tu znaczenie przenośne - noc to ukrywanie ciemnych sprawek, a dzień - to pokazywanie się wśród ludzi, którzy nie mają nic do ukrycia). Nawiasem: prostytucja nie jest przestępstwem i nie chcę, żeby ktokolwiek pomyślał, że stawiam prostytutki na równi z przestępcami. Nie. Każdemu wolno uprawiać seks, z kim mu się żywnie podoba i w takim celu czy z takich powodów, z jakich mu się żywnie podoba czy dla jakich ma potrzebę to robić. I nikomu nic do tego, oczywiście. Zresztą duża część małżeństw jest oparta na seksie i sprawach materialnych, jest często finansowym uzależnieniem od partnera - a więc prostytucją, ni mniej ni więcej. I jeszcze raz powtarzam: nikomu nic do tego. Pozdrawiam Cię, Nato, ciepło w ten piękny, śnieżny, puszysty wieczór. :-) Oxy.
  2. Pathe! Taka z Ciebie Świntuszka? - "słodzić poniżej pępka" - aż się zarumieniłam! :-))) No, mocny erotyk! Chociaż... skoro Peelka wyfruwa na noc po takich obietnicach i idzie podglądać innych, bo to ją bardziej rajcuje, to bo ja wiem, czy taki mocny? Nie należy mu chyba dowierzać. Przypomina mi się staropolskie przysłowie: Obiecanki-macanki, a głupiemu staje. Pozdrawiam. :-) Oxy.
  3. Wilczyco, ładny wiersz. To do jakiegoś Czarodzieja? Ech!... gdyby tak można było uwierzyć w kogoś, że potrafi odgonić całe zło i zmienić je w samą słodycz... Zajrzyj pod wiersz Wldemara T. "Magiczna ławeczka" - tam jest też coś dla Ciebie na uśmiech. :-) Buziaxy, Jagódko! Joa.
  4. Jagodo, Twój wiersz też ładny. I smutny. A to - Wilczurko - dla Ciebie, na otarcie łez i uśmiech, żebyś nie musiała szukać gdzieś po Łazienkach: Przepis (piosneczka wiedźmy Oxyvii) Dziesięć uncji tolerancji, ciut winnego kwasu, liść goryczki, kwiat szarmancji z czułością do smaku, szczypta cukru, deczko soli, sto karatów złości, łyżka pieprzu też przystoi w sosie niewinności, z namiętnością garść empatii, kielich szczęścia drżący, zagotować, zapiec, zakryć, dusić w żarze żądzy. Gdy do serca przywrze węgiel przypalonych uczuć, dopiec ogniem, zedrzeć śniegiem lub garnek wyrzucić. Pozdrawiam oboje Autorów. :-) Oxy.
  5. Fajnie byłoby znaleźć taką ławeczkę do uszczęśliwiania i łączenia ludzi na całe życie. :-) Ładne opowiadanko-miniaturka.
  6. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Ani trochę. Wiersz, którego nie można zrozumieć, jest bełkotem, rzężeniem, żadną sztuką. Ale to tak przy okazji.
  7. Osobiście nie zgadzam się z tym, że pisanie wierszy to sztuka wykreślania. Nie lubię półzdanek i urywanych fraz. Lubię pełne zdania i naturalną ludzką mowę. (Co nie oznacza łopatologii i jednoznaczności). Podoba mi się Twój wiersz, Krysiu. Ładny, sympatyczny, sentymentalny.
  8. Piękny wiersz. Zwłaszcza to: o, teraz ocierasz mi oczy to nic, to alergia na straszną samotność Świetne! Potrząsnął mną ten wiersz. To nieczęsto mi się zdarza. Pozdrówka serdeczne. Joa.
  9. Czy chodzi o nocnego dealera narkotykowego, jak w filmie o tym samym tytule? O jego sumienie, które jest ową "czerwoną smugą"? Wiersz ciekawy. Chociaż mocno zagmatwany, jak dla mnie. Ale wiesz, dealerzy czy w ogóle przestępcy z reguły nie mają sumienia, nie czują się winni. Przestępca z sumieniem - to bardzo rzadki przypadek. Z reguły brak im tej właśnie piątej klepki. Pozdrawiam. Oxy.
  10. Morał z tego taki jeszcze, że prawnicy, radcy, wieszcze, wróżki, jasnowidze, bogi - jasno widzą, jak zarobić. Jeśli szukasz domu, bracie, lepiej osiądź w kurnej chacie, niżbyś dał się wziąć radami biura nieruchomościami. Fajna bajka, Sylwestrze. :-)
  11. Świetne i wstrząsające. Nie mam żadnych uwag. Czekam na ciąg dalszy.
  12. Oczywiście, że Prometeusz z wiersza nie jest tym mitycznym Prometeuszem z Olimpu, tylko coś tu symbolizuje - to wiem od początku i nigdy nie próbowałam brać tego Prometeusza dosłownie. Rozumiem go jako człowieka, który chce nieść ludziom jakieś dobrodziejstwo - ogień daje wiele dobrego (choć i wiele złego, oczywiście). Tak, niesienie ludziom dobrodziejstw zawsze ma coś z poczucia wyższości nad innymi. Ale czy to zawsze źle? Wyglądam sobie teraz przez okno i mam przed oczami fragment imprezy o nazwie: "Wielki Finał Orkiestry Świątecznej Pomocy" Jurka Owsiaka. Podziwiam tego faceta od początku z nieustającą siłą. Ale wiem, że niektórzy go nie trawią i "robią mu źle koło pióra", właśnie dlatego, że jest współczesnym Prometeuszem - niektórzy ludzie źle się czują przy kimś tak wysokim, mają kompleksy niższości. ja nie, ja go szczerze podziwiam, choć w prometeizmie jest nieskończenie lepszy ode mnie. :-) Zapraszam do buszowania w moich wierszach, zapraszam, zapraszam. :-)))
  13. O, to intrygujące, bardzo ciekawe. :-)
  14. Czy rzeczywiście moja poezja jest tylko dla naiwnych, Jagodo? :-((( Bo chyba nie chodzi o poezję Emila? To tylko piękne, liryczne wyśpiewanie marzeń, które przecież ma każdy - nie tylko naiwni... Pozdrawiam, Wilczuro. :-) Oxy.
  15. Nato, miło Cię widzieć znów po długiej Twojej nieobecności! Dziękuję za wpis i podobaśki. :-) "Dajmy" ma inny sens niż "dawajmy". Pozdrawiam cieplutko. Oxy.
  16. Wiem, że to nie Ty. Raczej nie utożsamiam Peelów z Autorami, chyba że widzę wyraźnie wspólny rys osobowości czy przeżyć. Napisałeś, że interpretacja Arka Mrozińskiego jest nadzwyczaj trafna. Wy - mężczyźni - chyba się porozumiewacie innym językiem albo gdzieś w ogóle poza mową, bo ja tutaj nie widzę tego pysznego, irytującego Prometeusza. On co prawda mówi: "Dałbym wam ogień" - ale to nie jest pycha. W końcu jest bogiem, kimś ponad ludźmi. Pod ogień można tutaj podstawić rozmaite rzeczy, różne niematerialne wartości - jakie komu ugodno - ale to nie jest traktowanie ludzi z góry. Zwłaszcza, że zaraz Peel mówi, iż ludzie strącili go do poziomu nędzarki, małej bezradnej dziewczynki, i że wytrącili mu pochodnię z ręki - byli więc władni odebrać mu jego moc dawania duchowych wartości. Tu nie ma pogardy dla ludzi, może tylko gorycz, może strach, a może jedynie prometejska rozpacz. A z tymi papierosami, które Prometeusz w końcu przestał dawać żebrakowi - no w końcu nie od tego jest Prometeusz, żeby dawać błahostki. A tylko tego ludzie oczekują od życia - materialnych błahostek - tylko po takie rzeczy wyciągają łapy chętnie i ze wszystkich stron. To denerwujące, ale ja i tu nie widzę zarozumiałości i wywyższania się Peela. To dziwne, ale jeśli zamysł Autora był taki, jak interpretacja Arka, to ja takich treści nie widzę i odczytuję wiersz niezgodnie z odautorską interpretacją. :-))) No nic, nie mogę takiej interpretacji zostawić samej sobie, chociaż - jakoś nie przepadam za pisaniu o samym sobie :) Prometeusz, jako postać mityczna posiada oczywiście swój jasno zrozumiany sens odczytu, jednak ja nigdy nie jestem za tym, żeby chodzić pod rękę ze szkolną nauką (szczególnie, że u nas z tymi szkołami to różnie bywa). W tym momencie Prometeusz to "postać mówiąca w wierszu" tu i teraz, czyli Prometeusz naszych czasów (zresztą zdegradowany). Motyw papierosa nie jest błahy - tutaj też jest ogień! Dla Prometeusza jest on irytujący - z jakiś tam względów. Kolejny motyw "ciepła" jest w 4 strofie, czyli w sumie motyw ognia pojawia się 5 razy i należy go łapać razem z otoczeniem. I tutaj można na końcu połączyć miłość z ciepłem - i wtedy wychodzi taki upierdliwy, nieustępujący ciągle i ciągle Prometeusz :) Do momentu papierosa zgsadzam się z Tobą w zupełności i taką drogą szłam właśnie - Prometeusz zdegradowany, ale nie pyszny i zarozumiały. Dalej - podsunąłeś mi ciekawe propozycje. Będę dalej się wgryzać, a jakże! :-) Zresztą pewnie, że Prometeusze różni bywają upierdliwi. trzeba umieć być taktownym Prometeuszem i wiedzieć, jak być naprawdę potrzebnym. jeśli się tego nie umie, to lepiej się nie brać za prometeuszowanie. :-))) (Ale to tak abstrahując od wiersza). Eliko, sorki, ale Twoja interpretacja jest dla mnie znacznie trudniejsza do odszyfrowania niż sam wiersz. Sorki, to nie jest złośliwość.
  17. No to jeszcze coś dla Ciebie, bo mnie zainspirowałeś: Papierowa miłość Wytnij mnie z papieru, mój Romeo, postaw w kwiatach na stole i gwiżdż walca, a ja się zakręcę piruetem na palcach i westchnę się w szablon, w ideał. Wymyśl mnie w ten papier, wydumaj, śliczną linią konturu mnie wymarzaj, byle bez rysów serduszka i twarzy, a dokroi się do wzoru twoja Julia. Tylko nie bierz mnie zbyt serio, miły, bo poważnie nie umiem się wtańczać, bo nie starczy na te rytmy mojej siły, bo nie mogę być wieczystą wycinanką, a ty też nie dasz rady wciąż udawać, że ten papier to twa czuła kochanka. Serdeczne pozdrowieństwa, Emilu. :-)
  18. Wiem, że to nie Ty. Raczej nie utożsamiam Peelów z Autorami, chyba że widzę wyraźnie wspólny rys osobowości czy przeżyć. Napisałeś, że interpretacja Arka Mrozińskiego jest nadzwyczaj trafna. Wy - mężczyźni - chyba się porozumiewacie innym językiem albo gdzieś w ogóle poza mową, bo ja tutaj nie widzę tego pysznego, irytującego Prometeusza. On co prawda mówi: "Dałbym wam ogień" - ale to nie jest pycha. W końcu jest bogiem, kimś ponad ludźmi. Pod ogień można tutaj podstawić rozmaite rzeczy, różne niematerialne wartości - jakie komu ugodno - ale to nie jest traktowanie ludzi z góry. Zwłaszcza, że zaraz Peel mówi, iż ludzie strącili go do poziomu nędzarki, małej bezradnej dziewczynki, i że wytrącili mu pochodnię z ręki - byli więc władni odebrać mu jego moc dawania duchowych wartości. Tu nie ma pogardy dla ludzi, może tylko gorycz, może strach, a może jedynie prometejska rozpacz. A z tymi papierosami, które Prometeusz w końcu przestał dawać żebrakowi - no w końcu nie od tego jest Prometeusz, żeby dawać błahostki. A tylko tego ludzie oczekują od życia - materialnych błahostek - tylko po takie rzeczy wyciągają łapy chętnie i ze wszystkich stron. To denerwujące, ale ja i tu nie widzę zarozumiałości i wywyższania się Peela. To dziwne, ale jeśli zamysł Autora był taki, jak interpretacja Arka, to ja takich treści nie widzę i odczytuję wiersz niezgodnie z odautorską interpretacją. :-)))
  19. Arku, bardzo miło mi Cię widzieć u mojego wierszyna! :-) Dziękuje za przemyślany komentarz i za pochwałę korzystania z języka. Bardzo się cieszę. Pewnie, że naiwny. A czy miłość (ta początkowa, to zauroczenie, ta fascynacja) - czy ze swej natury nie jest naiwna? Czy w ogóle może być inaczej? I - czy powinno? Pozdrawiam. Joa.
  20. Bardzo dziękuję dawno niewidzianemu Gościowi! Cieszę się ogromnie, że wiersz Ci sie podoba i że aż fascynujący - naprawdę? OK, będzie więcej - sam chciałeś! ;-))) Ciepło i śnieżnie. :-) Oxy.
  21. Bestia be wróciła!!! Witam! :-))) Strasznie zdołowany ten wiersz. Ale skoro w ogóle piszesz, to już nie jest najgorzej. Tak, jak napisała Krysia - życie, nawet jeśli "przegrane", tak naprawdę nie jest przegrane, bo istnieje - to wystarczy, żeby się nim cieszyć. Ale rozumiem, że czasami trafiają się nastroje beznadziejności. Mnie w takich sytuacjach ratują dłuuugie spacery. A teraz taka piękna zima! Marzenie! Bajka! Zresztą w drugiej strofie widzę uśmiech. W gwiazdach można być myślami, marzeniami, twórczością, nadzieją, miłością... W sumie nie taki smutny ten wiersz. :-) Pozdrawiam noworocznie i śnieżnie! Oxy.
  22. Joka, bez urazy, ale nie bardzo rozumiem ten breloczek, podniesienie go przez dziewczynę jako wyraz szacunku dla epoki - to sarkazm w stronę dziewczyny czy epoki? Ja też nieraz podnoszę z ziemi jakąś zgubioną przez kogoś błyskotkę, bez żadnego szacunku ani braku szacunku, po prostu dlatego, że mi się ona podoba - zupełnie po prostu. Dla mnie taka czynność nie ma żadnych podtekstów ani tym bardziej morału. Przepraszam, że krytykuję - po prostu czegoś tu dla mnie jest za mało (podobnie jak dla Michała Krzywaka). A, i dlaczego to się dzieje w korytarzu akurat? Taki dziwny spacer - w korytarzu... Wielokropki nie są zabronione, to jest ciągle funkcjonujący w piśmie znak graficzny, tak samo jak kropka, pytajnik, wykrzyknik itd. Nie należy tylko ich nadużywać, jak zresztą niczego. Każdy znak i każde słowo w wierszu musi coś znaczyć, nie może być użyte bez sensu, bez związku z całością treści i przesłania. Nawet wielokropek. Co do patrzenia pod nogi - zawsze chodzę z opuszczoną głową, raz, że przez nieśmiałość (nie lubię spojrzeń w oczy), a dwa, że boję się potknąć lub w coś wdepnąć. No i znajduję wiele ciekawych "breloczków". :-))) Natomiast mój Dziadek chadzał zawsze z dumnie uniesioną głową; miał takie piękne i mądre powiedzenie: "Trzeba iść zawsze z głową wysoko podniesioną, bo wtedy nie widzi się kłód rzucanych pod nogi i przechodzi się po nich jak po mostach". Pozdrawiam Cię serdecznie. Joa.
  23. Ładny wierszyk, podoba mi się, bo jest lekki, rozmarzony, melodyjny. Jest metaforycznym wyrażeniem tęsknoty za idealną kobietą. Papier jest cierpliwy, można z niego wyciąć każdą wymarzoną postać, jak na przykład tutaj: [url]www.mmkrakow.pl/rep/blog/271/10841.4.jpg[/url] Oby tylko taka wycinanka nie okazała się rozczarowaniem, bo różnie bywa ze spełnionymi marzeniami: [url]www.klubgaja.pl/_gallery/897.jpg[/url] Pozdrowionka, Emilu! Joa.
  24. O, powraca stary, dobry, międzywojenny prometeizm! No i bardzo dobrze! Peel chciałby być Prometeuszem, ale ludzkość mu na to nie pozwala, spychając go do roli dziewczynki z zapałkami, czyli istoty bezradnej i zdanej na łaskę czy niełaskę bogaczy. No cóż, tak to mniej więcej wygląda, dlatego właśnie skończyła się tamta epoka utopijnego prometeizmu. Ale pora ją odnowić, może w jakiejś unowocześnionej szacie filozoficznej, bardziej dostosowanej do naszych materialistycznych czasów? Ode mnie też piątka! Joa.
  25. Dziękuję, Agato, miło mi bardzo! Buźka. :-))
×
×
  • Dodaj nową pozycję...