Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Oxyvia

Użytkownicy
  • Postów

    9 152
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    18

Treść opublikowana przez Oxyvia

  1. Bardzo ładny wiersz. Zaczyna się wesoło, z życiem, kolorowo, biegiem, tańcem i muzyką. A kończy smutno, nostalgicznie, z uschniętymi fiołkami w pamiętniku, z bólem, który lepiej zapomnieć... Chyba każdy ma takie wspomnienia, których wolałby się pozbyć. Z takich czy innych względów. Pozdrawiam sopliście, srebrzyście i ciepło, Izo! Joa.
  2. ????? Nie kapiszę... :-( Ale w takim ujęciu to te panie są towarem, a nie panowie. Towarem jest ten, kto się sprzedaje, a nie ten, komu się sprzedaje. Poza tym - czy "złe decyzje" prostytutek polegają na tym, że wybierają sobie "brzydali"? Ja bym powiedziała, że prostytucja jest złą decyzją dla tych kobiet, które chciałyby być szanowane w naszym społeczeństwie i reprezentować sobą jakąś wartość, rozwijać się w pracy zawodowej, uczyć się, studiować, awansować itp. Bo w naszym społeczeństwie prostytutki zostały zepchnięte na dno upodlenia (nie w każdej kulturze tak jest) i nie mają szans na równe prawa zawodowe z innymi ludźmi. Bez względu na to, czy ich partnerami są "brzydale", czy faceci z najwyższej półki.
  3. Ach, tak! Czyli że to chodzi o męskie prostytutki! No proszę - tego jeszcze mniej się spodziewałam. :-) Nie widać tego w wierszu. Ale czy brak urody to aż "robaczywe jabłka"? Ja współczuję ludziom brzydkim i nie śmieję się z ich wyglądu, nawet jeśli się jakoś tam sprzedają. Często właśnie kompleksy bywają powodem, że ktoś zaczyna sprzedawać swoje ciało w taki lub inny sposób - chce się tak dowartościować. Poza tym uroda to rzecz gustu. No i w końcu - nie uroda jest wartością człowieka. To tylko dodatek, i to nie dla każdego ważny. Bo gdyby tak było, to tylko piękni ludzie znajdowaliby partnerów - a przecież na ogół bywa wręcz odwrotnie. :-) Pozdrawiam. Joa.
  4. Życzę Ci tego z całego serca. :-) Oxanna.
  5. Nie ma za co, Jagodo, cała przyjemność po mojej stronie. Zresztą wiersz jest wklejony publicznie i pod wierszem Waldemara, a więc i dla Niego, i dla Wszystkich Jego Czytelników. :-)
  6. otak, Oxywio, jest taki czarodziej, niewidzialny , odległy, wierząc w Niego pokonamy wszelkie zło :) a ławeczke Talara czytałam, nawey dałam mu wierszyk pod nią :) serdeczności, słoneczka,pa Niestety w czarodziejów nie wierzę... :-( Natomiast nikomu nie udało się pokonać całego zła, jest go na świecie mnóstwo, zawsze, w każdej chwili. Buziaki serdeczne.
  7. Nato, Twój wiersz nie jest bełkotem - nie pisałam o Tobie. Da się zinterpretować, jest logiczny i spójny, ma treść. Skojarzyłam go z filmem, dlatego zobaczyłam w nim dealera narkotykowego. Ale można pod Pla podstawić równie dobrze prostytutkę, która żałuje utraconej niewinności i niezależności (wtedy to Peelka jest tym "towarem wątpliwej jakości" - ponieważ sam seks bez uczuć i zobowiązań jest wybrakowany znacznie bardziej niż robaczywe jabłka). Można też podstawić tu jakiegokolwiek przestępcę, który nocą prowadzi jakiś proceder, a w dzień udaje porządnego obywatela (przy czym noc i dzień mają tu znaczenie przenośne - noc to ukrywanie ciemnych sprawek, a dzień - to pokazywanie się wśród ludzi, którzy nie mają nic do ukrycia). Nawiasem: prostytucja nie jest przestępstwem i nie chcę, żeby ktokolwiek pomyślał, że stawiam prostytutki na równi z przestępcami. Nie. Każdemu wolno uprawiać seks, z kim mu się żywnie podoba i w takim celu czy z takich powodów, z jakich mu się żywnie podoba czy dla jakich ma potrzebę to robić. I nikomu nic do tego, oczywiście. Zresztą duża część małżeństw jest oparta na seksie i sprawach materialnych, jest często finansowym uzależnieniem od partnera - a więc prostytucją, ni mniej ni więcej. I jeszcze raz powtarzam: nikomu nic do tego. Pozdrawiam Cię, Nato, ciepło w ten piękny, śnieżny, puszysty wieczór. :-) Oxy.
  8. Pathe! Taka z Ciebie Świntuszka? - "słodzić poniżej pępka" - aż się zarumieniłam! :-))) No, mocny erotyk! Chociaż... skoro Peelka wyfruwa na noc po takich obietnicach i idzie podglądać innych, bo to ją bardziej rajcuje, to bo ja wiem, czy taki mocny? Nie należy mu chyba dowierzać. Przypomina mi się staropolskie przysłowie: Obiecanki-macanki, a głupiemu staje. Pozdrawiam. :-) Oxy.
  9. Wilczyco, ładny wiersz. To do jakiegoś Czarodzieja? Ech!... gdyby tak można było uwierzyć w kogoś, że potrafi odgonić całe zło i zmienić je w samą słodycz... Zajrzyj pod wiersz Wldemara T. "Magiczna ławeczka" - tam jest też coś dla Ciebie na uśmiech. :-) Buziaxy, Jagódko! Joa.
  10. Jagodo, Twój wiersz też ładny. I smutny. A to - Wilczurko - dla Ciebie, na otarcie łez i uśmiech, żebyś nie musiała szukać gdzieś po Łazienkach: Przepis (piosneczka wiedźmy Oxyvii) Dziesięć uncji tolerancji, ciut winnego kwasu, liść goryczki, kwiat szarmancji z czułością do smaku, szczypta cukru, deczko soli, sto karatów złości, łyżka pieprzu też przystoi w sosie niewinności, z namiętnością garść empatii, kielich szczęścia drżący, zagotować, zapiec, zakryć, dusić w żarze żądzy. Gdy do serca przywrze węgiel przypalonych uczuć, dopiec ogniem, zedrzeć śniegiem lub garnek wyrzucić. Pozdrawiam oboje Autorów. :-) Oxy.
  11. Fajnie byłoby znaleźć taką ławeczkę do uszczęśliwiania i łączenia ludzi na całe życie. :-) Ładne opowiadanko-miniaturka.
  12. Zupełnie się z tym nie zgadzam. Ani trochę. Wiersz, którego nie można zrozumieć, jest bełkotem, rzężeniem, żadną sztuką. Ale to tak przy okazji.
  13. Osobiście nie zgadzam się z tym, że pisanie wierszy to sztuka wykreślania. Nie lubię półzdanek i urywanych fraz. Lubię pełne zdania i naturalną ludzką mowę. (Co nie oznacza łopatologii i jednoznaczności). Podoba mi się Twój wiersz, Krysiu. Ładny, sympatyczny, sentymentalny.
  14. Piękny wiersz. Zwłaszcza to: o, teraz ocierasz mi oczy to nic, to alergia na straszną samotność Świetne! Potrząsnął mną ten wiersz. To nieczęsto mi się zdarza. Pozdrówka serdeczne. Joa.
  15. Czy chodzi o nocnego dealera narkotykowego, jak w filmie o tym samym tytule? O jego sumienie, które jest ową "czerwoną smugą"? Wiersz ciekawy. Chociaż mocno zagmatwany, jak dla mnie. Ale wiesz, dealerzy czy w ogóle przestępcy z reguły nie mają sumienia, nie czują się winni. Przestępca z sumieniem - to bardzo rzadki przypadek. Z reguły brak im tej właśnie piątej klepki. Pozdrawiam. Oxy.
  16. Morał z tego taki jeszcze, że prawnicy, radcy, wieszcze, wróżki, jasnowidze, bogi - jasno widzą, jak zarobić. Jeśli szukasz domu, bracie, lepiej osiądź w kurnej chacie, niżbyś dał się wziąć radami biura nieruchomościami. Fajna bajka, Sylwestrze. :-)
  17. Świetne i wstrząsające. Nie mam żadnych uwag. Czekam na ciąg dalszy.
  18. Oczywiście, że Prometeusz z wiersza nie jest tym mitycznym Prometeuszem z Olimpu, tylko coś tu symbolizuje - to wiem od początku i nigdy nie próbowałam brać tego Prometeusza dosłownie. Rozumiem go jako człowieka, który chce nieść ludziom jakieś dobrodziejstwo - ogień daje wiele dobrego (choć i wiele złego, oczywiście). Tak, niesienie ludziom dobrodziejstw zawsze ma coś z poczucia wyższości nad innymi. Ale czy to zawsze źle? Wyglądam sobie teraz przez okno i mam przed oczami fragment imprezy o nazwie: "Wielki Finał Orkiestry Świątecznej Pomocy" Jurka Owsiaka. Podziwiam tego faceta od początku z nieustającą siłą. Ale wiem, że niektórzy go nie trawią i "robią mu źle koło pióra", właśnie dlatego, że jest współczesnym Prometeuszem - niektórzy ludzie źle się czują przy kimś tak wysokim, mają kompleksy niższości. ja nie, ja go szczerze podziwiam, choć w prometeizmie jest nieskończenie lepszy ode mnie. :-) Zapraszam do buszowania w moich wierszach, zapraszam, zapraszam. :-)))
  19. O, to intrygujące, bardzo ciekawe. :-)
  20. Czy rzeczywiście moja poezja jest tylko dla naiwnych, Jagodo? :-((( Bo chyba nie chodzi o poezję Emila? To tylko piękne, liryczne wyśpiewanie marzeń, które przecież ma każdy - nie tylko naiwni... Pozdrawiam, Wilczuro. :-) Oxy.
  21. Nato, miło Cię widzieć znów po długiej Twojej nieobecności! Dziękuję za wpis i podobaśki. :-) "Dajmy" ma inny sens niż "dawajmy". Pozdrawiam cieplutko. Oxy.
  22. Wiem, że to nie Ty. Raczej nie utożsamiam Peelów z Autorami, chyba że widzę wyraźnie wspólny rys osobowości czy przeżyć. Napisałeś, że interpretacja Arka Mrozińskiego jest nadzwyczaj trafna. Wy - mężczyźni - chyba się porozumiewacie innym językiem albo gdzieś w ogóle poza mową, bo ja tutaj nie widzę tego pysznego, irytującego Prometeusza. On co prawda mówi: "Dałbym wam ogień" - ale to nie jest pycha. W końcu jest bogiem, kimś ponad ludźmi. Pod ogień można tutaj podstawić rozmaite rzeczy, różne niematerialne wartości - jakie komu ugodno - ale to nie jest traktowanie ludzi z góry. Zwłaszcza, że zaraz Peel mówi, iż ludzie strącili go do poziomu nędzarki, małej bezradnej dziewczynki, i że wytrącili mu pochodnię z ręki - byli więc władni odebrać mu jego moc dawania duchowych wartości. Tu nie ma pogardy dla ludzi, może tylko gorycz, może strach, a może jedynie prometejska rozpacz. A z tymi papierosami, które Prometeusz w końcu przestał dawać żebrakowi - no w końcu nie od tego jest Prometeusz, żeby dawać błahostki. A tylko tego ludzie oczekują od życia - materialnych błahostek - tylko po takie rzeczy wyciągają łapy chętnie i ze wszystkich stron. To denerwujące, ale ja i tu nie widzę zarozumiałości i wywyższania się Peela. To dziwne, ale jeśli zamysł Autora był taki, jak interpretacja Arka, to ja takich treści nie widzę i odczytuję wiersz niezgodnie z odautorską interpretacją. :-))) No nic, nie mogę takiej interpretacji zostawić samej sobie, chociaż - jakoś nie przepadam za pisaniu o samym sobie :) Prometeusz, jako postać mityczna posiada oczywiście swój jasno zrozumiany sens odczytu, jednak ja nigdy nie jestem za tym, żeby chodzić pod rękę ze szkolną nauką (szczególnie, że u nas z tymi szkołami to różnie bywa). W tym momencie Prometeusz to "postać mówiąca w wierszu" tu i teraz, czyli Prometeusz naszych czasów (zresztą zdegradowany). Motyw papierosa nie jest błahy - tutaj też jest ogień! Dla Prometeusza jest on irytujący - z jakiś tam względów. Kolejny motyw "ciepła" jest w 4 strofie, czyli w sumie motyw ognia pojawia się 5 razy i należy go łapać razem z otoczeniem. I tutaj można na końcu połączyć miłość z ciepłem - i wtedy wychodzi taki upierdliwy, nieustępujący ciągle i ciągle Prometeusz :) Do momentu papierosa zgsadzam się z Tobą w zupełności i taką drogą szłam właśnie - Prometeusz zdegradowany, ale nie pyszny i zarozumiały. Dalej - podsunąłeś mi ciekawe propozycje. Będę dalej się wgryzać, a jakże! :-) Zresztą pewnie, że Prometeusze różni bywają upierdliwi. trzeba umieć być taktownym Prometeuszem i wiedzieć, jak być naprawdę potrzebnym. jeśli się tego nie umie, to lepiej się nie brać za prometeuszowanie. :-))) (Ale to tak abstrahując od wiersza). Eliko, sorki, ale Twoja interpretacja jest dla mnie znacznie trudniejsza do odszyfrowania niż sam wiersz. Sorki, to nie jest złośliwość.
  23. No to jeszcze coś dla Ciebie, bo mnie zainspirowałeś: Papierowa miłość Wytnij mnie z papieru, mój Romeo, postaw w kwiatach na stole i gwiżdż walca, a ja się zakręcę piruetem na palcach i westchnę się w szablon, w ideał. Wymyśl mnie w ten papier, wydumaj, śliczną linią konturu mnie wymarzaj, byle bez rysów serduszka i twarzy, a dokroi się do wzoru twoja Julia. Tylko nie bierz mnie zbyt serio, miły, bo poważnie nie umiem się wtańczać, bo nie starczy na te rytmy mojej siły, bo nie mogę być wieczystą wycinanką, a ty też nie dasz rady wciąż udawać, że ten papier to twa czuła kochanka. Serdeczne pozdrowieństwa, Emilu. :-)
  24. Wiem, że to nie Ty. Raczej nie utożsamiam Peelów z Autorami, chyba że widzę wyraźnie wspólny rys osobowości czy przeżyć. Napisałeś, że interpretacja Arka Mrozińskiego jest nadzwyczaj trafna. Wy - mężczyźni - chyba się porozumiewacie innym językiem albo gdzieś w ogóle poza mową, bo ja tutaj nie widzę tego pysznego, irytującego Prometeusza. On co prawda mówi: "Dałbym wam ogień" - ale to nie jest pycha. W końcu jest bogiem, kimś ponad ludźmi. Pod ogień można tutaj podstawić rozmaite rzeczy, różne niematerialne wartości - jakie komu ugodno - ale to nie jest traktowanie ludzi z góry. Zwłaszcza, że zaraz Peel mówi, iż ludzie strącili go do poziomu nędzarki, małej bezradnej dziewczynki, i że wytrącili mu pochodnię z ręki - byli więc władni odebrać mu jego moc dawania duchowych wartości. Tu nie ma pogardy dla ludzi, może tylko gorycz, może strach, a może jedynie prometejska rozpacz. A z tymi papierosami, które Prometeusz w końcu przestał dawać żebrakowi - no w końcu nie od tego jest Prometeusz, żeby dawać błahostki. A tylko tego ludzie oczekują od życia - materialnych błahostek - tylko po takie rzeczy wyciągają łapy chętnie i ze wszystkich stron. To denerwujące, ale ja i tu nie widzę zarozumiałości i wywyższania się Peela. To dziwne, ale jeśli zamysł Autora był taki, jak interpretacja Arka, to ja takich treści nie widzę i odczytuję wiersz niezgodnie z odautorską interpretacją. :-)))
  25. Arku, bardzo miło mi Cię widzieć u mojego wierszyna! :-) Dziękuje za przemyślany komentarz i za pochwałę korzystania z języka. Bardzo się cieszę. Pewnie, że naiwny. A czy miłość (ta początkowa, to zauroczenie, ta fascynacja) - czy ze swej natury nie jest naiwna? Czy w ogóle może być inaczej? I - czy powinno? Pozdrawiam. Joa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...