-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
...są podłe sprawy...
Oxyvia odpowiedział(a) na cezary_dacyszyn utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bo ja wiem, czy hienami są tutaj wszyscy? Chyba chodziło tylko o takich czytaczy i oglądaczy (oraz dziennikarzy), którzy polują na tragedie i pasjonują się nimi. Jedni traktują je jak filmy sensacyjne, a inni na nich zarabiają. To są te hieny z żółtymi zębami. Ale to przecie nie my wszyscy. Myślę, że mocne określenia pasują do tych hien. Mnie nie rażą. Ale być może jednak jestem już znieczulona. Przez media. ;-) Pozdrawiam obu Panów. -
Ha ha ha! Gra słów trochę w stylu Białoszewskiego, a trochę w modnej aktualnie konwencji poezji lingwistycznej. Bawią mnie takie wiersze, owszem. (Bo chyba powinny?). Pozdrówka. :-)
-
stracona chwila
Oxyvia odpowiedział(a) na Sylwester_Lasota utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Sylwestrze, jeśli mogę być szczera, czytywałam znacznie lepsze Twoje wiersze. Ten jest taki... naładowany komunałami. Wybacz. Pozdrawiam. -
Ale wykład! No no! ;-))) nie wiem Oxyvio co dla Ciebie znaczy "nie mówi się po polsku" tak, czy owak. Otóż właśnie, że się mówi, nie zawsze przecież mówimy czystym literackim językiem. Istnieje jeszcze tzw. mowa potoczna, kolokwializmy, wulgaryzmy itp. itd. Chodzi mi właśnie o mowę potoczną, o tzw. frazeologizmy. Mówi się: "donaszać po kimś ciuchy". To nie jest język literacki. Chodziło mi właśnie o ciuchy (w tym także okulary - to, co się nosi na sobie). Przeca napisałam to wyraźnie! Spójrz trocha wyżej! Tak, jeśli chodzi o gacie czy koszule, to można je dodzierać. Ale okulary?... Wiem, wiem, znam te znaczenia słowa "donosić", też się wychowałam w poprzedniej epoce. ;-))) Tych znaczeń jest o wiele więcej. Ale dzięki za wykład. :-))))) Pewnie, że lepiej :) Pozdrawiam. O, to fajnie. Dzięki za zwięzłą i jasną odpowiedź. Pozdrówka. :-)
-
...są podłe sprawy...
Oxyvia odpowiedział(a) na cezary_dacyszyn utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Bardzo dobry wiersz. Tak na ogół jest - nie można wiecznie przejmować się tragediami, które codziennie spływają kaskadami z telewizora. Nie da się. Dlatego ludzie przyzwyczajają się do nich i przestają odczuwać cokolwiek. A ja właśnie zrezygnowałam z abonamentu telewizyjnego. Od dawna już nie oglądam telewizji. I nie chcę słyszeć tych strasznych wiadomości, bo po nich nie mogę dojść do siebie. Nie przyzwyczaiłam się. Za każdym razem przeżywam. Jak wariatka - to nie jest normalne ani zdrowe. Pozdrawiam ciepło. -
Bardzo ładny wiersz. Ileż tu treści! Miłość, samotność, czekanie, winy i kamienie, wybaczanie, wiara w kochaną osobę, latanie (w marzeniach i pewnie ze szczęścia). Pięknie!
-
HAYQ, zmieniłam te "znoszone okulary" - zobacz, czy teraz lepiej?
-
Zbyszku, dziękuję za miły wpis. :-) Tak, temat rzeka... O dzieciach i ich dorastaniu można bez końca. Odpozdrawiam serdecznie. :-)
-
No tak, ale nie mówi się po polsku: "docierać po kimś" ciuchy czy okulary... Takie rzeczy po kimś się właśnie donasza. I są one znoszone. Tak się mówi. I rób co chcesz. Mam kłopot z tym czasownikiem. Pomyślę jeszcze. Acha, ale nie trzeba mówić koniecznie: "[u]jeszcze[/u] donosi". Może być sam czasownik: "Córka donosi po mnie różowe okulary". Dzięki za pomoc.
-
No, trochę poprawiłam wiersz zgodnie z sugestiami, a trochę zmieniłam od siebie. Jak teraz?
-
Bolesławie, najmocniej Cię przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, chociaż wpisałeś mi się dwa razy! - nie zauważyłam!!! Nie wiem, jak to się stało! Dziękuję za piękny czterowers i za miły komentarz. Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam. :-) Oxy.
-
Arku, dziękuję za pochwałę wiersza, bardzo mi jest miło. :-) Nie ty jeden zwróciłeś uwagę na ten czasownik, widocznie brzmi fałszywie w uszach większości Polaków, czego sama nie wyczułam. Tak to bywa. Zaraz go zmienię. Dzięki i pozdrawiam.
-
HAYQ, masz rację z tym czasownikiem. Pomyślę o nim, na pewno. Coś z nim zrobię. O, rozsądna peelka? No to fajnie! Jak miło! :-))) (Ale to ta sama, co w innych wierszydłach!). Pozdrawiam ciepło. :-) Oxy. Wręcz przeciwnie Oxyvio Zupełnie nie ta sama :) Do miłego. Gwarantuję Ci, że ta sama. Znam ją. ;-)))
-
Stasiu, miło, że wpadłaś. :-) Tak, matki martwią się o swoje dzieci chyba znacznie bardziej niż w najdawniejszych czasach, kiedy były małe społeczności i wszyscy dla wszystkich byli rodziną. Ale cóż, te czasy nie mogą wrócić. Z drugiej strony - wtedy umierało mnóstwo niemowląt i młodych ludzi... Dziękuję Ci za komentarz. Buziaki.
-
życie czyli łajno
Oxyvia odpowiedział(a) na kuba skawa utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
"chciałoby się zawalczyć o coś, znaleźć jakąś wartość, za którą by się oddało to i tamto... itd." Oddać to i tamto,to chyba jedyny wiarygodny sposób, sprawdzenia wartości "wartości"... Dziękuję i pozdrawiam śródleśnym pohukiwaniem :) Widzę, że się rozumiemy i bardzo mnie to raduje. :-))) Pozdrawiam jeszcze raz serdecznie. -
To jest właśnie symbolika flag wielu krajów arabskich, zwłaszcza afrykańskich. :-) Czasem też: wiosna, susza i życie. Albo: wojna, pokój i śmierć. Różnie w różnych krajach o takich kolorach flag. Dzięki za wyjaśnienie. Pozdrówki. Joa.
-
Mam podobnie, mimo iż rozumiem ładunek emocjonalny jaki chciałaś oddać słowem "donasza" - bliskość -, to jednak rozważyłbym drobne zmiany. "Znoszone okulary" zamieniłbym na: nie modne okulary w różowych oprawkach. Pozdrawiam. Dzięki za radę, Almare. Zobaczę, co się da zrobić. Pozdrawiam. Joa.
-
HAYQ, masz rację z tym czasownikiem. Pomyślę o nim, na pewno. Coś z nim zrobię. O, rozsądna peelka? No to fajnie! Jak miło! :-))) (Ale to ta sama, co w innych wierszydłach!). Pozdrawiam ciepło. :-) Oxy.
-
O tak! Ukierunkowywanie i przekazywanie własnej mądrości jest niesłychanie trudną sztuką. Chyba nie ma ludzi, którzy nie popełnialiby tutaj błędów... A jednak trzeba wierzyć w to, że jesteśmy dobrymi rodzicami. Bo w końcu w co mamy wierzyć? ;-))) Starajmy się dać dzieciom to, co naprawdę dla nich najlepsze, nie oszczędzając siebie. Dzięki za mądry komentarz, Panie Biały. :-) Najlepszego. Oxy.
-
Wiem, że poruszyłam temat-rzekę. Oczywiście. I wcale nie zamierzam odpowiedzieć na wszystkie nurtujące ludzkość pytania ani poruszyć wszystkich aspektów tego odchodzenia (wychowania). Ten wiersz to tylko wyraz najważniejszych uczuć, jakie temu zjawisku towarzyszą. Dziękuję, Krysiu, za wizytę i zrozumienie wiersza. Najserdeczniej. :-) Oxy.
-
Sylwestrze, dzięki. Tak, oczywiście, że niekoniecznie dosłowne. Odchodzenie zaczyna się od samego urodzenia dziecka, a nie od jego ślubu. Pozdrawiam ciepło. :-)
-
Kuba, bardzo Ci dziękuję za pochwałę. Tak, może w niektórych miejscach przeczuliłam. Sama się nad tym zastanawiałam. Ale widzisz - dla matki to bardzo trudne: nie przeczulać... Naprawdę brak nam wyczucia. :-) Zastanowię się jeszcze i spróbuję zmienić tak, żeby nie było przeczulenia, ale jednak żeby została największa czułość. Dziękuję za cenne uwagi i pochwały. Oxy.
-
Masz dwie córki? O, no to się świetnie rozumiemy! Ja mam jedną jedyną - jedynaczkę - oczko w głowie mamuni, wiesz... ;-) Tak, ale staram się pomóc jej odejść. Choć boję się jak cholera zostać sama - to straszne. Niemniej wiem, że gdybym uzależniła dziecko od siebie i zrobiła z niej maminą córeczkę, to zahamowałabym jej rozwój i możliwość samodzielnego życia. Nie chcę tego absolutnie. Pozdrawiam i dziękuję za pochwałę i zrozumienie wiersza. :-) Oxy.
-
córeczka skazana na miłość bez wyboru donosi po mnie niemodne widzenie świata stare matczyne pojęcia jak zmatowiałe okulary naiwnie różowawe najdroższa niewolniczka na targu wartości torowaniem drogi w pożarze pokrzyw parasolem pod siarkową ulewą roztuleniem, rozpieszczeniem, rozmową przewierzeniem o sprawach wiążących kochaniem ważniejszym niż mój Wszechświat na zawsze pomagam jej odejść
-
życie czyli łajno
Oxyvia odpowiedział(a) na kuba skawa utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Oryginalnie. Bardzo ciekawy wiersz. Niekonwencjonalne podejście do życia. Najgorzej jest, kiedy nic się nie dzieje i wszystko człowiekowi wolno, i nic go nie bawi ani nie pociąga, bo już wie, że prawie wszystko jest fałszywe i na pokaz, i że nic za darmo... To się nazywa zblazowanie. Tak przynajmniej mówiło się kiedyś. A chciałoby się zawalczyć o coś, znaleźć jakąś wartość, za którą by się oddało to i tamto... itd. Życzę wyjścia z marazmu emocjonalnego. Doskonale rozumiem takie stany. Ale jeszcze jest puszcza i dzikie uroczyska, i śródleśne jeziora wśród bagien - to tam poszło sobie prawdziwe życie... Przynajmniej moje. :-) Taka dywagacja sobie. Pozdrawiam.