-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Dziękuję za "ciekawie". :-) Pozdrawiam przedwiośnianie.
-
Właśnie, chyba nieświadomie połknęłam coś z Brzechwy i tutaj to widać. :-) Hmmm... Nie wiem. Może byłoby można, gdyby on chciał... Ale może nie? Może ten paw ma rację?... :-) Dzięki! Buziaki serdeczne, Magi! :-)))
-
Dziękuję za pochwałę wiersza, Krzysztofie. :-) U nas w Łazienkach czasami można znaleźć wiosną pawie pióro. Moja córka ma już dwa w wazonie, bardzo fajnie wyglądają, ale przeszkadzają okrutnie, bo są wysokie, powiewne i bujają się baletowo przy każdym dotknięciu. Pozdrawiam również serdecznie. Oxy.
-
Kto miałby kochać pawia? Hmmm... "Paw jest artystą" - że zacytuję samą siebie. To o nas, Fanno. :-) (Tylko mi nie mów, że się nie zaliczasz). PS. Dostałaś zaproszenie ode mnie? Dlaczego nie byłaś? Żałuj... :-(((
-
Dzięki za koment i wiersz satyryczny, HAYQ. :-) Istnieje tez czasownik "łyskać" (niemal to samo, co "błyskać"). Nie wiem, jak można by poprawić "tych piór ogon"? Pozdrówko. Oxy.
-
Dziękuję , Doroto. Tak, każdy z nas ma w sobie trochę próżności, a najwięcej artyści. :-) Pozdrawiam ciepło. Joanna.
-
Bardzo fajnie napisane. Podoba mi się w całości.
-
Paw jest artystą, proszę państwa. A oto jego ogrodowa scena. Paw się pawi i stroszy w rytm tańca, podryguje, drobi, kroki zmienia. Brzmią grzechotki bajecznego wachlarza, falujące jak zorza polarna. Mistrz dwa razy żadnej frazy nie powtarza, sztuka to nieregularna, unikalna. Melodycznie drży korona koronkowa, metalicznie łyska opal kołnierza. Nie kłania się publice pełna dumy głowa. Napawajcie się pawieniem tancerza! Paw bez splendoru by nie przeżył. Dajcie mu aplauz, bez którego skona. Musi mieć fanów i blask, bo nie wierzy, że można by go kochać bez tęczy ogona.
-
Ładnie powiedziane, prosto, zrozumiale, lirycznie. Po prostu: zaryzykuj bycie wolnym i niezależnym. Popieram. Buźka. Oxy.
-
He he he! Do Ciebie to warto zajrzeć, bo nieraz Twoje teksty są fajnym przerywnikiem w stresującej pracy. ;-)
-
Żeby być dobrze rozumianą: jeśli komuś przytrafia się nieszczęście, zazwyczaj bardzo mu współczuję. Natomiast do wściekłości doprowadzają mnie dorosłe kobiety, które lubują się w znoszeniu poniżania i przemocy ze strony swego mężczyzny i uważają to za swoją zaletę, swój urok, swoją wartość. Ich "jęczenie" ma wtedy wymowę ukrytego samochwalstwa: popatrz, jaka jestem biedna, bezbronna, delikatna, wytrzymała, cierpliwa, tolerancyjna, męczeńska, bohaterska, jak kocham i umiem się poświęcać dla miłości. TO NIE JEST MIŁOŚĆ. Ja też mam często do czynienia z takim "pojęczałkami", ale w wieku szkolnym. Są to dziewczyny z rodzin, w których zdarza się w mniejszym lub większym stopniu przemoc. Dla nich taki układ to normalka, tak są wychowane. W domu wmawia się im, że miłość to cierpienie i że ono jest miernikiem tego, jak bardzo się kocha i jest się kochanym. To oczywista patologia. Tego typu dziewczęta, kiedy obiekt uczuć np. woła za nimi na zatłoczonym korytarzu szkolnym: "Ej, lala! Bucik ci się rozp...dala!" - aż piszczą z radości, biorąc to za przejaw adoracji. Jeśli w odpowiednim wieku nie zareaguje na to odpowiednio wychowawca, pedagog, psycholog, psychiatra lub policjant z prewencji, takie dziewczyny (zresztą nie tylko dziewczyny!) idą pod przemoc jak pod ochronę - wiążą się wyłącznie z sadystami, sądząc, że trafia im się miłość; pozwalają się poniżać, wyzywać, ubliżać sobie publicznie, kontrolować swoje życie, pomawiać się, oczerniać, wyśmiewać, bić i maltretować, pozwalają na wybuchy zazdrości, na zaborczość, na rządzenie sobą. I ciągle poczytują to sobie za miłość tak żywo reagującego na nie wybranka, a swoje zachowania za zalety i wartości. Co gorsza - pozwalają tak samo znęcać się nad swoimi dziećmi, wychowując je w przekonaniu, że tatuś jest więcej wart niż one. O ile współczuję młodym dziewczynom (uczennicom), które nie mają na tyle samokrytycyzmu ani wiedzy o świecie, żeby samodzielnie umieć wyjść z tego, o tyle dorosłe kobiety "pojęczałki" doprowadzają mnie do wściekłości. Nie mogę słuchać tych "męczennic" na własne życzenie. Budzą we mnie tylko agresję, zero współczucia. Chyba że chcą z tego wyjść, wyzwolić się, rozumiejąc, że coś tu nie tak, ale nie bardzo wiedzą, co i jak to zmienić. Wtedy chętnie im pomogę, wtedy współczuję, owszem, zaprowadzę, gdzie trzeba, pomogę opowiedzieć o sobie, nawet będę świadczyć w sądzie po ich stronie, nawet za cenę zagrożenia ze strony ich wybranków. Nawiasem, właśnie na temat tychże problemów w związkach jest ostatni "Głos Pedagogiczny", który dzisiaj dostałam w szkole i przewertowałam od dechy do dechy, ponieważ problemy przemocy w związkach nastolatków oraz przemocy w rodzinie bardzo żywo mnie obchodzą. Pozdrawiam, Krysiu i Alu. Oxy.
-
Oczywiście, że tylko wiersz. Gdybym utożsamiała Autorkę z Peelką, to bym nie napisała, co myślę o Peelce. Wiem, że to nie Ty. :-) Pozdrówka i dobranoc.
-
Ano właśnie, czyli droga życiowa mniej więcej taka, jak przypuszczałam - wschód, a po wojnie Dolny Śląsk. Moja Babcia odwrotnie: urodziła się w Częstochowie, potem mieszkała w Katowicach, a po wojnie w Warszawie. I też wiele razy mi się śniła. Teraz już coraz rzadziej. A szkoda.
-
O, bardzo dobry wiersz! Podoba mi się stylizacja na gwarę wschodnią, zabużańską (czy Babcia była z Wołynia, czy z Wrocławia?). ;-) Świetny też rys obyczajowości tego kręgu kulturowego. Bardzo lubię dobre wiersze etniczne. No i przesympatyczne wspomnienie bliskiej Osoby. Ja też strasznie kochałam Babcię.
-
Na Ósmego
Oxyvia odpowiedział(a) na Bolesław_Pączyński utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Dziękuję za piękne i przesympatyczne życzenia, Bolku. :-))) -
Alu, ja na ogół lubię Twoje wiersze-piosenki, bo są lekkie, ładne, rozrywkowe, sentymentalne, liryczne, melodyjne, relaksujące. Lubię dobrą sztukę rozrywkową, nie tylko Wielką Sztukę i poszukiwanie nowych światów (chociaż to też, oczywiście, o ile jest równie dobre). Jednak w tym wierszu wkurza mnie Peelka. Jest zupełnie "nie moja". W życiu też okrutnie denerwują mnie baby, które pozwalają się okładać, maltretować , znęcać się, a potem płaczą, żalą się, skarżą i oczekują współczucia od świata; ale kiedy "prześladowca" wraca w lepszym humorze, tulą się do niego, łaszą, usługują mu, przymilają się, pokazując, jakie są malutkie, słabiutkie, bezbronne - i wydaje im się, że to takie śliczne i kobiece. Jest to dewiacja - masochizm, wymagający leczenia psychiatrycznego - albo przynajmniej głupota. Jedno i drugie jest tak samo wkurzające dla mnie. Wiersz jest napisany wprawnie i rytmicznie, ale jego wymowa tak mnie wpienia, że nie może mi się podobać. Nie tym razem, Ala. Rzuć tę głupią Peelkę, a nie drania! On sobie pójdzie za nią. :-) No to - do następnego! Oxy.
-
Dlaczego poezja "słabo schodzi"?
Oxyvia odpowiedział(a) na a._mrozinski utwór w Forum dyskusyjne - ogólne
Czytam tę dyskusję z wielkim zainteresowaniem, a także z pewnym rozbawieniem, ale przyznaję rację Wszystkim - tak jest, mam te same spostrzeżenia i refleksje, dokładnie te, o których piszecie Wszyscy. Poezja nie należy do sztuk łatwych i prostych, wymaga zaangażowania umysłu i pewnego wyrobienia czytelniczego, a nie każdy ma na to czas, ochotę, odpowiednie wykształcenie, inteligencję, wrażliwość... Z drugiej strony wmawia się nam wszystkim (w szkole głównie!), że jesteśmy idiotami, którzy samodzielnie nie są w stanie zrozumieć poezji, że do tego trzeba przemądrego mentora i nie wiem jakiego wykształcenia polonistycznego. Wierutna bzdura! Wiersze, których przeciętni ludzie nie są w stanie zrozumieć, nie są wierszami, nie są ludzką mową, tylko są nieudolnym bełkotem. Takiego bełkotu niestety jest teraz najwięcej (w Internecie, w tomikach, w prasie, na wieczorkach i turniejach, i konkursach - wszędzie). Dlatego powiem Wam szczerze: zawsze z wielkim lękiem chodzę na wieczory poetów, których nie znam, a zanim kupię tomik z nowym nazwiskiem, dobrze go przewertuję i sprawdzę, czy jego wiersze mnie poruszają, czy spodoba mi się najwyżej jeden lub dwa - wtedy oczywiście odkładam tomik na półkę. No i tam sobie te tomiki leżą. Bo naprawdę dobrych poetów - takich na miarę Skamandra czy Herberta, czy Szymborskiej i in. - jest niewielu. Przyjmijmy to do wiadomości. Ale to nie znaczy, że nie ma ich wśród nas. Z pewnością są. Zawsze są, w każdej epoce. A my wszyscy jesteśmy po to, żeby ich wykreować spośród siebie. I tym optymistycznym akcentem... -
Młody Bóg? Jeszcze jeden (S)twórca? Przebóg!
-
Jordan chyba okrutnie wysechł ostatnio... Generalnie jestem za. Składkami.
-
Byłam, czytałam już 2 razy, podoba mi się, choć bardziej śmieszy niżby łzy miało wyciskać - i chyba tak miało być? :-) Pozdrawiam. Oxy.
-
No właśnie, czyli się zgadzamy zasadniczo. Większość ludzi nie czyta, a przynajmniej nie czyta długich tekstów, wybiera jak najkrótsze - to jest pierwszoplanowe kryterium oceniania tekstu! (Z tego samego powodu znacznie więcej ludzi czyta prasę niż książki). Zostanę zaproszona? Oj, to mogę coś narozrabiać! :-)
-
Dziękujemy najserdeczniej! Niech żyje Angello! Hurrraaa!!!
-
A dlaczego? Jak też i tsunami grafomanii prozatorskiej, Marcinie. Czyż nie widzisz grafomanów na Prozie? Poezja.org jest głównie portalem poetyckim, to prawda, z kolei np. Opowiadania.pl są głównie prozatorskie. Nie widzę w tym nic złego. I nie czuję, żebym cokolwiek szkodziła prozaikom, pisząc wiersze. Bądźmy tolerancyjni i nie uprawiajmy gier "stadionowych". ;-) Pozdrówka.
-
Nie, to chyba nie tak. myślę, że jeśli kilka osób daje po 1,5 pkt, to liczy się średnią na osobę, praewda? A nie ilość punktów - bo to byłoby niesprawiedliwe! Kiedy wystawiam uczniowi ocenę na semestr, to wyliczam najpierw średnią ocen za klasówki, średnią za prace domowe, za udział w lekcji itp., a potem średnia "ważoną" z tych ocen (nieważne, co to znaczy - nauczyciele wiedzą), ale nigdy nie stawiam jako oceny sumy punktów uzyskanych w semestrze! Tak się nie robi w żadnej szkole na świecie. Może, ale nie musi. Niekoniecznie. Zobacz, jakie dłuuugie bywają dyskusje i ile jest odczytań pod najsłabszymi, grafomańskimi tekstami! Właśnie grafomańskie teksty często są porażające, dlatego takie długie targają się pod nimi dyskusje. Tu na Forum to bardzo częste zjawisko (i nie tylko tutaj). No właśnie tego nie jestem pewna. Często bywa tak, że czytelnicy najliczniej czytają i punktują po prostu krótsze teksty, a najrzadziej czytają długie, więc też długie dostaną najmniej punktów. To też bardzo wyraźne i częste zjawisko na naszym Forum (i nie tylko). Mnie się wydaje, Marcinie, że najlepiej byłoby jednak powołać jakieś sprawiedliwe jury z 3-5 osób o różnych gustach i stylach pisania. No, ale to Twój konkurs. Pozdrówka dla obu Rozmówców. Oxy.
-
Arku, księgarnie nie chcą przyjmować poezji, bo poezja "słabo schodzi". Właśnie dlatego wydawnictwa nie chcą brać dystrybucji na siebie i nie wydają tomików za własne pieniądze, tylko za forsę poety, a on potem sam się buja ze sprzedażą. Dlatego nie warto wydawać w większym nakładzie, niż się wie, że się sprzeda. Czyli na pewno nie więcej niż 200 egzemplarzy jednorazowo, a to i tak bardzo dużo. Ok. 20 odsyła się do bibliotek narodowych, a z tego, co zostaje, rozdaje się za darmo połowę (rodzinie, znajomym, przyjaciołom, szefom w pracy, krytykom z prasy, redaktorom, etc.), a resztę sprzedaje się latami. Nie radzę rozdawać wszystkiego, bo ludzie biorą tomiki darmowe jak ulotki i zaraz "za rogiem" je wyrzucają na śmietnik. To bez sensu. Ceńmy się, Bracia Poeci. A co do wydawnictw, bywają droższe i tańsze, a te tańsze wcale nie wydają gorzej, nawet czasami dużo lepiej i ładniej. Znane wydawnictwa oczywiście wydają bardzo drogo (nawet po 6000,- za nakład 200 egz.), ale znam w Warszawie i Kielcach tanie, dobre wydawnictwa niskonakładowe (wydają za ok. 2000,- zł taką sama ilość egz.).