-
Postów
9 152 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
18
Treść opublikowana przez Oxyvia
-
Dobry wiersz, bardzo precyzyjny i wyrazisty, wstrząsa. Dobrze, że ten temat przestaje być tabu i coraz szerzej wkracza bez woalek we wszelkie formy przekazu, także w poezję. A Magdy wiersz na ten temat doskonale pamiętam. Inny w stylu. Też robi wrażenie. Dlatego pamiętam. :-)
-
Czy to wiersz o letnim wypadzie na przyjeziorną łąkę z ukochanym psem? Taki obrazek wywołał we mnie. :-) I bardzo mi się ten obrazek podoba. Ech, kiedy wróci to lato z łąkami, lasami, jeziorami, psami, końmi i tym wszystkim...
-
nie każ mi
Oxyvia odpowiedział(a) na złamane skrzydło utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
No i wyszedł piękny, poetycki list! Każdy chciałaby coś takiego dostać! :-) -
Dzięki, Jajcarko, rany, bardzo się cieszę! :-)
-
Oj, kochane Skrzydełko, czytałam Twój miły komentarz, ale zapomniałam odpisać! Ostatnio mam za dużo na głowie! ;-))) Mówisz, że jeszcze się powtórzą miętlikowe czasy? :-) Pewnie tak, pewnie nawet powtarzają się co lato, ale... już nie całkiem te same... No cóż, gdyby świat się nie zmieniał, a człowiek razem z nim, to byłoby okrutnie nudno. To jest jeden z zasadniczych powodów, dla których nie pragnę ideału, jakiegoś raju. ;-))) Buziaki, Stasiu kochana.
-
Tomaszu, dziękuję za wizytę i za bardzo miłe epitety dla mojego wiersza. Rozumiem, że nie wszystko w nim Ci się podoba. No cóż, ale cieszę się, że większość. :-)
-
Bolesławie, jak zwykle pięknie dopisałeś zakończenie do wiersza. Dziękuję serdecznie! Z Twojej strofy wynika, że idealnie wszedłeś w klimat i sens mojego wiersza. Bardzo, bardzo mnie to cieszy. :-) Pozdrawiam.
-
Ach, bo nie można przyjmować wszystkiego do siebie! Urzędole - to nie wszyscy urzędnicy, ale ci, którzy dają się nam we znaki. (Znam nawet jeszcze mniej miłe określenia na takich, np. biurwy). To nie dotyczy porządnych ludzi. :-)
-
nie każ mi
Oxyvia odpowiedział(a) na złamane skrzydło utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
I bardzo dobrze zrobiła! No to Jej zadedykuj, pewnie! :-) -
nie każ mi
Oxyvia odpowiedział(a) na złamane skrzydło utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Piękny wiersz! Bardzo mi się podoba! I to ma być wiersz o niemocy twórczej??? A Ty Kokietko!... ;-D -
gdy przegapisz i fart nie pomoże
Oxyvia odpowiedział(a) na teresa943 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Tak, Oxy. Ale... szczęściu trzeba dopomóc. Ono może "przejść" obok, gdy go nie zauważymy, zlekceważone potafi ulotnić się jak kamfora :) Dziękuję. :-) Cieplutko pozdrawiam - Krysia Owszem, w takim kontekście oczywiście ono zdarza się tylko tym, którzy na nie zasługują. Dlatego przytoczyłam to przysłowie mojego ojca. :-) -
Krysiu, dziękuję Ci za bardzo miły komentarz. Z tym ostatnim wersem mam kłopot i naprawdę nie wiem, co wymyślić, żeby było dobrze. Pomyślę nad Twoją propozycją. Pozdrawiam.
-
Tak. Ale to wcale nie jest pocieszające. Przeciwnie.
-
gdy przegapisz i fart nie pomoże
Oxyvia odpowiedział(a) na teresa943 utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Autorko, czy to przypadek? ;D pozdrawiam: sis) a czemuż to pytanie????? No właśnie?... Czyżby Czytelnik nie zauważył koncepcji i zasadniczej metafory wiersza??? -
Elu, bardzo dziękuję, jeśli wiersz wzrusza, to znaczy, że nie jest zły - bardzo mi jest miło z tego powodu! niestety do "tamtych czasów" nie ma powrotu, ale wiersz chyba nie jest tak całkiem pozbawiony nadziei, skoro na końcu mówi, że tam - blisko ziemi i natury - wciąż mieszkają te bardzo dawne czasy... i w domyśle: czekają, aż je odnajdziemy na nowo, w nowej postaci. :-) Ja też jestem łatwo rozmazywalna, jak i łatwopalna - w ogóle trudna kobieta! ;-D Słoneczności. :-) Kokietujesz! Trudne kobiety nie piszą takich wierszy. Pomogłaś dostrzec tę odrobinę nadziei. Już! Promyków! E. Ale nie, ja nie kokietuję! No na serio! Jestem trudna i nikt mnie nie chce! :-))) Promyków? No dobra. Proszę: w wierszu wróciłam na moment do najdawniejszych wspomnień, tych z najwcześniejszego dzieciństwa, kiedy człowiek jest bardzo bliski ziemi i mikrokosmosu, i jest jego częścią, tworząc pod jego wpływem fantastyczne historie w każdej chwili i bez żadnego wysiłku. Nie możemy do tego wrócić dosłownie, ale ten świat przecież nie ginie bezpowrotnie i bez śladu! On jest w nas ciągle, kieruje naszymi emocjami, naszym postrzeganiem świata, naszymi poglądami. Bez przerwy. A to, na ile potrafimy go świadomie pamiętać, to decyduje o tym, na ile świadomie potrafimy decydować o sobie. :-) Czy to jest wystarczająco promienne?... Pozdrawiam serdecznie. :-)
-
Acha... To nie zrozumiałam: a jak ma być? Na czym ma polegać to spotkanie? Jeśli po prostu na poznaniu się ludzi z Orga, to takie spotkanie też miało miejsce w Warszawie. Po prostu bawiliśmy się i popijaliśmy piwko w klubie studenckim Index przy UW (bardzo fajna knajpka, klimatyczna i nie tylko studencka). Niestety było niewiele osób, chociaż zapraszaliśmy Wszystkich tutaj, na Forum... Widocznie niewielu jest ludzi renesansu. :-)))
-
Oxy, jedynym argumentem, jaki podaje gmina, jest oszczędność, oszczędność, oszczędność. tak się motali w zeznaniach, takie pierdoły opowiadali, że po sali przebiegał śmiech. pani sekretarz gminy, pani skarbnik wójt odpowiadali, ze są w ogóle zaskoczeni pytaniami i nieprzygotowani do nich, no cóż, oni wiedzieli po co przyjeżdżają, zdaje się sądzili, ze w trzy dni nie zdążymy nawet pomysleć o co pytać i jakie podejmować wątki, ale na szczęście zdażyliśmy, choć zastanawiam się, czy mój mózg się czasem nie przysmalił, ale to pewnie wyjdzie w praniu . Zresztą teraz dopiero zaczyna się wojna, pierwsza bitwa dała odpór, ale to nie koniec wojny Dziękuję raz jeszcze wszystkim, którzy pomogli i którzy po prostu byli z naszą szkołą :) Ps: Przykre jest, ze jedna z Pań Radnych, nauczycielka, która walczy o swoją szkołę w Dobrym Mieście, była za likwidacją naszej. Raz, ze nauczyciel w podobnej sytuacji (ale to moze na zasadzie psa ogrodnika), dwa, że tę naszą szkołę zobaczyła na oczy po raz pierwszy dopiero wczoraj No to chyba wiadomo już, o co chodzi?: zawiść! Lęk przed lepszymi, lepiej wykształconymi, jaśniej myślącymi! Toż to chyba jasne! Ja bym się nie zdziwiła, gdyby się okazało, że to właśnie ta pani rozpętała cała kampanię likwidacji szkoły w Żegotach! Wiele razy widywałam podobne obrazki w stolycy! Trzeba znaleźć mocne argumenty przeciwko jej argumentom. Macie na to rok prawdopodobnie. Życzę powodzenia z całego serca!
-
A ja myślę, że urzędole skapitulowali i zaczęli się wycofywać. Ale nie zaszkodzi poruszyć niebo i ziemię na wszelki wypadek, gdyby za rok znów im coś do głów strzeliło... Oczywiście, ja tez uważam, że powinni przede wszystkim zostać zmuszeni do wyjaśnienia, dlaczego chcą zamknąć szkołę i dlaczego dają ten rok - na co? - jakie warunki musicie spełnić, żeby szkoła została zachowana po upływie tego roku? Niech się wypowiedzą jasno na piśmie. Pozdrawiam.
-
Z notatek: wiara, nadzieja, pułapka
Oxyvia odpowiedział(a) na Dawid Rt utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Jeśli umieją się dogadać i tworzyć wspólne życie codziennie przez kilkadziesiąt lat, to chyba są przyjaciółmi? Umiejętność dogadywania się co dzień pod jednym dachem przez lat 40 - to już wykracza ponad przyzwyczajenie... Bo przyzwyczaić się można do kłótni, do obopólnego milczenia, do czyjejś ignorancji, do czyjegoś tyraństwa nawet, do pijaństwa, do różnych rzeczy... Ale dogadywanie się - to znacznie więcej niż przyzwyczajenie. Zdolność dogadywania się - to z jednej strony dopasowanie i dobranie się, a z drugiej wielka sztuka. Tak myślę. Znów wracamy do tego samego punktu, mogą, ale nie muszą, to tylko jeden ze składników, a przecież przyjaźń na samym "dogadywaniu się" nie polega, chyba, że komuś tyle wystarcza i wpisuje się w jego definicję przyjaźni, dla mnie potrzebna jest znacznie głębsza więź ;) To zależy, na ile i jak głęboko ludzie muszą się dogadywać. Ja miałam na myśli takie dogadywanie się o wszystkim, na co dzień, od najdrobniejszych szczególików po najważniejsze sprawy, od zakupów na obiad poprzez wspólne spędzenie wolnego czasu po zwierzenia o uczuciach, związanych z sukcesem lub porażką partnera czy też wspólnego dziecka - tu już niezbędna jest przyjaźń. Natomiast porozumiewanie się wyłącznie w sprawach powierzchownych - kto wynosi śmieci, a kto robi pranie - do tego oczywiście żadna przyjaźń nie jest potrzebna. Ale też to nie jest wspólne życie. W każdym razie nie wspólne życie wewnętrzne. I to właśnie jest na pewno nie dla mnie. :-) -
Podoba mi się. Bardzo gorący. ;-))) Jak dla mnie, też nie widzę potrzeby italiki w pierwszej strofie, wystarczy odstęp. Ostatni wers może po prostu konwencjonalny, ale to nie znaczy, że nie może zostać. Ewentualnie można zamienić słowo "kochasz" na coś bardziej erotycznego - podobnego do tych więzów w łóżku i knebli pocałunków - będzie mniej konwencjonalne, a bardziej dopasowane do całości. Albo na przykład mogłoby być bardziej przewrotnie (ale i życiowo): "Uwięziony wolnością za bardzo pragniesz tych więzów, by odejść." Pozdrowienia.
-
Ja wiem, że to "Pogaduszki ze sobą" - pamiętam o tytule, ale list dlatego, że dedykowany Joannie. A więc jednak dialog z jakąś Joanną, albo raczej monolog - właśnie list - do Dedykantki. Prawda? Buziaczki!
-
Wielkie, mało powiedziane, trudno mi się pogodzić. Pamiętam z filmu ,,Titanic" Camerona słowa wypowiedziane przez starszą Rose - Serce kobiety jest jak ocean - ale chyba każde serce może być pojemne jak ocean, nawet tak pojemne serce można skutecznie wypełnić szczęściem, radością, smutkiem lub bólem... Niestety taka jest naturalna kolej rzeczy. Ale za to z każdą stratą stajemy się coraz dojrzalsi. Życzę jak najwięcej uśmiechu i tym silniejszego dostrzegania tego, co dobre w życiu. :-)
-
Bo Ty masz blisko do przyrody, wystarczy wyjść przed dom do ogrodu, a zaraz za nim - pole, łąka, las... Ja zaś mieszkam w betonie i dookoła mam beton. :-( Ale latem wyjeżdżam stąd w najdziksze głusze i też tonę w leśnych baśniach. Tyle, że już nie jesteśmy tak bliskie ziemi i mikrokosmosu, jak było kiedyś, dawno, dawno temu, kiedy "opowieści z mchu i paproci" przychodziły same, wyłaniały się z cienia, jakby czekały tam na nas... A może to tylko mi już przeszło? W tym betonie?... Buziaki.
-
Bardzo dziękuję, szczególnie, jeśli wiersz spodobał się Niemiłośnikowi rymów - strasznie się cieszę! :-)
-
Elu, bardzo dziękuję, jeśli wiersz wzrusza, to znaczy, że nie jest zły - bardzo mi jest miło z tego powodu! niestety do "tamtych czasów" nie ma powrotu, ale wiersz chyba nie jest tak całkiem pozbawiony nadziei, skoro na końcu mówi, że tam - blisko ziemi i natury - wciąż mieszkają te bardzo dawne czasy... i w domyśle: czekają, aż je odnajdziemy na nowo, w nowej postaci. :-) Ja też jestem łatwo rozmazywalna, jak i łatwopalna - w ogóle trudna kobieta! ;-D Słoneczności. :-)