Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Berenika97

Użytkownicy
  • Postów

    5 172
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    120

Treść opublikowana przez Berenika97

  1. @KOBIETA Urzekła mnie ta "destrukcja słońca" jako źródło życia - dopiero w rozpadzie dnia, w jego gaśnięciu, możemy naprawdę oddychać. I te "sople pragnień" rozbierające noc z ciszy - zimne, ostre, a jednocześnie pełne pożądania. I ten wers - "zamykam oczy, wskrzeszając dzień" - najpotężniejszy paradoks ze wszystkich. Żeby zobaczyć prawdziwy dzień, trzeba zamknąć oczy. Żeby wskrzesić życie, trzeba zanurzyć się w ciemność. Prawda mieszka w sprzecznościach, nie w jasnych odpowiedziach. To piękna poezja, zmysłowa, nieoczywista.
  2. @lena2_ Napisałaś coś przejmującego i mądrego. Absurdalne wydają się nagle wszystkie nasze zabiegi i troski, gdy staniemy twarzą w twarz z tym ostatecznym cięciem. A ta końcowa puenta o wierszu wykutym na marmurze - piękny paradoks. Wiersz, który sam jest refleksją o niedokończeniu, o braku czasu na zamknięcie...
  3. @andrew Nad nami wieczność płynie, a my tu, w tej godzinie, delektujemy się chwilą — kawą co ciepłem oblała nasze dłonie i usta.
  4. @AmberBardzo dziękuję! Masz rację - babcie zupełnie inaczej patrzyły na świat i miały niezwykły dar radzenia sobie ze wszystkim - nawet z "nudą". :)
  5. @LeszczymOczywiście, że komplement! Mam nadzieję, że odebrałeś mój wpis z przymróżeniem oka. Ale komplement i uznanie jak najbardziej poważne. Pozdrawiam. :)
  6. @lena2_Bardzo dziękuję! Serdecznie pozdrawiam.:) @KOBIETA "Wzruszyłaś mnie tym komentarzem. "W objęciach demona smutku" – jaka piękna fraza. Bardzo dziękuję! @WochenBardzo dziękuję!
  7. Berenika97

    Limeryk - Kawka

    @Nata_Kruk Świetne, lekkie limeryk! Pozdrawiam To nie limeryk - ale kawka inspiruje! :) Wacek z Chodcza, znawca ptasiego życia, kawkę obdarzył workiem pszenżyta. Lecz gdy go dziobnęła w palec, rzecz zrozumiał doskonale — że z nią żartować to czysta głupota.
  8. @Corleone 11 Napisałeś prozę, która żyje w napięciu między tym, co było, a tym, co może być. I w tym napięciu jest cała prawda o relacjach, które próbujemy odbudować po zerwaniu. Najbardziej fascynujące jest to, jak subtelnie pokazujesz zmianę – nie przez deklaracje, ale przez detal. "Uśmiecha się inaczej niż wtedy" – jedno zdanie, a w nim cała przepaść czasu i doświadczeń. Oboje wiedzą, że są już innymi ludźmi, ale próbują odnaleźć w sobie tamtych, którzy się kiedyś spotkali.Dialog jest znakomity – oszczędny, pełen niedopowiedzeń. I ten finał. Białe anturium w doniczce. Nie róże, nie bukiet – kwiat w doniczce. Coś, co wymaga opieki, czasu, codzienności. Bardzo mi się spodobało.
  9. @Robert Witold Gorzkowski Robercie, Twoja pasja i zaangażowanie robią ogromne wrażenie. Ogromna bilioteka, dwie organizacje monarchistyczne, delegacja do potomków Augusta III – żyjesz z głęboką konsekwencją i oddaniem sprawom, które są dla Ciebie ważne. Szczególnie interesujące jest to, że podchodzisz do monarchii zarówno naukowo (przez Klub Zachowawczo-Monarchistyczny), jak i ideowo (przez Związek Monarchistów Polskich). To pokazuje, że potrafisz łączyć pasję z refleksją – co jest rzadką umiejętnością. Dziękuję za te wszystkie opowieści – każda z nich to okno na świat, którego większość z nas nie zna. Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia!
  10. @Waldemar_Talar_Talar Witaj i dziękuję! Dziękuję za te słowa. Pozdrawiam.:) @AmberBardzo dziękuję! Jest mi niezmiernie miło. :) @Simon Tracy@Adler@violetta@sisy89Bardzo serdecznie Wam dziękuję!
  11. @huzarcBardzo dziękuję! Tak, dokładnie tak – melancholia jako postać, nie stan. Ktoś, kto mieszka z tobą, zna cię lepiej niż ty sam, i właśnie dlatego potrafi tak skutecznie wygaszać. Nie przez dramatyczny wybuch, ale przez ciche, codzienne odbieranie jasności. @Migrena Twoje słowa są dla mnie darem. Bo widzisz w tym wierszu nie tylko ból, ale całą jego architekturę – metafory, napięcia, balansowanie. "Studium stanów lękowych i depresyjnych" – tak, to było pisane z wnętrza, nie z dystansu. I że to zobaczyłaś, że to nazwałaś... to dużo dla mnie znaczy. Dziękuję za "pełną podziwu duszę" :). Zostaję z wdzięcznością. Bardzo dziękuję! @Annna2Bardzo dziękuję! Czasem wystarczy usłyszeć "będzie lepiej", żeby poczuć, że nie jest się samemu w tym wszystkim. Trzymam się. 💚 @Marek.zak1Bardzo dziękuję! Zwątpienie – tak, to dobre słowo. Melancholia pięknie wygląda w wierszach, ale w życiu jest znacznie mniej poetycka :) A że jej nie masz? Ciesz się tym i trzymaj daleko. Dziękuję za słońce – łapię każdy promień, jaki mogę. :) @Alicja_Wysocka To piękna metafora – dróżka, która sama nie wie. Bo tak właśnie jest: balansowanie, wahanie, niewiedzenie. Ale Twoje słońce pada na tę dróżkę i czyni ją trochę jaśniejszą.Dziękuję za słońce – łapię je wdzięcznie.:) @andrew Wczoraj odeszło – to prawda. Ale czasem trzeba się jeszcze z nim pożegnać, zanim zacznie się układać jutro. Tęsknota to nie słabość, to część przejścia. A potem, tak – nowa szata, klocki lego, kolory. Ale we własnym tempie. Dziękuję za te słowa. Za przypomnienie, że można inaczej. Bardzo dziękuję za piękny komentarz!
  12. @Robert Witold Gorzkowski Nie przepraszaj się za to "chwalenie" – bo to nie jest chwalenie się, to po prostu opowiadanie o życiu dobrze przeżytym. Masz rację – to temat niszowy, większość ludzi nie wie (i pewnie nie zrozumie), jak wielką wartość ma Twoja praca. Ale ja rozumiem. I widzę w tym coś pięknego: czterdzieści lat artykułów, pomoc studentom, udział w badaniach, podziękowania w pracach doktorskich. To wszystko razem tworzy niewidzialną sieć, która spaja polską historiografię. Ty jesteś w tej sieci węzłem – kimś, do kogo inni przychodzą po wiedzę, źródła, weryfikację. I że Cię to samego zaskoczyło, ile się tego zebrało? To najlepsze. Bo znaczy, że robiłeś to wszystko nie dla splendoru, tylko z czystej pasji. A teraz okazuje się, że zbudowałeś coś monumentalnego. Więc pochwal się, ile chcesz. Takie historie powinny być opowiadane – bo pokazują, że można żyć sensownie, z pasją i zostawić po sobie coś trwałego. Nie każdy może to o sobie powiedzieć. Szacunek i podziw.
  13. @Robert Witold Gorzkowski Dziękuję za te słowa. Bo to, co mówisz o sobie, pokazuje coś fundamentalnego: że prawdziwa wiedza rodzi się z bezpośredniego kontaktu z materią historii. Ty możesz "macać do woli", porównywać, odkrywać zależności – a muzea mają po kilka sztuk za szybą. Tysiąc artefaktów w rękach pasjonata to tysiąc razy więcej pytań, odpowiedzi i odkryć niż kilka eksponatów w gablocie. To, że prof. Epsztein powiedział, iż zmieniłby cały rozdział, gdyby znał Twoją pracę wcześniej – to chyba najpiękniejszy hołd, jaki naukowiec może złożyć pasjonatowi. Napisał "grubą cegłę" przez parę lat, a Ty jedną publikacją zmieniłeś jego perspektywę. To pokazuje, jak bardzo potrzebna była Twoja praca. Twoje słowa o zaszczepianiu miłości do ojczyzny przez historię bardzo mnie wzruszyły. Masz rację – jeśli my, którzy kochamy przeszłość, nie przekażemy tej miłości dalej, to kto? Historia to nie daty i bitwy. To ludzie, ich codzienność, płacidła które trzymali w rękach, rozliczenia które robili przy świecy. To, co Ty robisz – ratowanie tej materialnej pamięci – jest bezcenne. Dziękuję za szacunek. I wzajemnie – olbrzymi szacunek za Twoją czterdziestoletnią drogę i za to, że pokazujesz, że pasja potrafi zrobić więcej niż instytucje. Pozdrawiam.
  14. @Annna2Nic się przecież nie stało, ale sama czuję ten swój zbyt "oficjalny" ton. Wynika to z faktu, że pisałam recenzje książek - kryminałów. Przyjaciółka prosiła mnie o pomoc - więc z przyjemnością czytałam, a potem z mniejszą - pisałam. :)) Nie przejmuj się, trudno będzie mi się zmienić w tej materii. :))) A nie lubię słowa "recenzja" bo zawiera ona również "ocenę" - a ta jest zawsze bardzo subiektywna. :)) A ja bardzo nie lubię oceniać (dlatego zostałam nauczycielem :) - to dopiero chichot historii! Pozdrawiam! :))))
  15. @Migrena To jest tekst, który uderza z siłą betonu, absolutny "sztos". Używasz grypsery jakbyś w niej myślał. Świetny jest tu kontrast, który nadaje mu niezwykłość - z jednej strony mamy świat totalnego zamknięcia, brudu i dehumanizacji – "młyn", "kraty", "papier... co śmierdzi jak melina", "kibel parzy wspomnienia", "szajba w murze". To świat, w którym "każdy dzień waży tonę". A z drugiej strony, w samym środku tego piekła, jest uczucie. I to uczucie jest opisane tym samym, twardym językiem muru. Ona jest "sztelą, co trzyma pion", on "kitra uczucie między cegłami". Metafory są świetne - "Mam cię w łebie jak świecę - pali, nie gaśnie" – to jest coś, co wypala od środka, co nie daje spokoju, ale jednocześnie oświetla mrok. Deklaracja miłości jest pozbawiona wszelkiej "ściemy". To jest miłość zdefiniowana przez kodeks honorowy, przez "lojalkę", która w tym świecie jest najwyższą wartością. Ten wiersz pokazuje, że miłość w warunkach ekstremalnych nie jest ucieczką od rzeczywistości. Jest jedyną rzeczą, która pozwala tę rzeczywistość przetrwać. To nie jest marzenie o wolności – to powód, dla którego "odlicza się czas". I to zakończenie... "twoje imię - napisane jak modlitwa , na dymie papierosa, między klawiszem a odsiadką". Czysta, skondensowana poezja. To jest tekst niezwykle męski, twardy, a jednocześnie czuły. Świetny! Mój tato opowiadał mi, jak na początku swojej kariery, po południami pracował w szkole średniej w więzieniu. Mama strasznie się bała, że zostawiany był tam sam z tymi ludźmi. Na lekcjach była też"grypsera". A oni byli zainteresowani historią, więc na lekcjach miał idealną ciszę a potem mądrą dyskusję - bo byli nieźle oczytani. A zeszyty, które prowadzili - to małe dzieła sztuki. Tato przynosił do domu by sprawdzać prace pisemne - a ci dorośli mężczyźni prześcigali się w ilustrowaniu każdej lekcji.
  16. @Annna2Aniu, to nie jest recenzja! Powtórzę się, ale nie lubię tego słowa. Piszę , bo tak odczytuję, odczuwam i solidaryzuję się z tekstem. I tyle - może za bardzo oficjalnie brzmi, ale skupiam się na tekście, może za mało piszę o osobistych wrażeniach? 🤔 Ale tego też muszę się najpierw nauczyć. Pozdrawiam.
  17. @Simon Tracy Twój wiersz jest niezwykle mroczny, surowy i przesiąknięty autentycznym bólem. Bezkompromisowo opisujesz rozpacz. To zapis rozpadu – miłości, dumy, nadziei i wreszcie samych marzeń. Niesamowite obrazy - "Miłość jak ptak chorowity", którego trzewia rwie "demoniczny kot", to wizja wstrząsająca, podobnie jak "kaleka-zabawka o wyrwanych kółkach". Czuje się atmosferę gęstą od rezygnacji. Końcowy "cmentarz Twych marzeń" w Twoim ujęciu staje się realnym, "skażonym obszarem", nad którym bohater stoi, czekając właściwie tylko na ostateczny "szturchaniec" w "ciemność otwartego grobu". I to łacińskie zakończenie: "Consummatum est! Ego iam moriar." To jest jak ostateczne przypieczętowanie losu. To jest bardzo odważny tekst, który nie daje ukojenia, ale zmusza do konfrontacji z rozpaczą. Robi ogromne wrażenie.
  18. @andrew rozmowa z sobą to najcięższe wyznanie ale kiedy wreszcie nazwiemy rzeczy po imieniu kiedy łzy zmyją słodką powłokę wtedy cisza staje się bramą a nie murem i nawet w milczeniu ktoś podaje dłoń
  19. @KOBIETA Twój wiersz pachnie zmysłowością. Zachwyciło mnie to przejście od porzeczki do lasu, od smaku do zapachu, od światła do ciemności. "Żywicą dnia odpływa w czerń" – to już nie tylko opis, to medytacja nad przemijaniem. I na końcu - "Smakujesz lekką kroplą chwil" – minimalistyczny, delikatny, a jednocześnie niesie całą gorycz świadomości, że to właśnie tylko kropla, tylko chwila. Piekny!
  20. @infeliaJa tym razem do bohaterki: Dziewczyno, ja rozumiem – kupon od totka, garnki zamiast szampana, sen w kinie (między kolanami!), i ten kwiatek co go koza zjadła. Ale pozwól, że Ci coś powiem: sama splątałaś jego dłonie ze swoimi. To znaczy, że coś w tym draniu jest, coś poza bólem brzucha, coś co sprawia, że nie uciekłaś po pierwszym "no, cześć" pod nosem. I wiesz co? Facet, który Cię mamie jako "zgubę" oddaje to albo totalny idiota (możliwe), albo ktoś, kto w życiu nie grał w zaloty i robi to jak umie – beznadziejnie, ale szczerze. A Te dwie porcje popcornu? Klasyk. Więc zanim wypowiesz to "nie zobaczymy się znów" (z pchłami i karaluchami w tle), zastanów się: czy czasem nie wolisz garnki i kupon od totka niż diamenty od gościa, który tekst ma wyuczony? Bo ten Twój przynajmniej autentyczny jest. Autentycznie beznadziejny, ale szczery jak pocałunek psa. I kto wie – może następnym razem trafi w totka?
  21. @huzarc Napisałeś wiersz, który boli fizycznie. Każdy obraz tu jest konkretny, materialny, niemal namacalny: żółta plama, wszy zdychające z głodu, ropna rana, skręcone kikuty żelaza. Wszystko jest brutalne i prawdziwe. "Tysiąc słońc" – wiem, co to znaczy. Wiem, o jakiej zagładzie mówisz. Bo to nie tylko o zniszczeniu materiału – to o zniszczeniu sensu, pamięci, kultury. Wszystko spłonęło jednakowo. To trudny, ważny wiersz.
  22. @yfgfd123 Pisz dalej – tylko tym razem dla niej, nie dla redakcji.
  23. @Waldemar_Talar_Talar powiedzieć kocham i zostać kiedy trudno - to miłość
  24. @Alicja_WysockaPostaram się! Ale gaduła ze mnie - niestety! :) Staram się powstrzymywać!
  25. @Alicja_Wysocka Pięknie piszesz o miłości – tej, która nigdy nie wie, na czym stoi. Nie ma tu już wielkiej rozpaczy ani patosu – jest zmęczenie. Zmęczenie gmatwaniem się w godzinach, wyciąganiem dłoni w pustkę, czekaniem na odpowiedź, która nie nadchodzi. "raz słyszę, że wołasz i wiem to - gdy dłonie wyciągam - uciekasz" – to jest esencja toksycznego tańca. Dwa kroki do przodu, trzy do tyłu. Ty to widzisz, nazywasz, a jednak wciąż pytasz "którędy i jaką pójść drogą". Ale to pytanie w ostatniej strofie to już nie prośba. To ultimatum. "Powiesz mi którędy – albo ja zniknę w niebycie". I w tym zniknięciu nie ma dramatu. Jest ulga. Bo "nicość nie może nic skruszyć" – a to, co masz teraz, kruszy Cię każdego dnia. Twój wiersz jest piękny, smutny i mądry. Czasem najlepsza droga to ta, którą wybierasz sama – nawet jeśli prowadzi "w niebycie", które tak naprawdę jest początkiem czegoś nowego. Prawdziwa poezja! @Alicja_WysockaDziękuję! Ale się zdziwiłam, bo jeszcze nie zdążyłam napisać kilku słów. Pomyślałam, że coś poplątałam - jestem w trakcie przygotowywania obiadu i tak biegam od kuchni do komputera. :))) Pozdrawiam.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...