-
Postów
89 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Walka z Czernią
-
Życie twórców
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Marek.zak1 Tak - i tak ten wiersz również rozumieć można. Dziękuję i pozdrawiam, Walka z Czernią. PS. Przepraszam za problemy techniczne. :)- 7 odpowiedzi
-
- wiersz
- wiersz wolny
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do niewiasty ze średniowiecza
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Poezja śpiewana
@Tectosmith Dziękuję i pozdrawiam. Walka z Czernią.- 2 odpowiedzi
-
1
-
- wiersz
- wiersz nostalgiczny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@sowa Dziękuję, pozdrawiam. Walka z Czernią.
- 4 odpowiedzi
-
- kupowanie spodni
- humor
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do niewiasty ze średniowiecza Niewiasto ze średniowiecza; Ty, co suknię nosisz długą: Pójdźmy razem w czasy miecza I nie żyjmy tą szarugą. Czy pamiętasz tamte lasy I te łąki w kwiatach całe? Przeminęły już te czasy, Lecz w nas trwają – jak świat stałe. Niewiasto ze średniowiecza; Ty, co suknię nosisz długą: Nas lekarstwo nie wylecza, Nikt tabletek z nas nie sługą. Pewno widzisz, co oglądam, Bo ty kochasz to powietrze, Co orzeźwia. Wciąż spoglądam Oraz czytać pragnę w wietrze. Niewiasto ze średniowiecza; Ty, co suknię nosisz długą: Co nas z smutków tych ulecza, Znikających gdzieś za smugą? Chcemy domy te drewniane I pragniemy być silniejsi. By zagoić wspólną ranę, Musim w czynie być mocniejsi.
- 2 odpowiedzi
-
2
-
- wiersz
- wiersz nostalgiczny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Życie twórców
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tectosmith Dziękuję. po to (między innymi) zamieszczam tu moje teksty, aby dowiedzieć się o prederencjach odbiorców oraz uodpornić na krytykę (to moje słabe strony). Pozdrawiam, Walka z Czernią.- 7 odpowiedzi
-
1
-
- wiersz
- wiersz wolny
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Życie twórców
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tectosmith Rozumiem..., w następnym zbiorze już ich nie będzie. Tworzę bowiem w różnych stylach. Pozdrawiam, Walka z Czernią. :)- 7 odpowiedzi
-
- wiersz
- wiersz wolny
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Życie twórców Gdy jedni się… rodzą z majątkami…, –– –– To w lochach są… ludzie zdolni – sami!!! … –– –– – I oni, by… się na górę dostać…, –– –– Nie mogą przy… dziecinności zostać!!! … –– –– Ambitni wciąż… groby zamieszkują…, –– –– W klawisze li… w biurach coś wstukują!!! … –– –– – Bogaci są… leniwi – zyskują… –– –– Li złoto swe…, wieczorków smakują!!! … –– –– –– –– –– –– Mordercy dziś… pierwsze noszą szaty…, –– –– Oprawcy – z nich… każdy jest bogaty!!! … –– –– Gdy milczą, wciąż… głośni się wydają… –– –– – Ciałami i… tańcem – świat sprzedają!!! … –– –– My musim zaś… ranić się, przebierać… –– –– Za możnych tych… i gry z żyć wypierać!!!!! … –– –– Musimy kłaść… karty oszukane…, –– –– Przesuwać się…, PEŁZAĆ – NIC NAM DANE!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– –– Ciężki wiek dla… twórców to…, –– –– Którzy pragną… zwalczać zło…, –– –– Monteskiusza… nie chcą znać…, –– –– NA CHLEB CZĘSTO… ICH NIE STAĆ!!!!! … –– –– –– –– –– –– Ruchy palców…, jak przy grach…, –– –– Kartach, długie… życie w snach!!! … –– –– Monteskiusza… nie chcem znać…, –– –– NA UBRANIA… NAS NIE STAĆ!!!!! … –– –– (–– –– –– ––) –– –– –– –– Ach! - Te niespełnione ambicje! Odnoszę wrażenie, iż we współczesnych czasach - twórcy, jeśli chcą zostać docenieni, muszą kombinować, myśleć, często oszukiwać, aby przebić się przez "wielką mgłę". Przepraszam za linki. Pozdrawiam, Walka z Czernią :) .
- 7 odpowiedzi
-
2
-
- wiersz
- wiersz wolny
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@Tectosmith Witam. Moim zdaniem miłość nie jest banalna - to bardzo rozległa kraina, pełna tajemnic. Pozdrawiam, Walka z Czernią.
-
UWAGA NIEBEZPIECZEŃSTWO!!! V3.1 (Mój Pierwszy Wiersz)
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Limeryki
@violetta Ten wiersz to tylko ciekawostka... Czego nie ma? :) -
UWAGA NIEBEZPIECZEŃSTWO!!! V3.1 (Mój Pierwszy Wiersz)
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Limeryki
@Walka z Czernią Jak widać, nie ma tu jeszcze średniówki. -
UWAGA NIEBEZPIECZEŃSTWO!!! V3.1 (Mój Pierwszy Wiersz)
Walka z Czernią opublikował(a) utwór w Limeryki
UWAGA NIEBEZPIECZEŃSTWO!!! V3.1 (Mój Pierwszy Wiersz) Czuję w sobie pewną pustkę. Spełnienie tym czego mi trzeba. Zainteresowanie jedynie Tym, Czego mi teraz potrzeba. -
Historia Psa Belli (moja pierwsza powieść) Po Krótce O Belli Bella to pies, który lubi psocić. Nieraz już mieliśmy z nią jakiś kłopot. Czasami potrafi wyprowadzić z równowagi całą rodzinę, naszych kolegów, znajomych, a nawet ludzi nam obcych. Gdyby miała ona problem jedynie z posłuchem, byłoby o wiele lepiej, ale bez przesady! Nie jest to przecież niebezpieczne stworzenie, chociaż rzeczywiście potrafi narozrabiać, zniechęcając przy tym nieświadomie do siebie. Winniśmy ją zrozumieć! Każdy kiedyś może zaszaleć. Prawda, lecz ten labrador przyprawia niekiedy wszystkich dookoła o zawroty głowy! Ów pupil ma krótką, biszkoptową sierść, klapnięte uszy oraz brązowe oczy, jednakże wcale nie puste! Cała moja rodzina, kiedy im się przygląda, mówi, że widzi w nich coś więcej, niż tylko czarną plamę. Bella należy do psów dużych, chociaż nazywamy ją pieszczotliwie malutką. Każdy właściciel kochający swojego zwierzaka uważa, iż jest wyjątkowy. Tak patrzymy na naszą suczkę również my. Jeżeli ów wstęp jeno zanudza kogoś na śmierć, oczywiście nie musi go czytać. Co najmniej trzy razy powtórzyłem fakt! Cóż dokładnie? Tłumaczenie tego będzie moim zdaniem zbyteczne, zaś przedmowę powinienem zakończyć właśnie tutaj. Reszty dowiecie się później. Wprowadzenie Się Belli W średniej wielkości mieście Otwocku, na małej działce, w niedużym piętrowym domu, mieszkała rodzina, składająca się z czterech członków. Po jednej stronie rósł nieduży lasek, w którym rosły przeważnie sosny oraz dęby, a prócz niego była już jeno ulica oraz kilka innych posesji. Mieli starego psa o imieniu Kinga, do którego byli bardzo przywiązani. Mało się razem bawili, ale mimo wszystko darzyli go miłością. Pewnego dnia ich pupil źle się poczuł. Kiedy zauważyła to osoba, będąca matką dwóch dzieci, natychmiast wezwała weterynarza. Niestety po około półgodzinie biedne zwierzątko zmarło. W końcu miało już swoje lata. Smutni z tego powodu domownicy zaczęli rozważać kupno nowego czworonożnego kompana, jednak przeciwny temu był tata Bartek. Miał krótkie, czarne włosy, inteligentny zarys twarzy, zielone oczy i lekką nadwagę. Uznał, że wychowanie szczeniaka to zbyt trudne zadanie dla dziatek, zatem temat został zamknięty. Dopiero po roku Janek, Tomek i Mama Ewa zaczęli ponownie prosić o pozwolenie na psa. W końcu ojciec ustąpił, więc mogły zacząć wymyślać dlań imiona, aby nie musieć łamać nad tym sobie głów, kiedy już go zobaczą. Gdy nadszedł upragniony dzień, wszakże wiedzieli, iż będzie to labrador. Dzieci oczywiście przebywały wtedy w szkole. Po Bellę pojechali rodzice. Wkrótce znaleźli się pod hodowlą. Byli zniecierpliwieni oraz podekscytowani. Pierwszy raz mieli zobaczyć przedstawiciela owej rasy. Poszli ścieżką usypaną z kamieni aż pod odpowiedni budynek – dosyć duży. W końcu musiały się tam pomieścić wszystkie rzeczy, niezbędne do wykonywania zawodu i pieski. Pod ścianą stał pewien człowiek, który rzekł – jeden egzemplarz za czterysta pięćdziesiąt złotych. Możecie wybrać szczeniaka, jakiego tylko chcecie! Pani Ewa podeszła do tego pana. Miała średniej długości jasne włosy i niebieskie oczy. Była szczupłą, niską kobietą. Poprosimy suczkę – rzekła. Pokaż nam proszę wszystkie, jakie masz. Hodowca, spełniając tę zachciankę powiedział – dokonajcie zatem ostatecznej decyzji, bo jak zapewne wiecie, nie będzie już odwrotu. Pragnę dodać, że nawet jeśli wasz pupilek będzie często chodził na randki, pamiętajcie co powiem tu i teraz. Żadnej sterylizacji! To wpłynęłoby na zwierzaka niesamowicie źle! Czy moją winą jest, iż po dokonaniu ów zabiegu psy zaczynają zachowywać się nienaturalnie? Widzicie te niewinne stworzenia?! Chcielibyście choćby jednemu z nich zniszczyć życie takim okrucieństwem?! Zapadła cisza. Nikt przez zgoła dziesięć minut nie wymówił ani słowa, ponieważ przemowa, która miała przed chwilą miejsce, zamurowała wszystkich, znajdujących się w pobliżu. Wkrótce pani Ewa postanowiła wreszcie dokonać wyboru. Rzekła – poprosimy tamtą o jasnym futerku. Jest taka piękna i słodziutka! Tomek i Janek pewno będą szczęśliwi! Hodowca, usłyszawszy co mówiła, wyjął z kojca ów śliczne szczenię, a następnie podał je kobiecie. Zadowoleni? – zapytał. Mam nadzieję – odpowiedział pan Bartosz. Tak więc państwo pożegnało się z człowiekiem, który sprzedał im Bellę, a następnie zapakowało pieska do samochodu i zabrało go ze sobą tam, gdzie mieszkało. Kiedy byli już na miejscu, oboje wysiedli. Wszakże biszkopcik, bo tak również suczka była nazywana, nie wiedziała, cóż takiego się tu dzieje, zatem pani Ewa musiała jej pomóc. Po wejściu do domu piesek zauważył talerz z jedzeniem. Oczywiście wszystko w mig zostało wyczyszczone. Nikt nie zamierzał karmić szczeniaczka stresując się, że umrze z głody, dlatego jeden członek rodziny zrobił to wcześniej. Gdy młodszy syn Janek wrócił ze szkoły, zjadł szybko jak wicher obiad i zaczął głaskać Bellę oraz podkładać jej pod pysk zabawki, aby się nie nudziła, jednak ona nadal odczuwała niepokój. Miał krótkie, blondwłosy, niebieskie oczy i inteligentny zarys twarzy. Był energiczny i szczupły, Pewno myślała sobie – tamten osobnik gdzieś mnie oddał! Co mam teraz począć? Przenieśli mię gdzieś, lecz gdzie? – Dlatego była trochę smutna i zaniepokojona. Kiedy przybył starszy synek Tomek, również prędko spożył danie, a następnie zainteresował się szczenięciem. Miał ciemne włosy, oczy koloru morskiego i inteligentny zarys twarzy. Wyglądał na wychudzonego. Zobaczył, jak jego mama dała psu ryż z warzywami, z mięsem oraz z jajkiem. Nagle w domu zapanował bardzo wesoły nastrój. Bracia byli przeszczęśliwi! Ów labrador strasznie im się podobał i z zachowania, i z wyglądu. Leżeli przy posłaniu suczki aż do późnego wieczora. Wkrótce Janek powiedział biszkopcikowi – nadaję Ci imię Bella. Chwilę później on i Tomek zaczęli odrabiać lekcje, następnie poszli się myć, aż w końcu położyli się spać. Drugi Dzień Z Bellą Pierwsza wstała mama dwóch synków. Postanowiła przyprowadzić Bellę do pokoju Tomka, aby go obudziła, gdyż musiał już wstawać. Suczka szurając łapami, wykonała swoje zadanie, ale potem… Zaczęła nań skakać z radości jak oszalała! On ją głaskał, lecz bał się, że naskakując na niego zrobi mu krzywdę. Pani Ewa próbowała uspokoić pupila. Wkrótce dała radę. Syn jej powiedział – od lat nie dotykałem żadnego psa. To właśnie dzięki niej przemogłem się i przestałem panicznie bać się ich! Wczoraj był mój pierwszy raz! W dodatku ona jest piękna, słodziutka oraz kochana! Szczeniaczek zbiegł po drewnianych schodach na dół, skręcił w prawo. Dreptał swoimi krótkimi nóżkami, aż wreszcie dotarł do stołu. Bella skręciła w lewo, a tam ujrzała wiklinową misę pełną cebul. Wzięła sobie jedną, poszła na dywan leżący w salonie i zaczęła ją jeść. Kiedy przyszła tutaj mama ze swoim starszym synkiem, zauważyła, że łakoma suczka coś je. Niestety musiała ją skarcić. Wtem suczka podeszła pod drzwi od sieni, zaczęła nań skakać i przy tym skomleć. Dla domowników było jasne, iż ona po prostu jeszcze tęskni za swym dawnym domem – hodowlą. Kiedy obudził się młodszy, zawołał mamę, zatem pobiegła doń na górę, zabierając ze sobą biszkopcika, który dopiero co narozrabiał. Bella wbiegła jak szalona do jego pokoju i rozpoczęła skakanie. Wszakże nie mogła go dosięgnąć, gdyż była jeszcze zbyt mała, aby zdobyć łóżko. Gdy wstał, obiektem jej zainteresowań stał się właśnie on. Pani Ewa usiłowała ją uspokoić. W krótce się udało. Janek i Tomek musieli właśnie wychodzić, a ich rodzicielka – nakarmić psa, który oczywiście popędził tam, gdzie zostawił swoją cebulę. Kiedy kobieta zeszła na dół, zastała oblizującego się szczeniaczka. Wiedziała bowiem, co przeskrobała, lecz poranną porcję ryżu z warzywami, mięsem i jajkiem oczywiście dostała. O około godzinie trzynastej popołudniu, mama postanowiła pójść po swojego młodszego syna z Bellą do szkoły. Wiedziała, iż sprawi mu w ten sposób przyjemność. Założyła więc pieskowi czerwoną obrożę i tego samego koloru smycz, aby nie narozrabiała. Wszak ciężko przewidzieć wszystko, co się może wydarzyć. Kiedy matka otworzyła drzwi frontowe, rączka wysunęła jej się z ręki, a suczka, która właśnie poczuła się wolna, pobiegła na trawnik, który był przed domem i… Zaminowała oraz podlała jego fragment! Pani Ewa nie potrafiła ukryć swojej złości. Postanowiła również lekko klepnąć czworonożnego rozrabiakę, aby ją ukarać. Gdy wreszcie udało jej się wyjść po Janka razem z pupilem, zauważyła, iż przyniesie to jeszcze jedną korzyść. Biszkopcik miał teraz szansę, by móc zapoznać się z nieznanym dla niej wcześniej otoczeniem, obwąchując je. Przyjemne było bowiem przyglądanie się radosnemu zwierzaczkowi. Nagle do szczeniaczka podszedł jakiś chłopiec, który spytał – Czy mógłbym go pogłaskać? Strasznie mi się podoba. – Co wywołało szczery uśmiech u właścicielki. Oczywiście – odpowiedziała. Ona jest łagodna i lubi dzieci – dodała. Malec uśmiechnąwszy się, zaczął dotykać Bellę. Merdała ogonem, zatem była doń przyjaźnie nastawiona. Wkrótce kobieta powiedziała – muszę już iść. Zaraz mój synek będzie miał pretensję, gdyż istnieje ryzyko, że się po niego spóźnię. – Rozpogodzone dziecko odparło – rozumiem. Pa piesku! – Zawołało i poszło do swego domu, a pani Ewa ruszyła dalej. Kiedy dotarła, Janek właśnie wybiegł ze szkoły i zawołał. – Mamusiu, przyprowadziłaś naszego biszkopcika! – Od razu zrobił się bardzo wesoły i wszyscy razem przeszli się kawałeczek, aż dotarli w odpowiednie miejsce. Synek nie spodziewał się, że zobaczy na fragmencie trawnika dzieło ich pupila. Jego maciora rzekła – teraz winnam pójść po twojego brata. Oczywiście zabiorę ze sobą szczeniaczka, który zdaje się być najgrzeczniejszą suczką pod Słońcem – zażartowała. Wiedziała, iż prawda wygląda inaczej. Gdy doszła, Tomek miał akurat lekcję wychowania fizycznego, co doskonale wiedziała, ponieważ dobrze znała jego plan, a w dodatku przed wyjściem upewniła się. Po głośnych krzykach domyśliła się, że klasa jej starszego syna wyszła na boisko. Kiedy udała się w odpowiednią stronę, ujrzała dosyć dużą grupę dzieci biegnącą w stronę Belli. Wszyscy byli zauroczeni ich labradorem. Pani Ewa spytała nauczycielkę – gdzie przebywa mój syn? – Ona odpowiedziała – powiedziałam mu, że jesteś, gdyż Cię zauważyłam i pozwoliłam się przebrać. Dzięki temu szybciej go zabierzesz. – Po około minucie zjawił się jej chłopiec. Wydawał się zmęczony, zatem prędko wyruszył ze swoją mamą do domu. Późnym wieczorem, gdy domownicy mogli już odpocząć, suczka znalazła się w kuchni, położyła się, a następnie mordkę ułożyła na podłodze. Tomek, zauważywszy to podbiegł doń mówiąc – Monio! Muszę przytulić – Kiedy zrobił, co zamierzał, szczeniaczek postanowił zmienić miejsce wypoczynku. Znalazła je prędko. Gdzie? Pod stołem! Mama powiedziała jej starszemu synkowi – zostaw ją, proszę. Ona również przeżyła dzień pełen wrażeń – Dziecię usłuchało i rzekło – masz rację, powinna kiedyś znaleźć chwilę dla siebie, tak jak my. Szalona Zabawa Minęły dwa dni. W sobotę dzieci miały wolne od zajęć lekcyjnych, jak to bowiem zawsze, z pewnymi wyjątkami tego dnia się zdarza. Mogły więc pobawić się ze swoim pupilkiem. Przyszły więc pod posłanie biszkopcika i… Nie było jej! Bracia zastanawiali się chwilę, cóż takiego się wydarzyło. Wkrótce drzwi frontowe otworzyła ich mama, która właśnie wróciła do domu. Wpuszczając ją powiedziała – Bellusia ma czerwoną szyję. Podejrzewam, że zawiniła obroża. Przecież ona jest właśnie w tym kolorze. Jej futro się od niej zabarwiło! – Chwilę po przemowie pani Ewy, przez wrota wbiegła suczka. Pan Bartosz wyszedł na dwór i zobaczył coś, co go trochę zdenerwowało. Przy wejściu do domu leżał niebieski worek foliowy, a przy nim cała sterta śmieci, którą ktoś lub coś musiało wysypać. Nietrudno było się domyślić, czyja to była sprawka. Mężczyzna poczerwieniał ze złości, złapał biednego szczeniaczka za obrożę i… Zamknął labradora w sieni, jakby skradła jakiś drogi kryształ! W dodatku krzyknął doń – niedobry pies! Jak tak można?! – Reszta domowników osłupiała. Dzieci zaczęły rozpaczliwie prosić, aby wypuścił Bellę, ale on rzekł – suczka zachowała się niegrzecznie i musi ponieść karę! Spójrzcie prawdzie w oczy! Postąpilibyście tak samo albo podobnie, gdybyście właśnie wy musieli poń później posprzątać! Po około półgodzinie biszkopcik został wypuszczony z ciasnego pomieszczenia. Bracia natychmiast do niej podeszli z zabawkami i zaczęli je rzucać, aby one je złapała w pysk. Labradory potrzebują dużo ruchu i bardzo lubią się bawić, dlatego odkąd w ich domu pojawił się ów pupil, raczej nie było czasu na nudę. Niestety istniał pewien problem. Zwierzątko lubiło gryźć wszystko, co popadnie. W pewnej chwili czworonóg zaczął ruszać swoim noskiem, a następnie podreptał za stół, który stał w jadalni i wrócił z… Z cebulą w pysku! Kiedy Pan Bartosz zauważył, że Bella zaczęła gryźć ostre warzywo powiedział – chodź tutaj! Oddać to! – Pozostali członkowie rodziny znów znieruchomieli. Suczka ani myślała wypluć swoją zdobycz, więc schowała się z nią pod bujanym fotelem, wykonanym z drewna. Wszak nie był on duży, ale taki szczeniak jak ona, mógł wykorzystać go, do ukrycia się. Gdy mężczyzna ją złapał, było już za późno. Po cebuli nie zostało ni okruszka. Tata Janka i Tomka postanowił wymierzyć sprawiedliwość. Biedny piesek dostał od niego kilka klapsów gazetą, a następnie zaciągnął labradora za obrożę do sieni. Dzieci zrobiły się smutne. Mama powiedziała – jak mogłeś ją tak potraktować?! Ona jest żywym stworzeniem! Powiedz, co byś zrobił, gdyby to Ciebie ktoś czymś pobił, a później zamknął w ciasnym pomieszczeniu, niczym mordercę w więzieniu?! Przemyśl swoje postępowanie! – Wszyscy zamarli, zaś Bella zaczęła skomleć. Kobieta ją wypuściła. Jej mąż rzekł – dlaczego?! Ma uświadomić sobie, że źle zrobiła! – Ów zdanie wywołało oburzenie u dziatek. Teraz suczka miała prawo czuć się, jakby była w zakładzie karnym. Wieczorem bracia postanowili zrobić coś, żeby pocieszyć szczenię. Obaj podeszli do posłania, w którym suczka właśnie odpoczywała i położyli obok niej kilka pluszowych zabawek oraz nieduży kocyk. Biszkopcik pewno pomyślał – pragną się ze mną zadawać, lecz nie mam ochoty. Ich ojciec z nich mnie obił i zaprowadził w jakieś smutne miejsce. Cóż, wybaczam mu, a mam zamiar korzystać z każdej okazji, by uszczęśliwić mych właścicieli. – Nagle czworonożna przyjaciółka rodziny wstała, chwyciła zielonego gumowego ananasa i podała go chłopcom. Uśmiechnęli się, gdyż lubili spędzać czas ze swoim pupilem. Rzucali jej na zmianę różne gryzaki. Nagle Janek sięgnął po coś trochę innego – kulkę przywiązaną do metrowego sznurka – i rozpoczął siłowanie się z Bellą. Wszakże im dłużej zabawa trwała, tym pies bardziej szalał. Wkrótce labrador zaczął biegać, gdzie popadnie. Pani Ewa rzekła – brawo, zrobiliście z niej zwariowaną suczkę. – Bracia bardzo się uśmiali, gdyż było z czego. Ich zwierzaczek zachowywał się, jakby coś go opętało. Chwilę później jednak przestał, ułożył się w swoim mięciutkim posłaniu i zasnął. Pierwsza Akcja Obronna Następnego ranka, dzieci postanowiły wyjść ze szczeniaczkiem na podwórko. Tylko uważajcie! – Zawołała mama chłopców – to jeszcze maluch! – Tomek rzekł – spokojnie, nie ma się o co martwić. Obronimy ją, jeśli zajdzie taka potrzeba. Kiedy bracia wyszli już z domu, zauważyli swego ojca, który ich zapytał – dlaczego wypuściliście labradora? Zaraz znowu zabrudzi trawnik! – Będziemy ją mieć pod kontrolą – powiedział Janek, a następnie wziął piłeczkę tenisową i podał suczce, aby mogła zapoznać się z nowa poznanym przez nią przedmiotem do zabawy. Nagle biszkopcik wywęszył kogoś pachnącego alkoholem i zaniepokoił się, gdyż Zwierzaczek nie wiedział, cóż czynić. Wtem Pani Ewa wyszła do synów i spytała – czemu Bella biegnie w stronę furtki? Obiecaliście ją pilnować! Zawsze jakaś osoba przechodząca obok działki, może napaść na psa! – Czworonóg rozmyślał, co robić. Wtedy usłyszał pewien dziwny odgłos, który wydawał owczarek niemiecki, przebywający w pobliżu. Szczeniaczek spojrzał, ażeby odkryć, w jakim celu wydaje ów odgłos. Labrador zobaczył, że za pomocą tego dźwięku, biegnąc zarazem w stronę uciekającego człowieka, odstraszał go. Suczka postanowiła zrobić to samo. Uważała, iż powinna odpędzić dziwnie pachnący obiekt. Nagle zaczęła wydawać z siebie zduszony pysk. Przechodzień nie wpadł w panikę, ale uciekł, by nikt nie zauważył, że jest nietrzeźwy Bracia podbiegli do pupila. Janek zawołał – umiesz szczekać! Możesz teraz bronić naszej działki! – Wszakże dopiero zaczyna – wtrąciła pani Ewa – wkrótce jednak będzie potrafiła pilnować. Cała rodzina zaczęła wtedy głaskać swojego czworonoga i mu gratulować. Zwierzak pomyślał – Kiedy nazywają mię dobrym psem, są ze mnie dumni oraz zadowoleni! Nauczyłam się czegoś nowego! Cieszę się, że rozpoznałam, cóż takiego oznacza ów odgłos. Nowe Zabawy Minęły zgoła cztery tygodnie od chwili, w której labrador pierwszy raz postawił łapę w domu swoich właścicieli. Szczeniak urósł o parę centymetrów, ale nadal był nieduży, a poza tym chyba nic się nie zmieniło. Tomek i Janek, znudzeni monotonią życia, postanowili wprowadzić jednak kilka zmian. – Zaczęli ganiać się z pupilem, wychodzić z nim czasem na dwór oraz wymyślać nowe zabawy. Pewnego dnia, kiedy uciekali przed Bellą, coś im przyszło do ich głów. Niestety nie był to ani trochę mądry pomysł. Młodszy syn pani Ewy rzekł – biegnie za mną! Ratuj! Zaraz mnie zagryzie! – Starszy odparł – Wtedy zacznie mię ścigać! Przykro mi, lecz musisz poradzić sobie samemu. – Przez chwilę obaj mieli wątpliwości, co zrobić. Pan Bartosz powiedział – tylko nie pozwólcie sobą rządzić! Później będziecie mieli problem! Ona przestanie was słuchać! – Bracia zignorowali swego tatę i ponowili próbę ucieczki przed pupilem. Tomek wdrapał się na kanapę, znajdującą się w gabinecie. Bella pognała za nim, a on zaczął doń mówić – labradorek! – Tak właśnie powstała nowa, niewłaściwa zabawa. Minęła godzina, zaś chłopcy znów odczuli potrzebę wymyślenia czegoś nowego. Biszkopcik właśnie leżał w kuchni z otwartymi oczyma. Janek poszedł do salonu i przybrał pozycję leżącą. Kiedy suczka to zauważyła, zaczęła iść ku niemu, a gdy doń dotarła, próbowała gryźć jego buty. On nie chciał ich stracić, zatem się podniósł. Spodobała się taka forma rozrywki również Tomkowi, więc zrobił wszystko, co przedtem jego brat. Pani Ewa rzekła – nie róbcie tak! W ten sposób dajecie jej znać, iż może wami rządzić! – Pan Bartosz przytaknął swojej żonie i dodał – takie zabawy są niebezpieczne i jest szansa, że się źle skończą dla nas wszystkich! Lekko zmieszane dzieci poszły więc zająć się swoimi sprawami. Wieczorem, gdy bracia ponownie przyszli pobawić się z psem, ona ich zaskoczyła i zaczęła ganiać. Obaj postanowili wejść na jeden fotel mając nadzieję, iż da im spokój. Niestety szczeniak nie odpuścił. Przyszedł tam, gdzie ukryli się przed nim bracia i rozpoczął gryzienie kapci, które były jedyną rzeczą, jaką chłopcy mogli się obronić. Janek, kiedy suczka właśnie go atakowała, zawołał – Belluniu! Nagle do salonu wszedł tata. Był niezadowolony i poddenerwowany, ponieważ jego synowie ponownie okazywali swemu pupilowi uległość. Natychmiast przestańcie! – Rzekł. – Jeśli będziecie bawić się w coś takiego ze zwierzątkiem, uzna siebie za waszego przywódcę! – To powiedziawszy, wypuścił biszkopcika z domu, a następnie podszedł ku dzieciom i dodał – bardzo chciałbym, abyście przestali tak się zachowywać, bo w ten sposób rozjuszacie ją! Nie pozwolę, byście stali się jej podwładnymi! Czy mogę spokojnie spać dzisiejszej nocy? Tomek odpowiedział – Oczywiście, że możesz, gdyż postaramy się wymyślić inne zabawy. Mam nadzieję – odparł ojciec – od tego zależą relacje między wami, a Belką. Następnego dnia o godzinie dziewiątej rano, chłopcy znów postanowili spędzić trochę czasu z psem. Zeszli doń po schodach, zaś ona już nań przy posłaniu dole czekała. Bracia musieli coś wymyśleć, aby ominąć szczeniaka. Janek uznał, iż najlepiej zrobią, kiedy się rozpędzą i prędko zdobędą oparcie kanapy. Gdy jednak ów czynu dokonali, suczka pobiegła za nimi i weszła na fotel. Przyglądał się temu Pan Bartosz i rzekł – Wiedziałem, że tak się stanie! Gdzie przed nią będziecie uciekać, tam ona się dostanie – Po skończeniu wypowiedzi, wziął gazetę z pułki umieszczonej nad kominkiem, zwinął w ją rulon i trzy razy dał biszkopcikowi porządnego klapsa. Pierwszy Uznany Spacer W południe pani Ewa uznała, że Belli przydałoby się trochę ruchu, zatem oznajmiła reszcie – mam zamiar zabrać pupila na spacer. To będzie dlań coś nowego, więc należy się odpowiednio przygotować. Kupiłam jej nową obrożę oraz smycz, gdyż od tamtego ekwipunku miała czerwoną sierść w okolicach szyi. Chciałabym zadać wam tylko jedno pytanie. Kto idzie ze mną? – Zgłosiła się cała czwórka. Wszakże dzieci pragnęły się przejść jeno dlatego, iż byłe ciekawe, jak ich szczeniaczek da sobie radę i z tego powodu spodziewali się wrażeń. Wiedzieli bowiem, że jest skłonna do wybryków. Kiedy rodzina znalazła się za furtką, biszkopcik nagle mocno szarpnął. Pan Bartosz, który ją trzymał, puścił smycz, ponieważ nie przygotował się na coś takiego. Labrador podbiegł ku sąsiedniej bramie i zaczął skakać. Chwilę później zza budynku, znajdującym się za tą bramą, wyłonił się czarny kot z kilkoma małymi i białymi cętkami, rozsypanymi po brzuchu. Właściciele Belli musieli błyskawicznie zareagować. Pani Ewa zawołała – niechaj ktoś złapie smycz i czym prędzej zabierze stąd naszego pupilka! Mężu, tyś tu najsilniejszy, dlatego spełnisz mą prośbę najlepiej. – Bracia przypatrując się tej sytuacji pomyśleli – rzeczywiście warto było pójść! Mężczyzna natychmiast zrobił, co mu doradziła jego żona. Wszak dopiero wyszli z domu, ale już zrobili się zmęczeni. Nagle mama Tomka i Janka rzekła – słuchajcie! Doskonale wiem, iż jesteście wyczerpani, lecz nie wolno się poddawać z takiego powodu! Szczeniak bardziej przywiąże się do nas, kiedy będziemy go wyprowadzali. Słyszałam, że psy najbardziej kochają tych, którzy wychodzą z nimi na spacery. – Pozostała trójka przyznała jej rację i zgodziła się dokończyć, co wszyscy zaczęli. Wszakże ona również opadała z sił. Po trzydziestu dwóch minutach Bella miała pierwszy raz przejść przez pasy dla pieszych. Gdy cała czwórka wreszcie nań weszła wraz z biszkopcikiem, ona zaczęła biec za pierwszym samochodem jaki ujrzała. Właściciele byli przerażeni, gdyż ich zwierzak właśnie igrał ze śmiercią. Nieoczekiwanie, labrador zszedł z ulicy i pobiegł ulicą, leżącą prostopadle do tej, przy której mieszkali. Pan Bartosz powiedział – przykro mi. Teraz winniśmy ją gonić. Jeśli jej nie złapiemy, jest szansa, że odejdzie w świat. – Dzieci wybuchły głośnym płaczem. Kiedy rodzina wyruszyła w pogoń, niesforna suczka właśnie doń wracała. Pani Ewa nalegała, aby zwierzak został bez kary, ponieważ bała się, że ponownie ucieknie. Mężczyzna był jednak innego zdania – Moim zdaniem należy się psu reprymenda! Powinniśmy dać mu uświadomić, iż źle zrobił – rzekł. Gdy po dwudziestu minutach odnaleźli i rozpoznali szczeniaka. Obeszło się bez klapsów. Właśnie wtedy rodzina jednogłośnie zadecydowała o powrocie. Na szczęście Bella nie narozrabiała już więcej podczas ów krótkiej drogi. Przemoc Minęło już bowiem sześć miesięcy od chwili, w której biszkopcik zawitał do rodziny Tomka, Janka, Pana Bartosza i Pani Ewy. Sporo się zmieniło od zakończenia pierwszego uznanego spaceru. – Szczeniaczek coraz częściej pozwalał sobie na wszelkiego rodzaju wybryki, miał dużo więcej zabawek, przestał tęsknić za hodowlą oraz oczywiście bardzo urósł. Właściciele uważali, iż nadeszła pora, aby oduczyć psa złych nawyków. Pewnego chłodnego, ale słonecznego dnia, o godzinie ósmej rano, dzieci postanowiły pobawić się z pupilem poza domem. Przez około czterdzieści minut kopali jej piłkę, a gdy nie chciała oddać, ganiali ją, chociaż czasami to ona ścigała ich. Kiedy jednak im się znudziło, ustalili, że Bella jest przestępcą i muszą zwierzaczka przywiązać za pomocą smyczy do plastikowego kija tak, żeby nie uciekła, co nie podobało się suczce, która pewno myślała – Było miło, ale już nie jest! Dlaczego zaczęli mnie dręczyć. Zrobiło mi się przykro – Labrador skomlał. Bracia się z tego śmiali. Nagle nadeszła Pani Ewa i powiedziała – Czemu męczycie biedaka?! Pomyślcie, jak wy byście się czuli, gdyby ktoś was podobnie potraktował! – Janek odparł – obiecuję, iż od teraz będziemy się z nią inaczej bawić. – Tomek oswobodził pupila i rzekł – Wybacz mamo, ale sądziłem, że to dobry pomysł. – Obaj dali szczeniaczkowi w ramach przeprosin po smaczku, a następnie wszyscy wrócili do domu. O godzinie czternastej trzydzieści sześć, chłopcy ponownie postanowili zająć się swoim zwierzątkiem, lecz tym razem w budynku. Rzucali jej różne zabawki, głaskali oraz siłowali się za pomocą kulki na sznurku. Kiedy Bella była już wystarczająco rozjuszona, wzięła kapcie Pana Bartosza, leżące obok sieni i podała je dzieciom. Gdy mężczyzna zauważył, co zrobiła, odłożył papucie, wziął pogrzebacz, dał psu kilka mocnych klapsów i zamknął w sieni. Bracia posmutnieli. Następnego ranka, chłopcy ponownie postanowili zabrać swojego pupila i z nim wyjść za drzwi. Bawili się ładnie przez zgoła czterdzieści dwie minuty. Wkrótce dom opuściła Pani Ewa, by popatrzeć, jak synowie zajmowali się biszkopcikiem. Nagle labrador szarpnął Tomka za prawą nogawkę, co go bardzo wściekło. Postanowił ukarać biedne zwierzątko. W tym celu wziął kostkę dużą brukową ze sterty i rzucił nią w szczenię. Jego mama była z tego powodu niezadowolona. Podeszła do młodego człowieka, który zdawało się, iż żałował, że sam wymierzył sprawiedliwość. Rzekła doń – Nie wolno tak traktować psa! Sprawiłeś jej duży ból! Biedaczkowi pęka teraz serce! Proszą ją przeprosić. – Bella wyglądała, jakby nie miała pojęcia, cóż się stało oraz co złego zrobiła, że dostała lanie. Winowajca poszedł po duży kawałek mięsa, a następnie dał go suczce, zaś ona mu wybaczyła. Zapłakany chłopiec obiecywał, że więcej nie powtórzy czegoś podobnego, a następnie wszyscy wrócili z podwórka do domu. Królowa Bella Nazajutrz Tomek pragnął coś wymyślić, aby pocieszyć pupila. Zawołał Janka i poprosił o pomoc. Wszakże członkowie rodziny często nazywali swoje zwierzątko królową, zatem chłopcy pomyśleli, iż mogliby traktować biszkopcika, jakby była władczynią psów. Wieczorem, kiedy rodzice wybrali się na dłuższe zakupy, braci przyszli do posłania suczka i zaczęli kłaść jej przy posłaniu preparowane kości. Labrador obudziwszy się wyszedł z azylu i wziął jeden z ów przysmaków, oczywiście największy, gdyż jest łakomczuchem. Po chwili zawołali szczeniaka do salonu, gdzie rozpoczęli szykowanie warunków pod koronację. Kiedy suczka zjawiła się w salonie, bracia wołali – niech żyje Bella! – Ona nie wiedziała, co się dzieje – nie rozumiem tych dzieci – zapewne pomyślała – kładą dookoła mnie moje zabawki oraz dają mi smakołyki. Dziwne rzeczy oni bowiem wymyślają. – Wtedy położyła się na dywanie i zaczęła korzystać z wygód, zapewnianych przez chłopców. Chwilę później Janek położył biszkopcikowi na głowie gumową obręcz jako koronę, jednakże pupil ją natychmiast z niej zrzucił. Tomek uznał, że wypadałoby spróbować jeszcze raz, ale się mylił. Było to dla zwierzątka niewygodne. Działalność braci dopiero się rozkręcała. Lada moment ustalili, że będą jej przynosić miski z jedzeniem, a nawet z wodą. Labrador pewno pomyślał – co dobre, łatwo dostępne! Dlaczego jednak nie mogli robić tak zawsze? Wszakże nie podoba mi się, iż zamęczają mnie na śmierć, ale jest z czego się cieszyć! Podsuwają pod nos, czego potrzebuję oraz głaszczą! Chwila! Chyba ja rządzę nimi! – Wszakże dzieci nie zdawały sobie sprawy z tego, że ich pupil zaczyna uważać się za przywódcę. Wtem rodzice wrócili do domu. Pani Ewa zobaczyła, cóż takiego chłopcy robią Belli i rzekła – Przestańcie!!! Pokazujecie szczeniaczkowi w ten sposób uległość! – Tomek odparł – Przepraszam. To był mój pomysł. Chciałem ją pocieszyć i sprawić, ażeby zapomniała o tym, jaką krzywdę jam jej wczoraj wyrządził. – Mama odrzekła – ona Ci zapewne wybaczyła, gdyż takie są psy, przebaczają! – Janek powiedział – możemy się z nią inaczej pobawić! Przecież istnieją inne metody, aby uszczęśliwić biszkopcika! Moim zdaniem znakomicie sprawdzi się zwykłe siłowanie, rzucanie piłek i gryzaków oraz głaskanie! – Jego starszy brat odpowiedział – właściwie masz rację. Okazywaniem czułości oraz zapewnianiem labradorowi rozrywki pokażę, że nie jestem dlań wrogiem, a przyjacielem. – Pan Bartosz, który przysłuchiwał się rozmowie, podszedł i wtrącił – najważniejsze, iż zrozumieliście swój błąd. Jeszcze zdołacie wszystko naprawić, jeżeli pokażecie, kto tu rządzi i przekonacie ją do siebie! – Tomek rzekł – od teraz postaramy się dobrze współżyć z naszym zwierzaczkiem. – Po minucie, bracia zaczęli bawić się ze szczeniaczkiem, jak zgoła obiecali. Wkrótce Pani Ewa zawołała – Widzicie? Takie atrakcje rzeczywiście najbardziej podobają się pupilowi! – Wszak Bella była zmęczona, lecz zadowolona. Pierwsza Randka Belli Gdy Bella miała już pełne dziewięć miesięcy, zaczęły dziać się dziwne rzeczy. Suczka pozostawiała za sobą niekiedy niewielkie kropki krwi, czyli miesiączkowała. Kiedy mama chłopców zauważała jakąkolwiek plamkę, natychmiast szła ku pralni, by nabyć ścierkę, namaczała ją wodą w łazience, a następnie ścierała pozostawione przez pupila czerwone ślady. Pan Bartosz nie raz mawiał – należy psa wysterylizować, aby nie brudził. – Pani Ewa zawsze odpowiadała – bardzo zły pomysł! Pamiętasz, co powiedział hodowca, podczas kupowania labradora? Nie wolno nam jej poddać temu zabiegowi, gdyż mogłoby to rzutować na zachowanie naszego zwierzaczka! Ba, prócz tego istnieje ryzyko, że bolałoby biszkopcika aż po zgon! – Mężczyzna odparł – jak uważasz, ale ja radziłbym mimo wszystko zabrać pupila do weterynarza i poprosić o dokonanie czynu, dzięki któremu byt w tym domu będzie nieco wygodniejszy. Dzieci uważały, że nie powinno się Belli robić żadnej operacji, kiedy nie jest ona potrzebna, ponieważ nie uratowałaby suczce żywota, a jeno by go zepsuła. Sądziły również, iż mogłaby poń nie mieć ochoty na zabawę, jednakże te argumenty były zbyt słabe, ażeby przekonać nimi ojca. Następnego ranka bracia postanowili pójść razem z czworonóg za drzwi. Gdy tylko wyszli z domu, ich labrador zaczął węszyć. Nagle pobiegł w kierunku furtki. Chłopcy byli przekonani, że zwierzaczek zamierza bronić posesji. Niestety nie mieli racji. Przy bramie stał duży, ciemnobrązowy pies. Oboje rozpoczęli rozmowę, wpierw się obwąchując. Janek podszedł do biszkopcika i powiedział – nie ma ślubu! – Dla Tomek również zrozumiał, co się dzieje. Pan Bartosz zobaczył przez okno, cóż takiego kombinuje Bella, zatem wyszedł po nią, a skoro się nie słuchała, zaciągnął ją do azylu, ciągnąc za obrożę i postanowił ponownie porozmawiać z żoną o sterylizacji. Nic z tego – rzekła – nigdy się nie zgodzę! Czy ty chciałbyś, aby tobie ktoś pragnął to zrobić wbrew twej woli? Pewno nie! Zrozum! Ona może się bardzo zmienić po zabiegu i nie być już tolerancyjną, sympatyczną i chcącą się bawić suczką! – Jej mąż odparł – Posłuchaj mnie! Gdybyśmy się zdecydowali, nie musiałabyś poń ścierać plam krwi, zaś my nie musielibyśmy ich przeskakiwać! Zastanów się! Myślę, iż jako rozsądna kobieta się zgodzisz. – Nagle do domu wrócili bracia i wiedząc, co się tutaj dzieje, postanowili zacząć działać. Błagamy Cię tato, nie rób tego – powiedział Tomek – Pragniesz patrzeć na cierpiącego psa? Mamy nadzieję, iż nie! – Ojciec mimo wszystko zostawał przy swoich racjach. Janek zaczął wołać – o my nieszczęśni! Ach, biedna Bella! Będzie ją bolało I stanie się obojętna! Błagam! Powiedz, że żartujesz, a dążysz do wysterylizowania naszego czworonoga! Toż to odmieniłoby jej szczęśliwe życie, w byt pełen zmartwień! Proszę, przemyśl, co zamierzasz! – Ów wypowiedź została wysłuchana. Pan Bartosz zdecydował, iż prześpi się z tą decyzją. Urodziny Belli Trzydziestego marca, kiedy pupil ów rodziny żył już rok, Pani Ewa zaproponowała braciom, aby wyprawili psu urodziny, jednak ich tata twierdził, iż nie powinni, gdyż ten pomysł wydał mu się dziecinny. Czworonóg był tedy wszakże duży, prawie dorosły, ale nadal lubił się bawić. Mama rzekła do chłopców – Słuchajcie skarby! Bella ma dzisiaj swój dzień, dlatego bardzo bym was prosiła, żebyście się nią porządnie zajęli. – Janek odparł – Możesz na nas polegać! Potrafimy biszkopcikowi zapewnić rozrywkę! – dodał Tomek – Będziemy ją głaskać, bawić się oraz wymyślimy coś specjalnego. Pan Bartosz wtrącił – ja osobiście uważam, że nie winno się zwierzęciu urządzać przyjęcia, ponieważ jest niemyślącym stworzeniem – jego żona powiedziała – ona też to przecież umie. Jeżeli ktoś robi coś gorzej, nie znaczy, iż nie nadaje się do tego zupełnie. – Młodszy syn przyznał jej rację. Gdy rodzice pojechali zrobić większe zakupy, bracia zabrali się za zadanie. Labrador przebywał wówczas poza domem, dlatego musieli ją wpuścić. Ucieszyła się bowiem, kiedy otworzyli dlań drzwi wejściowe. Nagle chłopcy wzięli po jednej dużej, białej, preparowanej kości i podali pupilowi mówiąc – wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Bellusiu! Nie rozumiała zgoła, co doń mówią, ale poczuła się szczęśliwa, gdyż dostała przysmaki. Pewno pomyślała – Moi właściciele dali mi ogromną przekąskę! Sądzę, że zaraz się ze mną pobawią, zatem odłożę zapasy na później. – Uczyniwszy to biszkopcik popędził ku dzieciom, by jej zapewnili przeróżne atrakcje. Zaczęli się z nią siłować kulką, przyczepioną do sznurka, głaskać, rzucać gryzaki, ażeby je łapała, a następnie ponownie przynosiła braciom. Nagle Janek rozpoczął układać w salonie tort ze smaczków i pokazał go czworonogowi. Biszkopcik natychmiast poszedł jeść, gdy zauważył górkę, ułożoną z preparowanych kości. Był bardzo szczęśliwy. Kiedy dorośli wrócili, Pani Ewa podeszła do swoich synów i powiedziała – gratuluję poprawnie wykonanego zadania! Jeśli tak dalej będzie wyglądało nasze życie z psem, niewątpliwie pozostanie dla nas wiernym towarzyszem. Tomek Czesze Bellę Gdy Bella miała już półtora roku, była inna, niźli przedtem. Nie podgryzała, nie wchodziła na fotele, nie skakała, szczekała głosem dorosłego psa i nie uciekała podczas spacerów. Jednakże, pozostał jeszcze do rozwiązania jeden bardzo ważny problem. Labradora nikt nie pielęgnował. Pewnego dnia pani Ewa rzekła – pójdę wyczesać biszkopcika, gdyż zaistniała wyższa konieczność – ja mógłbym tego dokonać – odparł Tomek – jedyne co dlań robię, poza zabawą, głaskaniem to karmienie, dlatego uważam, iż winienem zaangażować się w ów obowiązek. – Jesteś pewien? – zapytała go mama – jeżeli się tym zajmiesz, suczka zapamięta, że właśnie ty ją pielęgnujesz, a kiedy się rozmyślisz i zapragniesz wycofania, sprawisz jej zawód. – Chciałbym poświęcić pupilowi więcej czasu i bardziej o nią dbać – ciągnął starszy z braci – Pragnę nawiązać ze zwierzaczkiem bliższe relacje. – Dobrze – odpowiedziała matka – w ten sposób krztynę mi pomożesz. – Wtedy właśnie oboje spojrzeli na merdającą ogonem Bellę. Domyślili się, iż potrzebowała szczotkowania. Pan Bartosz zawołał – Wiele mają dzieci w owych czasach roboty! Edukacja wygląda fatalnie! Dużo siedzenia, mało robienia! Wkrótce zabraknie chwil, które można by poświęcić labradorowi. – Racja! – Odrzekła jego żona – skoro jednak syn się zdecydował, niechaj czyni, co doń należy! Tomek poszedł do sieni, a następnie wziął odpowiedni przyrząd. Chociaż stary – poręczny. Nagle zaczął mówić – twa obroża jest śliczna, ze względu na wzory i ładną odcień czerwieni. Tyś, wszakże od niej piękniejsza, Bellusiu! Teraz rozpoczynamy czesanie! – Biszkopcik nie był przyzwyczajony, więc uciekał przed właścicielem, trzymającym w prawej dłoni szczotkę. Chłopiec rzekł – nie bój się, piesku! Dostaniesz w nagrodę kilka smaczków, ale ważniejsze, ażebyś nie cierpiała z powodu sfilcowanego futerka. – W końcu mimo trudności, pupil został wyczesany. Gdy pani Ewa zobaczyła wtedy suczkę, powiedziała – Ty robisz to lepiej niż ja! Rzeczywiście powinieneś ją pielęgnować. Powiedz jeno, jak się tobie poddawała – z początku stawiała opór, lecz później zachowywała się, jakby polubiła ów zabieg – odpowiedział Tomek. Jego mama się ucieszyła – winszuję Ci, synu – ciągnęła – wyjaw tylko, w jaki sposób postanowiłeś namówić zwierzaczka? – On zamiast się wysłowić, poszedł do sieni, a tedy dał jej pięć różnych smaczków. Nagle zaczął mówić – obiecałem czworonogowi przekąskę, ale prócz tego starałem się szczotkować delikatnie. Sterylizacja Kiedy Bella miała dwa lata i trzy miesiące, znowu pojawił się problem, z rozsiewaniem przez biszkopcika niewielkich plamek krwi. Relacje domowników z psem były wówczas pierwszorzędne. – ciężko wyobrazić sobie lepsze współżycie z pupilem – rzekła pani Ewa – nic już więcej nie jesteśmy w stanie zmienić, co nieodpowiednie bądź uciążliwe. Nagle do rozmowy włączył się pan Bartosz i wtrącił – można, a nawet trzeba zmienić jeszcze jedną rzecz. Należy zwierzaka wysterylizować, gdyż zapewni nam to choćby dwie korzyści. Labrador przestanie brudzić oraz randkować, przykładowo z tamtym dużym, chudym, ciemnobrązowym samcem – zły pomysł – odparła jego żona. – Skutki uboczne będą nieodwracalne i kto wie, jak szkodliwe! – Przesadzasz, złotko – odrzekł jej mąż – nie będziesz musiała poń ścierać w kółko tych śladów, które za sobą czasami zostawia! Powtarzam po raz kolejny, iż jestem absolutnie pewien, że jako porządna kobieta, zmienisz zdanie. Podczas drążenia tego tematu, dzieci bawiły się z Bellą. Nagle jednak musiały przerwać i przystąpić do obrony czworonoga. – Nie zgadzamy się na sterylizację biszkopcika! – Krzyknął Janek – pamiętasz, cóż takiego mówił hodowca? Mama nam opowiadała, więc wiemy! – Każdy ma prawo popełniać błędy – wtrącił tata – pomylił się! Taki zabieg jeszcze nikomu nie zaszkodził! Nie musimy się o nic martwić! Skontaktuję się z weterynarzem, ustalimy termin, poczekamy, zawiozę pupila, on jej zrobi operację, zadzwoni, abyśmy przyjechali, zaś potem ją odbierzemy! – Pan Bartosz wbrew woli reszty członków rodziny, wykonał zamierzony przez niego telefon, a gdy się dodzwonił, wyszedł z domu. Kiedy wrócił, powiedział – słuchajcie! Pies zostanie wysterylizowany już jutro w południe! Gdy pozostali to usłyszeli, zaczęli głośno i boleśnie płakać. Przed pójściem spać, Tomek zapytał mamę – czy możemy coś uczynić, ażeby Bella nie przeszła przez zabieg – Niestety nie – odrzekła – wizyta została zamówiona, a taty nie powstrzymamy – chyba mam pomysł – zawołał Janek – odwołamy weterynarza! – Matka załkała i – nic z tego! Chociaż… Chwileczkę… Jeżeli wstaniemy naprawdę bardzo rano i zadzwonimy z taką prośbą, być może damy radę! – Wtem wszyscy, łudząc się dobrą nadzieją, podążyli do swoich łóżek. Nazajutrz o świcie, pani Ewa podreptała po telefon i wykręciła odpowiedni numer. Gdy bracia się obudzili, przekazała im smutną wiadomość – nasze trudy są daremne! Ojciec mnie przyłapał i powiedział, iż on pragnie, abyśmy ją zabrali na operację. Sądzi, że to zabieg nieszkodliwy, a mi… Skończyły się argumenty! Nie ma rady! Musimy poddać suczkę sterylizacji! – Mama wyglądała, jakby była bezradną, najnieszczęśliwszą osobą w świecie. – Ciężko wam pewno, lecz się nie załamujmy! Po trzech godzinach, rodzina zawiozła Bellę we wskazane miejsce, gdzie czekał nań weterynarz. Samochód prowadził Pan Bartosz. Kiedy dotarli, z ciężkim sercem zostawili pupila w odpowiednim budynku. Pracownik rzekł – wiem, na co się zdecydowaliście i szczerze współczuję. Mam nadzieję, iż zdajecie sobie sprawę z tego, co robicie. Sposępniała rodzina postanowiła wrócić do domu i przygotować się przed odbieraniem labradora. Gdy przyjechali o odpowiedniej porze, by wziąć biszkopcika, zastali go śpiącego, ubranego w granatowy kaftan, chroniący przed urazami, zaś chwilę później, dłużej bowiem nie zwlekając, zawieźli, gdzie mieszkali. Kiedy suczka się obudziła, jeno jadła oraz piła, a prócz tego spała. Minął tydzień. Bella już wróciła do zdrowia, ale… Nie zachowywała się jak przedtem. To już nie było zwierzątko, które chętnie się bawiło z dziećmi i przebaczało domownikom popełnione przez nich błędy. Teraz pupil postępował inaczej. Pan Bartosz powiedział – przepraszam. Nie wiedziałem, że takie będą skutki sterylizacji. – Pani Ewa odrzekła – może jeszcze powróci do poprzedniego stanu. – Po minie kobiety pozostali członkowie rodziny stwierdzili, iż jeno łudzi się nadzieją. Następnego ranka, gdy bracia postanowili pobawić się ze swoją czworonożną przyjaciółką, nie okazywała entuzjazmu. Tomek postanowił pogłaskać labradora, jednakże, kiedy ją jedynie lekko dotknął, ona nań zawarczała. Jego tata rzekł do żony i synów – wybaczcie! Tego się nie spodziewałem! Już chyba nigdy nie będzie psem takim, jak przed operacją – cóż mieli począć bracia i ich matka? Mimo wszystko nie mogli jej oddać, ponieważ i tak ją kochali. Niestety, Bella nigdy więcej nie zaczęła interesować się dziećmi oraz panem Bartoszem. Wyglądało, jakby przestała tę trójkę kochać. Wszakże nie odwróciła się od pani Ewy, czego pozostali nie znosili. To koniec – ciągnął Janek – straciliśmy NASZEGO biszkopcika! Dlaczego wymyślałem krzywdzące zabawy? – Naprawdę bardzo żałuję, że rzuciłem w nią cegłą! – Wtrącił Tomek. – Ja zaś, iż nieustannie ją biłem pogrzebaczem bądź gazetą. – Tata dodał – może po zabiegu przestała nas nagle lubić, gdyż sprawialiśmy biedakowi ból? Jedno jest pewne! Labradora, który przebaczał, nie ma! ZAWINIŁEM!!! PODDAŁEM SUCZKĘ STERYLIZACJI, CO SZCZERZE, CHCIAŁBYM COFNĄĆ! – Nie da się – powiedziała jego żona. Hodowca ostrzegał. Cóż, jeśli się postaramy, prawdopodobnie przywrócimy czworonoga do dawnego stanu. Najważniejsze, to zrozumieć swój błąd!
-
- literatura dziecięca
- proza
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
To jeden z moich najstarszych wierszy. Ciemny Las (DEMO) - rekonstrukcja. Ludzie weszli do ciemnego lasu. Tracą tam dużo swojego czasu. Mogą drogę do domów odszukać, Ale do drzew stale wolą pukać. Ciemny Las. Ludzie weszli do lasu. Tracą tam dużo czasu. Mogą drogę odszukać, Lecz do drzew wolą pukać. Ciemny Las (wersja udoskonalona). Ludzie weszli do lasu; Wieleż tracą tam czasu. Mogą drogę odszukać, Lecz wolą do drzew pukać.
-
- wiersz
- wiersz barokowy
-
(i 5 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do twórców i ich oprawców
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tectosmith @Tectosmith @Tectosmith Wiem... Chodziło mi o to, aby odbiorca wiedział, jak ten wiersz zaśpiewać. 🙂🙂🙂- 5 odpowiedzi
-
- wiersz śpiewny
- wiersz symboliczny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do twórców i ich oprawców
Walka z Czernią odpowiedział(a) na Walka z Czernią utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
@Tectosmith Witam. Chciałbym zapytać - co należy zmienić w formie? 🙂 Aby dostosowywać style do preferencji odbiorców, potrzebne mi są wytyczne. 🙂🙂🙂 Ale rzeczywiście - są i takie oaoby, którym się to podoba, i takie, które wolą style bliższe klasycznym.- 5 odpowiedzi
-
1
-
- wiersz śpiewny
- wiersz symboliczny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Do twórców i ich oprawców
Walka z Czernią opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Do twórców i ich oprawców Kiedy ofiarne – twórcze… –– wiedziesz… ży-cie…, Nie gotuj się na brawa…, –– lecz na… bi-cie… – Tak, jak męczennik, twórca… –– cierpieć… bę-dzie…, Być śmiesznym czasem może… –– – względnie – wszę-dzie!!! … –– –– –– –– Pragną…, –– abyś milczał… w swym… Kącie…, –– w lochu swoim… – złym…, Gniotą… –– Cię do niższych… klas…, Wszakże… –– musi nadejść… czas!!!!! … Będziesz… –– na wieczorach… żyć… – Jeśli… –– już nie zdołasz… być…, Listy… –– przeczytamy… Twe…, Brawa… –– już nie będą… SNEM!!!!! … –– (–– –– ––) –– –– –– –– –– –– Są tacy, co ubrania… –– drogie… no-szą… – I katom męczenników…, –– jak sprzęt…, zno-szą! … – Istnieją już więzienia… –– dla nas…, bied-nych… – Przeminął czas ogrodów… –– – barwnych…, kwiet-nych!!! … –– –– –– –– Pragną…, –– abyś milczał… w swym… Kącie…, –– w lochu swoim… – złym…, Gniotą… –– Cię do niższych… klas…, Wszakże… –– musi nadejść… czas!!!!! … Będziesz… –– na wieczorach… żyć… – Jeśli… –– już nie zdołasz… być…, Listy… –– przeczytamy… Twe…, Brawa… –– już nie będą… SNEM!!!!! … –– (–– –– ––) –– –– –– –– –– –– Ci ludzie, którzy biją…, –– choć nie… two-rzą…, Okrutnie wyzyskują…, –– szaty… no-szą… – Niesprawiedliwość żyje…, –– skromność… zmar-ła…, Gdy białych prochów burza… –– CNOTY… STAR-ŁA!!!!! … –– (––) –– –– –– Pragną…, –– abyś milczał… w swym… Kącie…, –– w lochu swoim… – złym…, Gniotą… –– Cię do niższych… klas…, Wszakże… –– musi nadejść… czas!!!!! … Będziesz… –– na wieczorach… żyć… – Jeśli… –– już nie zdołasz… być…, Listy… –– przeczytamy… Twe…, Brawa… –– już nie będą… SNEM!!!!! … –– (–– –– ––) –– –– ––- 5 odpowiedzi
-
2
-
- wiersz śpiewny
- wiersz symboliczny
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Rozgrzej metal! (Data: 20.11.2023) Bij… żelazo swe!! … –– –– Tnij… końcówki te!! … –– –– Pal…, by rozgrzać piec!! … –– –– CO… JA MOGĘ RZEC?!!! … (–– ––) Czy… to koniec już?!! … –– –– NIE… MA WIĘCEJ ZŁÓŻ!!! … –– –– Skąd… możemy brać?!! … –– –– NIC… NIE CHCEMY ZNAĆ!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Może to!!! … – Może zło?!!! … Może żal?!!! … – WYTOP STAL!!! … –– –– –– Obij los!!! … – ZADAJ CIOS!!! … – Zacznij bal!!! … – WYTOP STAL!!!!! … –– –– –– –– –– –– Niech… wrze w piecu żar!! … –– –– – Niech… lud goni mar!! … –– –– Gdzie… paliwo me?!! … –– –– GDZIE… SĄ CZASY TE?!!! … (–– ––) Też… chcę palić się!! … –– –– – WIĘC… – CHODŹ, ZAPAL MIĘ!!! … –– –– Niech… wybuchnę wnet!! … –– –– NIECH… ODEJDĘ HET!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Może to!!! … – Może zło?!!! … Może żal?!!! … – WYTOP STAL!!! … –– –– –– Obij los!!! … – ZADAJ CIOS!!! … – Zacznij bal!!! … – WYTOP STAL!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Ech! O – nie!!! … –– Nie płonie!!!!! … –– (–– ––) Bij… żelazo swe!! … –– –– Tnij… końcówki te!! … –– –– Pal…, by rozgrzać piec!! … –– –– CO… JA MOGĘ RZEC?!!! … (–– ––) Gdzie… jest koniec ten?!! … –– –– NIECH… ODEJDĘ HEN!!! … –– –– Gdzie… jest koniec mój?!! … –– –– TRWA… PRAWDZIWY BÓJ!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Może to!!! … – Może zło?!!! … Może żal?!!! … – WYTOP STAL!!! … –– –– –– Obij los!!! … – ZADAJ CIOS!!! … – Zacznij bal!!! … – WYTOP STAL!!!!! … Może to!!! … – Może zło?!!! … Może żal?!!! … – WYTOP STAL!!! … –– –– –– Obij los!!! … – ZADAJ CIOS!!! … – Zacznij bal!!! … – WYTOP STAL!!!!! …
-
- wiersz
- wiersz wykrzyczany
- (i 5 więcej)
-
Owoce Dnia trzydziestego marca, dwutysięcznego dwudziestego drugiego roku, kiedy – oczywiście znów było mi ciężko wstać – postanowiłem pójść na bazar po owoce, gdyż już zaczynało brakować ich w domu. Zadbałem o to, żeby być ładnie ubranym, aby móc się uśmiechnąć chociaż raz w ciągu dnia. Kiedy dotarłem na miejsce, zastałem kilka kobiet w podartych ubraniach, które o czymś głośno rozmawiały. – Ha! Ha! Ha! Nie żartuj, kochana! Mówisz, że jabłka są lepsze od gruszek! Ha! – Machnęła ręką. – Mylisz się, kochana! Przecież wszyscy ludzie wiedzą, że jest na odwrót! – Mylisz się! – Zabawne, zabawne! Najlepszym owocem jest oczywiście banan! – Banan?! On jest odrażający! Jak ty możesz tak mówić?! Spodziewałam się, iż jesteś rozsądniejsza! Arbuz jest najsmaczniejszy! Każda z pań mocno gestykulowała. Nagle jedna z nich wtrąciła. – Niemądre, niemądre! Winogrona są najsłodsze! – Co?! Kłamiesz!... Kłamiecie wszystkie! Chyba nigdy nie jedliście mango! Ono jest jeszcze słodsze! – A co z porzeczkami? – Wszystkie z tych kobiet mówiły przeraźliwie chłodnym tonem. – Są kolorowe! – Ja niegdyś po nich!... Ha! Zwymiotowałam! Najlepsze są jabłka! – Śliwki są najlepsze! – Kiedyś miałam po nich rozwolnienie! Po bananach nigdy! – Gruszki! – Jabłka! – Śliwki są najczęściej kupowane! – Arbuzy! – Mango! – Porzeczki! – Jagody! Na szczęście… już wkrótce kupiłem to, co zamierzałem, zatem prędko opuściłem bazar. Kiedy już byłem w domu, zacząłem rozważać. – Te kobiety, które były na bazarku, kłóciły się o to, jaki owoc jest „najlepszy”. Ja jednak uważam, że żaden nie jest lepszy albo gorszy od drugiego! Po prostu, każdy ma swój gust! Jedynie może jakiś w ogóle nie nadawać się do spożycia! Dokładnie tak samo jest z każdą dziedziną sztuki!... Ponadto – z powodu takich właśnie kłótni – wybuchają wojny!
-
1
-
- proza
- opowiadanie
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Pies z różową kokardą Pies z różową kokardą Pies z różową kokardą na dużej kanapie. Nie poluje, nie pływa, lecz leży i sapie. Jest ubrany w falbanki, nie jest mu wygodnie, Wszakże jest z właściciela pomysłami zgodnie. Wędrowiec, most i rzeka Stał podróżny przed rzeką. myślał, jak ominąć Tę przeszkodę, gdy mocny most przez wstęgę wody – Bez pułapki – li czekał na ludzi przygody. Nie spostrzegł go wędrowiec – rzekę chciał przepłynąć. Górnik i diament Pewien górnik, kopiąc, spostrzegł nad sobą bryłkę Szklistą i błyszczącą – myślał jeno przez chwilkę I skierował kilof, i zaczął kruszyć skałę. Został zasypany – cierpienie to niemałe. Patrzył pies w morze blisko przy borze Pewien pies w dal patrzył na skraju urwiska. Nie polował, nie chciał rozpalić ogniska. Nie chodził po wodę – patrzył jeno w morze I niebawem usechł – tak, jak stał, przy borze. O podróżnym, którego łódka niosła Podróżnego łódka niosła, Który dłońmi trzymał wiosła. Aby lżej mieć, wnet odrzucił Wiosła – krzyczał – i nie wrócił. Sroka i jej bransolety Bransolety sroka miała. – Które włożyć? – Nie wiedziała. – Tedy obu nie nosiła, Przez co smutna długo była. Alpinista na szlaku Stał alpinista na wysokim szczycie. Wnet postanowił o swoim pobycie, Iże go znacznie, skacząc z góry, skróci. Zatem zeskoczył – do domu nie wrócił. Co sprawiło psu przyjemność? Poszedł pies na przyjęcie, szukać pocieszenia. Był on bardzo łagodny. Po chwili tańczenia Poczuł się posępniejszy – wrócił więc do domu I skamlał tam żałośnie – głaskać go nikomu. Przyszedł wreszcie właściciel, z psem swym się pobawił, Czym prawdziwą mu radość i przyjemność sprawił. Górnik i diament II Górnik diament odnalazł, zabrał go do domu. Ukrył w skrzyni – nie będzie jawny tam nikomu. – W nocy owo pudełko na podłogę spadło. Wewnątrz miękko nie było – bogactwo przepadło. Jeleń, Pies i dziura Pewien labrador w lesie, na spacerze, spostrzegł, Iż tuż przedeń stał jeleń – wtedy psa on ostrzegł. – Za mną głęboka dziura, której dno ujrzałem, Po czym więcej radości żadnej nie doznałem. Pies był jednak ciekawy – dziury dół zobaczył. Kiedy wrócił do domu, bawić się nie raczył. Kamień, Byk i mrówka Chciał byk przenieść kamień – do stodoły drzwi grodzący. Wielce się wysilał. wkrótce legł – już bardzo śpiący. Przyszła mrówka z dźwigiem, chociaż słaba i nierosła. Zaczęła pracować – rychło ciężki głaz przeniosła. Czemu stale biegasz? Biegł podróżny bez mapy – i – chyba bez celu. Pewien mąż go zapytał. – Czemu stale biegasz? – Ten – już z dala. – Obumrzesz, gdy leżysz i czekasz. – Stwierdził wtedy mężczyzna. – Takich dzisiaj wielu. Wycinanie a sadzenie lasu Li w dni kilka las wycięto, By tam miasto nowe żyło. Lecz gdy sadzić znów zaczęto, Czekać lata trzeba było. Jak Dąb pewien został królem lasu Chciał dąb pewien rządzić lasem – I koronę dostał z czasem. W czasie burzy wnet zgubiła Władza drzewo – uderzyła Błyskawica wprost w koronę, Gdy król nie dbał o obronę. Drzewo bez wody Nie wzrośnie drzewo bez wody, Lecz czasem ktoś z nas próbuje. – I nawet całe narody! – A co człek bez wody czuje? Mysz i jej pałac Pewna mysz zamieszkać w pałacu pragnęła, Toteż oszczędności odkładać zaczęła. Gdy gmach upragniony wreszcie zakupiła, Wydał się zbyt duży, więc go porzuciła. Szedł wędrowiec po przygodę… Szedł wędrowiec po przygodę. Deszcz spadł, burza dołączyła – Podróżnego nie strwożyła, Gdyż nie zważał na pogodę. Szedł po swoje hen marzenie Wiedząc, jak się chodzi w burzy. Wnet przemierzył świat ten duży – Toteż spełnił swe życzenie! Ludzie jak ręce My jesteśmy jak ręce – każdy siłę znajdzie, Jeśli będzie wytrwały – też, gdy czart go najdzie! Wszyscy równi są sobie, choć się wywyższamy, Bo tereny brać chcemy – te, których nie mamy. W lewej ręce swej mydło szybko obracałem, Zaś w silniejszej mej – prawej – wcale nie umiałem. – Tedy poczuj się silnym, wytrwałym człowiekiem, Wiedzy z gazet nie pijąc przy śniadaniu, z mlekiem. Matematyk i chłopiec Matematyk długo nad równaniem siedział. Po roku, co zrobić, wciąż zgoła nie wiedział. Przyszedł wtedy chłopiec stołu sięgający. Wyzwaniu podołał się nie siłujący. Dziwne rosną dzisiaj lasy… Dziwne rosną dzisiaj lasy. Przeminęły tamte czasy, Gdy potężne rosły drzewa – Dbać o zieleń bowiem trzeba. – Wyrastajmy jak te lasy, Co rycerskie znały czasy! Sportowcy biegli do przodu… Sportowcy biegli do przodu, Nie patrząc, dokąd zmierzają, Lecz jeno – czy zwyciężają. – Wilczego nie ma narodu. Drzewo o bardzo długich korzeniach Drobne, z wolna rosnące drzewo, miało marzenie – Wpleść we wsztkie bliskie ziemie bardzo długie korzenie. Kiedy już się spełniło, inne rosnąć przestały I niebawem przez jedno drzewo usechł las cały. Pobiegł Pies do lasu Wbiegł pies złoty w las mu znany, Lecz w całości niezbadany. Najpierw słuchał dźwięków lasu – Odpoczywał od hałasu. Wąchał kwiaty, kiedy były Gdzieś na łączkach – świat mu miły! – I podziwiał znowu zieleń. Nagle wkroczył – tam, gdzie jeleń Żaden nigdy nie zaglądał – I biegł, i li w dal spoglądał. Wnet się zmęczył – nie mógł wrócić, Lecz się jeno wielce smucić. – Nie pamiętał, jakie drogi On przemierzył – i las srogi Psu się wydał – i weń został, I się nigdy nie wydostał. Pies szuka diamentów w ziemi (na podwórzu) Pewien pies kopał w ziemi, Znaleźć chciał tam diamenty – Spragniony, nieugięty, Lecz patrzył li za niemi. Barany Kiedy furtka od zagrody była otwarta, Nie przeszła przezeń baranów grupa uparta. Wszakże – gdy te drzwiczki później zamknięte były, A wejść tam barany chciały – furtkę zniszczyły. Wiewiórka i jej orzechy Pewna wiewiórka orzechy zbierała. Niebawem dziupla pełna była cała. Nadmiaru nigdy zeń nie wysypała, Lecz się do dziupli nowych wprowadzała. Bogacz i jego majątek Niegdyś pewien bogacz liczył swój majątek. Spojrzał wkrótce w okno – powódź nadciągała. Już pod wodą stała skrzynia jego cała. – Więc się dlań poświęcił – utracił rozsądek. Pies bez sierści Pies bez sierści po chodniku się przechadzał. Śmiali się zeń – a on głowę gdzieś odwracał. Wkrótce jednak śnieżne futro mu wyrosło – Zawstydzenie u wytykających wzrosło. Pies, który nie czuje, czym jest zieleń Pewien pies na łożu leżał. Gdy miał wstać, spać dłużej pragnął – Zieleni bowiem nie łaknął, W kojenie on nie dowierzał. Głaz i krople wody Na głaz padła kropla duża – Pozostała tam kałuża. Później mała kropla spadła, Po czym skała się rozpadła. Wojownik-zdrajca Pewien wojownik rychło musiał kraj ocalić, Gdy trwała ciężka wojna – a wróg miał już spalić Wsie ostatnie – woj. Jednak kraj cierpiący zdradził, Zaś cenny niegdyś honor – i imię – zatracił. Koń z bajki i fajka Pewien człowiek pragnął konia z bajki I odrzucał nawet białe kuce, Wszakże w domu palił jeno fajki, Gdyż oddawał wszystko złej nauce. Mędrzec i Podróżny Mędrzec nad księgami siedział. Niczego się nie dowiedział – A szukał. – Jak postępować, By się i innych zachować? – Podróżny wrócił z wyprawy, Znał mędrca myśli i sprawy. Doznał i wszystko powiedział, Co poczuł, nie się dowiedział Cofnąć się, by iść dalej Robotnicy zbyt nierówne fundamenty postawili. Nad budową gmachu długo, lecz na próżno, się męczyli, Bowiem opadł, gdy powstawał jeszcze – gdy znów budowali, Jeśli błąd gdzieś popełnili – aby dalej iść, wracali. Rąbał pewien drwal drzewa… Rąbał pewien drwal drzewa. Mówił, że to potrzeba. Wyciął dużą część lasu. – Strata miejsca, drzew, czasu! W bruk idziemy Ludzie znów nie chcieli pójść do lasu, A zieleń trwać może tutaj czasu Już bardzo niewiele. – Lecz nie chcemy Resztek jej podziwiać – w bruk idziemy. Owca i trawa Owca trawę dostawała Do korytka zawżdy swego. – Gdy w zagrodzie skubać miała, Nie zdołała czynić tego. Myślało drzewko… Myślało drzewko. – Kiedy urosnę – Poznam żywota swojego wiosnę? – Lecz w czasie burzy się przewróciło, Gdyż rosłe drzewo je potrąciło. Blisko a daleko Ludzie rok cały śniegu czekają, Nawet uśmiechów sobie nie dając. Dwudziesty czwarty grudnia nadchodzi. – Dopiero wtedy rozdawać chodzim. O osobie, która chciała rozdmuchać mgłę Pewnej osobie mgła przeszkadzała, Więc ją rozdmuchać postanowiła. Dmuchał człek, dmuchał. – Już się schadzała Rzesza ciekawych – i się… zdziwiła!
- 3 odpowiedzi
-
3
-
Kupowanie spodni Witam. Czy czcionka jest wyraźna? –– Bardzo dobrze, zatem – zaczynamy! Zapewne kupiliście sobie nieraz część garderoby, która z jakiegoś powodu okazała się nieodpowiednia? Jeśli tak… albo i nie…, przeczytajcie proszę mój tekst. Ogólnie – istnieje taka… jedna jedyna rzecz… Prawie nigdy na nikogo nie pasuje… Wiecie, ile zmarnowanych pieniędzy wąchają teraz smakosze, którzy tylko czekają, aż ktoś kupi przedmiot warty mniej niż jeden psi kłak?! – Tyle, że mogą nimi poczęstować cały nasz świat i jeszcze będzie dosyć! Nie żartuję! Jest taki pewien element garderoby. – To są spodnie. Pewnego razu, gdy potrzebowałem jednej pary, a wiedziałem, jaki rozmiar, musiałem się tyle nabiegać, że gdy wieczorem stanąłem na wadze, okazało się, iż pokazała jedynie czterdzieści dwa kilogramy, zatem trzeba było wszystko ustalać od nowa! Łudziłem się jednak nadzieją, że może to ta waga była zepsuta? – Sprawdzałem więc… – ale za każdym razem, kiedy na niej stawałem, pokazywała coraz mniejsze wartości. Gdy ważyłem już tylko trzydzieści pięć kilogramów, postanowiłem, że dam sobie z tym spokój. Miałem kupić spodnie, a nie naprawiać wagę! – Jednakże zapomniałem o tym wszystkim, kiedy czasu było coraz mniej! Zatem na zakupy udałem się następnego ranka. Tyle ogromnych galerii przeszukałem, że, moje szanse były już bardzo nikłe. Zostały jednak jeszcze te mniejsze – więc zacząłem i je badać, i wreszcie, po sześciu godzinach szukania, znalazłem sklep z dżinsami. Byłem wtedy tak zadowolony z siebie, iż wydałem niezwykle głośny okrzyk zwycięstwa: „Łaaaaa!” – jak to w moim zwyczaju. Wtedy pani kasjerka obrzuciła mnie takim spojrzeniem, jakby miała zaraz zadzwonić do szpitala psychiatrycznego. Najwyraźniej nigdy nie kupowała spodni! –– Była w spódnicy? – Sprawdziłem to. – Nie… – Ani w sukience, ani w spódnicy, ani w trykocie, ani nawet w tunice! –– W czym więc chodziła, skoro nigdy nie kupowała spodni? –– – Nie wiem! Dobrze, wróćmy może do tematu. – Zatem znalazłem już sklep ze spodniami i wtedy… Zrozumiałem, że najpierw trzeba było wybrać model dżinsów, a potem rozmiar, przymierzyć – i znowu rozmiar, przymierzyć – i znowu rozmiar – aż znajdę odpowiedni. Dobrze – spodnie, których potrzebowałem, to rurki. Niedobrze! Z nimi często bywa najwięcej problemów! Wszystko poza przymierzaniem mam już tak naprawdę z głowy! –– –– Nie, to nieprawda – jeszcze gorzej jest z cenami! –– Ale – co mogłem zrobić? – Nic… Przyszedł czas spytać kasjerkę o rurki. Kiedy zadałem to pytanie, ona odrzekła – są, oczywiście, zaraz przyniosę. – Zatem chwilę poczekałem – i wkrótce je ujrzałem – moją zdobycz wojenną. –– Ach! To nie był jeszcze czas na radość! – Trzeba było najpierw kilka par przymierzyć. Po piętnastu minutach wreszcie się zdecydowałem. Zatem zdjąłem wybraną parę, podałem je z powrotem kasjerce, potem zapłaciłem i wróciłem do domu! –– Oczywiście, założyłem spodnie, w których tam przyszedłem… – jeszcze w przymierzalni. Byłem pewien, że to koniec! –– Ale nie! Po upraniu rurki stały się workami. –– Powiedzmy sobie szczerze – zmarnowałem czterysta złotych! – A mogłem sobie kupić nowy zestaw klocków Lego! –– I poszedł bym z nim na jakąś ważną uroczystość? Bez spodni?! –– Jak to brzmi! Możecie mnie teraz po tym wszystkim zapytać – czy wiesz, dlaczego tak się stało? – –– Naturalnie, że wiem! – Przedsiębiorca, który zleca szycie tych spodni jest tak chciwy, że chyba on sam żadnych by nie kupił! – Nawet używanych! –– Nie żartuję. Wiecie, co? – Nie poddałem się…, chociaż nie udało mi się kupić odpowiednich spodni jeszcze przez całe trzy miesiące…, jednak warto było poczekać. –– A wiecie, ile wydałem? –– – Ponad dziesięć tysięcy złotych… A jeszcze niedawno myślałem o nowym komputerze! To nie koniec przykrych wypadków. – Byłem tak pochłonięty kupowaniem spodni, że dopiero, gdy pierwszy raz założyłem moje nowe rurki, zdałem sobie sprawę, iż uroczystość, na którą zostałem zaproszony, miała miejsce ponad dwa miesiące temu w mojej dokładności – dziewięćdziesiąt dni. Dziękuję wszystkim za uwagę!
- 4 odpowiedzi
-
1
-
- kupowanie spodni
- humor
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Zbiór: Graj nam na swoich klawiszach
Walka z Czernią opublikował(a) utwór w Wiersze gotowe - publikuj swoje utwory
Graj nam na swoich klawiszach Graj nam na swoich klawiszach Pewien konflikt… w sobie czujesz…, –– –– Nie potrafisz… go określić… –– –– I codziennie… się frustrujesz…, –– –– Chcesz się z list wsztkich… wnet wykreślić… –– –– Ciągle szukasz… bólu swego…, –– –– Lecz nic zgoła… nie rozumiesz… –– –– Z przedziwnego… stanu tego… –– –– – I określić… się nie umiesz… –– –– –– –– –– –– Zawsze inne… miałeś cele…, –– –– Inne zgoła… przewinienia… –– –– – Ciągle nowe… Twe wesele…, –– –– Żyt specjalnie… Cię odmienia… –– –– Możesz siłę… znaleźć w sobie…, –– –– Nikt Ci woli… nie narzuci…, –– –– Więc zazdroszczą… rzesze Tobie…, –– –– Nie ma śmiechu…, co Cię brudzi… –– –– Nie ma śmiechu…, co Cię brudzi! … –– –– Nie chcesz obcych… widzieć ludzi! … –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Pewien konflikt… w sobie czujesz…, –– –– Nie potrafisz… go określić… –– –– I codziennie… się frustrujesz…, –– –– Chcesz się z list wsztkich… wnet wykreślić… –– –– Ciężki konflikt… w sobie czujesz…, –– –– Więc pamiętaj… o klawiszach… –– –– – To jest wszystko…, czym malujesz… –– –– Siebie – trudna… Tobie cisza… –– –– To jest symbol… Twego życia…, –– –– Które chowasz… tak głęboko…, –– –– Iże nie ma… tu ukrycia…, –– –– Co mocniejszą… jest opoką… –– –– To są Twoje… wsztkie uczucia… –– –– I emocje… tak ukryte…, –– –– Że zbyt trudne… do zatrucia… –– –– – Twoje kwiaty… schną przed świtem… –– –– Odżywają… po zachodzie! … –– –– – Nie chcą oddać… się przygodzie! … –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia!!! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Graj nam na swoich klawiszach (część 2) –– „Patrzcie! – ładny chłopiec…, ale dziwny jakiś! … (––)” – Zmieniać się nie próbuj… – w głębi jesteś TAKI!!! … (––) – Nie – dziwny, lecz – prawdziwy… –– –– I szczery, i uczciwy… –– –– Twe klawisze… – wolność Twoja… –– –– I bezpieczna… Twa ostoja… –– –– Kiedy jeno… wyjść chcesz z domu…, –– –– Się podobać… musisz komuś… –– –– –– –– Czujesz, że się dusza… na ciało nie zgadza… –– –– – Nie wiesz, z czym się mierzysz…, aleś jest w oddali…, –– –– Każdy Ci przemianę… wewnętrzną doradza… –– –– – I – byś serce swoje… krył pod warstwą stali… –– –– Płeć jest Twym cierpieniem…, nie naturą zwykłą…, –– –– Wolisz jedność pełną… lub ciała wymianę…, –– –– Płeć ciała jest złudną…, w głębi duszy – nikłą…, –– –– Spełnienie cielesne… zdaje się – nieznane… –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia!!! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam na swoich klawiszach (część 3) –– –– –– –– Możesz zakładać strój obcis-ły…, –– –– Gdy tego tylko potrzebu-jesz…, –– –– Gdy Cię przytłacza wór obwis-ły… –– –– – I wiesz – w nim jeno się otru-jesz… –– –– Nie czekaj z wnętrzem na cieles-ność… –– –– – Bez świadomości nie czuje-my…, –– –– Mów sobie prawdę swą boles-ną… –– –– – Wszak dalej dzięki niej idzie-my… –– –– –– –– –– –– Proszę, nie bój się… swej przynależności… –– –– – Więc prawdziwej Twej…, skrytej, intymności… –– –– – Strach zamyka Cię… w zbroi z cierni szczerych… –– –– – Jak społeczne wsztkie… – niemalże – maniery!! … –– –– Proszę, nie idź po… przestępców mdłe serum… –– –– I nie rygluj się… w prywatnym weselu… –– –– – Ty też możesz żyć…, wyjść z więzienia-ciała…, –– –– Kłódkę zdejmij więc… – to recepta mała… –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy… –– –– (–– ––) –– –– Graj nam na swoich klawiszach (część 4) –– –– –– –– –– –– Więzienie… Twoje… przenośne… –– Nie zmienia… Twego… myślenia…, –– Coś w skórze… Twojej… nieznośnej… –– Blokuje… Twoje… pragnienia… –– (––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– Nie możesz… dotknąć… słodyczy… –– Prawdziwej… swojej… osoby…, –– Twa dusza… stale… coś krzyczy…, –– Przypinasz… sobie… ozdoby… –– –– –– –– –– –– –– –– –– Czemu tego rozepchać nie możesz?!! … –– Toż ciśnienie silne zbyt dla Ciebie!! … –– Więc rodowód zdejm tudzież obrożę!!! … –– Nie koloruj twarzy w śnie – wciąż nie wiesz… –– –– –– Spójrz na płytki podłogowe – różne… –– – Aby widzieć, zajrzyj głębiej w siebie!! … –– Są subtelne, zdanie inne – próżne!!! … –– – Gdzie różnice? – spójrz – Ty ciągle – nie wiesz… –– Nie wiesz, co Cię bloku-je!! … –– –– – Musisz znaleźć więc si-ły…, –– –– Kiedy w głębi swej czu-jesz…, –– –– Że Cię losy skrzywdzi-ły… –– –– Nie wiesz, co Cię bloku-je!!! … –– –– I próbujesz to zba-dać!!!!! … –– –– Pomyśl raczej – co czu-jesz?!!! … –– –– – Jak chcesz chodzić, jak sia-dać? … –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia!!! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam na swoich klawiszach (część 5) –– –– –– –– Obyś nie był… jedną z osób tych…, –– Co – dekady… pozostaną… –– –– W niewygodnych… im powłokach swych… –– I się z nich nie… wydostaną… –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy… –– –– (–– ––) –– –– Obyś poznał…, czym jest bawić się… –– Tudzież – w kącie… przestał czekać… –– –– – Kiedy społy… wytykają Cię…, –– Ty zaś możesz… li uciekać… –– –– –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– „Gdzie moje ciało…, moje prawdziwe?! … –– –– To, w którym jestem… nie jest właściwe! … –– –– Czyli być może… jaskrawy powód?! … –– –– Przypadłość dziwna? … – Choć jeden dowód?! … –– –– Improwizacje… moje słyszycie…, –– –– Lecz mej osoby… już nie widzicie…, –– –– Wciąż w kącie czekam… na tę godzinę…, –– –– W której się udam… na Odpoczynek!!! … –– –– (–– ––) –– ––„ –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– „Gdzie moje ciało…, moje prawdziwe?! … –– –– Świat to kasyno… niesprawiedliwe! … –– –– W ciele mym dziury…, krew się wylewa! … –– –– – W dziurach bakterie… wrogie. – Co – trzeba?! … –– –– Improwizacje… moje słyszycie…, –– –– Lecz obok – blisko… mnie nie siedzicie! … –– –– – I nie patrzycie… w głąb, w moje rany! … –– –– Czy na to wszystko… jestem skazany?!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– ––„ –– –– –– –– Nie… jesteś… kukłą… do bicia…, –– –– Ty… też masz… prawo… do życia!!! … –– –– – I… jesteś… drzewem…, i kwiatem…, –– –– Twój… pokój… Twoim… jest światem!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Graj nam więc… improwizacje swoje… –– –– Na klawiszach…, usłyszymy… –– –– Bowiem wsztkie… emocje skryte Twoje!!!!! … –– –– – Wtedy Ciebie… pocieszymy!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– <<M>> i <<K>> –– –– –– –– Kim… jestem w głę-bi duszy mo-jej?!! … (Jak wieść… –– życie? … ––) Wciąż… w obcym cie-le próżno sto-ję!! … (Jeno… –– gnicie… ––) Pragnę się wydostać… z więzienia mojego… – Jestem tu, jak w dole…, nie ma wyjścia z niego!!! … Pragnę się wydostać…, nowej nabrać mocy…, Ale tylko kamień… mogę wysłać z procy!!!!! … –– (––) –– „M” – i – „K”?!! … –– Ja nic nie dostrzegam! … Nie należę do… żadnej grupy… –– „M” – i – „K”?!! … –– Ciała się wystrzegam…, Nie chcę według tej… żyć skorupy!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Nie… każdy w bok-sie walczyć mo-że!! … (– Nie chcę… –– bicia… ––) – Ja… wolę głę-bię – pomóż, Bo-że!! … (Szukam… –– życia… ––) Pragnę się wydostać… z więzienia mojego… – Jestem tu, jak w dole…, nie ma wyjścia z niego!!! … Pragnę się wydostać…, nowej nabrać mocy…, Ale tylko kamień… mogę wysłać z procy!!!!! … –– (––) –– „M” – i – „K”?!! … –– Ja nic nie dostrzegam! … Nie należę do… żadnej grupy… –– „M” – i – „K”?!! … –– Ciała się wystrzegam…, Nie chcę według tej… żyć skorupy!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Jam… – człekiem kształ-tnym, czyli chu-dym?!! … (Jak wieść… –– życie? … ––) – Czy… ktoś mię ce-ni? – Mnie bez złu-dy?!! … (Wszędzie… –– bicie… ––) Pragnę wydostać… się!!! Ciało me więzi… mię, Więc chcę li uciec… zeń – Wszędzie jedynie… CIEŃ!!! Ja wszak też pragnę… żyć!!! Ciała nie mogę… bić, By swój zmieniło… krój, NIE JEST TO UŚMIECH… MÓJ!!!!! Pragnę się wydostać… z więzienia mojego… – Jestem tu, jak w dole…, nie ma wyjścia z niego!!! … Pragnę się wydostać…, nowej nabrać mocy…, Ale tylko kamień… mogę wysłać z procy!!!!! … –– (––) –– „M” – i – „K”?!! … –– Ja nic nie dostrzegam! … Nie należę do… żadnej grupy… –– „M” – i – „K”?!! … –– Ciała się wystrzegam…, Nie chcę według tej… żyć skorupy!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Brzmienie ciała –– –– –– –– Większe biodra… –– – symbol… spełnienia, Nasycenia… –– braku… cierpienia, Duże biodra… –– to Twe… marzenie, Wszakże prawie… –– Twoje… już mienie!!! … –– –– (–– ––) –– –– Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Większych bioder… –– pragniesz… dostąpić, By do strojnych… –– z dumą… przystąpić! Wąska talia… –– – symbol… zdolności, Mocy, siły…, –– braku… zazdrości!!! … –– –– (–– ––) –– –– Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Dążysz do for-my… swej ulubio-nej…, –– Nie chcesz budo-wać… masy mięśnio-wej… –– – Ona symbo-lem… jest zniewole-nia!! … –– Barki szero-kie… – symbol cierpie-nia!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą!!! … –– (––) –– –– –– –– –– W głębi czu-jesz… swe prag-nie-nia!!! … Odrzuć mię-śnie… ZNIEWO-LE-NIA!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– „Nie bój… się!!! … Gładzę… Cię!!! … Dotknij… mię…, KOCHAJ… SIĘ!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Uciesz… się!!!!! … Pogładź… mię!!!!! … Kocham… Cię!!!!! … NIE BÓJ… SIĘ!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Energetyczne napoje –– –– Dlaczego w swych poglądach jesteś taki szalo-ny?!!! … –– –– Energetyczne pijesz, ciągle nowe, napo-je!! … –– –– – Dlategoś podzielony – miejscem swym umęczo-ny!!! … –– –– Energetyczne puszki – są to bomby, nabo-je!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem wyniszczenia!!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem podzielenia!!!!! … –– –– Ty to pi-jesz…, Ty tym ży-jesz!!! … Energetyczne puszki… – symbole odurzenia!!! … –– –– Energetyczne puszki… – symbole wyniszczenia!!!!! … –– –– Wciąż to pi-jesz…, Nadal ży-jesz!!! … – Pijesz płyn… samoznisz-cze-nia!!! … – To Cię w czerń… skrytą prze-mie-nia!!! … (–– ––) –– –– –– –– –– –– Więc do grup przystępujesz, które sobie tną skó-ry!!! … –– –– – To znów następne puszki – jeszcze z dachów skacze-cie!! … –– –– Na szorstkie się wspinacie, zakażone już mu-ry!!! … –– –– – Związkami chemicznymi – toksycznymi – żyje-cie!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem toksyczności!!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem bezradności!!!!! … –– –– Ty to pi-jesz…, Ty tym ży-jesz!!! … Energetyczne puszki… – symbole przebiegłości!!! … –– –– Energetyczne puszki… – symbole współczesności!!!!! … –– –– Wciąż to pi-jesz…, Nadal ży-jesz!!! … – Pijesz płyn… samoznisz-cze-nia!!! … – To Cię w czerń… skrytą prze-mie-nia!!! … (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Boisz… się!!! … Żal mi… Cię!!! … Widzisz… mię?!!! … BRZYDZISZ… SIĘ!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Taki… stan!!!!! … Ściana… ran!!!!! … Mroczny… tan!!!!! … PODŁY… STAN!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Energetyczną puszką wszelka moda szkodli-wa!!! … –– –– Napoje te toksyczne różne noszą powło-ki!! … –– –– Dziś ludzkość jest naiwna, nigdy w pełni uczci-wa!!!!! … –– –– Coś każdy niemal wstrzyknąć próbuje do poso-ki!!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem wyniszczenia!!! … –– –– Energetyczny napój… symbolem podzielenia!!!!! … –– –– Ty to pi-jesz…, Ty tym ży-jesz!!! … Energetyczne puszki… – symbole odurzenia!!! … –– –– Energetyczne puszki… – symbole wyniszczenia!!!!! … –– –– Wciąż to pi-jesz…, Nadal ży-jesz!!! … – Pijesz płyn… samoznisz-cze-nia!!! … – To Cię w czerń… skrytą prze-mie-nia!!! … (–– ––) –– –– Energetyczne napoje (część 2) –– –– –– –– –– –– –– –– Czy chcesz większe ciało mieć?!! … – Ze skrytości się nie gnieć!!! … –– –– Ciężki napój pijesz wciąż… – Nie! – Do celu swego dąż!!! … –– –– Dąż… do swego… intymnego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Napój taki – sztuczny, zły… – Siły nie da – mroczne sny!!! … –– –– Na zgon rychły czekasz znów… – To głęboki, długi rów!!! … –– –– Dąż… do swego… intymnego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Nie… oddawaj… diabłu swego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Powiedz sobie znów… List ze szczerych słów…, Które słyszeć chcesz…, Bo – że ważne, wiesz! … –– (––) –– –– –– Poczuj wnętrze swe… – To, co szczere – Twe… Nie chciej więcej pić…, Zacznij wreszcie żyć!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Dąż… do swego… intymnego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Bądź silniejszy niż ten prąd…, Co buduje czarci rząd!!! … –– –– Nie przykrywaj duszy swej…, Lecz nią mówić MOCNIEJ CHCIEJ!!!!! … –– –– Nie… oddawaj… diabłu swego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) Dąż… do swego… intymnego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!! … –– (––) Nie… oddawaj… diabłu swego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!!!! … –– (––) Dąż… do swego… intymnego celu…, Nie… pij więcej… – nie krzycz głosem wielu!!!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Energetyczne napoje (część 3) –– –– Choćbyś ciała… nie mógł zdobić…, Nie pij, proszę…, nie z tych puszek… – Smaki zdołał… ktoś podrobić… Wiśni, malin…, jabłek, gruszek… Choćbyś bioder… swych szerokich… Nie mógł dostać…, jak – uznania… Ja – nie mogę…, świat głęboki…, Samolubny… – Cię pochłania… –– –– –– –– Kiedy walczysz…, to nie mieczem… Ani łukiem… – pułapkami… Bój się czasem… srogo wlecze…, Nie jesteśmy… nigdy sami… Trzeba przebyć… wszystkie trudy… I nie skusić… się w słabości…, Nie iść w cieniu… łez, obłudy…, Nie uciekać… w mrok zazdrości… –– –– –– –– Głos mój ochrypł…, jest wciąż niższy… – Toż to symbol… utrudzenia…, Jestem także… nieco cichszy…, Mam znamiona… doświadczenia… Ma energia… nie pochodzi…, Jak i Twoja…, z puszek srogich…, A znów armia… ich nadchodzi…, By obcinać… ręce, nogi… –– –– –– –– Ciało Twoje… li przysłania… To, kim jesteś… – jeszcze bardziej… Niż u innych… – w czasie spania… Pragniesz więcej… nie żyć twardziej… Czasem wolisz… leżeć dłużej…, Niźli tego… potrzebujesz…, Aż się zbiorą… – kurz, pył – w górze… I pod łóżkiem… – Ty – nie czujesz… –– –– –– –– Znaj wartości swoje –– –– –– –– –– –– Nikt Cię prawie… nie rozumie…, nie wiesz…, co się dzieje…, –– –– Jeden w jedną…, drugi w drugą… – wiatry… – każdy wieje… –– –– Godne diabła… znów obrzędy… Tobie… ktoś odprawia… –– –– – Toteż męczy…, nie chcesz tego… – Ciebie… ktoś poprawia… –– –– Nie chcesz przyjąć tego!!! … –– – Satanizmu złego!!! … –– Wytrwaj zatem… w tej postawie…, Żadnej nie daj… się ustawie!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Ktoś rzekł Tobie… – nikt nie kocha… Ciebie…, lecz to bzdury… –– –– Widzisz lasy…, oceany…, morza…, groty, góry… –– –– Pragniesz odejść…, gdy Cię trzyma… ciało…, więc nie możesz…, –– –– Przyjdź do Wiary… w Boga, szukaj…, zdołasz… żyć w pokorze… –– –– Bóg chroni od tego!!! … –– – Satanizmu złego!!! … –– Wytrwaj zatem… w tej postawie…, Żadnej nie daj… się ustawie!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Wiele rzesz Cię… nie rozumie…, Nie chcesz tego…, czego one…, Nikt z nich wyjąć… Cię nie umie… Z ciała – spisz choć… jedną stronę… – I następną…, i następną… – Cofnij prawdę… – złą dla Ciebie… I gubiącą…, i posępną… – Chcę się rychło… znaleźć w Niebie!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– – Niech energia… nie pochodzi… – Twa – z tych puszek… z napojami…, Które – nowa… świat nachodzi… – Są dla wielu… posiłkami!!! … – I następne…, i następne… Puszki biorą… społeczeństwa…, Wciąż ich życia… są posępne…, PEŁNE WSZEGO… WSZETECZEŃSTWA!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Też muszę sobie radzić… bez tańców… –– –– – Wsztkich – które napędzają… wspólnoty… –– –– I czuję się, jak jeden… z skazańców…, –– –– Którego chcą umęczyć… – z gołoty… –– –– Sąd głośniej przecież krzyczy…, ja czekam…, –– –– Aż cud się – choćby jeden… – wydarzy…, –– –– Przed przyjęciami stale… uciekam… –– –– – I tu się krztę nie trzeba… odważyć… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Też znam ten konflikt wszak – z nim żyję… –– –– – I nie da się tu – ot… – zapomnieć… –– –– – I czuję, że to mnie… zabije…, –– –– Nie mogę ciału się… przypomnieć… –– –– Gdy lat przybywa mi…, silniejszy… –– –– Ten konflikt staje się…, nie mówię… –– –– Nic już do osób tych… – ważniejszych…, –– –– Bo swego ciała tak… – nie lubię… –– –– –– –– –– –– Ciało… – jest to mowa…, –– Która nam coś wciąż… dyktuje… –– –– Ciało… – jego słowa…, –– To te, które mózg… przyjmuje… –– –– Ciało… – nie chcę mówić… –– – Tak, jak ono mi… wciąż każe… –– –– Ciało… – duszę zgubić… –– Pragnie, lecz – czy ją – zamaże? … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Serce… – płeć prawdziwa…, –– Choć nie zawsze ta… widoczna… –– –– Serce… – płeć właściwa…, –– Ciało inne, to… – gra mroczna… –– –– Serce… – czy je słychać? … –– – Wszak to ono jest… cenniejsze? … –– –– Serce… – chce oddychać! … –– – W rozpoznaniu płci… ważniejsze… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Ukryty w fałszywym sobie –– –– Pod zarostem twarz… inna zgoła…, –– –– Niż z zasłoną tą…, maskującą…, –– –– Gdzie jest szczera twarz… – lśniąca, goła? … –– –– – Postać widzę znów… – nigdy śpiącą… –– –– Ona gładzi swe… lepsze ciało…, –– –– Z nagą twarzą żyć… się nie wstydzi…, –– –– A ja kaptur mam… – i zbyt mało… –– –– Części, które świat… lepiej widzi!! … –– –– Ciało… Twe… –– Pragnę… mieć… –– – Jako… swe… –– – Cię nie… – chcieć!! … –– Pragnę… żyć… –– – Tak, jak… Ty… –– Nie jest… to… –– Myśl, że… – my!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Lustro ogniem jest…, strasznie parzy…, –– –– Bowiem jestem tak… bardzo drobnym…, –– –– Skrytym człekiem, co… się nie warzy… –– –– W swoim ciele iść…, zbyt ozdobnym… –– –– Duży tył jest jak… osiągnięcie…, –– –– Nowy symbol to… – też przedstawia… –– –– Dobre miejsce on… Och! Nieszczęście! … –– –– Nic mnie w świecie tym… nie zabawia!! … –– –– –– Ciało… Twe… –– Pragnę… mieć… –– – Jako… swe… –– – Cię nie… – chcieć!! … –– Pragnę… żyć… –– – Tak, jak… Ty… –– Nie jest… to… –– Myśl, że… – my!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– –– Ciało… Twe… –– Pragnę… mieć… –– – Jako… swe… –– – Cię nie… – chcieć!!!! … –– Pragnę… żyć… –– – Tak, jak… Ty… –– Nie jest… to… –– Myśl, że… – my!!!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Ukryty w fałszywym sobie (część 2) –– –– –– –– Powiedz…, –– gdzie moje… cia-ło? … –– –– Czy by… –– się zmienić… da-ło? … –– –– Zajrzyj… –– do mojej… głę-bi… –– –– Zdejmij… –– to, co mnie… gnę-bi… –– –– –– Jak paso-żyt… – uczepio-ne…, Sercem tro-chę… przekształco-ne…, Lecz to ma-ło…, pragnę wię-cej…, Lecz zbyt sła-be… jest me ser-ce… (––) Powiedz…, –– czy będę… mó-wić…, –– –– Odnajdź…, –– co mogę… lu-bić…, –– –– Wepchnij… –– do głębi… mo-jej…, –– –– Oceń… –– gdzie teraz… sto-ję? … –– –– –– Jak paso-żyt… – uczepio-ne…, Sercem tro-chę… przekształco-ne…, Lecz to ma-ło…, pragnę wię-cej…, Lecz zbyt sła-be… jest me ser-ce… (––) Powiedz…, –– dlaczego… zni-kasz?! … –– –– Podła… –– natura! … – Dzi-ka! … –– –– Życie… –– w złudzeniach… to-nie!! … –– –– Serce… –– me w ciele… pło-nie!!! … –– –– –– Jak paso-żyt… – uczepio-ne…, Sercem tro-chę… przekształco-ne…, Lecz to ma-ło…, pragnę wię-cej…, Lecz zbyt sła-be… jest me ser-ce… –– –– (–– ––) –– –– –– –– Ukryty w fałszywym sobie (część 3) –– –– –– –– Nie ma we mnie już… niczego… I nie widzę, ot…, wszystkiego!!! … –– –– Ktoś umiera, ja… – nie płaczę…, Nie chcę bawić się… – co znaczę?!!! … –– –– Nic ze mnie już nie bę-dzie…, –– –– Li smoła leży wszę-dzie!!! … –– –– (–– ––) –– –– Chciałbym jeszcze raz… spróbować…, –– –– Lecz już wnętrza nie… zmarnować!!! … –– –– Smog i smoła – wsztko… to czarne… –– –– Dla mnie – życie me… jest marne!!! … –– –– Wszystko stało się… zepsute… I – co piję, jem… – zatrute!!! … –– –– Nie chcę klocków już, figurek…, Ulic, torów, li… – pagórek!!! … –– –– Mieć pragnę miejsce swo-je…, –– –– Ze smoły wyjść się – bo-ję!!!!! … –– –– Chciałbym jeszcze raz… spróbować…, –– –– Lecz już wnętrza nie… zmarnować!!!! … –– –– Smog i smoła – wsztko… to czarne… –– –– Dla mnie – życie me… jest marne!!!! … –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Może w walce tej… ulegnę… – Jeśli w smole tej… polegnę!!! … –– –– – Gdy w tym smogu się… uduszę…, WSZAK GNIĆ W MROKU TYM… NIE MUSZĘ!!!!! –– –– (–– ––) Zdejm ciało ze mnie, świe-cie…, –– –– ZŁY ROZMIAR WCIĄŻ MIĘ GNIE-CIE!!!!! … –– –– (–– ––) Chciałbym jeszcze raz… spróbować…, –– –– Lecz już wnętrza nie… zmarnować!!!!! … –– –– Smog i smoła – wsztko… to czarne… –– –– Dla mnie – życie me… jest marne!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– –– Ukryty w fałszywym sobie (część 4) –– –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!! … –– (––) –– –– –– Pragnę tylko… wydrzeć się z powłoki… –– I przy stole… móc raz usiąść choćby…, –– Dziś nie mogę… zamknąć swej posoki…, –– Mam złe ciało… – ze złem się nie schodźmy! … –– Jestem inny…, jestem uciszany…, –– Długo siebie…, ot, nie rozumiałem… –– – I – dlaczego… jestem poniżany? … –– – Czy ja odejść… od życia musiałem?! … –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!! … –– (––) –– –– –– –– –– Takie ziarnka… dostrzec ciężej wiele…, –– Trudniej znaleźć… to – ponadto – w sobie… –– – A gdy problem… tkwi w zbyt obcym ciele? … –– Nie chodź jeno… w złudzeniu – w ozdobie! … –– Ciało można… – choć to trudne – zmienić…, –– Wnętrze lepiej… w spokoju zostawić… –– Trzeba wiedzieć…, co w sprzęcie wymienić…, –– By wrak działał… – aby odżył – sprawić! … –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Powiedz…, że przyjdzie… Chwila… – ta, w której… Serce… me wyjdzie… – Zmieni… swą skórę… Wejrzyj… w głąb duszy… Mojej… zmęczonej…, Ponieś… kres suszy… – Podnieś… osłonę!!! … –– (––) –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!!! … –– (––) –– Co się… z cia-łem… stało… mo-im?!!!!! … Moja… ra-na… się nie… go-i!!!!! … –– (––) –– –– –– Ukryty w fałszywym sobie (część 5) –– –– Duży…, wystający… brzuch… –– –– – Symbol… wyniszczenia…, –– –– Grzechów…, łez, słabości…, skruch… –– –– Tudzież… odurzenia! … –– –– Nie wiem…, –– –– co się ze mną dzieje!! … Nie wiem…, –– –– ból się ze mnie śmieje!! … – Upór… –– –– – to mnie nie odraża!! … – Upór… –– –– – śmiech mię nie przeraża!! … Mogę… jeno znaleźć… czas…, –– –– Który… próżno minie… –– –– – Tak on… obumiera… w nas… –– –– – W pustym…, ślepym kinie! … –– –– Nie wiem…, –– –– co się ze mną dzieje!! … Nie wiem…, –– –– ból się ze mnie śmieje!! … – Upór… –– –– – to mnie nie odraża!! … – Upór… –– –– – śmiech mię nie przeraża!! … Nie chcę… złej energii… pić… –– –– Z puszek… ciągle nowych…, –– –– Pragnę… wszak prawdziwie… żyć…, –– –– Nie bać… się przemowy! … –– –– Nie wiem…, –– –– co się ze mną dzieje!! … Nie wiem…, –– –– ból się ze mnie śmieje!! … – Upór… –– –– – to mnie nie odraża!! … – Upór… –– –– – śmiech mię nie przeraża!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Nie zatracaj siebie! –– –– Rozprawka… – symbol… – tej czynności…, W której nie ma… przeżywania… –– –– –– I symbol… wrogiej… bezradności… – Przymusowe… – mdłe zmagania… –– –– –– Z obcym… ciałem! … –– –– Tak się… bałem! … –– –– –– –– Taka… próżna walka… wszak… –– –– Niszczy… słodkie serce!! … –– –– Bić się… – i się zabić?! … – JAK?!!! … –– –– – Przegnić… w zgubnej męce?! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Biologia… – jako… nauka… – Jest symbolem… odbierania… –– –– –– Wolności… – władca… wciąż szuka… Nowych metod… zaciemniania…, –– –– –– Aby… rządzić!! … –– –– Nie chciej… zbłądzić!! … –– –– Taka… próżna walka… wszak… –– –– Niszczy… słodkie serce!!! … –– –– Bić się… – i się zabić?!! … – JAK?!!!! … –– –– – Przegnić… w zgubnej męce?!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Biologia… ciało… chce związać… Z tożsamością… przez spaczenie… –– –– –– Rozumu…, pragnie… przywiązać… Cię do ciała… przez zmuszenie…, –– –– –– Nie chce… zmiany!!! … –– –– Mówi… – rany!!! … –– –– –– –– Taka… próżna walka… wszak… –– –– Niszczy… słodkie serce!!!! … –– –– Bić się… – i się zabić?!!! … – JAK?!!!!! … –– –– – Przegnić… w zgubnej męce?!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– Nie zatracaj siebie! (część 2) –– –– Zmień ciało… i… –– –– nie zmieniaj… swego ser-ca…, I nie żyj… z tym…, –– –– co ludzi…, ot, rozkrę-ca…, Jak głośny…, zły… –– –– mechanik… – i zdrapu-je… Emocje…, więc… –– –– zniszczonych… bardziej psu-je!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– To ciało zmienić… bowiem trzeba… –– –– Rozprawki jeno… wciąż piszemy… –– –– – Tak każda – ginie… w nas potrzeba…, –– –– Biologią dusze… swe trujemy… –– –– Rozprawki łamią… nasze serca…, –– –– Bo widać same… w nich słabości…, –– –– Rząd się nad nami… jakiś znęca… –– –– – Tak giną wszystkie… w nas wartości… –– –– –– –– –– –– Biolodzy pragną… ograniczać… –– –– I wciąż zmuszają… do sztuczności… –– –– – Możemy tylko… trupy zliczać… –– –– – Jako mordercy… – gdzie wartości? … –– –– Rozprawki piszą… z nas najlepsze… –– –– – Ci – którzy jeno… uwielbiają…, –– –– Co daje zyski… – najgroźniejsze…, –– –– Wrogie maszyny… doceniają… –– –– –– –– –– –– Wtedy energię… tę pijemy…, –– –– Co w nowych puszkach…, niecierpliwa… –– –– Na wszystkich czeka… – my nie wiemy…, –– –– Iż to rozgrywka… nieuczciwa… –– –– Musimy wiedzieć…, że sztuczności… –– –– Nie będą czekać… na łzy nasze… –– –– Gdzie dawna Ziemia… – cień wolności? … –– –– Gdzie w ciałach skryte… serca wasze? … –– –– –– –– –– –– –– –– Zmień ciało… i… –– –– nie zmieniaj… swego ser-ca…, I nie żyj… z tym…, –– –– co ludzi…, ot, rozkrę-ca…, Jak głośny…, zły… –– –– mechanik… – i zdrapu-je… Emocje…, więc… –– –– zniszczonych… bardziej psu-je!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Nie zatracaj siebie! (część 3) –– –– –– –– Sekty… dyktatorskie… chcą zabronić… zmiany ciała!! … –– –– –– Ziemia… – Dla despotów… – jest widocznie… płytka, mała!! … –– –– –– Szerzy… się satanizm… – brak prawdziwej… tolerancji!! … –– –– –– Wolni… są jedynie… niewolnicy… tej abstrakcji!! … –– –– –– –– –– Nie chcesz uznać tego!!! … –– –– – Satanizmu złego!!! … –– –– Wytrwaj zatem… w tej postawie…, Żadnej nie daj… się ustawie!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Serca… zatrzymują… sztywne sekty…, gdy lud mówi…, –– –– –– Że się… w obcych ciałach… – i to prawda… – w mrokach – gubi!!! … –– –– –– Bólu… wy nie znacie! … Ach! O, sekty!! … – Przepadnijcie!! … –– –– –– Prawdę… – tę ukrytą… – i bez złudzeń… wnet przyjmijcie!!!!! … –– –– –– –– –– Nie chcesz uznać tego!!!! … –– –– – Satanizmu złego!!!! … –– –– Wytrwaj zatem… w tej postawie…, Żadnej nie daj… się ustawie!!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Wasza… polityka… getta każe… wciąż budować…, –– –– –– Wszakże… – niefizycznie…, chce lud wolny… wnet pochować!!! … –– –– –– – Nawet… dla nas grobów… nie postawić… planujecie!!!!! … –– –– –– W GAZIE…, BOHATERSKO…, RAZEM – ZGINIEM… – TEGO CHCECIE!!!!! … –– –– –– –– –– Nie chcesz uznać tego!!!! … –– –– – Satanizmu złego!!!! … –– –– Wytrwaj zatem… w tej postawie…, Żadnej nie daj… się ustawie!!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Stres i strach –– –– –– –– A gdy zdobędziesz biodra, lecz… zwężą… Ci się…, –– –– –– Wycofasz się ze wszystkich grup…, znikniesz… i Cię… –– –– –– Odnaleźć będą Twoi chcieć…, wkrótce… już – wszak!! … –– –– –– Dostrzegą niższość – nową – Twą… – skończy… się tak… –– –– –– –– Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … –– –– Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– A gdy już barki zrzucisz z się…, radość… będzie…, –– –– –– – To koniec z brudnym pchaniem się… niemal… wszędzie! … –– –– –– – Jeżeli później one znów… jednak… wzrosną…, –– –– –– Li piękne wspomnisz czasy, gdy… byłeś… wiosną!! … –– –– –– –– Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … –– –– Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Utracić biodra boisz się…, stres wciąż… czujesz…, –– –– –– W urzędach wyższe miejsca więc… ciągle… psujesz!!! … –– –– –– – Odchodzisz w ciemny, dziki las… – hen gdzieś…, płaczesz! … –– –– –– – Li ciało – obce – zmienić chcę…, mało… znaczę… –– –– –– –– – Nie bądź ma-są… szablo-no-wą!!! … –– –– Odrzuć skry-tość… swą nie-zdro-wą… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Strach ten… –– boli…, –– Stres ten… –– kłuje… –– – Grabież… –– woli… –– – Słabość… –– czujem… –– Gdzie blask… –– życia…, –– Gdy jest… –– zarost? … –– – Tempa… –– gnicia… –– Rychły… –– narost?! … –– (––) –– –– –– –– –– Stres też… –– boli…, –– Strach też… –– kłuje…, –– Nie ma… –– woli… –– – Ból nas… –– psuje! … –– Trzeba… –– odkryć… –– Swoje… serce…, –– Czuciem… –– pokryć… –– Nogi…, –– ręce!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Cudowne cukierki –– –– –– –– Cudowne cukier-ki nasze ciała zmienia-ją!! … –– –– Biolodzy rozda-ją te landrynki niegroź-ne…, –– –– Co chaos budu-ją, oni prawdy nie zna-ją!! … –– –– – Rozprawki pisze-my – idą zimy zbyt mroź-ne!! … –– –– W naszych… do-mach… chłód o-sta-je…, Który… sa-mi… rozno-si-my…, Ktoś z nas… sło-dycz… znów do-sta-je… – I w swych pu-stkach… się du-si-my!!! … –– –– (–– ––) –– –– Dziś znamy LI CIERPIE-NIE!!! … –– –– Czym miłość – zapominamy…, –– –– Wkraczamy w ZAGUBIE-NIE!!! … –– –– – I swych serc nie odkrywamy!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Cudowne cukier-ki to pułapki toksy-czne!! … –– –– Biolodzy rozda-ją te landrynki niegroź-ne…, –– –– Co świat wygina-ją – czasoprzestrzeń – tak licz-ne… –– –– Już dziś są przypad-ki!! – Lodowce!! – Dni mroź-ne!!! … –– –– Biała… koł-dra… się prze-su-wa…, Blisko… bar-dzo… jest lą-do-lód…, Lud zaś… tros-ki…, ot, u-su-wa…, Bawić… i-dzie… się w O-po-lu!!! … –– –– (–– ––) –– –– Dziś znamy LI CIERPIE-NIE!!! … –– –– Czym miłość – zapominamy…, –– –– Wkraczamy w ZAGUBIE-NIE!!! … –– –– – I swych serc nie odkrywamy!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Mróz ten… –– – boli…, –– Mróz ten… –– kłuje! … –– Nie ma… –– woli…, –– Lód nas… –– psuje! … –– Biolog… –– truje… –– Dziecię… –– – znowu…, –– – On coś… –– czuje?!! … –– – Widać… –– z rowu?!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Mróz – tak… –– boli…, –– Mróz tak… –– kłuje! … –– Nie ma… –– woli!! … –– – Biolog… –– truje!!! … –– Takie… rządy… –– Dzisiaj… mamy!!!!! … –– – Przyjdą… –– sądy!!!!! … –– – CZY DZIEŃ… –– ZNAMY?!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– – Cudowne cukier-ki zniekształcają nam cia-ła!!! … –– –– Znów skryły nas mię-śnie – więc biologom dziękuj-my!!! … –– –– Następna oso-ba by wykrzyczeć się chcia-ła…, –– –– LECZ CIAŁO BLOKU-JE!!! – UCZUĆ SWYCH NIE WSTRZYMUJ-MY!!!!! … –– –– W naszych… do-mach… chłód o-sta-je…, Który… sa-mi… rozno-si-my…, Ktoś z nas… sło-dycz… znów do-sta-je… – I w swych pu-stkach… się du-si-my!!! … Biała… koł-dra… się prze-su-wa…, Blisko… bar-dzo… jest lą-do-lód…, Lud zaś… tros-ki…, ot, u-su-wa…, Bawić… i-dzie… się w O-po-lu!!! … –– –– (–– ––) –– –– Dziś znamy LI CIERPIE-NIE!!! … –– –– Czym miłość – zapominamy…, –– –– Wkraczamy w ZAGUBIE-NIE!!! … –– –– – I swych serc nie odkrywamy!!! … –– –– (–– ––) –– –– Dziś znamy LI CIERPIE-NIE!!!!! … –– –– Czym miłość – zapominamy…, –– –– Wkraczamy w ZAGUBIE-NIE!!!!! … –– –– – I swych serc nie odkrywamy!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie –– –– Wina nie Two-ja…, więc się nie… ukry-waj…, –– –– Napraw swe cia-ło… i bale… przeży-waj!! … –– –– Klawisze Two-je… są źródłem… i drzwia-mi… –– –– Emocji Two-ich…, więc – jeśli… już z na-mi… –– –– Nie będziesz sia-dać… przy stołach… w salo-nach…, –– –– Sztukę prezen-tuj…, niech będzie… szalo-na!! … –– –– W ciele ból tyl-ko…, gdy z Tobą… niezgo-dne…, –– –– Bowiem Twe ży-cie… nie będzie… ozdo-bne!!! … –– –– –– –– Ciało Twoje… li przysłania… To, kim jesteś… – jeszcze bardziej… Niż u innych… – w czasie spania… Pragniesz więcej… nie żyć twardziej… Czasem wolisz… leżeć dłużej…, Niźli tego… potrzebujesz…, Aż się zbiorą… – kurz, pył – w górze… I pod łóżkiem… – Ty – nie czujesz… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Odkop swe ży-cie… i się nie… ukry-waj…, –– –– Emocje włas-ne… w swej sztuce… odkry-waj!!! … –– –– Własne miej dzie-ła…, wchodź do nich…, odczu-waj!!! … –– –– – Uczuć tych – swo-ich… nie próbuj… zatru-wać…, –– –– Aby li w cie-le… swe miejsce… odna-leźć… –– –– – I stworzyć wnę-trze…, zbudować…, wyna-leźć!!! … –– –– – I nie kryj sie-bie… w powłoce… fałszy-wej…, –– –– Bowiem Ty tak-że… żyć możesz… w prawdzi-wej!!!!! … –– –– –– –– Ciało Twoje… li przysłania… To, kim jesteś… – jeszcze bardziej… Niż u innych… – w czasie spania… Pragniesz więcej… nie żyć twardziej… Czasem wolisz… leżeć dłużej…, Niźli tego… potrzebujesz…, Aż się zbiorą… – kurz, pył – w górze… I pod łóżkiem… – Ty – nie czujesz… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– I… –– ciągle cze-kam…, –– –– A… –– woda ście-ka… Daleka… dro-ga… Mnie jeszcze… cze-ka…, Ziemia mi… wro-ga…, Tłum żyje… – w śmie-chach…, Ja gram zaś… wszy-stkim…, Więcej nie… mo-gę…, Cel nie jest… blis-ki… – I gubię… dro-gę… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– I… –– ciągle cze-kam…, –– –– A… –– woda ście-ka… Daleka… dro-ga… – Przez lasy… sza-re…, Aleja… sro-ga… – Oszukaj… ma-rę…, – Nie widzę… ce-lu…, Szczęśliwych… rze-sze… – Ich biegnie… wie-lu…, Ja się nie… spie-szę… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie (część 2) –– –– Kiedy widzę, jak… –– idzie człowiek pełny…, –– Choćby nie miał on… –– nawet szat z bawełny…, –– Umie przeżyć świt…, –– który moc odbiera… –– I się z ciałem swym… –– panna ta nie spiera!!! … –– Widzę ją!!! – Pannę tą!!! … (––) –– –– –– Ona jest mym… odbi-ciem!!!!! … –– –– –– – I SALON DLA… NIEJ ŻY-CIEM!!!!! … –– –– –– Jeno więc patrzeć mo-gę…, by się wczuć w tę ro-lę…, Znów śnić o takiej peł-ni…, niźli sam żyć, wo-lę…, Bo nie mam już nicze-go…, czego potrzebu-ję…, Na żadnym z wsztkich salo-nów… mnie wszak nie braku-je!!! … – Ja to czuję… – Nie brakuje!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Dużo takich jest… –– kobiet, więc – dlaczego… –– Nie wproszono mię… –– do życia takiego?!!! … –– Czy pomyłka to…, –– czyli przeznaczenie?!!! … –– – Nieodłączne, mdłe…, –– konieczne cierpienie?!!!!! … –– Widzę ją!!! Chcę być nią!!!!! … (––) –– –– –– Ona jest mym… odbi-ciem!!!!! … –– –– –– – I SALON DLA… NIEJ ŻY-CIEM!!!!! … –– –– –– Jeno więc patrzeć mo-gę…, by się wczuć w tę ro-lę…, Znów śnić o takiej peł-ni…, niźli sam żyć, wo-lę…, Bo nie mam już nicze-go…, czego potrzebu-ję…, Na żadnym z wsztkich salo-nów… mnie wszak nie braku-je!!! … – Ja to czuję… – Nie brakuje!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Ona mym odbiciem…, W niej moje jest życie!!! … Jestem wciąż tak pusty… – Otwórz raz swe usty!!! … (––) –– –– –– –– Ona mym jest ciałem…, JA TAKIE MIEĆ CHCIAŁEM!!!!! … – Nie ma we mnie człeka…, Do NIEJ krew ucieka!!!!! … –– (––) –– DO NIEJ KREW UCIEKA!!! … – WE MNIE NIE MA CZŁEKA!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Każda z kobiet tych… –– musi żyć w spełnieniu… –– – W świetle komnat snów! … –– Nigdy w lochu cieniu!! … –– Każdy salon im… służyć ciepło będzie!!! … –– One wszędzie są…, –– –– A MNIE NIE MA – WSZĘDZIE!!!!! … –– Widzę Cię!!! PODZIEL SIĘ!!!!! … (––) –– –– –– Ona jest mym… odbi-ciem!!!!! … –– –– –– – I SALON DLA… NIEJ ŻY-CIEM!!!!! … –– –– –– Jeno więc patrzeć mo-gę…, by się wczuć w tę ro-lę…, Znów śnić o takiej peł-ni…, niźli sam żyć, wo-lę…, Bo nie mam już nicze-go…, czego potrzebu-ję…, Na żadnym z wsztkich salo-nów… mnie wszak nie braku-je!!! … – Ja to czuję… – Nie brakuje!!! … –– (––) –– –– –– Ja nie czuję, Ja się psuję!! … –– (––) –– –– –– Ja nie czuję, Śmierć znajduję!!! … –– (––) –– –– –– Ja nie czuję, Żyt mnie psuje!!!!! … –– (––) –– –– –– Ja nie czuję!!! – MROK ZNAJDUJĘ!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie (część 3) –– –– (Ja nie czuję…, –– –– (Mrok znajduję… –– –– (–– ––) –– ––)) –– –– –– –– Biodra – spełnienie… – Gdzie one? … –– –– – Nie jestem światu… potrzebny… –– –– Znów z tej frustracji… swej płonę… –– –– Noszenie – czyn to… haniebny… –– –– – Noszenie ciężkich… bagaży…, –– –– Przedmiotów. – Symbol upadku… –– –– To mięśnie wzmacniać… – nie zdarzy… –– –– Się dzień w kawiarni… – z przypadku… –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Nie będzie szczerych… emocji…, –– –– Gdy będzie jeno… noszenie… –– –– – Znaczące, żeśmy… niemocni… –– –– – I znowu bioder… pragnienie… –– –– Redukcja barków… się przyda… –– –– – Ja nie chcę siły… fizycznej… –– –– To coraz bardziej… też widać… –– –– – Ja pragnę zgody… psychicznej… –– –– –– –– –– –– Kobieto… – li starsza… o rok!!! … –– –– – Zamień… ze mną… się!!! … –– –– Dostaniesz… talentów… mych sok!!! … –– –– Daj mi… tylko… Cię!!! … –– –– Nie pragnę… miłości… wszak Twej!!! … –– –– Jeno… bioder… chcę!!! … –– –– Nie mogę… w powłoce… żyć swej!!! … –– –– Daj mi… kształty… te!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie (część 4) –– Odnoszę wrażenie…, że nie ma miłości…, –– –– –– Jest tylko natura… – droga do sztuczności… –– –– –– –– –– –– –– Prawda też… umar-ła! … –– –– Wiatrów moc… wsztką star-ła! … –– –– Nie ma nic… stałe-go! … –– –– – Nie ma nic… szczere-go!!! … –– –– Każdy wzrok… ma in-ny…, –– –– Każdy jest… zbyt zim-ny…, –– –– Prawda jest… li wzglę-dna…, –– –– Żadna nie… – podrzę-dna!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Nie ma prawdy… jednej, głównej… –– –– –– – Lecz zrozumieć… innych – trudniej… –– –– –– –– –– –– –– Zbladła wsztka… wrażli-wość!! … –– –– Zbladła wsztka… życzli-wość!! … –– –– Rządzi dziś… natu-ra… –– –– – ZŁUDNA I… PONU-RA!!! … –– –– Nie ma już… znacze-nia… –– –– – Czy nas ktoś… oce-nia!!! … –– –– Światów jest… tak wie-le!!! … –– –– – ILE JEST… ICH W CIE-LE?!!!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Nie ma prawdy… jednej, głównej… –– –– –– – Lecz zrozumieć… innych – trudniej… –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Nie możemy… tak żyć!! … –– Nie możemy… już spać!! … –– Nie możemy… choć śnić!! … –– Żadnej duszy… – nie znać!!! … –– Nie ma świata…, co nas… –– Wsztkich tu złączy…, nie czas…, –– To doczesność…, lecz – już… –– – WKRÓTCE PADNIE… – TEN NÓŻ!!!!! … –– Nie możemy… tak żyć!! … –– Nie możemy… już spać!! … –– Nie możemy… choć śnić!! … –– Żadnej duszy… – nie znać!!! … –– Ciała zgniją… – to żar…, –– Życie Wieczne… – to dar!!!!! … –– Tu zaś jeno… ból trwa… –– – W ciele życia… choć dwa… –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie (część 5) –– –– –– –– Kiedy patrzysz…, światła brak…, –– Nic nie można… dojrzeć tak… –– – Gdy natura…, ludzki twór… –– Świat zatruwa… – demon, stwór!! … –– My zmieniamy… ciągle ją…, –– Wszcy inaczej… rzeźbić chcą…, –– Lecz – nie przenoś… mórz i gór…, –– Wszak dostałeś… lepszy wzór!! … –– Kiedy patrzysz…, światła brak…, –– Nic nie można… dojrzeć tak… –– – Gdy natura…, ludzki twór… –– Świat zatruwa… – demon, stwór!!! … –– Znów napoje… sztuczne te… –– Przymuszają… do zmian Cię… –– – Demonicznych… jeno tych…, –– Nigdy dobrych…, zawsze złych!! … –– Kiedy patrzysz…, światła brak…, –– Nic nie można… dojrzeć tak… –– – Gdy natura…, ludzki twór… –– Świat zatruwa… – demon, stwór!!!! … –– Zmieniaj w dobre…, nigdy w złe…, –– Bo się życie… stanie snem…, –– Nie zobaczysz… bliźnich już…, –– Lecz w się wbijesz… nocny nóż!! … –– Kiedy patrzysz…, światła brak…, –– Nic nie można… dojrzeć tak… –– – Gdy natura…, ludzki twór… –– Świat zatruwa… – demon, stwór!!!!! … –– Żaden salon… nie chce Cię…, –– Li buntować… możesz się…, –– Nie ma prawdy… jednej li… –– – Z Monteskiuszem… modni szli!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Prawdziwe życie (część 6) –– –– –– –– Nie będzie-my… –– wam podob-ni…, –– Wszakże chce-my… –– być ozdob-ni… –– Na salo-nach… –– – tych najwięk-szych…, –– Dla dam wiel-kich… –– – najważniej-szych!! … –– Powiedz za-tem… –– prawdę swo-ją…, –– Wszyscy lu-dzie… –– się jej – bo-ją…, –– Jest odmien-na…, –– lecz – prawdzi-wa…, –– Choć dla in-nych… –– już – fałszy-wa!!! … –– (––) –– –– –– –– –– Można cze-kać… –– albo ma-rzyć…, –– Ale war-to… –– się odwa-żyć…, –– By salo-ny… –– nas ceni-ły… –– – Teraz zno-wu… –– odrzuci-ły!!! … –– Trudno da-lej… –– żyć bez te-go…, –– Więc do świa-ta… –– wejdźm inne-go…, –– Na klawi-szach… –– swoich graj-my…, –– Pieśni włas-ne… –– wciąż śpiewaj-my!!!! … –– (––) –– –– –– –– –– –– –– Nie ma… niczego… –– Dla nas… cennego!!! … –– – Wszystko… jest puste…, –– Podaj… mi chustę!!! … –– Ciągle… się łudzę…, –– Że się… obudzę… –– W lepszym… – mym ciele!!! … –– – Tak to… niewiele! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Wypuść… mię z ciała…, –– JESTEM… JAK SKAŁA!!!!! … –– Porwij… mą skórę…, –– ZASZYJ… TĘ DZIURĘ!!!!! … –– Ciągle… się łudzę…, –– Że się… obudzę… –– W lepszym… – mym ciele!!!!! … –– – Tak to… niewiele!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Gdzie jest świat? –– –– Wypuść… mię z ciała…, –– JESTEM… JAK SKAŁA!!!!! … –– Porwij… mą skórę…, –– ZASZYJ… TĘ DZIURĘ!!!!! … –– Ciągle… się łudzę…, –– Że się… obudzę… –– W lepszym… – mym ciele!!!!! … –– – Tak to… niewiele!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Znów tylko muszę… gazem tym się spryskać…, –– –– Który odurza… – by z bólu nie piskać… –– –– – On jest symbolem… chwili zapomnienia…, –– –– Przepustki małej… do świata bez cienia! … –– –– Jedyna droga… – nieprzytomnym chodzić…, –– –– Gdy mam się jeno… ranić oraz głodzić! … –– –– Kim ja przy Tobie…, o rok starsza damo?!!! … –– –– Twoje salony…, moje – tylko siano… –– –– –– –– –– –– Znów tylko muszę… gazem tym się spryskać…, –– –– Który odurza… – by z bólu nie piskać… –– –– – On jest symbolem… chwili zapomnienia…, –– –– Przepustki małej… do świata bez cienia! … –– –– Nie mogę mówić…, gdy mój głos zbyt cichy…, –– –– A loch-pokoik… – ubogi i lichy…, –– –– Nie mogę krzyczeć!!! … – Gdy mnie ktoś usłyszy…, –– –– Zamknie w pokoju… – w celi z wrogiej ciszy!!! … –– –– –– –– –– –– Znów tylko muszę… gazem tym się spryskać…, –– –– Który odurza… – by z bólu nie piskać… –– –– – On jest symbolem… chwili zapomnienia…, –– –– Przepustki małej… do świata bez cienia! … –– –– Nie mogę czekać…, przyszedł dzień następny!! … –– –– – Znowu tak pusty…, znowu tak posępny… –– –– Dlaczego życia… nie ma w tym pokoju?!!! … –– –– Dlaczego konam… – trwam – w doczesnym boju?!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Och…, –– Boże…, pomóż mi! … –– –– Och…, Boże…, świat się śni! … –– –– Och…, Boże…, proszę Cię! … –– –– Och…, Boże…, napraw mię! … –– –– (–– ––) Och…, –– Boże…, pomóż mi! … –– –– Och…, Boże…, świat się śni! … –– –– Och…, Boże…, proszę Cię! … –– –– Och…, Boże…, napraw mię! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Gdzie jest świat? (część 2) –– –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!! … –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!!!! … –– –– –– –– –– –– Daj mi przepis na… ciało swoje…, –– –– Wtedy wreszcie się… uspokoję!! … –– –– Teraz li ten gaz…, te napoje…, –– –– Gdy o kształty me… tak się boję!! … –– –– Wesprzyj jeno w tym… jednym żalu…, –– –– Nigdy nie tul i… nigdy – całuj!! … –– –– Powiedz tylko, jak… projektować…, –– –– Aby ciało tak… rozbudować!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!! … –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– Daj mi biodra swe…, więc – spełnienie…, –– –– Wesprzyj – rośnie wszak… me cierpienie!! … –– –– – Jam wędrowcem jest… utrudzonym…, –– –– Co nie może być… odmłodzony!! … –– –– Żaden salon mnie… – więc – nie wpuści…, –– –– Bo nie tańczą tam… ludzie puści!! … –– –– Chowaj członki swe…, gdy dostałaś… –– –– Je bez żadnych próśb…, nic nie chciałaś!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!! … –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Obywatelko, powiedz… –– teraz… mi… –– –– –– – Czyli to nie jest prawda? … –– – To się śni? … –– –– –– Zachowaj wsztko dla siebie…, –– jeśli… chcesz…, –– –– –– Bo przecież najważniejsze… –– jest, że… – wiesz… –– –– –– Gdzieś Ty się urodziła? … –– – Kryjesz… to… –– –– –– Przed tym wędrowcem zwykłym… –– Przyjdzie… kto? … –– –– –– – I powie, gdzie mam kopać…, –– aby… żyć? … –– –– –– – I więcej w swoim lochu… –– już nie… gnić? … –– –– –– –– –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!! … –– –– –– Obywatelko, pragnę… –– być jak… Ty!!!!! … –– –– –– Niechaj mój byt nie będzie… –– więcej… mdły!!!!! … –– –– –– Wolności takiej pragnę…, –– w jakiej… trwasz!!!!! … –– –– –– Więc – choć Ty doceń dary…, –– które… masz!!!!! … –– –– –– –– –– –– –– Gdzie jest świat? (część 3) –– –– –– –– Długorękie maszy-ny… –– –– –– – Wszędzie jeno je wi-dzę… –– –– –– – Gniotą góry, równi-ny… –– –– –– – Krwawą Ziemią się brzy-dzę… –– –– –– Ludzie w grotach zginę-li…, –– –– –– Świat jest prądem karmio-ny…, –– –– –– Wszyscy żywi przysnę-li… –– –– –– – Świat przez martwych rządzo-ny… –– –– –– Co słyszymy… na tym martwym… polu?! … –– –– Polecenie… – nie zabijaj…, poluj! … –– –– – Nowe władze… tak nam właśnie… każą… –– –– I metale… w martwych ciałach… ważą! … –– –– Mamy spełniać… wszystkie wasze… prośby…, –– –– Świat jest pełen… wojen, jednej… groźby…, –– –– Która nami… rządzi niemal… stale…, –– –– Żadnych uczuć… w nikim nie ma… – wcale! … –– –– –– –– Tylko jedną… szansę daj…, –– –– Chcem odzyskać… dawny kraj! … –– –– Tu umrzemy…, kiedy chcesz…, –– –– Gdy nas zwodzisz…, skoro łżesz! … –– –– Będziesz jednak… blizny kryć…, –– –– Co w szczerości… bronią żyć! … –– –– Nigdy więcej… nie chcę znać… –– –– Maszyn – świata… nie chcą dać! … –– –– –– –– –– –– Istnieje lepszy Świat –– –– –– –– Tylko jedną… szansę daj…, –– –– Chcem odzyskać… dawny kraj! … –– –– Nie ma świata…, w którym znam… –– –– Błogi spokój… – w świecie z ran! … –– –– – W szklanym świecie… – kruchym tym…, –– –– Lecz jest Wieczność…, teraz tkwim… –– –– W doczesności… z cukru – złej… –– –– I ulotnej…, nigdy swej!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Jeśli pieniędzy… nawet nie ma-my…, –– –– To my się tutaj… tylko tuła-my…, –– –– Nasz dom tu nie jest… – chociaż nie wie-my… –– –– Niekiedy tego…, w głębi czuje-my!! … –– –– Wszak skończyć musi… się każda woj-na…, –– –– W której natura… będzie niehoj-na… –– –– Tudzież okrutna…, walczyć musi-my…, –– –– Jeżeli chcemy…, jeśli nie śni-my!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Jeżeli biodra…, talię – zdobę-dziesz… –– –– – I strome szlaki… po to przebę-dziesz…, –– –– Utracisz wszystko…, lecz – Tobie brak-nie…, –– –– Gdy dusza Twoja… nie może – prag-nie!!! … –– –– Energetycznych… nie pij napo-jów…, –– –– Śmierci nie wołaj… – zaznasz spoko-ju…, –– –– Jednak potrzebne… są: spryt, cierpli-wość…, –– –– Wytrwałość, szczerość… tudzież wrażli-wość! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Tylko jedną… szansę daj…, –– –– Chcem odzyskać… dawny kraj! … –– –– Nie ma świata…, w którym znam… –– –– Błogi spokój… – w świecie z ran! … –– –– – W szklanym świecie… – kruchym tym…, –– –– Lecz jest Wieczność…, teraz tkwim… –– –– W doczesności… z cukru – złej… –– –– I ulotnej…, nigdy swej!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– Cudowne cukierki (część 2) –– –– –– –– Wszystko dobrze by by-ło…, gdyby nie zastrzyki rtę-ci!!! … –– –– –– Wielu ludzi by ży-ło…, nie traciłoby swych chę-ci!!! … –– –– –– – I jeszcze alumi-nium… po porodach dostaje-my…, –– –– –– I z metalami ty-mi… wciąż się zgodnie krzyżuje-my!!!!! … –– –– –– –– Spójrz na biedne dzieci… z Afryki!!! … –– –– – Znów im bogacz daje… zastrzyki!!! … –– –– – Jego tylko złoto… pociesza!!! … –– –– – On wartości kubłom…, ot, wiesza!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– Młodzi ludzie się ro-dzą… z metalami we krwi ty-mi!!! … –– –– –– – Więc jesteśmy zatru-ci…, samobójstwa, żyjem ni-mi!!! … –– –– –– Biodra, barki i tal-ia… się wykłócać tak zaczę-ły…, –– –– –– Gdy metale te wesz-ły…, co wszechświat cały wygię-ły!!!!! … –– –– –– –– Czy pieniądze takie… są cenne?!!!! … –– –– – Ludy chodzą w parach… – wciąż senne!!!! … –– –– Młode serca w rytmie… ustają…, –– –– Kakofonię szerzyć… ostają!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy… Po co chcieć kupić… bilet do czarta? … Czy Twa posiadłość… jest tego warta? … Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy… Nie ma wolności…, nie ma skromności… I uczciwości…, i wrażliwości… Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy… Trudno przewidzieć…, co się wydarzy…, Co się z pokojem… nam dziś kojarzy… Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy… Nie ma problemu? … – Kłamstwo bezczelne… – I żadne źródło… nie jest rzetelne… –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Ludobójstwa się dzie-ją…, nie widzimy często te-go!!! … –– –– –– Nie ma człowiek proble-mów…, co nie ceni, ot, nicze-go!!! … –– –– –– Słuchaj płaczu mroczne-go…, gdy zabijasz młodych lu-dzi!!! … –– –– –– W czerni słabość wszak wszel-ka… może zawżdy się obu-dzić!!! … –– –– –– –– To jest chyba koniec… ludzkości!!!!! … –– –– Szerzą się: fałsz, wojny…, przykrości!!!!! … –– –– NIE MA DZIŚ WSPÓLNEGO… CIERPIENIA!!!!! … –– –– Zastrzyk – każdy, jeden… – świat zmienia!!! … –– –– (–– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy! … Po co chcieć kupić… bilet do czarta?! … Czy Twa posiadłość… jest tego warta?! … Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy! … Nie ma wolności…, nie ma skromności… I uczciwości…, i wrażliwości! … Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy! … Trudno przewidzieć…, co się wydarzy…, Co się z pokojem… nam dziś kojarzy! … Jeśli pieniędzy… nawet nie mamy…, To się po świecie… tym li tułamy! … Nie ma problemu?! … – Kłamstwo bezczelne! … – I żadne źródło… nie jest rzetelne! …- 3 odpowiedzi
-
1
-
- zbiór wierszy
- wiersz koncepcyjny
- (i 6 więcej)
-
Wojnawa* Nie widzę… już nic!!! … –– – Nóg nie mam… i lic!!! … –– – Wszak stado… gdzieś jest… –– Waleczne…, lecz – test!!!! … –– –– I co… stanie się?!!! … –– –– Widzę… znowu Cię!!! … –– –– Jeno… pokaż się…, –– –– Pragnę… zmienić mię!!!!! … –– –– –– Nie mogę… rozmawiać…, –– –– Lecz będę… ostawać… –– –– Na drogach… szarości…, –– –– Wśród pyłów… i kości!!! … –– –– Nie mogę… tak czekać…, –– –– Przed rządem… uciekać…, –– –– Co z snów się… buduje!!! … –– –– Ty jednak… smakujesz! … –– –– To wojna…, nauka… –– –– – Rozmowy… ta sztuka!!! … –– –– – Prowadzi… do wojny…, –– –– LECZ ŚWIAT ŚPI… – SPOKOJNY!!!!! … –– –– Czy Ty to… widzisz też? … –– –– Spokojnie… siedź i leż…, –– –– Bo wojna… ciągle trwa… –– –– – CHOĆ POTRAL… – NIE CHCE ZNAĆ!!!!! … –– –– Nie widzę… już nic!!!! … –– – Nóg nie mam… i lic!!!! … –– – Wszak stado… gdzieś jest… –– Waleczne…, lecz – test!!!!! … –– (–– –– –– ––) –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– –– Tak! – Ty… to widzisz też… –– –– – Więc – och! … – Kim jesteś? – Wiesz? … –– –– Wszak wiesz…, bo imię masz…, –– –– Gdyż mrok… wojenny znasz… –– –– (–– ––) –– –– *Wojnawa – imię bohaterki wiersza. Wiersz można interpretować na różne sposoby: nieszczęśliwa miłość, zauroczenie, problem wojny, a nawet konflikty polityczne. Myślę, że istnieje talże możliwość znalezienia własnej interpretacji. :)
-
Wspomnienia z lekcji biologii (Uwaga! Wydarzenia tu opisane nie są autentyczne.) Witam. –– Dobrze, zacznijmy może od tego, że każdy z nas… przeżył kiedyś COŚ…, czego wolałby nie pamiętać…, ale niestety takie zdarzenia PRAWIE NIGDY nie chcą opuszczać naszych głów, bo to dla nich jest jak dla nas – skok z samolotu bez spadochronu! … –– Co ja piszę?! Wspomnienia nie mają uczuć! – Cóż – czasami człowiek po prostu tak się gubi, pod wpływem dotyczących go: dawno minionych, przykrych zdarzeń – że może nawet zacząć myśleć, iż jest… kosmitą? – Kto wie? … –– Dobrze, zapytacie mnie pewnie teraz – jakie jest moje najgorsze wspomnienie? –– – Ach! … Moje… najgorsze… wspomnienie? … Zastanawiające! – Ale wiecie, co? – Była taka jedna rzecz – taka pewna lekcja… BIOLOGII! … –– –– Ech! – Od czego się to wszystko zaczęło? – Cóż, od zwykłego, niegroźnego zajmowania miejsc…, które jednak wyglądały inaczej niż wcześniej. Dlaczego? Jaką odmienność w nich dostrzegłem? Cóż – ławki były po prostu… całe… opryskane spirytusem! Nie podobało mi się to! – Twierdziłem, że jeśli uczniowie się TEGO nawdychają, będą pijani latać po klasie! – Ale cóż… – Nasz nauczyciel uważa, że gdy nie spryskałby wszystkiego, co popadnie, spirytusem, w sali rodziłyby się bakterie. –– Przecież one i tak są niemal wszędzie! Cóż… – czasem biolodzy potrafią o takich rzeczach zapomnieć. Tego dnia bałem się o siebie. Zwłaszcza, iż po sprawdzeniu listy obecności nauczyciel oznajmił, że czeka nas pewien bardzo przyjemny temat, na który wszyscy zawsze czekają z niecierpliwością – układ rozrodczy… Coś ścisnęło moje gardło, a siedzieli za mną najwięksi rozrabiacy klasowi. Odwróciłem więc się jak maniak, spojrzałem na nich, a jeden zapytał. – Czego?! – Zatem odpowiedziałem. – Właśnie próbowaliście mnie udusić. – Co ty?!… – Nie…, już nic. Nagle nauczyciel dodał. – W mojej dokładności… – cóż…, przyjrzymy się dzisiaj naszym narządom rozrodczym… –– – Wtedy wszyscy na niego spojrzeli, jak na uwodziciela. – Które mamy zilustrowane w podręczniku. – Dokończył. – Uf! – Rozległo się westchnienie. – Ja jednak ulgi nie poczułem, ale jedynie ponowne – i mocniejsze – ściśnięcie gardła! Odwróciłem się więc ponownie do największych rozrabiaków klasowych i poprosiłem. – Przestańcie wreszcie! – Ale o co ci chodzi, człowieku?! – Otóż – znowu próbujecie mnie udusić. – Halo – czy ty jesteś normalny?! … Siedzimy sobie spokojnie, a sam kręcisz się jak wariat… – aż cała klasa cię obserwuje! – Przecież w lekcji uczestniczy tylko pięć osób, nie licząc nauczyciela… – bo wszyscy tak bardzo nienawidzą tego tematu! – A oni na to. – Co z tego?! – Jakby bali się wycofać. – Nie próbowaliśmy cię dusić, człowieku! – Niech wam będzie… – Jęknąłem zrezygnowany, po czym odwróciłem się do tablicy… INTERAKTYWNEJ, jak to mówią… Okazało się, że jeszcze szybciej odkręciłem głowę z powrotem do tyłu, bo nauczyciel wyświetlił stronę z podręcznika, na której został przedstawiony męski… albo żeński – sam już nie wiem… – ale…, w każdym razie… układ rozrodczy OD ŚRODKA! – I jeszcze tak prawdziwie wyglądający! … Jednak nauczyciel siedział! – Siedział, wpatrzony w tę ilustrację jak w swój nowy samochód! – I po chwili… – Sami widzicie… – Oznajmił. – To jest… O CO CI CHODZI, TY?! … – Odezwali się do mnie rozrabiacy, do których się odwróciłem. – TAK, OCZYWIŚCIE, TO MY CIĘ DUSILIŚMY! – Naprawdę? – NIE! – Ale ja tylko… – Boże, zamilcz już…, dobrze?! – Siedzę cicho… – przecież nauczyciel mnie nie słyszy… – Bo wciąż się gapi na tablicę! – Jakby za kimś mocno tęsknił! –– –– – Ale wy macie myśli…, ale wy macie myśli! – To nauczyciel! – Nie my! – Dobrze, nie wnikam. – Zatem postanowiłem przeczekać tę okropną lekcję z zamkniętymi oczami. Kiedy nadeszła przerwa, mogłem wreszcie opuścić salę. Gdy już szedłem korytarzem, poczułem się nagle tak rozluźniony, że… –– –– To był najgorszy dzień w moim życiu! Dziękuję, do zobaczenia! Mam nadzieję, iż się podobało. Miłego dnia… –– i żadnych ZŁYCH WSPOMNIEŃ…, żadnych!
-
- wspomnienia z lekcji biologii
- humor
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Link do mojego bloga literackiego: https://kubajozwicki.blogspot.com/search/label/Przygody walecznych psów Link do mojego kanału na YouTube: https://www.youtube.com/@CavesCrystals Testament młodej panny Dziś opowiem – w tym momencie – O niezwykłym testamencie: Gdzieś…, w małżeństwie pewnym młodym Zmarł mężczyzna złej urody I – choć biznes on prowadził, Prezentami dom zagracił, To żałoby nie wywołał! – Jeszcze żywy wszak powołał Żonę swą do napisania T e s t a m e n t u… Boże, wzbraniaj! Żona tak się ucieszyła! … – Do pisania przystąpiła!! … –– Więc zaczęła od biznesu – Pocałunek był to kresu! … – Pijakowi przepisała! … –– I runęła wieża cała… –– Co do męża należało Prócz biznesu? … CHŁOPSKIE CIAŁO! – Koleżance przepisała, By ta stale chichotała! –– Ech…, co jeszcze?… Tak! – Ubrania! – Dla psa najpierw, do… –– wąchania???… Dała…, potem przepisała I się śmiała wioska cała! –– A bielizna…, a skarpety…, Prześcieradło? … Rety, rety! Nawet tego nie uprała, Lecz podmokłe przepisała Koleżankom… były ś m i e c h y!… Gromadziły jej się grzechy… –– –– Co tu jeszcze? … Ach! – Wspomnienia! – I serdeczne wsztkie zwierzenia! – Gdzie to, komu? … Całej rzeszy! Niech się śmieje, niech się cieszy! –– –– A samochód? … PORYSOWAĆ! – I koledze podarować Tak zmarłego – i powiedzieć: „Mąż o dbaniu nie zwykł wiedzieć.” –– A te zdjęcia i filmiki, I dziecinne „p a m i ę t n i k i”?! –– Wiadomo… – DO… K O L E Ż A N E K! „Toż niegodzien mnie był panek…” –– A pieniądze? … – Coś dla siebie! – Na sukienki… –– – Nic trup nie wie! –– –– Zatem… – żona skopiowała Ów testament, rozesłała I się chichy wnet rozniosły!… –– Co z pogrzebem? … ŚMIE-SZNE OS-ŁY!
-
Link do mojego bloga literackiego: https://kubajozwicki.blogspot.com/search/label/Przygody walecznych psów Link do mojego kanału na YouTube: https://www.youtube.com/@CavesCrystals Miniatura, bo jednoaktówka. Apokalipsa SCENA I (Na polanie.) (Jan Spokój, obserwator nieba, diabeł) Jan Spokój (Do siebie.) Czuję – powietrze się zmienia. Podłoga grzać się zaczyna. Ach! Już nic nie ma znaczenia! Smutny, kto rządy poczyna. Drzewa na wiór wysychają, Więdną kwiaty, trawa gnije; Wszystko, wszyscy umierają! Ziemia… – Ziemia już nie żyje! (Przychodzi obserwator nieba.) O, witaj! Wiesz, co się dzieje?! Obserwator nieba Tak. Wiatr mocny właśnie wieje, Co przed godziną spostrzegłem! Zatem raz w niebo spojrzałem Przez mą, specjalną lunetę. Czy wiesz, co wtedy ujrzałem?! Lecą na naszą planetę Kamienie, chociaż niewielkie, Lecz czytałem książki wszelkie… (Po chwili.) Ty poległeś, ja poległem! Pyłek mały, w ogniu cały Zniszczy kiedyś tę planetę! Zobaczyłem tenże mały Pyłek przez moją lunetę… I ten pyłek rozpoznałem! Ach! Jakież ja plany miałem! (Upada na ziemię i zaczyna głośno, gorzko rozpaczać.) Nie myślmy już o wygodzie!... Biedny człowieczy narodzie! Jan Spokój Apokalipsa nadchodzi!!! Nie do wiary, lecz… nadciąga! (Z podziemi wychodzi diabeł.) Diabeł Niech tak będzie, samoluby! Pragnęliśmy waszej zguby! Jan Spokój Jeszcze z podziemi wychodzi… Wąż! Niech ktoś go tam więc wciąga!... Z powrotem! Ja też się lękam, Bowiem w przeszłości grzeszyłem! Trzy razy dziecko obiłem! (Rzuca się na kolana, wpada w gorzką rozpacz.) Boże, teraz… Teraz klękam! Przebacz mi, przebacz… O, Boże! Czy cierpiętnik skończyć może Razem z czartem w jego domu?! (Po przerwie.) Komu pomóc mi?! Ach, komu?! (Rozpacza jeszcze głośniej.) Diabeł Wyście mózgów swych jeńcami! On was samych nienawidzi, Zatem koniec! Koniec z wami! Każdy z was nic już nie widzi! (Wraca do podziemi; dziura w ziemi zasypuje się.) SCENA II (Na polanie; pięćdziesiąt minut później.) (Jan Spokój, obserwator nieba, lekarz, chirurg, mózg obserwatora nieba, mózg Jana Spokoju) Obserwator nieba (Wstaje; z trudem powstrzymuje łzy.) Patrzę ja przez swą lunetę… Pyłek zaraz tutaj spadnie! – Pogrzebie naszą planetę! Boję się, że skończę na dnie! Jan Spokój Też go widzę, gdyż uderza! Już ze skorupą się zderza! Popatrz! Substancja czerwona Kopułę tutaj stworzyła. Obserwator nieba Więc już nas wszystkich zabiła! Cała Ziemia jest zniszczona! Nie widać nieba nad nami, W które to całymi dniami Patrzyłem, bo to ma praca. Ach! Wysoka była płaca, Wszakże teraz… Co mi z tego?! Strasznie grzeszyłem! DLACZEGO?!!!!! Człeka prawie ja… zabiłem!!! Samego siebie zniszczyłem!!!!! (Po sekundzie.) Tedy nic mi nie zostało I nic chyba mieć nie będę, Nawet, gdy włóczni dobędę I… Cóż to się ze mną stało?! (Nadchodzą lekarz i chirurg.) Lekarz Mózg twój kłóci się z twą duszą, Przez co członki twe się kruszą I nie widzisz, czym jest życie! Obserwator nieba Dla mnie gnicie!... Dla mnie gnicie! Lekarz Prędzej bez mózgu byś przeżył Niźli zeń chmurek być dotknął! On znów chce, byś ty się potknął, Abyś kogoś też uderzył! Słyszę ja jego wołanie, Lecz chirurg go wydostanie! Obserwator nieba On już przybyć tu nie zdąży! Lekarz Przecież wokół ciebie krąży! Potrafi wszystko otworzyć, A potem – z powrotem złożyć. Chirurg Dam ci teraz znieczulenie I dla wygody – uśpienie. A!... I wszystko ci odkażę! Mózgowi twemu pokażę! (Operuje.) (Po operacji.) Chirurg Teraz jeszcze li Jan Spokój… Na świecie mógłby być pokój! (Operuje.) (Po operacji.) Mózg Jana Spokoju Ty zły…, okrutny człowieku! Mózg Obserwatora nieba My jesteśmy szatanami, A ty pragniesz walczyć z nami! Zginiesz, mimo swego wieku! Apokalipsa nadeszła, Zaś twa radość… nie, nie przeszła! (Mózgi przybierają postaci szatanów, czyli swoje prawdziwe i uciekają w głąb Ziemi.) Chirurg I jak się teraz czujecie? Jan Spokój Lepiej niźli w lipcu, w lecie! Obserwator nieba Czuję – płacze moja dusza! Jan Spokój Moja wciąż się trzęsie, wzrusza! Razem: Jan Spokój i Obserwator nieba Dziękujemy, dobry panie. Obserwator nieba …A okropność wnet się stanie! Czerwień w lawę się zamienia. Sięgnijmy więc po wspomnienia, Bo już na nas, tu – opada. Ból chwilowy zaraz zada, A każde stworzenie – zginie… Ziemia? Może tylko zgnije? Niech Bóg grzechy nam przebaczy I otrze łzy po rozpaczy. Bardzo nam, Boże, zależy. Niech każdy w ciebie uwierzy! (Lawa opada na ziemię; wszyscy umierają.)
-
1
-
- dramat
- jednoaktówka
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami: