Skocz do zawartości
Polski Portal Literacki

Andrzej P. Zajączkowski

Użytkownicy
  • Postów

    315
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Andrzej P. Zajączkowski

  1. @andreas Tak sobie myślę, że podobnie było z malarstwem. Fotografia zniosła potrzebę realizmu i od tej pory malarze mogli sobie poszaleć. W poezji potrzeba rymu i rytmu - to taka moja hipoteza - wynikała z tego że takie wiersze łatwiej było pamiętać. Wypadało znać jakąś literaturę, a w towarzystwie celnie rzucone wersy zadawały szyku. Ba, mogły szydzić z władz, lub wywołać rewolucję. Stąd ludzie woleli rymowaną poezję. Aż książki stały się tanie i dostępne i było ich tyle, że pamiętanie nie było już potrzebne. Poezja uwolniła się od form. Choć jak się zdaje, ludzie uwolnili się od poezji...
  2. Osuszyła łzy i się uśmiechnęli Znów widząc na jej policzkach rumieńce; Ale przez cały ten czas nie dojrzeli Jak przepełniało się bijące serce. Słodki był jej wygląd i mowa miła I spojrzenie, którym dzień rozjaśniała, Nie mogli zgadnąć, gdy północ wybiła Jakże będzie ten czas opłakiwała. I Emily: She dried her tears and they did smile To see her cheeks’ returning glow; Nor did discern how all the while That full heart throbbed to overflow. With that sweet look and lively tone, And bright eye shining all the day, They could not guess, at midnight lone How she would weep the time away.
  3. Uciec z pamięci Skrzydła mając Wielu by leciało Wolniejsze tylko rzeczy znając Ptaki patrzyłyby Zdziwione widokiem skulonego Pochodu ludzi uciekających Z umysłu ludzkiego I Emily: To flee from memory Had we the Wings Many would fly Inured to slower things Birds with surprise Would scan the cowering Van Of men escaping From the mind of man
  4. Chętnie staję przed katedrą starą; Czuć tam pleśń i zgnilizny odory, A wszystkie okna, wszystkie przypory Mówią wciąż swoją gwarą. Tam mury domu bogato zdobione Uśmiecha się rokokowy erotyk, A tuż obok wyciąga gotyk Suche dłonie w modlitwie złożone. Jasnym zda mi się teraz casus rei; Przypowieść to z czasu dawnego: Tu Ksiądz Opat - a obok niego Dama dworu roi soleil. Chodzi o Katedrę św. Wita w Pradze. I Rainer (1895): Gern steh ich vor dem alten Dom; wie Moder weht es dort, wie Fäule, und jedes Fenster, jede Säule spricht noch ihr eignes Idiom. Da hockt ein reich geschnörkelt Haus und lächelt Rokoko-Erotik, und hart daneben streckt die Gotik die dürren Hände betend aus. Jetzt wird mir klar der casus rei; ein Gleichnis ists aus alten Zeiten: der Herr Abbé hier - ihm zuseiten die Dame des roi soleil.
  5. Niech będzie zapomniane, jak kwiat jest zapomniany, Zapomniane jak ogień, co kiedyś złotem trzaskał, Niech będzie zapomniane raz na zawsze, Czas to dobry przyjaciel, on starość dać nam łaskaw Jeśli ktoś spyta, mów, że to było zapomniane W dawnego czasu minionym biegu, Jak kwiat, jak ogień, jak stopy stąpające cicho w dawno zapomnianym śniegu. I Sara: Let it be forgotten, as a flower is forgotten, Forgotten as a fire that once was singing gold, Let it be forgotten forever and ever, Time is a kind friend, he will make us old. If anyone asks, say it was forgotten Long and long ago, As a flower, as a fire, as a hushed footfall In a long-forgotten snow.
  6. Przyjdź, gdy księżyc płynie jak płatek Przez wiosenny zmierzch perłowy, Przyjdź i w swoje weź ramiona, Przyjdź całować mnie gotowy. Przyjdź, bo kruchą ćmą jest życie W pajęczynie naglących spraw, I my dwoje wnet będziemy, Jak szare kamienie wśród traw. I Sara: Come, when the pale moon like a petal Floats in the pearly dusk of spring, Come with outstretched arms to take me, Come with lips pursed up to cling. Come, for life is a frail moth flying Caught in the web of the years that pass, And soon we two,so warm and eager, Will be as the gray stones in the grass.
  7. Istnieje też i inna Samotność Wielu brak jej świadomości — Jej przyczyną nie jest brak przyjaciół Ani zbieg Okoliczności Lecz twa istota, czasem, czasem myśl A ten komu się przytrafi Jest bogatszy niż każda śmiertelna Liczba wykazać potrafi — I Emily: There is another Loneliness That many die without — Not want of friend occasions it Or circumstance of Lot But nature, sometimes, sometimes thought And whoso it befall Is richer than could be revealed By mortal numeral —
  8. Robiłam tak, będąc młoda i niewinna, Że chcąc być ich względów godna, Przy każdym kolejnym chłopcu byłam inna, By być mu z teorią zgodna. Z tym co dziś wiem, nowa jest ze mnie osoba I robię to co mam w głowie, A jeśli to ci się we mnie nie podoba, Do piekła, miły, idź sobie. Od tłumacza: indiańskie lato to amerykańskie określenie niespodziewanie ciepłej jesieni. I Dorothy (1926): In youth, it was a way I had, To do my best to please. And change, with every passing lad To suit his theories. But now I know the things I know And do the things I do, And if you do not like me so, To hell, my love, with you.
  9. Lećcie, białe motyle, w stronę morza, Kruche, blade skrzydła z wiatrem zmierzcie, Małe białe skrzydła, ledwie je dojrzeć można, Lećcie! Jednych lot lekki jak śmiech radości, Drugich lot miękki jak długie westchnięcie; Wszystkie do przystani, co każdego ugości, Lećcie! I Algernon: Fly, white butterflies, out to sea, Frail, pale wings for the wind to try, Small white wings that we scarce can see, Fly! Some fly light as a laugh of glee, Some fly soft as a long, low sigh; All to the haven where each would be, Fly!
  10. @Łukasz Jasiński Tak, ten wers prosi się o ulepszenie. A że ranki są mądrzejsze od wieczorów, podpowiedziało mi się tak: Jak gdyśmy słuchali... Staram się respektować metrum - w oryginale 11 / 10, gdzie drugi wers jest o sylabę krótszy, w przekładzie 13 / 11.
  11. Kiedy już formę pochwalono, To i za treść chwalić należy. Poezja rozumu obroną, Niech się tandeta nie szerzy.
  12. Myślałam o tobie, jak kochałeś to piękno I idąc długą plażą w samotności Słyszałam równomierny grzmot łamiących się fal, Jak gdyśmy słuchali ich miarowości. Wokół echo niesie się pośród wydm, a za mną Zimne, srebrzyste morze się kołysze— Oboje przejdziemy przez śmierć i wieki całe Nim razem z tobą znów ten dźwięk usłyszę. I Sara: I thought of you and how you love this beauty, And walking up the long beach all alone I heard the waves breaking in measured thunder As you and I once heard their monotone. Around me were the echoing dunes, beyond me The cold and sparkling silver of the sea— We two will pass through death and ages lengthen Before you hear that sound again with me.
  13. Jedni mówią, że świat zginie od płomienia, Inni, że od lodu. Trochę poznałem pragnienia I trzymam z tymi, że od płomienia. Lecz gdyby miał ginąć dwa razy, z jakiegoś powodu Nienawiść również znam dość, tak mi się zdaje By rzec, że zagłada od lodu Też się nadaje I nie sprawi wiele zachodu. I Robert (1923): Some say the world will end in fire, Some say in ice. From what I’ve tasted of desire I hold with those who favor fire. But if it had to perish twice, I think I know enough of hate To say that for destruction ice Is also great And would suffice.
  14. Z małym lśniącym pistoletem Żyłabym z większym impetem W mózgi posyłając kule Tym, co mi sprawiają bóle; Albo trujący mając gaz Chętnie bym spędzała czas Skrycie pomniejszając stany Tych przeze mnie nie kochanych. Lecz mi śmiertelnych broni brak To Los mi wzbrania frajdy tak Więc sobie łażą rozwlekle Ci, co winni już być w piekle. I Dorothy (ironicznie, z dystansem, ała ... ja tu tylko przekładam!): If I had a shiny gun, I could have a world of fun Speeding bullets through the brains Of the folk who give me pains; Or had I some poison gas, I could make the moments pass Bumping off a number of People whom I do not love. But I have no lethal weapon- Thus does Fate our pleasure step on! So they still are quick and well Who should be, by rights, in hell.
  15. Pogrzebię mą miłość znużoną Pośród drzew korzeni, W wysokim czarnym lesie Ukrytą wśród cieni. Nie będzie kwiatów przy głowie Ni nagrobka bryły, Bo usta tak bardzo kochane Słodko-gorzkie były. Nie przyjdę więcej do grobu Bo zimno jest w lesie. Lecz pozbieram tyle radości Ile ręka uniesie. Całe dnie będę w słońcu stała Gdzie wiatr wieje z mocą, Lecz och, by nikt o tym nie wiedział Będę płakać nocą. I Sara: I shall bury my weary Love Beneath a tree, In the forest tall and black Where none can see. I shall put no flowers at his head, Nor stone at his feet, For the mouth I loved so much Was bittersweet. I shall go no more to his grave, For the woods are cold. I shall gather as much of joy As my hands can hold. I shall stay all day in the sun Where the wide winds blow, But oh, I shall weep at night When none will know.
  16. Róża jest różą, Zawsze była różą. Lecz teraz tak bajdurzą Że jabłko jest różą, Gruszka też, tylko dużą I śliwka, jeśli ją wydłużą. Co też jeszcze wynaturzą, Że okaże się różą. Ty, rzecz jasna, jesteś różą - Lecz zawsze byłaś różą. Ot, taka wczesno-dwudziestowieczna ramotka zupełnie bez związku ze współczesnością. Tłumaczenie nie jest tak dosłowne jak bym chciał, wyszło trochę ostrzejsze, mniej ironiczne, ale też wybór rymów do - różą - jest ograniczony. Posłużą, choć nużą. I Robert (1927): The rose is a rose, And was always a rose. But the theory now goes That the apple's a rose, And the pear is, and so's The plum, I suppose. The dear only knows What will next prove a rose. You, of course, are a rose - But were always a rose.
  17. Gdy pierwszy raz słońce wstało nad twą przysięgą Miłości do mnie, z księżycem - oczekiwałam, Okaże się ona pośpieszna i nietrwała, A więzi pochopne niezawodne nie będą. Jak serca rozbłysły, myślałam, tak się zrażą; I swe przymioty znając, nie warte są one Miłości kogoś takiego! -- jak rozstrojone skrzypce, na które śpiewak spogląda z odrazą, Że pieśń mu zepsują, w pośpiechu uchwycone I rzucone gdy się fałszywą nutą zdradzą. Słuszne to co do mnie, lecz jakże nietrafione Względem ciebie. Bo misterne dźwięki wydadzą W rękach mistrza też instrumenty przechodzone,-- A wielkie dusze do piękna miłość dodadzą. I Elizabeth: The first time that the sun rose on thine oath To love me, I looked forward to the moon To slacken all those bonds which seemed too soon And quickly tied to make a lasting troth. Quick-loving hearts, I thought, may quickly loathe; And, looking on myself, I seemed not one For such man's love !--more like an out-of-tune Worn viol, a good singer would be wroth To spoil his song with, and which, snatched in haste, Is laid down at the first ill-sounding note. I did not wrong myself so, but I placed A wrong on thee. For perfect strains may float 'Neath master-hands, from instruments defaced,-- And great souls, at one stroke, may do and doat.
  18. Wieczorem tym jestem zmęczony. I tak cykam swymi zmysłami Drobne życzenia ze świerszczami. Gdzie blady zakątek spłaszczony, Białymi obrasta willami Za splendorem ich róż czerwonych. Jak cichy kordon oznaczony Białymi willami nad brzegami Nocy wiosennej rozstawiony. I Rainer (aż się dziwię, że na tych dwóch rymach nie pociągnął znacznie dalej, zapewne - jak sam wspomniał na wstępie - był zmęczony). Abend hat mich müd gemacht. Und in meinen Sinnen schrillen Kleine Wünsche mit den Grillen. Wo das blasse Land verflacht, Liegen lauter weisse Villen Hinter rother Rosenpracht. Liegen wie auf leiser Wacht Weisse Villen an dem stillen Uferrand der Frühlingsnacht.
  19. Serce me strachem było rozedrgane, Że jeśli odejdziesz, ja tu zostanę Głową kołysząc i w piersi się bijąc, Leżąc w pościeli, bezsennie się wijąc. Ach tak, w tym mądrość i prawda się skrywa Że jedno rozpacza, gdy drugie zrywa Takie są niezmienne prawa miłości… Nigdy nie myślałam o możliwości, Że ja jako pierwsza odejdę śmiało; Jakże przyjemnie, że tak się to stało! I Dorothy: My heart went fluttering with fear Lest you should go, and leave me here To beat my breast and rock my head And stretch me sleepless on my bed. Ah, clear they see and true they say That one shall weep, and one shall stray For such is Love's unvarying law.... I never thought, I never saw That I should be the first to go; How pleasant that it happened so!
  20. Jak to jest, że kiedy odwiedzam Rzym, Oko bym dała by być w domu mym, Lecz gdy w ojczyźnie wypadnie mi być, Ma dusza ciągle o Włoszech chce śnić? I czemu z tobą, miły, mój panie, Jestem znudzona tak niesłychanie, Lecz gdy mnie opuścić przyjdzie tobie Wrzeszczę, by znowu mieć cię przy sobie? I Dorothy: Why is it, when I am in Rome, I'd give an eye to be at home, But when on native earth I be, My soul is sick for Italy? And why with you, my love, my lord, Am I spectacularly bored, Yet do you up and leave me- then I scream to have you back again?
  21. Nie wszystko co złotem jest się świeci, Są też wędrowcy nie zagubieni; Stare, lecz mocne się nie rozleci, Mróz nie sięga głębokich korzeni. Z popiołów ogień znowu zapłonie, Cienie rozproszy blask odrodzony; Ostrze złamane będzie scalone, Królem znów będzie ten bez korony. I John (a może Bilbo Baggins): All that is gold does not glitter, Not all those who wander are lost; The old that is strong does not wither, Deep roots are not reached by the frost. From the ashes a fire shall be woken, A light from the shadows shall spring; Renewed shall be blade that was broken, The crownless again shall be king.
  22. Cztery rzeczy, od nich mój rozum się wzmógł: Bezczynność, smutek, przyjaciel i wróg. Cztery rzeczy, których lepiej nie mieć: Miłość, ciekawość, piegi i zwątpienie. Trzy rzeczy, z nich żadna nie będzie mi dana: Zazdrość, satysfakcja i dosyć szampana. Trzy rzeczy, moje po wieczny spokój: Śmiech, nadzieja i palec w oku. I Dorothy (1926): Four be the things I am wiser to know: Idleness, sorrow, a friend, and a foe. Four be the things I’d been better without: Love, curiosity, freckles, and doubt. Three be the things I shall never attain: Envy, content, and sufficient champagne. Three be the things I shall have till I die: Laughter and hope and a sock in the eye.
  23. Zadań Wiatr ma niewiele, Miotać statkami, przez Wodę, Ustanawiać Marzec, wzmagać Powodzie I głosić Swobodę. Zabaw Wiatr ma dużo, Zamieszkiwać Przestrzeń, Pozostawać, lub wędrować, Rozmyślać, lub Lasy zabawiać Krewni Wiatru to Szczyty Azow - Równonoc, Również z Ptakami i Asteroidami wymienia ukłony. Ograniczenia Wiatru Czy istnieje, czy zamiera, Zbyt mądry zda się na Letarg, Jednak nie wiem, będę szczera. I Emily (co do Azowa, dickinsolodzy są zgodni, że chodzi o Morze Azowskie): The duties of the Wind are few, To cast the ships, at Sea, Establish March, the Floods escort, And usher Liberty. The pleasures of the Wind are broad, To dwell Extent among, Remain, or wander, Speculate, or Forests entertain. The kinsmen of the Wind are Peaks Azof — the Equinox, Also with Bird and Asteroid A bowing intercourse. The limitations of the Wind Do he exist, or die, Too wise he seems for Wakelessness, However, know not I.
  24. Jak ja cię kocham? Niechże policzę pomału. Kocham głęboko, szeroko i tak wysoko Jak sięgnie dusza, gdy nie zobaczy jej oko Do kresu istnienia i łaski ideału. Kocham cię w każdej codziennej potrzebie małej, Czy świeci słońce, czy ogarek skwierczący. Kocham wolna, jak ludzie o prawa walczący. Kocham czysta, jak oni gdy odrzucą chwałę. Kocham z namiętnością, którą kiedyś włożyłam W dawne żale i mą dziecinną wiarę mając. Miłością, którą zdało mi się, że straciłam Razem ze świętymi. Kocham cię oddychając, Śmiejąc się i płacząc; I Bogu zawierzyłam Że w śmierć odejdę jeszcze mocniej cię kochając. I Elizabeth (1845): How do I love thee? Let me count the ways. I love thee to the depth and breadth and height My soul can reach, when feeling out of sight For the ends of being and ideal grace. I love thee to the level of every day's Most quiet need, by sun and candle-light. I love thee freely, as men strive for right. I love thee purely, as they turn from praise. I love thee with the passion put to use In my old griefs, and with my childhood's faith. I love thee with a love I seemed to lose With my lost saints. I love thee with the breath, Smiles, tears, of all my life; and, if God choose, I shall but love thee better after death.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...